INCOGNITO – BIELSKO – BIAŁA 21.02.2014

Funky, to styl muzyczny, na którym się wychowałem, i mimo że obracam się również w innych stylach tj: rock, pop, disco, latino, fusion oraz metal, to najmocniej w moim sercu gra funky. Uwielbiam słuchać takie zespoły jak TOWER OF POWER czy EARTH WIND & FIRE, bo to bardzo solidne funky, które unosi mnie nad ziemie i dodaje niesamowitej energii. Ale zespół INCOGNITO? Nie znałem i kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki na koncercie, stwierdziłem że wiele straciłem nie wiedząc o tym zespole absolutnie nic… Ale uczymy się całe życie, więc na pewno nadrobię tą wspaniałą lektórę, bo po tym co usłyszałem i zobaczyłem, nie będę w stanie zapomnieć o tak muzykalnym i radosnym świecie, jakim jest INCOGNITO ;-)…

Image

Koncert odbył się w Klubie KLIMAT, który znajduje się w Galerii SFERA w Bielsku, z okazji ZADYMKI JAZZOWEJ 2014. Przyznam, że to świetny klub. Miejsca mieliśmy stojące, co było świetnym pomysłem, bo przy takiej muzyce, jaką gra Incognito, nie wyobrażam sobie siedzieć przy stoliku i popijać Cole jak jakiś snob ;-)… Ale niestety i stojące miejsca okazały się dla niektórych trudne do zniesienia, bo usłyszałem w trakcie koncertu, bawiąc się jak szalony z przyjaciółmi, że – „za bardzo się bujam i wylewam jego koleżance cole łokciem”… Tak to czasami bywa, ludzie są różni, a polska mentalność jest niestety bardzo ograniczona, i takie sytuacje, to raczej standard. W naszym kraju, kiedy uśmiechasz się zbyt mocno, i masz w sobie zbyt dużo radości, to jesteś dziwakiem… Ale nie o tym chcę dzisiaj napisać, więc wracam do najważniejszego – INCOGNITO ;-)…

Pierwsze dźwięki uderzyły w nas około 21 i trwały ponad dwie godziny! Muzycy byli w świetnej formie, klub był wypełniony ludźmi po brzegi i większość z nich bawiła się świetnie. Trudno było się opanować, kiedy puls koncertu od pierwszej minuty był tak mocno funkowy, że nóżki same rwały się do tańca ;-)…

Największe wrażenie wywarł na mnie Jean Paul Maunick, który jest najstarszym członkiem zespołu i już tylko jedynym ze starego składu. Widać jego zangażowanie, wiarę, i staranie, mimo upływu lat, by zespół cały czas był na najwyższym poziomie muzycznym i mentalnym, bo nie tylko muzyka Incognito robi ogromne wrażenie, ale przede wszystkim osobowości, które czarowaly swoim graniem i uśmiechem na scenie.

Image

Matthew Cooper – klawisze, Vanessa Haynes – wokal, Anthony Memrelle – wokal, Katie Hector – wokal, Francesco Mendolia – perkusja, Joao Caetano – instrumenty perkusyjne, Franciszek Hylton – gitara basowa, Sidney Gauld – trąbka, James Anderson – saksofon, Trevor Mires – puzon, to cały skład magiczny skład, który wystąpił w piątkowy wieczór na scenie w Bielsku.

Każdy z nich, to absolutny indywidualista, bardzo muzykalni, multiinstrumentaliści z najwyższej półki. Udowodnili to w swoich solowych występach, na które każdy miał swój czas, i przede wszystkim, chyba wszystkich zaskoczył moment, w którym zamienili się instrumentami, i perkusista wziął do ręki bas, grając na nim jak zawodowy basista, basista zasiadł do klawiszy, i z usmiechem na twarzy ogarniał białe i czarne, klawiszowiec usiadł za perkusję, i zagrał solo, jak rasowy sesyjny pałker, a perkusjonalista wziął do ręki gitarę, która brzmiała w jego rękach, jak co najmniej u Gambalego ;-)… W tym momencie Incognito rozgrzało cały klub do czerwoności i jestem pewien że wszyscy oszaleli z radości, bo nie często spotyka się takie show na koncertach ;-)…

Nie ma nic piękniejszego, kiedy artysta bawi się muzyką na scenie, uśmiecha się i żartuje sobie z instrumentem, jak z najlepszym kumplem ;-)…ludzie to kochają i wariują z tego powodu ;-)!

Image

Ciesze się bardzo że ludzie, którzy kochają muzykę, organizują takie koncerty, festivale itp. imprezy, i dziękuje im za to, bo dzięki nim, wiele ludzi w Polsce i na świecie, może spełniać swoje najskrytsze marzenia!

Składam wielkie gratulacje na ręce INCOGNITO i życzę wszystkiego najlepszego z okazji 35 urodzin, które zespół obchodzi w tym roku ;-)!!!

Pozdrawiam wszystkich,

Mr Sticky

 

OMAR & HAKIM

WSPOMNIENIA Z OSTRAVY – 19.02.2014!

Jedne się spełniają, drugie zostają na zawsze w nas… bezcenne – to właśnie marzenia ;-)!

Image

Urodzony w Nowym Jorku, fantastyczny perkusista jazzowo – rockowo – popowo – funkowy, który pracował z takim artystami jak STING, MADONNA, MARIAH CAREY, MILES DAVIS, MARCUS MILLER, HERBIE HANCOCK, JOHN SCOFIELD. Czytając takie nazwiska, przychodzi nam na myśl – marzenie grać z tak wielkimi artystami – ale przecież wszystko przemija, i każdy z upływającym czasem, chce zrobić coś dla siebie, i myślę że właśnie nadszedł na to odpowiedni czas. Omar Hakim, podróżuje teraz z swoim nowym projektem THE TRIO OF OZ, który promuje z fantastyczną pianistką RACHEL Z, oraz bardzo utalentowanym basistą – jeszcze studentem – JON TOSCANO.

Nazwisko Omar Hakim, jest z pewnością znane większości ludzi na świecie, ale mimo to, mam wam coś do opowiedzenia, co przeżyłem na koncercie w Ostravie, tego wspaniałego, niesamowicie muzykalnego perkusisty.

Do Ostravy dotarliśmy około godziny 19. Wybraliśmy się na spacer w poszukiwaniu bankomatu, żeby wypłacić korony, bo nie wpadlismy na to z przyjaciółmi, żeby wymienić pieniążki w Polsce ;-)…i co? Przyznaje, że doznałem szoku, bo znalazłem tylko jeden bankomat w centrum miasta, co w Polsce nie miało by miejsca bytu, ponieważ to kwestia czasu, i będziemy mieć bankomaty w blokach i domach, bo mamy więcej banków, niż sklepów spożywczych ;-)… Ale na szczęście był ten jeden jedyny bankomat  ;-)… Mając korony w dłoni, udalismy się do klubu, bo czekał nas wyjątkowy koncert.

Image

Klub PARNIK, to świetny klub, z klimatem jazzowego stylu w amerykańskim wykonaniu, gdzie można czuć się naprawdę super ;-)… Miejsce mieliśmy idealne, bo za oszklonymi drzwami, dokładnie za moimi plecami, siedział sobie Omar Hakim. Czyż to nie piękne?
 Ale nie chciałem przyglądać się zbyt nachalnie, ponieważ był w trakcie spożywania kolacji, i z pewnością potrzebował chwili spokoju przed występem. Było to na prawdę miłe uczucie, tym bardziej, że oglądając go na DVD 11 lat temu, nie przyszło mi do głowy, że kiedyś będę mógł być tak blisko, jednego z najwspanialszych perkusistów na świecie ;-)…

Już na początku czułem, że marzenie sie spełnia, że z minuty na minutę, cel jest coraz bliższy, i stało się…

Koncert rozpoczął się o 20:15!

Image

Od pierwszego dźwięku wciągnąłem się w magiczny występ Omar’a, który rozdawał karty przez cały koncert. Przyznam że nigdy nie byłem miłośnikiem jazzu, ale w tym wykonaniu bardzo mi się podobało. Niesamowita dynamika, klimat, harmonia, powodowały u wszystkich dreszcze, a dłonie same składały się do klaskania za wspaniałe solówki. Myślę że klasę Omar’a nie muszę opisywać, bo każdy go zna, ale Jon Toscano, który stał sobie w tle z swoim większym od niego kontrabasem, wypełniał bardzo smacznie gre Omar’a, utrzymując cały czas styl basisty, grając na kontrabasie – przyznam że brzmiało to świetnie. Pani Rachel Z, również pokazała się z najlepszej strony, i mimo że wcześniej nigdy o niej nie słyszałem, wywarła na mnie ogromne wrażenie, mieszając klasykę z nowoczesnymi brzmieniami, samplami itp.

Koncert był pełen emocji, i pięknych dźwięków, a bezcenny uśmiech Omar’a, wprawiał wszystkich w radosny nastrój, który utrzymał się przez cały koncert!

Występ składał się z dwóch części, co było fajnym motywem, ponieważ w przerwie można było iść kupić płytę, porozmawiać z Omar’em, zrobić sobie zdjęcie i przy okazji, uścisnąć dłoń niesamowitego perkusisty!

Image

Po krótkiej przerwie, wspaniali artyści wrócili na scenę, aby kontynuować swój występ!

W drugiej części, nadszedł czas na małe popisy, i gdy 55 letni,, z twarzą dziecka, Omar, rozpoczął swoje solowe popisy, na sali zrobiło się gorąco, a publiczność oszalała ;-)… Wydawało się, jakby Omar improwizował, ale niestety nie, w nim było wszystko wyliczone, dograne, dopracowane do ostatniej nuty, i w dodatku lekkość grania, którą dysponuje – bajka ;-)…

To była piękna jazzowa opowieść ;-)…

Image

Wielkie brawa należą się również panu akustykowi, który świetnie nagłośnił koncert, i cały czas pracował chodząc po sali tam i z powrotem, szukając najlepszego brzmienia całego koncertu!

Wow – żadko spotykam tak oddanych swojej profesji akustyków… W więkoszości przypadków słyszę: „Panowie, ale nie da się, to już maksimum mocy, musicie grać ciszej, nie mam kabla itp”…

Czy nie łatwiej byłoby powiedzieć, „przepraszam panowie, ja nagłaśniam tylko dyskoteki”?

Żałosne…

Ale pan akustyk przez wielkie „A” z klubu PARNIK – dla niego WIELKIE BRAWA za absolutny profesjonalizm!!!

Image

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego czytania ;-)…

Mr Sticky

JAK SKUTECZNIE POKONAĆ RUTYNĘ W GRANIU NA PERKUSJI?

Długi czas zastanawiałem się nad tym, jak wybrnąć z sytuacji, kiedy perkusistę dopada rutyna w graniu, zmęczenie materiału czy też brak pomysłów na dalszy rozwój naszych umiejętności… Odpowiedź znalazłem na jednym z koncertów, kiedy musiałem zagrać na nie swoim zestawie, co pozwoliło obudzić moje znużenie w graniu i odkryć dużo prostych, ale bardzo przydatnych pomysłów.

Image

Pamiętam, kilka lat temu, kiedy pierwszy raz na jednym  z koncertów musiałem zagrać na nie swoich bębnach, i wtedy ogarnęła mnie lekka niepewność, bo do tamtej chwili zawsze grałem tylko na swoim zestawie. Zadałem sobie pytanie, czy dam rade? I stwierdziłem, czemu nie – do odważnych świat należy. Siadłem za garami i zagrałem lepiej, niż się spodziewałem. I to było owocne doświadczenie. Wtedy zrozumiałem, jaką fajną rzecz przeżyłem i jak wiele się nauczyłem podczas tego koncertu. Kiedy znajdziesz się w sytuacji, gdzie warunki na scenie nie układają się po twojej myśli, jesteś zmuszony do zmiany dotychczasowego myślenia, do złamania schematów, które masz poukładane od lat, musisz się dostosować i w jednej chwili ułożyć partię bębnów, które grałeś zawsze na zestawie z sześcioma tomami, dwoma werblami, dwunastoma blachami…na zestaw z jednym tomem, floor tomem, jednym werblem i czterema blachami, to – uwierzcie mi – zmienia to filozofię gry i postawi na nogi najbardziej znudzonego perkusistę ;-)… Po pierwsze sytuacja wymaga skupienia, po drugie, takie doświadczenie bardzo rozwija. Jak się okazało później, takich sytuacji miałem mnóstwo i pozwoliły mi one odkryć w sobie wiele wspaniałych technik, o których wcześniej nie miałem pojęcia. 

Takie sytuacje bardzo pomagają w chwili, kiedy wdziera się w nas rutyna czy też brak pomysłów na dalszy rozwój swoich umiejętności lub naturalne zmęczenie graniem, które pojawia się czasami gdy gramy non stop. Najważniejsze to pozytywne podejście do zmian – nie można się ich bać, bo czasami są bardzo potrzebne i bardzo pomagają.

Nie jesteśmy cyborgami i czasami mamy dość. Wtedy należy się nam odpoczynek, chwila refleksji nad nowym rozwiązaniem swojej techniki, nad tym, jak ją poszerzyć, rozwinąć i…nabieramy sił na start do kontynuacji ciężkiej pracy. Zawodowcy tez miewają słabsze dni i okresy w graniu i oni też muszą cały czas pracować nad nowymi rozwiązaniami w swojej technice, żeby cały czas się rozwijać! Gdyby tak nie było, nie byliby na tak wysokim poziomie, a my byśmy ich nie podziwiali!

Thomas Lang, jadąc w trasę, nie zabiera swojego zestawu ze sobą, ponieważ jest to uciążliwe z logistycznego punktu widzenia i przede wszystkim kosztowne, co pozwala mu zachować dużo energii, na samo granie – z tego powodu dystrybutorzy użyczają mu sprzętu na całym świecie. Każdego dnia, kiedy występuje, gra na innym zestawie. Stara się mieć podstawowe elementy w zestawie, ale jednak zawsze pojawia się coś nowego, co go zaskakuje. Jak sam twierdzi – jest to dla niego wyzwanie i jednocześnie dobra lekcja podczas każdego występu, która pozwala mu cały czas się rozwijać.

Image

Jak widać, każde rozwiązanie jest dobrym sposobem, na pokonanie swoich ograniczeń, i poszerzenie możliwości muzycznych. Trzeba być elastycznym i nie zamykać się w kręgu swoich ustawień, przyzwyczajeń, tych samych ćwiczeń non stop itp. Kiedy czujecie, że stoicie w miejscu, dopadło was zmęczenie, czy też wdarło się w was znudzenie podczas grania, to znaczy, że nadszedł czas na odpoczynek i zmiany. Wtedy trzeba zmienić kolejność ćwiczeń, zmienić ustawienie zestawu, rozpocząć ćwiczenia od lewej ręki lub lewej nogi – lub odwrotnie – i zmusić umysł do działania, bo jak wiemy, z natury człowiek jest leniwy ;-)… Czasami trzeba na chwilę odejść od zestawu, wziąć głęboki oddech, pomyśleć co dalej. Nie róbcie niczego na siłę, ponieważ zawsze wychodzi z tego chaos, który w niczym nie pomaga. 

W takich momentach najczęściej wracam do podstaw i układam sobie różne kombinacje ćwiczeń oraz zestawu, tak aby cały czas czuć progres. Przykładowo technikę werblową, którą ćwiczymy z reguły na werblu, rozkładam na stopę, hi-hat i werble, tomy lub na cały zestaw i odwrotnie. Pomysłów jest bardzo dużo, można sobie układać dowolne kombinacje, jakie tylko przyjdą wam do głowy.

PRZYKŁADY KOMBINACJE ZESTAWU I ĆWICZEŃ:

Poniedziałek – WERBEL

Ćwicząc tylko na werblu, bardzo często skupiam się na kombinacjach: jedynki, dwójki, trojki, czwórki itd, oraz paradiddle pojedyncze, podwójne, potrójne, i również flamy. Kolejność i łączenie ćwiczeń są dowolne.

Wtorek – STOPA

Podobnie jak z werblem, ćwiczę to samo nogami i tworzę wszystkie możliwe kombinacje. Improwizując, udaje mi się odkrywać nowe pomysły i kombinacje.

Środa – STOPA – WERBEL

W przypadku stopy i werbla lubię ćwiczyć unisona ( w jednym czasie gram to samo rękoma i nogami ) – kombinacje ćwiczeń dowolne. Polecam również ćwiczenia na niezależność nóg i rąk, np. nogami gram dwójki, a rękoma jedynki i na odwrót lub nogami gram paradiddle pojedyncze, a rękami podwójne lub potrójne i na odwrót, czyli rękami paradiddle pojedyncze, a nogami podwójne i potrójne.

Czwartek – STOPA, WERBEL, TOM I, FLOOR I

Kiedy poszerzam zestaw, rozwijam kombinacje ćwiczeń, które przećwiczyłem do środy, i staram się ćwiczyć inaczej niż dotychczas, czyli jeśli zawsze zaczynałem ćwiczenia od prawej ręki, to teraz zaczynam od lewej: podobnie jest z nogami i również z zestawem – zaczynam od przeciwnej strony.

Piątek – STOPA, WERBEL, TOM I i II, FLOOR I i II

Jeśli używacie zestawu fusion z dwoma tomami i dwoma florami, to rozwińcie ćwiczenia o kolejne dwa gary ;-)…

Kiedy mam już prawie cały zestaw, kombinacje ćwiczeń poszerzają się o i możliwości jest coraz więcej. Starajcie się wymyślać swoje ćwiczenia, możecie grać ulubione, tylko starajcie się wzbogacać, żeby nie odgrywać ich tysięczny raz tak samo. Kiedy opanujecie ćwiczenie, rozwińcie je o krok dalej.

Sobota – CAŁY ZESTAW

Mając przed sobą cały zestaw, lubię improwizować, bo to zawsze uczy nas czegoś nowego, odkrywamy nowe elementy, i gra się ciekawiej ;-)… Polecam ćwiczenia z podkładami różnych zespołów, to bardzo rozwija umysł i różne style gry. Uczenie się partii swoich idoli daje niezłego kopa, ale możecie też tworzyć swoje partie, i nagrywać dla siebie.

Mam nadzieje, że przyda wam się mój przykładowy plan ćwiczeń, który stworzyłem specjalnie dla was. Wiem że wygląda jak plan treningowy zawodowego sportowca, ale jeśli chcecie dojść na szczyt, to musicie ćwiczyć jak zawodowcy. Po prostu, skupiajcie się na danych partiach, ćwiczeniach, bo ćwiczenie wszystkiego na raz, nie ma sensu. Dobry plan, to podstawa sukcesu!

Image

Ćwiczcie wszędzie – w autobusie, tramwaju, taksówce, gdziekolwiek jesteście, niekoniecznie grając, ale słuchając muzyki, śpiewając… Niech muzyka gra cały czas w waszej głowie. Słuchajcie siebie, poprawiajcie błędy, ćwiczcie wytrwale, i nigdy się nie poddawajcie, bo sukces przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie.

 

Pozdrawiam,

Mr Sticky

 

BLAST BEAT

Blast beat to bardzo widowiskowy styl gry na perkusji. Jego podstawy, to ogromny wysiłek fizyczny i techniczny oraz precyzja. To najbardziej ekstremalny styl gry na perkusji i wymaga od perkusisty bezwzględnej systematyczności w ćwiczeniach. W blastach nie ma drogi na skróty!

Ojcem chrzestnym blastów, jak prawie każdy może się domyślać, jest Derek Roddy. To człowiek, który uporządkował myślenie o blastach i prezentuje ten styl na najwyższym poziomie. Jeśli jesteś zainteresowani jego grą, polecam fantastyczne DVD – „Blast Beat Evolved”. Ta bardzo dobra szkoła pokazuje perfekcyjnie, na czym polegają blasty, jak je grać, jak ćwiczyć, aby się rozwijać itp. Myślę, że gdy już zdobędziecie to DVD, to nie odłożycie go zbyt szybko na półkę. 

Image

Blasty to styl, który wymaga ogromnego poświęcenia i nakładu ćwiczeń. Nie da się siąść za bębnami i od razu grać blasty – to nie możliwe. Ten styl tylko pozornie wydaje się banalny i kojarzy się z ciągłym „młynem”. Kiedy zasiadamy za bębny i rozpoczynamy granie blastów, od razu zmienia się nasz tok myślenia, a po paru minutach zaczynają odpadać nam ręce. To bardzo wymagający styl, w którym precyzja i dokładność mają ogromne znaczenie!

W blastach głównie używa się jedynek. Można je grać ósemkami, triolami, szesnastkami, a nawet trzydziestodwójkami – zależy od potrzeby zagrania danych blastów w utworze. Żeby sprawnie i poprawnie grać blasty, trzeba ćwiczyć bardzo powoli, aby nauczyć mózg każdego rodzaju blasty. Trzeba przyzwyczaić i wzmocnić mięśnie, a później stopniowo podnosić tempo. Jeśli zaczniecie odwrotnie, gwarantuje wam, że nigdy nie będzie dobrze ich grać.

Grając blasty, bardzo często używamy na raz stopa, a na dwa werbel lub odwrotnie, i są to najczęściej szesnastki. Właśnie z tego powodu, jeśli nauczycie się grać je niepoprawnie, słyszalna będzie każda nuta zagrana nierówno. Ręce i nogi muszą grać idealnie równo – wtedy brzmi to pięknie i zawodowo. Najmniejsza obsuwa, i w studio podczas nagrania wyjdzie wszystko ;-)…

Image

Żeby perfekcyjnie opanować pracę rąk i nóg, najlepiej ćwiczyć te same ćwiczenia wszystkimi kończynami i, co trudniejsze, lewą i prawą stroną ciała. Z biegiem czasu doprowadzicie obie strony do perfekcji i żadne ćwiczenia nie będą wam sprawiać trudności. Jeśli ktoś z wasz nie zaczął jeszcze tego robić, zacznijcie właśnie teraz.

Słuchanie muzyki to również pewien rodzaj ćwiczeń – i w tym temacie blastów mogę wam polecić następujących perkusistów:

– Inferno ( Behemoth )

– George Kollias ( Nile )

– Joey Jordison ( Slipknot )

– Dirk Verbeuren  ( Soilwork )

– Peter Wildoer ( James Labrie )

– Derek Roddy ( Hate Eternal )

To fantastyczni bębniarze operujący wyśmienicie blastami.

Image

Nie zapominajmy że blasty to najczęściej używany styl w muzyce metalowej i jednocześnie jeden z najbardziej ekstremalnych stylów gry na perkusji. Najwięksi bębniarze świata, którzy osiągnęli absolutny profesjonalizm w tym stylu, poświęcili lata ćwiczeń, aby opanować tę technikę gry. Kierując się ich przykładem, musicie zachować cierpliwość i dużo ćwiczyć, aby dojść do celu.

Zapraszam na kanał YouTube’a, gdzie znajdziecie dużo fantastycznych filmów z różnymi pałkerami prezentującymi, jak grać blasty, opowiadającymi o filozofii i drodze do osiągnięcia formy. Warto korzystać z ich doświadczenia. 

Życzę powodzenia!

Mr Sticky

PASJA…

Image

Jest jak narkotyk, który wciąga na maksa, kiedy tylko raz go zażyjesz… Wydaje Ci się, że to tylko chwila, że nie potrzebujesz tego, bo to tylko spontan… 

Niestety, to nie tak, bo muzyka jest jak tlen, który pozwala nam oddychać, żyć, rozwijać się, postępować, wyrażać siebie, tworzyć niesamowite rzeczy…

Pozwala być lepszym? Nie!

Daje nam szanse być innym…mocniejszym…wyrazistym…wrażliwym…uczuciowym…artystycznym…czasami zbuntowanym, ale jak że, zachłannym na piękno…

I co jeszcze?

Twórczym? O tak, bardzo twórczym…

Nieśmiertelnym?…Tak!

Wyjątkowym na swój sposób… Tak!

Czy wszyscy to zrozumieją?

Nie, nie chodzi o „wszyscy”…

Najważniejsze, to być szczerym i prawdziwym w stosunku do siebie…bo szczerość na scenie, emanuje dynamicznie do słuchaczy, może potencjalnych fanów, którzy momentalnie wyczują, czy jesteś „równy gość”, czy tylko udajesz, żeby zaistnieć…

Hmm…

Jedność…to może jedna osoba, może pięć, może dziesięć, może sto…

Jednak jedność…nie przypadek!

Pasja…

Dobranoc,

Mr Sticky

ANIMATIONS – TWÓRCZY I UŚMIECHNIĘCI ;-)…

Prosto z ostatniej bardzo owocnej próby, świeże i pełne głębi fotki, specjalnie dla was ;-)…

Paweł „Mr Sticky” Larysz

Image

 

Magiczne palce Qby i jego ulubiony gryf gitarowy ;-)… 

 

Image

 

Pewna ręka naszego inżyniera basisty Bartka ;-)…

 

Image

 

Przeciwności się przyciągają ;-)?

 

Image

 

Bati – wciąż nieodkryta dusza ;-)…

 

Image

 

Qba i jego krzyk – więcej pracy „kurwa”, więcej pracy ;-)…

 

Image

 

Ahh, co za strój ;-)…

 

Image

 

Frantz – bez niego, nie było by nas…to nasza największa siła ;-)…

 

Image

 

I nie skromnie, na koniec, jak i na początku… Ja – stroję i pytam, dlaczego tak nisko ;-)?

 

Image

Pozdrawiam ;-)…

Mr Sticky & ANIMATIONS 

ONI ZMIENILI MÓJ ŚWIAT…

Billy Cobham

Zobaczyłem go na kasecie VHS kiedy miałem 6 lat, i to było dla mnie ponadczasowe przeżycie, które żyje we mnie do dziś… Pomyślałem sobie wtedy, chce być taki jak on! Przypadki rządzą światem, i pewnie gdybym go wtedy nie zobaczył, nie zostałbym perkusistą!

Image

 

 

Dave Weckl

Dave był kolejnym wielkim perkusistą, który zmienił mój światopogląd grania na perkusji. Stał się moją główną inspiracją na wiele lat, aż do czasu, gdy zacząłem odkrywać kolejnych świetnych perkusistów, których zawsze będę uwielbiał. 

Image

 

Vinnie Colaiuta

Perkusista absolutnie niesamowity… Ten człowiek wszystko gra świetnie!

Image

 

Jeff Porcaro

Kocham muzykę TOTO, dlatego polubiłem Jeff’a i jego charakterystyczny „Shuffle groove”. Mimo że nie ma go już wśród nas, zawsze będzie wielki!!!

Image

 

 

Simon Phillips

Godny zastępca Jeff’a Porcaro. Uwielbiam go za jego charakterystyczne brzmienie, które rozpoznaję z zamkniętymi oczami. Niewielu jest takich perkusistów, którzy mają tak wyraziste brzmienie!

Image

 

Tony Royster jr.

Perkusista, który wprowadził w stan depresji większość miłośników perkusji na całym świecie, kiedy w wieku 13 lat zagrał solo, które będzie geniuszem do końca świata.

Image

 

Mike Portnoy

Mój gitarzysta Kuba Dębski, zaraził mnie zespołem Dream Theater, i od razu zwariowałem na punkcie Mike’a Portnoy’a. Jego gra pomogła rozwinąć moje progresywne granie, które wykorzystałem na pierwszej płycie ANIMATIONS. To był na prawdę świetny okres w moim życiu ;-)…

Image

 

Virgil Donati

Muzyka PLANET X zbliżyła mnie do jego gry. Dla mnie to kosmita ;-)…

Image

 

 

Mike Terrana

Wariat ;-)… I za to go uwielbiam!

Image

 

 

Neil Peart

Klasyka progresywnego grania!

Image

 

 

George Kollias

Grecki solidny blast! Zbladłem, kiedy oglądnąłem film na którym gra blasty w tempie 280bpm ;-)… To jeden z niewielu perkusistów metalowych, którzy brzmią świetnie, naturalnie, a nie jak automaty!

Image

 

Thomas Lang

I na koniec, mój najważniejszy perkusista, który zaczarował mnie swoją grą, myśleniem, stylem bycia i życia. Jest moim autorytetem, jako muzyk i człowiek!

Oto mój mistrz:

Image

 

 

To wszystko na dziś…

Wkrótce druga część „Oni zmienili mój świat”.

Zapraszam i pozdrawiam,

Sticky

 

MOCNY GROOVE to podstawa dobrego grania!

Image

 

Zmierzając ku sali, w której uwielbiam spędzać czas, ćwicząc na moim ulubionym zestawie perkusyjnym, bardzo często zastanawiam się, jak ważne jest proste granie, z feelingiem i odpowiednimi smaczkami, które powinno dawać perkusiście satysfakcję z grania, a słuchaczowi przyjemność  z słuchania. I zawsze sobie odpowiadam, że to groove jest najistotniejszym punktem w graniu na perkusji.

NIE WYSTARCZY TRZASKAĆ W „GARY”

Kiedy gram w zespole, bardzo ważne jest dla mnie proste i poprawne granie, czyli trzymanie tzw. groove’u. Odkrywam w prostym graniu coraz więcej sensu i energii, która nakręca mnie na ciekawe granie pozornie prostych rzeczy. Choć perkusji to serce i puls zespołu, musimy pamiętać o tym, że jesteśmy jednak częścią zespołu i wypełniamy go swoim graniem tak precyzyjnie, aby nie przeszkadzać pozostałym członkom zespołu, a zarazem zachować dobry time naszego grania. Większość ludzi myśli, że granie na perkusji to banalna sprawa, bo wystarczy się trzaskać w „gary” i sprawa załatwiona, ale gry tylko mają okazję zasiąść za zestaw i próbują coś zagrać, okazuje się że nie jest to takie banalne, jak się mogło wydawać.

Brak dobrego groove’u to jak u gitarzysty brak mocnego riffu – granie na instrumencie to nie tylko wieczne solo, lecz przede wszystkim dobry smak i poczucie grania potrzebnych nut.

Image

JAKI JEST DOBRY GROOVE?

Stworzenie dobrego, smacznego, wpadającego w ucho groove’u, nie jest taką prostą sprawą, ponieważ najtrudniej jest grać prosto i melodycznie z feelingiem. Żeby zbudować dobry groove, trzeba przede wszystkim ćwiczyć wolno z metronomem, i z biegiem czasu zaczną nam wychodzić świetne rytmy, i gdy już stworzymy fajny groove, powoli możemy przyspieszać do odpowiedniego dla nas tempa. Drugą i również bardzo ważną rzeczą, jest słuchanie siebie podczas grania indywidualnie i zespołem, żeby móc wyłapać i poprawić nasze błędy czy dodać lub odjąć pewne elementy , które pomogą nam zbudować świetny time i smak. Nie mam na myśli tylko grania prostego i ograniczonego do popowych czy funkowych rytmów, ale również granie progressywne czy metalowe, które też wymaga dyscypliny i solidnego groove’u. Słuchanie takich bębniarzy jak Mike Portnoy, który gra bardzo melodycznie, Vinnie Colaiuta, który jest fenomenem i jak mówi Chad Smith – „Vinnie, ten pieprzony Vinnie… On wszystko gra dobrze ;-)…” – to prawda, jest wielki! Oczywiście, to przykład, ponieważ jest wiele innych wspaniałych pałkerów tj: Aaron Spears, John Blackwell, Steve Smith, JoJo Mayer i inni, którzy są mistrzami groove’u. Wsłuchajcie się w każdego z nich, i na pewno znajdziecie wiele przydatnych rzeczy w ich grze, które pomogą wam rozwinąć wasze umiejętności.

Najbardziej powszechne ćwiczenie dla każdego muzyka-pałkera to przede wszystkim słuchanie muzyki – powoduje to wielki rozwój artystycznej duszy i ciągłe poszerzanie swoich umiejętności.

Pamiętajcie, że muzyka jest w naszej głowie, tam wszystko się zaczyna. Tak jak sobie poukładamy w głowie, tak będziemy grać. Kiedy nie ćwiczymy na instrumencie, to ćwiczymy w głowie, prawda? Dlatego czym więcej słuchamy, tym szybciej się rozwijamy!

GDZIE GROOVE MA MNIEJSZE ZNACZENIE?

Podczas warsztatów perkusyjnych czy występów solowych, gdzie można wyżywać się maksymalnie z wszystkich sił. Na takich występach można sobie pozwolić na szalone fantazję, gdzie perkusiści wydobywają z siebie wszystko, co najlepsze, pocąc się podczas swoich ekstremalnych solówek i dając wiele do myślenie swoim słuchaczom. Takie występy rządzą się innymi prawami –  tam wszystkie chwyty są dozwolone, ponieważ na scenie jesteśmy sami i nikomu nie przeszkadzamy milionami dźwięków, a wręcz zachwycamy, bo młodzi perkusiści dzisiaj tego oczekują i fascynuje ich szybkie mocne granie, bez względu na to, czy brzmi to dobrze czy nie, najważniejsze szybko i na podwójne stopie ;-)… Ale mimo to, tak samo jak w graniu zespołowym, tak również w występach solowych, trzeba pamiętać o szczegółach, wyrazistości i precyzji w graniu, które powinno być bajecznym przedstawieniem, a nie chaotyczną rzeźnią!

Image 

UCZ SIĘ OD NAJLEPSZYCH!!!

John Blackwell opowiada na swoim DVD, jak został kiedyś zaproszony na sesję nagraniową do Prince’s: 

„Pojechałem do Prince’a, będąc pod wielkim wrażeniem, nie wiedziałem, czego będzie ode mnie oczekiwał. Gdy przyjechałem, zaprezentowałem mu wszystko, co we mnie najlepsze, grając cuda na całym zestawie. W tym momencie Prince podszedł do mnie i powiedział: John, graj mi prosty groove i będzie super. I wtedy zacząłem grać moje proste rytmy. Spodobały się one Prince’owi i powiedział – właśnie tak John, właśnie tak”.

Jak sami widzicie, nawet ci najwięksi bębniarze na świecie, dbają o swój najlepszy groove, dlatego nie bójcie się grać prosto, ponieważ całe piękno jest zawarte jest w prostych rzeczach. 

Polecam wspaniałe DVD John’a Blackwell’a:

Image

Zdjęcia: Archiwum autora, Google, Hudson Music.

Pozdrawiam wszystkich i życzę wam solidnego groove, który pokocha cały świat ;-)!

Mr Sticky