Integration & Groove VII vs VIII…

Podczas otwarcia siódmej edycji warsztatów perkusyjnych Integration & Groove w Błażowej, bez dłuższego zastanowienia, padła informacja, że jesteśmy już myślami z ósmą edycją I&G, która odbędzie się w sezonie zimowym. Wtedy jeszcze nie znaliśmy dokładnej daty, ale wiedzieliśmy kto będzie gościem specjalnym… Dzisiaj wszystko jest już jasne i oczywiste, że warsztaty odbędą się 21 – 22 lutego 2019 roku, a gościem specjalnym będzie Aaron Spevak. 

Dlaczego tym razem w stronę instrumentów perkusyjnych? Ponieważ staramy się być kreatywni i przekazywać coraz szerszą wiedzę na temat perkusji. Jest to niezbędne w celu uzyskania coraz większej świadomości oraz muzykalności, i aby myślenie naszych studentów nie zatrzymało się tylko „graniem na zestawie”. Perkusja w ogólnym myśleniu to bardzo muzykalny instrument i zależy nam na tym, aby właśnie tak był postrzegany.

Co tak napędza warsztaty I&G i dlaczego są tak skuteczne? Myślę, że to zasługa bardzo dobrze zorganizowanej grupy muzyków, którzy doskonale wiedzą czego chcą, są profesjonalistami oraz pasjonatami gry na perkusji, a ich chęć dzielenia się swoim doświadczeniem z ludźmi jest ogromna. Jeszcze większa może być tylko satysfakcja po udanych warsztatach, które zawsze kończą się sukcesem.

Warsztaty I&G to nie tylko samo granie, ale przede wszystkim przebywanie z ludźmi, budowanie społeczności perkusyjnej, która uczy się wspólnego grania, wspierania, inspiracji, zdrowej rywalizacji, co kiedyś na pewno zaowocuje na wielkiej scenie.

Wróćmy tym czasem do siódmej edycji i zobaczmy co się tam działo…

Główny nacisk podczas warsztatów, skupiony był na pracy w sekcji rytmicznej, co było świetnym posunięciem ze strony wykładowców. Ten rodzaj ćwiczeń, rozwija myślenie zespołowe, uczy słuchania, dyscypliny, grania muzyki, grania dla zespołu, a nie bycia tylko perkusistą samym w sobie. Kiedy jest się młodym, chce się grać wszystko i wszędzie i teraz was zaskoczę – BARDZO DOBRZE, bo to taki czas i chcemy udowodnić światu, że jesteśmy najlepsi, ale… Czym wcześniej uświadomimy sobie, że perkusja, to nie tylko „łojenie w gary”, ale również instrument na którym można komponować, budować dynamikę, brzmienie, muzykalność i grać dla muzyki, tym lepiej dla nas.

Technika? Sama w sobie jest niezbędna i daje nam ogromną swobodę poruszania się na instrumencie, szczególnie w solowych występach, ale nie jest najważniejsza w graniu muzyki.

Podkłady vs Zespół

Praca z żywym muzykiem, to najlepszy system pracy dla perkusisty jak również dla każdego muzyka. Oczywiście granie z podkładami daje nam możliwość rozwoju, ale nie tak wielką, jak z żywym basistą czy całym zespołem. Podkład jest stały, zawsze taki sam. A żywy muzyk?

Z żywymi muzykami, prowadzimy konwersację na scenie, odczuwamy emocje, uczucia i myśli, które cały czas krążą na scenie. Żyjemy naszymi organizmami, energią, która jest między artystami i słuchaczami. 

Granie z podkładami postawiłbym na drugim miejscu, zaraz po graniu w zespole. Nie rezygnowałbym z nich, ponieważ to dobry sposób na wyrażanie siebie solo, podczas warsztatów, festiwali perkusyjnych itp. Jest to też dobry system pracy, tylko należy pamiętać, aby grać dla muzyki i ludzi, a nie tylko dla siebie.

Praca w sekcji rytmicznej. Jak zacząć i jak pracować?

Myślę, że tą część najlepiej zaprezentowały nasze dwa duety, czyli Karol i Dawid oraz Mariusz i Bartosz. To zupełnie dwa różniące się od siebie duety sekcji rytmicznej. Zobaczmy co zaproponowali nam nasi wykładowcy.

Karol Nabożny & Dawid Klimkowski

Karol i Dawid z zespołu Lekko Pijani skupili się na prostych rytmach, pojedynczych nutkach, gdzie pozornie nie ma nic do grania, ale kiedy zaczyna się to ćwiczyć, okazuje się, że najprostsze granie, jest tym najtrudniejszym. Można by powiedzieć, że rytm na 4/4 jest już przerobionym metrum na wszystkie możliwe sposoby. Nie jest tak jednak do końca, bo co osoba to inna interpretacja, uczucia, dynamika i brzmienie.

Okazuje się, że na początku drogi, granie całej nutki w takcie z basem, jest bardzo wymagające, aby zachować time, dynamikę, bo o brzmieniu nie ma mowy, to zastawmy na później. Później do stopki dochodzi werbel czyli mamy już prawie pełny rytm, a na koniec hi hat i łączymy to w całość.

Rozkładanie ćwiczeń na czynniki pierwsze jest najbardziej skutecznym ćwiczeniem. Czy to ćwiczenie z nut, czy solówki, czy utworów, zawsze trzeba sobie to rozkładać na etapy: stopka, później stopka z werblem, a na koniec stopka, werbel i hi hat czy ride itd…

Wydaje się proste, ale wiele ludzi odpuszcza już przy graniu samą stopką, bo uważają, że to bardzo nudne ćwiczenie, ale ci co przetrwają tą żmudną pracę, stają się później mistrzami.

Przejdźmy na kolejny poziom…

Mariusz Mocarski & Bartosz Szetela

W przypadku tego duetu, ćwiczenia były bardziej wymagające, ponieważ opierały się głównie na rytmach latynoskich, a to już jest wyższa szkoła jazdy. 

Jednak ku zaskoczeniu, warsztatowicze szybko uczyli się podstaw latynoskich rytmów. Korciło mnie żeby wyrwać im pałki i samemu zagrać jakąś Sambę, ale nie chciałem im odbierać cennego czasu, który był przeznaczony na ćwiczenia.

Mariusz i Bartosz to absolutnie doskonali pedagodzy i muzycy, którzy w rewelacyjny sposób przekazali wiedzę młodym ludziom. Osobiście wiele się nauczyłem i byłem pod wielkim wrażeniem tego duetu, który współpracuje ze sobą już 15 lat na scenie.

Oprócz pracy w sekcji, Mariusz i Bartosz tworzyli zespoły perkusyjne, gdzie każdy z uczestników grał swoją rolę np: floor tom, hi hat, werbel i crash. Każdy z tych instrumentów miał do zagrania swoją nutkę w odpowiednim czasie. Przyznam, że był to super pomysł, ponieważ od razu włącza się kreatywne myślenie zespołowe, odpowiedzialność za swoją partię, kompromis, współpraca, granie dla zespołu.

Zadowolenie na twarzach dzieciaków było bezcenne. Radość z grania, uczestniczenia w ciekawych rytmach, zespołowych ćwiczeniach itp., było dla nich ogromnym wyzwaniem, któremu stawili czoła.

Przemysław Bajer – Pro Metronome 

Założyciel szkoły perkusyjnej Drumsetpro School z Chorzowa, podkreślę, najlepszej szkoły perkusyjnej w Polce w roku 2017 ( nagroda przyznana przez PNP czyli Polskie Nagrody Perkusyjne ), poprowadził wywiad na temat aplikacji, którą jest metronom, a jego nazwa to Pro Metronome. 

Aplikację można ściągnąć na każdym smartfonie, bez znaczenia jakie mamy oprogramowanie. Pełna wersja kosztuje około 12zł i to jest zakup jednorazowy, więc od chwili zakupu, aplikacja zostaje z wami na zawsze.

Osobiście używam tej aplikacji i jestem z niej bardzo zadowolony. Posiada duże możliwości jako metronom.

Jedna z ciekawszych dla mnie opcji tego metronomu jest tzw., automator, w którym ustawiasz sobie czas np. zmiana co minutę oraz ilość bpm, o które będzie się zwiększać tempo. W ten sposób można zrobić sobie taki speed maraton np. od 90 do 240 bpm bez przerwy, co możemy potraktować jako solidną rozgrzewkę przed ćwiczeniami czy  koncertami.

Jak widać na zdjęciu poniżej, nie wytrzymaliśmy z Karolem i wyrywając pałki warsztatowiczom, postanowiliśmy stoczyć jedną rundę między sobą, aby przekonać się, czy naprawdę ta aplikacja jest warta poświęcenia ;-)…

Zawsze chodzi o dobrą zabawę ;-)…

Konkurs perkusyjny/werblowy – ProMark/Evans Drum Contest III

Konkursy perkusyjne w każdym wydaniu budzą niesamowite emocje. Oceniając w roli jury, można też wiele się nauczyć, bo dzisiejsza młodzież rozwija się w błyskawicznym tempie, i aż strach pomyśleć, co przyniosą kolejne lata. Przychodzi czas, że trzeba przyznać komuś, że „o cholera, jesteś niesamowity” i życzyć jak najlepiej!

Konkurs perkusyjny podczas siódmej edycji warsztatów, przyniósł nam wiele radości i pozytywnego zaskoczenia wysokim poziomem. Żeby go opisać, potrzebował bym kilkanaście stron- tak dużo się działo.

Myślę, że napiszę o tym więcej w kolejnej relacji, a już dziś zapraszam Was na kolejny konkurs perkusyjny/werblowy ProMark/Evans Drum Contest III, 22 lutego 2019 roku do Błażowej. 

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Integration & Groove

Wojtek Deręgowski… Petarda młodego pokolenia!

         Obserwując jak szybko rozwija się świat perkusji w dzisiejszych czasach, jak bezkompromisowo łamią się zasady gry na perkusji i jakie talenty świat odkrywa, mogę śmiało powiedzieć, że mój kolejny gość, jest właśnie tym młodym przykładem, który idealnie wkomponował się w dzisiejszy świat. Niesie za sobą wielki talent, pracowitość, ogromną świadomość, solidny groove, feel, time oraz bardzo skutecznie buduję swoją markę w Social Media, co dzisiaj jest marketingowym priorytetem.

W swoim młodym wieku, posiada już ogromne doświadczenie sceniczne oraz studyjne. Jako nastoletni chłopak wyjechał za ocean i zdobywał wiedzę w prestiżowej uczelni Berklee College of Music w Bostonie. 

Jest przykładem i idolem dla tysięcy perkusistów na całym świecie, a Polska jest tego małą częścią. Można się od niego uczyć, jak skutecznie budować swoją karierę w mediach społecznościowych, jak prowadzić szkołę perkusyjną online,, jak budować jej popularność i co w niej przekazać aby budziła coraz większe zainteresowanie, które sięga aż do USA czy Brazylii i wielu innych krajów. 

Jego filmy na Instagramie zbierają dziesiątki tysięcy wyświetleń, ale to nie przypadek ani opłacone lajki, lecz wynik jakości, systematyczności, pracowitości oraz wytrwałości w dążeniu do założonego celu. Dlatego klikając w jego filmy, możemy być pewni, że znajdziemy coś ciekawego dla siebie.

Co porabia obecnie, jak bardzo jest zapracowany, jak postrzega życie perkusisty w Polsce i co zaprezentuje nam na zbliżającym się wielkimi krokami Śląskim Festiwalu Perkusyjnym, który odbędzie się już w tą niedzielę 11 listopada w Chorzowskim Domu Kultury?

Myślę, że mój wyjątkowy gość, opowie wam to najlepiej ;-)…

 

Cześć Wojtku! Bardzo się cieszę, że udało nam się wreszcie zrealizować wywiad. Uważam, że jesteś bardzo ważną częścią młodego perkusyjnego pokolenia, a wręcz idolem dla wielu, bo patrząc na ilość Twoich wyświetleń na Instagramie czy Youtubie, które osiągają dziesiątki tysięcy, nie mam wątpliwości, co do Twojej popularności. Jak Ty to robisz, że tak dużo ludzi ogląda Cię na Insta?

Cześć! Również bardzo mi miło, że mogę uczestniczyć w tej rozmowie. Dziękuję za ciepłe słowa na powitanie. Rzeczywiście całkiem sporo ludzi zebrało się na moich kanałach social media, co mnie zresztą bardzo cieszy, bo to oznacza, że moja twórczość i gra jest dla innych interesująca i spotyka się z pozytywnym odbiorem. 

Mój kanał na Instagramie nie zdobył popularności w ciągu dnia, czy tygodnia, lecz budowanie takiej dość silnej jego pozycji zajęło kilka lat i bardzo dużo pracy. Sukces w tym przypadku polega głównie na regularności działań oraz wymyślaniu ciekawego contentu o dobrej jakości. Bardzo dużą zaletą całego procesu dbania o Instagrama w moim przypadku jest to, że mogę połączyć te działania z ćwiczeniem i doskonaleniem swojej gry. Nagrywanie oraz późniejsze słuchanie materiału jest metodą, która kompletnie zmieniła mój styl ćwiczenia. Pchnęło mnie to mocno do przodu i pozwoliło na doskonalenie najmniejszych detali, o które bardzo staram się dbać.

Myślisz, że Twoje doświadczenie z Stanów Zjednoczonych, procentuje teraz w Polsce, gdzie temat perkusji osiąga coraz większą popularność?

Doświadczenie, które nabyłem w Stanach z pewnością procentuje teraz w tym co robię. Trudno ograniczać to tylko do Polski, ponieważ w swoich działaniach wykraczam stanowczo poza te granice. Jednak zauważyłem, że sam fakt uczęszczania do szkoły muzycznej w Stanach sprawia, że muzycy w Polsce darzą mnie zaufaniem. Niewielu z naszych rodaków miało okazję się tam uczyć, dlatego też myślę, że jest to w pewnym sensie coś, co mnie wyróżnia. Nie lubię jednak, gdy jest to jedyne, co ktoś o mnie wie. Nawet po czterech latach od powrotu do kraju często kojarzony jestem jako „osoba, która uczyła się w Berklee”, koniec. Rozważając granice Polski, moje usilne trudy przyćmienia tego faktu innymi osiągnięciami na niewiele się zdają, jednak biorąc pod uwagę skalę całego świata, pierwszorzędnymi informacjami dla ludzi jest to jak gram, a sprawa szkoły, w której się uczyłem nie ma już tak dużego znaczenia, co mnie bardzo cieszy.

Wiedzę na temat Social Media również zdobywałeś za oceanem?

Całą wiedzę, a bardziej może doświadczenie w kwestii social media zdobywałem samemu dzięki metodzie prób i błędów oraz pewne intuicyjne działania. Kiedy studiowałem w Berklee, moje konto na Instagramie miało dopiero kilka miesięcy i traktowałem je bardziej prywatnie wrzucając zdjęcia niezwiązane z perkusją i muzyką. W samej szkole nie uczono ściśle o social media (a przynajmniej nie na zajęciach, na które uczęszczałem), ale mówiono o potrzebie promocji oraz budowania wizerunku artysty również w Internecie. Dopiero po powrocie do Polski bardziej zaangażowałem się w te kwestie. Początkowo publikowanie filmów perkusyjnych na Instagramie miało dla mnie charakter bardziej miary własnego postępu w grze, niż chęci prezentacji szerszej publiczności. Szybko okazało się jednak, że ludzie zaczęli się interesować moimi pomysłami, więc zdecydowałem się pójść za ciosem i regularnie publikować muzyczny i perkusyjny content. 

Czy popularność w internecie przekłada się na zarabianie pieniędzy czy obecnie nie masz żadnych korzyści materialnych z tego powodu?

Korzyści materialne z prowadzenia kanałów social media w moim przypadku są bardzo pośrednie. Nie dostaję pieniędzy za żaden opublikowany post, ani za ilość wyświetleń, czy reklamę produktu. Do korzyści materialnych natomiast należą zdecydowanie możliwości, których bym nie miał gdyby nie prowadzone przeze mnie profile. Do nich zaliczam zdecydowanie koncertowanie z artystami, praca studyjna, lekcje online i prywatne, ale również korzyści w postaci sprzętu, który coraz częściej dostaję za symboliczne kwoty. Jestem pewien, że to wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie szeroko prowadzona działalność w Internecie, a na pewno nie w takim stopniu i na taką skalę. 

A tak ogólnie, czy łatwo jest utrzymać się w Polsce z pracy jako muzyk/perkusista, jak to oceniasz i jak to się układa u Ciebie?

Z pewnością nie jest to łatwy chleb, myślę, że nie tylko w Polsce. Jednak zawsze jestem zdania, że jeśli robi się coś z pasją i determinacją, jest się w stanie osiągnąć wiele. Mówi się „dla chcącego nic trudnego” i dla obszaru jakim jest muzyka, świetnie się to sprawdza. Trzeba być cierpliwym i nie bać się zainwestować. W moim przypadku układa się to całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że jestem dość świeży na tym rynku. Jak już wspomniałem działam nie tylko jako muzyk koncertowy, ale również studyjny, do tego uczę i prowadzę szkołę online. Jest to całkiem sporo źródeł, z których spływają środki, dlatego też nie narzekam. 

Skoro jesteśmy w temacie pracy i pieniędzy to, z kim obecnie pracujesz na scenie i jak dużo koncertujesz?

Obecnie współpracuję z Moniką Lewczuk, z zespołem Sorry Boys, Marceliną oraz Rosalie. Składów jest sporo, a więc koncertów również. Bardzo cieszy mnie  fakt, że każdy z zespołów jest zupełnie inny i dzięki temu moje doświadczenie również staje się coraz bardziej wszechstronne. Wchodzi tutaj w grę odmienna stylistyka i zarazem też publiczność. Każdy z tych zespołów wymaga innego podejścia pod względem brzmienia i wrażliwości muzycznej. Granie z jednym zespołem oznacza przewagę dużych scen plenerowych i festiwali, a z innym cześciej odwiedzamy kluby i mniejsze sale koncertowe. Myślę, że dla rozwijającego się muzyka taki układ jest niemal idealny.  

Wspomniałem wcześniej o Stanach i nie bez powodu, ponieważ studiowałeś w USA. Opowiedz na jakiej uczelni studiowałeś, jak było, jak długo?

Zgadza się, studiowałem w Berklee College of Music w Bostonie. Wybrałem się tam zaraz po ukończeniu liceum w 2014 roku i spędziłem tam pół roku ucząc się według czteroletniego programu, po czym wróciłem do kraju. Możliwość studiowania na takiej uczeni była niesamowitym doświadczeniem, które myślę, że towarzyszyć mi będzie jeszcze bardzo długo. Berklee to z pewnością jedno z najlepszych miejsc do rozwoju muzyka. Nie ukrywam, że był to dla mnie również intensywny czas rozwoju mojej osobowości i charakteru. Styczność z tak wszechstronnym środowiskiem muzycznym bardzo mnie zainspirowała i nadal czuję w sobie tę inspirację. 

Czy każdy może sobie tak po prostu wyjechać do Stanów i rozpocząć naukę, czy trzeba najpierw w Polsce ukończyć odpowiednie szkoły, później przejść jakieś kwalifikacje, zdać egzaminy i dopiero można lecieć za wielką wodę?

Jeśli chodzi o wymagania jakie trzeba spełnić, aby dostać się do Berklee, to należy wyróżnić głównie przesłuchania, które odbywają się w czasie procesu rekrutacji. Organizowane są w większych miastach na całym świecie, o ile się coś nie zmieniło, w Polsce nie. W celu przystąpienia do nich poleciałem do Londynu. Przesłuchanie składa się z czterech praktycznych części oraz wywiadu. Pierwsza część to przygotowany utwór. Może to być cokolwiek, co uważamy, że najlepiej zaprezentuje nasze umiejętności i muzykalność. Następna część to style muzyczne. W moim przypadku komisja wyciągnęła instrumenty i zaczęliśmy wspólnie improwizować w takich stylach jak jazz, funk, samba, bossa-nova, czy mambo. Dalej komisja testowała umiejętności czytania nut. Ostatnią częścią było kształcenie słuchu, które dla perkusistów zazwyczaj ogranicza się do odśpiewania melodii, czy odszukania rytmu. Po części praktycznej jest wywiad, który polega na rozmowie o aspiracjach, ambicjach i dotychczasowej edukacji muzycznej.

Aby dostać się do Berklee nie trzeba mieć ukończonej żadnej szkoły muzycznej. Ja nie chodziłem do takiej w Polsce, a do Berklee pojechałem zaraz po ukończeniu liceum ogólnokształcącego. Zdanie matury to obecnie jedyny edukacyjny wymóg razem z określonym poziomem języka angielskiego, który udowadnia się z pomocą konkretnego certyfikatu.

Czy życie i nauka w Berklee to, amerykański sen, mam na myśli – wystarczy tam pojechać i z łatwością można spełniać swoje marzenia, czy jak wszędzie, trzeba mocno zasuwać, żeby osiągnąć sukces?

Zdecydowanie jest jak wszędzie. Myślę, że w każdej dziedzinie w sukces wpisana jest ciężka praca, oddanie i poświęcenie. I nie ma tutaj znaczenia położenie geograficzne, czy kraj w którym żyjemy. Oczywiście w Stanach możliwości w dziedzinie muzyki jest dużo więcej niż na przykład w Polsce, natomiast pojawia się inny problem – konkurencja jest ogromna. Tam żeby osiągnąć znaczący sukces trzeba być jednym z najlepszych na świecie, a nie tylko jednym z najlepszych w Polsce. Jest różnica, prawda?

Ogromna różnica! Czy mógłbyś opisać mniej więcej tygodniowy plan studenta jaki miałeś na uczelni w Berklee, ponieważ ciekawi mnie jak bardzo napięty miałeś grafik?

Plan zajęć w Berklee na pierwszy rzut oka nie jest wcale napięty, zaledwie od jednej do czterech godzin zajęć codziennie. I oczywiście na tym może się skończyć, lecz każdy, kto szuka jeszcze większego rozwoju i nieustannych możliwości doskonalenia siebie na tym nie poprzestanie. W moim przypadku grafik wypełniał się po brzegi poprzez zajęcia dodatkowe, próby, wspólne jamowanie, oczywiście sesje ćwiczeniowe… Krótko mówiąc nie było czasu na nudę, ani obijanie się.

Chodzi mi po głowie jeszcze jedno pytanie co do Berklee… W Stanach mimo większej konkurencji, są większe możliwości więc dlaczego wróciłeś?

Mój powrót był dla mnie trudną decyzją, ponieważ studiowanie w Berklee było moim wielkim marzeniem, które udało mi się spełnić. Z założenia miałem początkowo ukończyć czteroletni program, lecz życie szybko zweryfikowało te plany. Chodzi tutaj głównie o kwestie finansowe, ponieważ studiowanie w Stanach jest ogromną inwestycją. Pomimo częściowego stypendium, trudno było się utrzymać. Na moją decyzję wpłynął również fakt, że cała moja rodzina oraz znajomi mieszkają w Polsce, a mi, będąc człowiekiem mocno przywiązanym do innych, trudno było żyć tak daleko od wszystkich cennych dla mnie ludzi.

Jednak patrząc z perspektywy czasu bardzo dobrze się stało. Nie dość, że zdobyłem wiedzę i poglądy, po które pojechałem do USA, zaraziłem się “zachodnim” myśleniem, które nieustannie wdrażam w swoje działania, to jeszcze zaoszczędziłem czas, który zainwestowałem w samorozwój i budowanie silnego wizerunku.

Jak wygląda edukacja w Stanach i na co szczególnie kładzie się nacisk?

Edukacja muzyczna w Stanach bardzo dobrze odpowiada moim początkowym założeniom, którym jestem wierny od samego początku mojej drogi jako muzyka. Nacisk kładzie się głównie na muzykalność, artyzm, ekspresję siebie, swojego stylu i emocji. Dużo mniej uwagi zwraca się na aspekty techniczne, gdyż jest to drugorzędna sprawa. Góruje tam skupienie na brzmienia i feelingu oraz współpracy w zespole.

Przejdźmy do twojej szkoły gry na perkusji online. Jak oceniasz jej zainteresowanie?

Biorąc pod uwagę jej niedawną premierę, szkoła ma się bardzo dobrze. Zainteresowanie rośnie, choć mocno skorelowane jest z reklamowaniem jej na moich kanałach social media. Zauważam ogromne zainteresowanie szczególnie tematem grania na pojedynczej stopie. Poświęciłem dużo czasu dopracowując tę sferę gry na perkusji, więc myślę, że jestem w stanie przekazać sporą wiedzę i wiele wskazówek na ten temat. Dostaję również bardzo pozytywny feedback odnośnie lekcji, z czego bardzo się cieszę.

Czy otworzyłeś ją, bo wszyscy dzisiaj otwierają szkoły i stwierdziłeś, że Ty też otworzysz, bo to dobry biznes, czy po prostu marzyłeś o tym, masz swoją ideę, którą chcesz przekazać i uważasz że szkoła taka jak Twoja jest potrzebna w Polsce?

Zacznę od tego, że moja szkoła nie jest skierowana do polskich perkusistów. Staram się trafić do jak najszerszego grona odbiorców, a jest to możliwe tylko dzięki tworzeniu lekcji w całości w języku angielskim. Powodem takiej decyzji jest fakt, że wśród moich obserwatorów na Instagramie Polacy nie są nawet jednym procentem. Głównie są to ludzie z USA (20%), Brazylii (9%), Indonezji (8%), czy Indii (6%). Te statystyki doskonale są odzwierciedlone w sprzedaży lekcji online.

Materiałów edukacyjnych jest teraz mnóstwo. Naprawdę mamy w czym wybierać, jednak wraz z tym faktem pojawia się również problem mądrego wyboru, a więc poświecenia czasu temu, co jest naprawdę wartościowe oraz najlepiej spełni nasze oczekiwania. W swoich lekcjach oferuję szeroką wiedzę na konkretne tematy oraz prosty sposób jej przekazania. Od zawsze lubiłem przekazywać wiedzę, a że perkusja i muzyka to obszar, który mocno zgłębiłem w ciągu ostatniego czasu, wreszcie mogę dać prawdziwy upust moim edukacyjnym zapędom.

Zobaczmy na życie perkusisty od kuchni. Dzisiaj nie wystarczy już tylko grać na perkusji, grać koncerty ale trzeba być też swoim managerem, tour managerem, kompozytorem, uczyć, prowadzić warsztaty i nagrywać w studio. Najlepiej mieć swoje studio aby w nim pracować, nagrywać zespoły czy też swoje ślady dla różnych zespołów. Myślę że świat trochę zwariował, bo to zbyt dużo obowiązków jak na jednego człowieka. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Myślę, że każdy perkusista działa w obszarach, w których się spełnia. Nikt nie jest zmuszany aby oprócz grania koncertów też uczyć, czy komponować. Również edukator niekoniecznie musi koncertować. Myślę, że każdy ma swoje miejsce w tym wszystkim, jedni szersze, drudzy specjalizują się w wąskim zakresie swoich muzycznych działań i obowiązków. Ja jestem typem człowieka, który jak się angażuje, to na wiele sposobów i w wielu kierunkach, dlatego też jestem zarówno swoim własnym managerem, uczę i prowadzę warsztaty, koncertuję i nagrywam w studio. Jedyne co mnie póki co omija to komponowanie, ale myślę, że i na to przyjdzie czas.

Czyli jesteś jednym z tych perkusistów, którzy organizują wszystko na własną rękę.

Wszystko związane z budowaniem mojej kariery robię całkowicie sam. Największym ciężarem czasowym jest prowadzenie strony internetowej z lekcjami online oraz Instagrama. Samodzielnie nagrywam całe audio i video, miksuję, składam filmy, tworzę grafiki, piszę nuty, buduję i moderuję stronę internetową… Jest tego trochę, ale nabrałem już w tym wszystkim doświadczenia i teraz zajmuje mi to naprawdę mało czasu. Dostaję czasem propozycje pomocy w ogarnianiu tego wszystkiego i byłby to dobry pomysł gdyby nie moja wewnętrzna ambicja i chęć zrobienia wszystkiego całkowicie po swojemu. Dzięki temu wiem, że mogę na sobie polegać i że będę z tego zadowolony, a jeśli nie, to będzie to tylko moja wina.

Przejdźmy do sprzętu. Jesteś endorserem blach marki Meinl. Jestem ciekaw jak rozpoczęła się przygoda z tą bardzo popularną marką blach?

Zgadza się, na blachach Meinl gram właściwie od początku mojej drogi. Były to moje pierwsze blachy (konkretnie seria MCS), dlatego też pewnie czuję do produktów tej firmy spory sentyment. Oczywiście próbowałem również innych firm, różnych ich modeli. Świetnie gra mi się na blachach Zildjian, jednak zawsze wracałem do Meinla.

Przygoda z Meinlem rozpoczęła się nieco ponad dwa lata temu, kiedy to otrzymałem od nich bardzo zaskakującą i przyjemną wiadomość dotyczącą chęci zawiązania współpracy. Moja odpowiedź nie mogła brzmieć inaczej niż „wchodzę w to!”. Cała ta sytuacja związana była z dynamicznie rosnącą popularnością w Internecie, jestem tego pewien.

Słyszałem wiele opinii na temat tych blach – dobrych i złych ale nie mnie je oceniać. Po drugie, ile ludzi tyle opinii. Powiedz, jak Ty oceniasz blaszki Meinl?

Opinie są różne, jak ze wszystkim. Dla mnie świetnie wpisują się w kierunek brzmienia, do którego dążę, szczególnie mówię tutaj o serii Byzance. Są to blachy z najwyższej półki, wszystko tam się zgadza. W talerzach Meinl najbardziej podoba mi się fakt, że dzięki nim nieustannie się rozwijam. Kiedy dostaję nowe blachy, naturalnie zmuszają mnie do zmiany wrażliwości i do szukania ciekawych sposobów na wplecenie ich charakterystycznych i nowych dla mnie brzmień do mojej gry.

Jednak jak wiadomo współpraca z firmą to nie tylko sprzęt, ale może nawet bardziej ludzie, którzy za tym stoją. W Meinlu naprawdę poczułem się jak w rodzinie. Myślę, że nie należę do tych bardzo wymagających jej członków, jednak wszystkie moje potrzeby są zaspokajane i równocześnie cieszę się, że mogę wspomóc jej wzrastanie. Wszystko to odbywa się w bardzo przyjacielskiej atmosferze, więc czego chcieć więcej.

Super! W takim razie co z bębnami, promujesz jakąś markę czy masz luźny wybór w zestawach perkusyjnych i możesz sobie grać na dowolnej marce?

Jeśli chodzi o bębny to mam luźny wybór co do marki. Z mojej strony jest to celowe, ponieważ dostawałem już ciekawe propozycje od różnych firm, ale uważam, że jeszcze nie jestem na to gotowy. Cały czas kształtuję swoje brzmienie, próbuję i szukam. Staram się być bardzo otwarty na różne możliwości i brzmienia. Do tego pojawiło się niedawno u mnie zainteresowanie bębnami starymi, zapoczątkowane przez zakup Slingerlanda z lat 70. Zakochałem się w ich wrażliwości na każdy niuans artykulacyjny oraz w tym jak różnie mogą zabrzmieć. Wiele się z nimi nauczyłem i myślę, że jeszcze sporo przede mną, dlatego w najbliższym czasie na pewno nie zwiążę się z konkretną firmą produkującą bębny.

Niektórzy perkusiści utożsamiają się z ulubionymi markami. Osobiście to robię i DW jest dla mnie jak rodzina! A jakich bębnów Ty używasz i czy też traktujesz bębny bardzo osobiście?

Obecnie mam trzy zestawy bębnów, z których aktywnie korzystam. Pierwszy wspomniany już Slingerland z lat 70. w czerwonej brokatowej okleinie. Jest to zestaw, którego używam najczęściej nie tylko na koncertach, ale tez w studio. Najczęściej również pojawia się w moich filmach. Następnie bardziej nowoczesne brzmienie prezentuję używając zestawu DW Collectors w niebieskiej brokatowej okleinie oraz PDP Concept Maple.

Jak widać, nie utożsamiam się z konkretną marką, ponieważ jest to dla mnie drugorzędna sprawa. Na pierwszym miejscu zawsze stawiam brzmienie i różnorodność, jaką mogę zaprezentować.

Śląski Festiwal Perkusyjny zbliża się wielkimi krokami, więc emocje na pewno rosną. Czy to będzie jeden z pierwszych Twoich festiwali tej rangi czy masz już za sobą występy na wielkich festiwalach perkusyjnych?

Jeśli chodzi o wielkie festiwale perkusyjne, jest to mój pierwszy, dlatego nie ukrywam podekscytowania związanego z moim występem. Wcześniej były to raczej mniejsze, kameralne niemal imprezy, czy warsztaty organizowane dla mniejszego grona odbiorców. W ciągu ostatnich kilku lat oswoiłem się nieco z większym rozmiarem sceny, bardzo to lubię, dlatego sądzę, że będę się czuł wspaniałe!

Nie ujmując Tobie klasy ani jakości, bo darzę Cię wielkim szacunkiem jako człowieka i muzyka. Co czujesz myśląc, że zagrasz na jednej scenie z takimi osobowościami jak: Kerim Lechner, Robert Luty czy niesamowity Mike Johnston?

Czuję z pewnością ogromną ekscytację, ale również pewne niedowierzanie. Ranga osobistości, które wystąpią na festiwalu jest ogromna. Nie spodziewałem się, że kiedyś wystąpię w takim składzie, dlatego też z pewnością będzie trochę stresu. Postaram się jakością swojego występu w żadnym stopniu nie odstąpić od levelu pozostałych występujących. Jest to bardzo trudne zadanie, ale poprzeczki trzeba stawiać sobie wysoko, w przeciwnym razie możemy zapomnieć o wielkich marzeniach i rozwoju.

Szykujesz jakieś niespodzianki na festiwal czy trzymasz się zimno swojego planu i nie ma u Ciebie miejsca na spontany czy niepotrzebne zagrywki?

A kto powiedział, że w planach nie może być niespodzianek, hehe. Występując lubię reagować na to, co się dzieje wśród publiczności i dostosowywać do tego to, co chcę zaprezentować. W ramach występu perkusyjnego z elementami warsztatów jest tutaj spore pole do popisu. Czasu nie jest zbyt wiele, więc też nie ma co czynić wielkich planów z licznymi wątkami. Mam kilka spraw o których chciałbym wspomnieć w trakcie części warsztatowej, ale będę również bardzo zadowolony jeśli wszystkie te kwestie zastąpią pytania od publiczności. Z pewnością stałym i niezmiennym fragmentem będzie gra.

Twoją największą zaletą jest wiek, jesteś młodym, zdolnym i bardzo świadomym człowiekiem i jeszcze wiele przed Tobą ale… Ciekawi mnie, co było dotychczas Twoim największym muzycznym osiągnięciem mimo młodego wieku?

Dziękuję bardzo, chyba czasem sam nie mam świadomości swojego wieku. Chciałbym wszystko na teraz, niecierpliwię się, kiedy widzę jak inni osiągają najróżniejsze sukcesy. Też chciałbym być już dużo dalej, a przecież dopiero niedawno wdrożyłem się w to środowisko i mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną. Z jednej strony moja niecierpliwość może się wydawać lekkomyślna, ale z drugiej motywuje mnie do działania i nie zaprzestawania pracy.

Co do największego dotychczas osiągnięcia, myślę, że jest to sukces mojego Instagrama. Różne mogą być opinie na ten temat, ale jest to coś, co osiągnąłem sam, włożyłem w to mnóstwo pracy i zainwestowałem dużo czasu i trochę pieniędzy. Teraz zauważam, że otwierają się przede mną furtki, które byłyby zamknięte, gdyby nie moja działalność w Internecie. Dzięki temu otworzyłem się nie tylko na Polskę, ale również na cały świat.

Kiedy myślisz o przyszłości, o czym marzysz jako perkusista?

Z pewnością jest to granie wielkich koncertów z wielkimi artystami. Mimo że jestem na codzień spokojnym człowiekiem, czasem wręcz nieco nieśmiałym, to na scenie czuję się naprawdę świetnie. Wiem, że nie jest to łatwa praca, dużo podróży, mało czasu spędzonego w domu, ale jest to coś, w czym chciałbym się spełniać. Jest to moje marzenie, jednak jestem otwarty na inne drogi mojej kariery. Będę naprawdę zadowolony z pracy w studio, czy zajęcia się edukacją. Czas pokaże.

Czy posiadasz jakieś inne zainteresowania poza Twoją największą pasją czyli muzyką? 

Oczywiście poza tym, że jestem perkusistą i muzykiem, jestem też normalnym człowiekiem, choć może się to wydawać oksymoronem haha! Wśród moich pozostałych zainteresowań można znaleźć zdecydowanie kino. Uwielbiam spędzać wolny czas oglądając filmy. Jestem również miłośnikiem zwierząt, a posiadając kilka psów siłą rzeczy spędzam z nimi sporo czasu. Do tego bardzo lubię długie spacery do tego stopnia, że często rezygnuję z jazdy autem czy komunikacją, oczywiście jeśli jest to możliwe czasowo, czy logistycznie. 

Ja osobiście uwielbiam sport, chodzenie po górach, podróże, czytanie książek, daje mi to równowagę i dzięki temu utrzymuję świeżą energię do działania. Jak to działa u Ciebie?

Oczywiście, świeżość umysłu i równowaga są bardzo ważne we wszystkim co się robi. Moje pozostałe zainteresowania pozwalają mi na oderwanie myśli i również dają mi mnóstwo inspiracji. Uwielbiam czerpać ją nie tylko od innych perkusistów i muzyków, ale z natury, z innych dziedzin sztuki, a nade wszystko z kontaktów z innymi ludźmi. Rodzina jest dla mnie niesłychanie ważna i czas z nią spędzony cenię ponad wszystko. Daje mi to emocjonalną stabilizację oraz również uporządkowanie pewnych kwestii w mojej głowie.

To może na koniec klasycznie, coś od siebie dla młodych pasjonatów perkusji, jakaś złota rada, podpowiedź, jak skutecznie budować swoją karierę perkusisty i wytrwać w dążeniu do celu?

Przede wszystkim nie poddawać się. Budowanie swojej kariery jako perkusisty nie jest łatwą drogą, a wszelkie zwątpienia i niepewności stanowczo ją zaburzają. Trzeba potraktować ją jako pewnego rodzaju inwestycję, która może zwrócić się po roku, ale równie dobrze po piętnastu latach albo i dłużej. Bardzo ważna jest determinacja, ale ponad wszystko pasja, bo to ona nas napędza i sprawia, że jesteśmy w stanie mieć cierpliwość i osiągać naprawdę wiele.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Wojtek Deręgowski.

Dali Mraz

           Dali Mraz, a drummer from Chech Republic, is a true innovator and a fantastic artist. In addition to drumming, he is also a piano player, composer and recording engineer. I met him some time ago in Bielsko Biała at a workshop which was organized by Krzysztof Dziedzic. It was an amazing experience, because of his great energy and kindness, making his playing on drums even more powerful for me.

We talked about music, grooves, music video recording, the speed of life nowadays and in the end of our meeting, we traded t-shirts for fun.

I felt like a young guy who had a chance to meet his greatest idol. My affection for this dude runs a bit deeper in that we are actually both in the DW Family and play on DW Drums. It was delightful to talk about these drums sets and hear what he likes about these drums and why he chose this company…

After this meeting I came back to my job and for quite a long time, I was very busy and during a recent holiday. I decided to make some time off from writing because of a demanding schedule, playing gigs and lack of balance in my life.

I have returned to writing and I thought that the next step will be to interview Dali, because he is such an interesting drummer and human being.

I hope, this interview is as interesting to read as it was to write, because Dali is very sincere and talks about his life with great passion.

I’ll start with a simple question. Do U remember the reason why did U start play on drums?

Hyperactivity and a lot of spare energy. Luckily, I found something like that, otherwise It would be really extremely difficult with me. Besides that, drums always fascinated me.

You are from Czech Republik and do you think that it is a good place for drummers who want to start a career?

It depends on what you expect. Every place has its pros and cons. I think my country is not inclined to the fusion genre that much as abroad but there are still plenty of opportunities to catch 🙂

Your mentality is great, because you are very positive, confident, you play with passion, so you have many advantages to be one of the greatest drummers around the world. What do you think about yourself?

When I was a kid, I had the goal of being the fastest, the loudest or the smoothest drummer. I have always been looking for some tops and I always cared mainly about that. However, the older I am, the more I experience the spiritual dimension of the thing and these tops lose their significance here. I try to capture the fragile emotion as much as I can, a passion, that should bloom every time a person plays. It is pity if one destroys it by technique or the ego. But it’s all just process as one gets older, and therefore the priorities and a view of the music and the instrument are changing. I think I can slowly find my own peace. One, that I’ve been looking for so long.

You are a different drummer than others, because you say that you are a composer, not just a drummer right?

I compose music for movies, programs and other diferent projects. I sit at the piano every day.

Is it better to look at drums like a composer, rather than a drummer, and what is the difference, what is better or maybe it is good to be both?

One should be both. Everyone takes care of something else. If the songwriter writes only one strike on the triangle in a classical music composition, it can be a beautiful climax of a musical sentence to the audience. And everything is for the benefit of the music itself. But from a drummer’s point of view it is just one note that he is waiting 30 minutes for. In this case, the drummer-songwriter would listen to the music for 30 minutes, and his single note would play as a whole with the same enthusiasm as if he there was 1000 of them, because it fits the musical concept. The drummer, who has ever tried to compose, usually accepts other playsers and serves the given sequences because he simply respects them.

What do you think about Drumeo, how important is it to drummers?

Definitely very important. This trip helped and supported me a lot and I got a lot of great experiences.

You were there not long ago and maybe you can tell us how it works.

Yes, everything there was very friendly and I always like to remember it with a smile on my face.

I saw the whole video on youtube and this material was amazing for me and still is. I watched this video with joy and the knowledge which you shared on camera about how to be a composer shows how passionate, truly passionate you are!

Thank you! It is like to share something that really resonates through your being and to talk about a small planet where you live. It is a beautiful experience.

I wonder who or what is your biggest motivation to develop your playing, be a drummer, achieve your music dreams and etc?

I have been in music since I was little kid and I always wanted to keep my integrity. Child playfulness that goes wiht my playing all my life. I wanted to be undeformed by the commercial life of a musician be at least one instrument.

Your career has developed very fast and it’s very cool. Do you make plans alone or do you have support from music companies or somebody else like family or friends or do you do everything solo?

Unfortunately, I have to do most of the things myself. If you want to play your music, you have to create it. You have to create the opportunity to play and everything around that as well. It’s a lot of worries. Fortunately, I have a lot of great musicians and a loving family around me and I appreciate that much.

You got married recently, so congratulations!!!

Yeeees. Thank you!

Your wife is also a drummer and I wonder how it works, are you an inspiration to each other or do you compete with each other?

It suits me perfectly. It is great to have a partner with whom you can talk from music to drumming „nerd” stuff. We are even in preparations of something, that we cooperate together on. So I’m curious how it goes.

Why did you choose DW Drums and what is special about this drums for you?

When I was young I had old Czech drums Amati. I liked DW as a kid, but I did not have the money to get DW kit. So I ordered the DW bass drum front head with the DW logo and kept rebuilding the drums so they looked completely like DW. So, when DW offer came in, I was very happy.

Tell me something about your drum set!

It is golden and silver and makes me very happy. But my biggest joy is the GONG drum.

You recorded your solo album, which is called „Level 25”. That sounds like a reference to your age because you are actually 25 years old, right?

I finished all the songs when I was 25. But there are more meanings to it 🙂

Tell me about this album, it’s inspiration, ideas, musicians who recorded for you on this cd?

I wanted to capture my three-year journey, when I decided to confront my ego and start pushing it out of the music. In my case, the drums represent the ego. On this trip, where I invited 20 guests from all over the world to help me cross that river. There are very early songs, which very technical but also the ones, that I composed later, completely wihtout drums. Collaboration with people such as Scott Kinsey, Federico Malaman, Marius Pop, Gergo Borlai, Anton Davidyants and others was like a great ride along that river from its springs until reaching the ocean.

Is it like story of your life?

It’s my testimony and a part of my life in 50 minutes. Stories of the songs are also featured in a mini book that is coming out with the album. It is like a path where you walk across the mountains and look for understanding but then you find it in your backpack.

Are you already planning your next album or will you try to focus more on drum workshops and concerts?

I’m definitely planning to work on another album, but I next albums will all be different. It’s a continuous journey I’ve been walking for a while. In 2019 I want to publish my book and concert with my music and other projects I’m working on. I am looking forward to it so much.

Dali! Thank you very much for interview and I hope to see you again in Poland!

I also thank you for great questions. It was a pleasure to answer them. See you soon!

 

Interview: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Photos: Dali Mraz archives.

DRUMmania 2018

            DrumMania to kolejne odkrycie warsztatów perkusyjnych w Polsce, które odbiły się wielkim echem wśród uczestników, rodziców, grona pedagogicznego oraz w całym mieście Jasła i jego okolic.

            Duet perkusyjny Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz i Karol Nabożny z Drumsetpro School, konsekwentnie realizując swój plan, nie zwracając uwagi na hejty z różnych stron, czy mądre podpowiedzi różnych ludzi „jak i co mamy robić, żeby było dobrze”. Chłopaki zawitali do nowego miejsca na mapie Polski, którym było Jasło.

            Oprócz znanego już duetu, jako trzeci wykładowca, zaproszony został wybitny, młody perkusjonalista Bartłomiej Pająk, który pochodzi z Tarnowa, a obecnie mieszka we Wrocławiu. Bartek to 1/2 jego projektu Beats Beasts, z którym wystąpił na tegorocznym Caban Drummer Fest w Chrzanowie.  

             Został nam jeszcze jeden młody utalentowany perkusista, lecz tym razem pełnił rolę organizatora – Cezary Prajsnar, który jest wykładowcą w Szkole Muzycznej I i II stopnia w Jaśle, a poza tym bardzo dużo koncertuje z różnymi muzykami z całej Polski.

Przekonajcie się sami jak było ;-)…

Rozpoczęcie

Dwa dni warsztatów, napewno zapadły w pamięci warsztatowiczów i ich rodziców, którzy przybyli wspólnie na warsztaty. Przyznam że obecność rodziców to, dodatkowy zastrzyk emocjonalny dla prowadzących, bo z pewnością dokładniej przyglądają się pracy wykładowców niż dzieciaki, więc odpowiedzialność wzrosła i trzeba było się bardzo starać aby nikogo nie zawieść. Pamiętajmy jednak, żeby zawsze kontrolować emocje aby się nie spalić i po prostu być sobą i myślę, że nam się to udało.

Nie mieliśmy wiele czasu porozmawiać z Karolem ani z Bartkiem przed warsztatami, jaki mamy plan na warsztaty i jak to mniej więcej miało wyglądać, bo po prostu każdy ma swoje obowiązki, wypełnione od poniedziałku do niedzieli i spotykamy się zazwyczaj w dzień warsztatów, jakieś pół, a może godzinę przed rozpoczęciem zajęć i jazda. Jednak w takich sytuacjach intuicja i doświadczenie działają w 100%.

Wykładowcy

 

Bartek Pająk czarował studentów swoimi sztuczkami werblowymi oraz budował w dzieciakach muzykalność i tłumaczył jak obchodzić się z tymi wszystkimi perkusjonaliami oraz jak i kiedy ich używać. Nie muszę tutaj wspominać, że zainteresowanie było ogromne, ponieważ na co dzień rzadko spotykamy panów perkusjonalistów, bo jest ich mniej niż perkusistów, a więc i kontakt z tym instrumentami jest nadal rzadki. Dlatego zaproszenie Bartka Pająka na warsztaty było strzałem w dziesiątkę!

Karol Nabożny uczył grania z podkładami muzycznymi, co bardzo fajnie rozwija myślenie o grze w zespole, o słuchaniu zespołu, muzyki z którą gramy. Granie z podkładami nie zastąpi nam żywych muzyków, ale to dobry krok w stronę gry w zespole. Trzeba słuchać, bo słuchanie jest kluczem do sukcesu. Jeśli nie umiemy słuchać, nie uczymy się, nie rozwijamy i nie tworzymy komunikacji  w zespole. Dlatego pamiętajmy, żeby OBSERWOWAĆ i SŁUCHAĆ!

 

Paweł Larysz skupiał się na solidnej rozgrzewce ( po której bolały ręce ), pracy nad techniką, ustawieniem ciała, rąk oraz rytmem, brzmieniem i melodycznością w grze.

Nie zabrakło również  rozmów motywacyjnych o dyscyplinie, którą trzeba pielęgnować każdego dnia, pracowitości, wytrwałości, pokorze, radzeniem sobie z ego i emocjami, pozytywnym myśleniu. Diabeł tkwi w szczegółach, a bez nich nie osiągniemy zamierzonego celu.

Pamiętajmy również, że w zdrowym ciele, zdrowy duch, więc uprawianiu dowolnego sportu w celu utrzymania wysokiej aktywności fizycznej i psychicznej, jest niezbędna w życiu muzyka, na scenie i poza nią. Dlatego zamiast 7 Days, wybierzcie jabłko, banana lub truskawki. Zawsze macie wybór i życzę wam dobrych wyborów!

Zaangażowanie i plan

Zaangażowanie uczniów przerosło nasze oczekiwania i nie mogliśmy się nadziwić, że krążyło wokół nas tak wiele dobrej energii, którą zaraziliśmy się na wzajem. Stara zasada mówi: „Ile z siebie dasz, tyle do ciebie wróci”. Zawsze wybierajcie dobrą energię i zarażajcie nią innych, bo to działa z podwójną siłą.

Nigdy nie wiemy czego możemy się spodziewać, ponieważ każde warsztaty są inne, przybywają różni ludzie, dlatego być świetnym  muzykiem to jedno ale przede wszystkim trzeba być bardzo dobrym psychologiem aby umieć podejść do każdego ucznia indywidualnie.

„Mam już sporo warsztatów za sobą ale ciągle się uczę, bo nauka mnie ekscytuje, a posiadanie coraz większej wiedzy motywuje do dalszej pracy i dzielenia się nią z innymi”.

Doceniajcie i motywujcie swoje pociechy, bo to bardzo mądre stworzenia ludzkie, od których można wiele się nauczyć, tylko trzeba nauczyć się ich słuchać i obserwować!

Trzeba cały czas pracować i aktualizować plan, ponieważ młodzież jest coraz bardziej wymagająca i coraz trudniej ich zaskoczyć, ponieważ dostęp do wiedzy w dzisiejszych czasach jest ogromny i trzeba być czujnym oraz iść z duchem czasu.

DRUMmania

DRUMmania to, dwu dniowe warsztaty, po sześć godzin pracy dziennie, trzy godziny rano i trzy godziny po południu, więc przyznam że to bardzo dużo i można wyjść zmęczonym po tak intensywnych warsztatach. Jednak przecież o to chodzi, bo wiemy dobrze że „talent” nie wystarczy aby stać się świetnym muzykiem.

Trzeba ciężko pracować nad sobą każdego dnia, budować swoją wartość, pewność siebie, być pokornym, trzymać ego w kieszeni aby nie oślepiło naszego życia, być pozytywnym człowiekiem, walczyć o swoje marzenia i pozostać zawsze sobą, bo w byciu sobą jest największa siła.

Myślę, że na DRUMmanii, plan został wykonany w 100% i jeśli wszyscy uczestnicy zachowają taką aktywność, jaką wykazali się podczas warsztatów w Jaśle to, zajdą bardzo daleko i staną się kiedy świetnymi perkusistami, czego z całego serca im życzę!

Koncert finałowy

Jest to zawsze wielkie wydarzenie i wyróżnienie dla tych, którzy występują przed publicznością, złożoną z uczestników, rodziców i grona pedagogicznego. Jest to dla nich w pewnym sensie nagroda ale też wielkie przeżycie.

Podczas koncertu wystąpili Filip Preisner, Piotr Kondrat oraz Łukasz Mikrut i Bartłomiej Lemek. Zaprezentowali się profesjonalnie. I kolejny raz napiszę, że poziom perkusyjny w Polsce rośnie bardzo szybko więc możemy być spokojni, że za kilka lat, polska scena perkusyjna, będzie wypełniona bardzo dobrymi perkusistami.

Na koniec przyszedł czas na występ wykładowców, którzy zrobili wielkie show w rytmie Samby i rozpalili publikę swoim występem do czerwoności. Uderzając ostatnią nutę, rozbrzmiały gorące brawa, okrzyki i wzruszenia tym występem, co było dla nas wielkim podziękowaniem za dobrą robotę.

Takie chwile i tacy wspaniali ludzie, potwierdzają to, że idziesz dobrą drogą, że to co robisz ma sens, że wszystko idzie według planu i że kolejne warsztaty, będą tylko lepsze ;-)…

Wsparcie

Bardzo dziękujemy firmą, które nas wspierają podczas każdych warsztatów, oraz wydarzeń perkusyjnych itp. Na prawdę robią solidną robotę, angażują się jak mogą i doceniamy to, bo dzięki nim, dzieciaki mogą otrzymać fajne nagrody, gadżety, upominki, które bardzo motywują ich do działania.

Dziękujemy firmą tj: Music Info, StrawsS, Gewa Music, Music Dealer, Promark, Evans, Diril.

Dziękujemy przede wszystkim pani Dyrektor za piękne słowa, szacunek i uznanie w naszą stronę! I oczywiście za piękne kwiaty oraz pyszne winko ;-)…

Do zobaczenia na II edycji DRUMmania w 2019 roku ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum DRUMmania.

 

Caban Drummer Fest II

            W tym roku niestety nie mogłem być obecny podczas II edycji Caban Drummer Fest, ale doskonale pamiętam pierwszą edycję, więc mogłem sobie tylko wyobrazić, jak wyglądała druga odsłona tego wielkiego lokalnego perkusyjnego wydarzenia. Czy nadal lokalnego? Chyba już nie, ponieważ zaczynają przybywać do nas gwiazdy perkusji z całej Polski tj: Mariusz Mocarski czy Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski czy gościnnie nie zapowiedziany Artur Malik.

Wierzyłem, że II edycja uda się w 100%, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobrze zorganizowana impreza, a po drugie, nikt nie integruje się tak mocno i nie budzi takiego zainteresowania, jak społeczeństwo perkusyjne.

Dlaczego tak jest? Jest po prostu jakaś magia w świecie perkusji, która łączy ludzi, nadaje im rytm, buduje napięcie i hałasuje, więc nie da się przejść koło niej obojętnie. Po prostu to najgłośniejszy środek komunikacji ;-)…

Tak już jest i nie ma co się rozczulać nad szczegółami. Wspaniale jest być perkusistą. Jedyny minus to noszenie, bo dużo tego i ciężkie te graty, no ale coś za coś panie i panowie. Jeśli jest ciężko, to zapraszam na siłownie i siły przybędzie!

Fajnie mieć ludzi na których możesz liczyć i tym razem moim zaufanym zwiadowcą, który zrealizował dla mnie relację, była ‚Polska Nadzieja Perkusyjna Nr 1, czyli Wiktor Palik. Przeczytajmy i przeżyjmy z jego punktu widzenia, co działo się podczas drugiej edycji CDF w Chrzanowie, w Klubie Stara Kotłownia!

Piotr Bytomski 

Godzina 17:00, do oficjalnego otwarcia festiwalu jest jest 20 min jednak mimo to już mieliśmy pełny klub. Pierwszym występującym był Piotr Bytomski, 16 letni chłopak z ogromnym potencjałem, który rozgrzał publiczność swoim rockowym pokazem.

Konkurs dla najmłodszych pasjonatów perkusji

Po występie Piotra Bytomskiego przeprowadziliśmy wraz z Erykiem konkurs dla najmłodszych. Zadaniem uczestników było odtworzenie zaprezentowanego przeze mnie rytmu. Jednak wykonanie przerosło nasze oczekiwania. Młodzi adepci dostali koszulkę oraz pałki firmy Zildjian, a pozostali opaski na rękę również firmy Zildjian.

Piotr V. Gawlik – Art4Ever

Kolejnym perkusistą, był Piotr V. Gawlik, który zasiadł za swoim pięknym Mapexem z niesamowitym, własnoręcznie malowanym naciągiem Art4ever i wszystko jasne ;-)… Piotr poruszał się w groovowych funkowych klimatach, grał wyśmienicie, bardzo muzycznie i smacznie. Publika bardzo szybko podłapała klimat i bawiła się świetnie podczas występu Piotra.

Konkurs nr II

Przeprowadzamy konkurs dla publiczności. Do wygrania były akcesoria firmy Zildjian oraz koszulki Mapex. Jedna odpowiedź zaskoczyła nas absolutnie, a mianowicie… Zadaliśmy pytanie:  „Jaka jest najlepsza gazeta perkusyjna w Polsce”? I jedna z pań błyskawicznie udzieliła odpowiedzi, że magazyn Perkusista. Oprócz koszulki firmy Mapex wręczonej od nas, wzruszony Maciej Nowak, zerwał się z krzesła i ufundował zwyciężczyni roczną prenumeratę magazynu Perkusista! To potwierdza, że warto się angażować podczas takich festiwali, bo zawsze można wygrać jakąś fajną nagrodę.

Beats Beasts – werblowe show!

W trakcie konkursu na scenie instalował się  duet werblowy Beats Beasts. Oprócz widowiskowego pokazu sztuki werblowej z licznymi sztuczkami pałeczkami, odpowiadali na liczne pytania publiczności, która z chęcią je zadawała, bo jak wiemy, werblowe pokazy, nie należą do popularnych w Polsce, a więc można było się sporo dowiedzieć o sztuce werblowej.

Mariusz Mocarski & Roland TD50

Tuż po ich występie na scenie instalował się Mariusz Mocarski ze swoim Rolandem TD-50. Występ Mariusza Zapowiedział Maciej Nowak z uwagi, że Mariusz mocno zmienił jego myślenie na temat tego typu instrumentów jak i również przez docenienie autorytetu jakim jest Mariusz w śród branży perkusyjnej.

Zestaw elektroniczny wywołał duże wrażenie u publiczności, było dużo pytań i testów, nawet najmłodsi wyrywali się do gry, szczególnie upodobali sobie tryb – METAL :-)…

Maćkowi Nowakowi bardzo się to spodobało, tym bardziej że ma słabość do metalu ;-)… Mariusz poruszył na początku temat ćwiczeń. Czy lepiej robić to na bębnach akustycznych czy elektronicznych? W trakcie poruszania tego tematu, Maciej Nowak zaprosił na scenę gościa specjalnego – Artura Malika. Znając Artura, odbiór jego gry i osoby był bardzo pozytywny, ponieważ dokładnie takim jest człowiekiem ;-)… Artur zaprezentował możliwości zestawu i jego różne tryby. Zaraz po tym występie, kolejną częścią pokazu był pokaz Mariusza do różnych podkładów muzycznych.

Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski

Następnie i jako ostatni perkusista tego wieczoru, zaprezentował się Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski. Jego pokaz rozpoczął się od solówki, w której poruszał się przez różne style muzyczne od metalu z blastami, aż po solo miotełkami.

Mariusz jak to Mariusz do sprawy podszedł bardzo emocjonalnie, bawił się z publicznością, która chętnie to podłapała i bawiła się razem z nim. Drugą częścią występu był duet Mariusza wraz ze swoim uczniem, gdzie zagrali specjalnie skomponowany utwór na dwie perkusje, wszystko było przygotowane idealnie, więc zagrane było co do nutki.

Wiktor Palik – gość specjalny!

Po występie Mariusz, on sam zapowiedział występ Wiktora Palika. Wspominał wspólne koncerty z Wiktorem oraz Poskie Nagrody Perkusyjne. Wiktor przygotował utwór Animals As Leaders- Physical Education, a bezpośrednio po nim zagrał solo. Przypomnę, że Wiktor został Nadzieją Perkusyjną Nr 1 w Polskich Nagrodach Perkusyjnych w 2017 roku.

Maciej Nowak i jego pozytywne zaskoczenie ;-)…

Podczas II edycji festiwalu, nie zabrakło najważniejszych mediów perkusyjnych czyli redaktora naczelnego Maćka Nowaka z magazynu Perkusista, który był bardzo pozytywnie zaskoczony poziomem Caban Drummer Fest. Jak sam powiedział: „Nie wiedziałem, że takie fajne rzeczy dzieją się w Chrzanowie i żałuję, że nie mogłem być na pierwszej edycji.” Bardzo miło usłyszeć taki komplement z ust Maćka, bo gust jego jest wyszukany, a doświadczenie ogromne, więc nie łatwo zaskoczyć go wydarzeniem perkusyjnym, tym bardziej, że jest ich coraz więcej w naszym kraju.

Na zakończenie… Duet saksofonowy

Po gościnnym występie Wiktora, odbyły się podziękowania, a chwilę po nich na scenie zameldował się duet saksofonowy (Maciej Foryś, Kuba Dyba).  Wspólnie z nimi – Wiktor Palik i Piotr V. Gawlik, zagraliśmy utwór Herbiego Hancoock’a „Chameleon”. Był to totalny spontan, ponieważ dopiero na scenie dowiedzieliśmy się jaki standard zagramy. W trakcie występu wymienialiśmy się solówkami i świetnie się bawiliśmy. Był to występ kończący festiwal.

Niespotykane podczas wydarzeń perkusyjnych ale przecież zasady są po to, aby je łamać. Występ saksofonowy podkreśla fakt iż, festiwal perkusyjny CDF staje się coraz bardziej muzykalny.

Wnioski

Sala była wypełniona ludźmi do samego końca festivalu. Nikomu się nie spieszyło do domu, ani nikt nie wyszedł przed czasem. Jest to dowód na to, że perkusja ma wierną rzeszę fanów i budzi ogromne zainteresowanie, a druga edycja festiwalu spełniła swój plan w 100%!

Do zobaczenia na III edycji Caban Drummer Fest!

Bądźcie czujni ;-)…

 

Materiał przygotował: Wiktor Palik i Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł Ludwikowski – Projekt 35mm

Integration & Groove VI

Bardzo oczekiwana szósta edycja warsztatów perkusyjnych zorganizowanych przez Podstawową Szkołę Muzyczną I Stopnia w Błażowej oraz Drumsetpro School ( filia w Rzeszowie ), prowadzona przez Karola Nabożnego, odbyła się 8-9 lutego tego roku i można powiedzieć, że wszystko odbyło się bez żadnych problemów.  Organizatorzy nie próżnują i wychodzą warsztatowiczom na przeciw, dając im coraz więcej możliwości do rozwoju osobistego i muzycznego.

Podczas szóstej edycji warsztatów, wystąpili następujący wykładowcy: Tomek Machański ( Wojtek Pilichowski ), Bartosz Szetela ( basista sesyjny ), Grzegorz Szymański ( wybitny muzyk/perkusista klasyczny ) oraz stała grupa instruktorów tj: Mariusz Mocarski ( Roland ), Przemysław Bajer ( Drumsetpro School ), Karol Nabożny ( Lekko Pijani, Drumsetpro School ) oraz Paweł Larysz ( DW Artist, I Was Born Twice ).

Jedyną niespodzianką, której nikt się nie spodziewał, ponieważ program w Błażowej jest zawsze dopięty na ostatni guzik to, przybycie Krzysztofa Dziedzica ( Polish Drummers ), który został zaproszony na warsztaty tydzień przed ich rozpoczęciem. Jaki miało to odzew?

Ocenę pozostawiam organizatorom, ponieważ to zawsze do nich spływają opinie po zakończonych warsztatach. Ja mogę powiedzieć, że VI edycja warsztatów Integration & Groove, odbyła się na najwyższym poziomie.

Mariusz Mocarski & Bartosz Szetela – Praca bas bębny

Integration & Groove VI to, już nie tylko warsztaty perkusyjne, ale ogólnomuzyczne. Najlepiej wyjaśnili to dwaj super muzycy, Bartosz Szetela i Mariusz Mocarski, którzy pokazali jak wydajnie pracować w duecie bas bębny, nad czym pracować i na co zwracać uwagę gdy gra się z basistą. Nie chodzi tutaj tylko o ramy 4/4, ale o wychodzenie poza podstawowe ramy metrum. Duet proponował studentom granie w 5/4, 7/8 itp., po co?

Pięknie to ujął Bartosz – „Lepiej mieć zapas w graniu, ponieważ nigdy nie wiemy, co będzie dane nam grać”.

Zgadzam się w 100%, że warto wychodzić poza podstawowe ramy muzyki, bo to nas bardziej rozwija i daje większe możliwości w grze z zespołem, a przede wszystkim muzykom sesyjnym.

Klasycznie

Egzotycznym punktem warsztatów, była obecność Grzegorza Szymańskiego, klasycznego, a zarazem wszechstronnego perkusisty z Wrocławia, który zaliczany jest do czołówki polskich muzyków.

Grzegorz zaprezentował szeroki wachlarz świata perkusyjnego, od kotłów, ksylofonu, wibrafonu, po werbel i cały zestaw. Pokazywał jak grać klasyczne kompozycje na zestawie perkusyjnym i co ciekawe, jak te wszystkie instrumenty pracują w większych zespołach oraz jaka jest ich funkcja itd.

Po takich warsztatach, zaczynamy rozumieć, że perkusja, to nie tylko kilka tomów do zwykłego trzaskania się bez pomysłu. Jest to bardzo muzykalny instrument, któremu trzeba się poświęcić bez reszty, żeby opanować technikę i zbudować niepowtarzalną muzykalność, która jest nie zbędna w pracy z zespołem czy wielkiej Filharmonii.

Tomek Machański

Tomek jest wybitnym perkusistą i uczenie się od niego technik gry na perkusji to, niesamowita przygoda, ponieważ on sam czerpie inspiracje z wielu źródeł. Warsztaty z Tomkiem skupione były na technice Moellera, Gary Chester – New Breed, David Garibaldi – Future Sounds, Stick Control on the drum set. Brzmienie i proporcje dynamiczne kończyn na zestawie. Wachlarz ćwiczeń był ogromny więc można było się wiele nauczyć i pamiętajcie, że to śląska krew, więc nie ma przelewek ;-)…

Krzysztof Dziedzic & Natural Grip

Krzysztof Dziedzic, który jest na topie z swoją techniką Natural Grip oraz prowadzi super grupę Polish Drummers, która zrzesza już prawie 10 000 tysięcy pasjonatów perkusji to, bardzo barwna postać polskiej jazzowej sceny muzycznej. Jest perkusistą światowego formatu, który koncertował po świecie m.in. z Nigel Kennedym, co pozwoliło mu zyskać status międzynarodowego perkusisty. Dzisiaj koncertuje z swoim solowym albumem Tempo, który został nominowany do Fryderyków 2018.

Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz – Groove & Motivation

Warsztaty z Pawłem Laryszem, wszechstronnym perkusistą muzyki metalowej i rozrywkowej to, ciekawe połączenie budowania solidnego rytmu, z odpowiednią motywacją do pracy nad codziennymi ćwiczeniami oraz zmaganiem się z naszymi słabościami. Chodzi głównie o to, aby uświadomić młodych adeptów perkusji, jak systematycznie ćwiczyć, jak zachować samodyscyplinę i wytrwałość w dążeniu do założonego celu. To bardzo cenne wskazówki, w świecie, gdzie mamy nadmiar informacji, niekoniecznie dobrych, przesyt nowinek technologicznych, które rozbijają nasze skupienie. Warto korzystać z takich warsztatów, ponieważ pozwalają one stać się lepszymi muzykami i budują mocną osobowość, dzięki odpowiedniej motywacji.

Karol Nabożny – Drumsetpro School

Karol jest nauczycielem klasy perkusji w Podstawowej Szkole Muzycznej I Stopnia w Błażowej i prowadzi filię Drumsetpro School w Rzeszowie. Współpracuje jako zawodowy muzyk z wieloma składami i jest jednym z najbardziej zapracowanych muzyków jakich znam. Bardzo solidny edukator, który ceni sobie współpracę z dzieciakami. One, pod jego opieką, rozwijają się bardzo szybko i robią ogromne postępy. Konkurs gry na zestawie Promark Evans Drum Contest, który odbył się w drugi dzień warsztatów w Błażowej, jest tego najlepszym potwierdzeniem. Karol zwraca szczególną uwagę na takie detale jak dokładność, time, groove, praca z nutkami. Te aspekty są podstawa dla każdego perkusisty, który marzy o zawodowej karierze. Praca z panem Karolem to czysta przyjemność i absolutny profesjonalizm.

Przemysław Bajer – Drumsetpro School

Człowiek, który stworzył szkołę perkusyjną nr 1 w Polsce ( nagroda przyznana przez Polskie Nagrody Perkusyjne 2017 ). Droga była długa, ale opłacało się, bo dzisiaj Drumsetpro działa prężnie i cały czas się rozwija. Nie tylko o kolejne oddziały ale również o warsztaty, koncerty uczniów, spotkania z mistrzami itp. Jeden z najsympatyczniejszych ludzi na tej planecie, więc nic dziwnego, że jego plany realizują się z powodzeniem. Każdy sukces ma jedną podstawową zasadę – trzeba być przede wszystkim sobą i realizować konsekwentnie swój plan. Zbędne będą moje opisy o jego warsztatach. Można sobie to wyobrazić, jak ciekawie było podczas warsztatów z Panem Przemkiem ;-)… I oczywiście zachęcam do wzięcia udziału w kolejnej edycji warsztatów!

Promark Evans Drum Contest

Konkurs perkusyjny, który odbył się drugiego dnia warsztatów, pokazał nam jak niebezpiecznie i szybko, rozwija się polska młodzież perkusyjna. Będąc w jury z Mariuszem Mocarskim i Tomkiem Machańskim, nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak te dzieciaki świetnie grają, jaką mają pewność siebie i jak świetnie czują się za zestawem perkusyjnym. Najbardziej niesamowita cecha tych wspaniałych dzieciaków to – osobowość. Trudno uwierzyć, że tak młodzi ludzie, mają ją tak mocno ukształtowaną. Dzięki tej cesze, nie mielimy problemu z rozpoznaniem wszystkich uczestników, co nie zawsze się zdarza. Wielkie gratulacje dla tych dzieciaków, za talent, pracę, pewność siebie, świetne umiejętności i pasję do muzyki. Tak trzymać, a w niedalekiej przyszłości, będziemy mieli świeżą bazę, światowej klasy perkusistów na polskiej scenie. Jak najbardziej  jest nam to potrzebne, bo dinozaury polskiej perkusji wiecznie żyć nie będą ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Integration & Groove VI

WIKTOR PALIK – Największa Nadzieja Perkusyjna!

 Największa nadzieja zdaniem głosujących w plebiscycie Polskich Nagród Perkusyjnych edycji 2017, chociaż tak naprawdę nazwisko młodego utalentowanego muzyka przewija się w środowisku perkusyjnym już od jakiegoś czasu.

Nie chodzi tu o wypisywanie jakiś internetowych „mądrości” w oparciu o przeczytany tekst w Perkusiście czy też newsa na stronie Zildjian. Mówimy tu o jakości gry, a jest to kawał solidnego bębnienia, które przykuwa uwagę.

Dodatkowo widać w jego działaniach zaangażowanie i wiarę w to, co robi. Trudno się dziwić, bo przy takim wsparciu, jakie dostał i dostaje od swoich rodziców, grzechem byłoby zmarnować taki talent. Rzadko kiedy zdarza się, żeby mama w tajemnicy wysłała zgłoszenie na konkurs perkusyjny bez wiedzy syna, żeby zrobić mu niespodziankę lub tata, który pomaga synowi wozić, nosić, rozkładać i składać sprzęt, żeby syn spełniał swoje marzenia, związane z grą na perkusji.

Otrząśnijmy się jednak nieco z tego hollywoodzkiego filmu, wróćmy na ziemię i podkreślmy pracę, ciężką pracę nad instrumentem, bez której wsparcie i talent nie wystarczą. Osobiście mogę potwierdzić, że Wiktor to bardzo pracowity chłopak i wszystko co zdobył, wypracował sobie swoimi nogami i rękami.

Kiedy miałem przyjemność dawać mu lekcję gry na perkusji, sam musiałem się dobrze zastanowić, co mogę poprawić w jego grze lub w jego myśleniu, bo przecież chłopak świetnie radzi sobie za zestawem. Zawsze stawiał wysoko poprzeczkę, grając na konkursach perkusyjnych utwory takich gigantów jak, jak Dream Theater czy Porcupine Tree.

Jest młodym chłopakiem, ale można o nim pisać i pisać, tylko że wtedy nie dopuszczę go zupełnie do głosu, a warto, żeby sam się zaprezentował.

Jak się czujesz będąc Nadzieją Perkusyjną nr 1 w Polsce?

To ogromne wyróżnienie i niesamowite przeżycie. Odbieram tą nagrodę jako coś bardzo zobowiązującego. Czeka mnie jeszcze więcej pracy. Ale to również doskonała motywacja do ćwiczeń i szlifowania warsztatu. Z tego miejsca pragnę wszystkim podziękować za głosy.

Spodziewałeś się takiego wyróżnienia?

Nie przeszło mi to przez myśl. Sama nominacja była dla mnie fantastyczną niespodzianką!

Jak zareagowałeś na tą wiadomość?

W pierwszej chwili nie wiedziałem co powiedzieć, byłem ogromnie zaskoczony! Później do tych emocji dołączyło jeszcze ogromne szczęście, więc było jedno wielkie – wow!

Taka nagroda to wielka odpowiedzialność. Czy zamierzasz to wykorzystać, że zostałeś doceniony przez najważniejszy magazyn perkusyjny w Polsce i będziesz starał się utrzymać poprzeczkę wysoko jak dotychczas?

Cały czas staram się doskonalić i działać wykorzystując sto procent swoich możliwości. Zawsze starałem się nie próżnować na rynku muzycznym, tak też dzieje się w tym roku. Mam za sobą sporo koncertów, dwie nagrane płyty oraz kilka innych sesji studyjnych. Mam nadzieję że w przyszłych latach ta liczba będzie rosła, a ja będę mógł dalej poszerzać swoje muzyczne horyzonty.

Wiążesz profesjonalną przyszłość z perkusją czy traktujesz to jako hobby, taki przyjemny dodatek w twoim życiu?

Byłoby cudownie robić w życiu to co naprawdę się kocha i temu poświęcać z przyjemnością każdą wolną chwilę. Ale nasze marzenia często rozbiegają się z rzeczywistością, która nie jest taka kolorowa. Rozpocząłem studia, które bardzo mnie interesują ale nie przekreślam swoich marzeń o zawodowym graniu. Jakkolwiek potoczy się moje życie, to mogę śmiało powiedzieć, że dzięki pasji muzycznej moje dotychczasowe życie jest bardziej ciekawe i bogate w doświadczenia bez których nie byłbym tym samym człowiekiem.

Jak obecnie wygląda twoje życie muzyczne, co porabiasz, z kim grasz?

Zawsze byłem muzycznym pracoholikiem, tak też jest teraz. Gram na stałe w 3 zespołach. W metalowym, pop-rockowym i Big Bandzie. Staram się nie zamykać na jakiś gatunek muzyczny. Granie lub próbowanie swoich sił w różnych stylistykach na pewno pomaga odnaleźć się podczas np. nagrywania w studio jako muzyk sesyjny. Zeszły rok miałem typowo koncertowy. W tym znów mam sporo nagrań w studio, tak więc nie mogę narzekać na monotonność.

Co do studiów… Czy poszedłeś w kierunku muzycznym czy wybrałeś coś zupełnie innego aby zabezpieczyć swoją przyszłość?

Po zdaniu matury rozpocząłem studia na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunku Dyplomacja Europejska. Był to dobry wybór, choć nie ukrywam, że kierunek do łatwych nie należy. Pasja, która oczywiście może stać się sposobem na życie czasem może nie wystarczyć. Dlatego lubię mieć plan B.

Wybrałeś Wrocław, a to duże miasto z wielkimi możliwościami. Myślisz o tym, żeby rozwijać tam swoją przyszłość z muzyką czy podporządkowujesz teraz swoje życie studiom?

We Wrocławiu są o wiele większe możliwości niż na moim rodzimym podwórku. Jak narazie oswajam się z otoczeniem, poznaję studenckie życie, jednak studia to też sporo nauki. Jednakże staram się nie odpuszczać i  być jak najbardziej rzetelny dla moich zespołów.

Wróćmy do korzeni… Jak zaczęła się twoja historia z perkusją, czy to rodzinna tradycja, czy tak sam od siebie zacząłeś grać bo pokochałeś perkusję?

Moja przygoda zaczęła się w wieku 10 lat, ponieważ właśnie na dziesiąte urodziny dostałem pierwszą upragnioną perkusję. Dorastałem w domu, w którym nie grały popularne stacje radiowe, wręcz przeciwnie moi rodzice mają dobry gust muzyczny i lubią posłuchać dobrego rock’a jak i muzyki klasycznej. Kupują sporo płyt i często zabierali mnie na koncerty, tak więc w do moich uszu docierał dźwięk żywych instrumentów. Często słuchając mojego pierwszego ukochanego zespołu, AC/DC zacząłem wystukiwać rytmy, a jak wiadomo tam liczy się solidny, prosty groove. Później wygrywałem ich utwory na moim zestawie z poduszek i kartonów, pałkami wystruganymi przez dziadka. Młody człowiek to wszystko chłonie,  otoczenie, ludzie, muzyka mają bardzo duży wpływ na człowieka.

Twoje największe inspiracje z świata perkusji, które pozwoliły ci rozwijać umiejętności lub ta jedna, która zmotywowała cię do grania?

Moją grę najbardziej ukierunkował Mike Portnoy, jednak równocześnie inspirowałem się wieloma znakomitymi perkusistami. Matt Garstka, za to jak pięknie brnie przez wybitnie trudne kawałki Animals As Leaders. Vinnie Colaiuta, niedościgniony wzór w każdym gatunku muzycznym. Alex Rudnigner za nieskazitelną technikę open-hand i granie a vista piekielnie trudnych numerów. Oczywiście nie zapominałem o naszych rodzimych geniuszach jak Michał Dąbrówka, Robert Luty, Bartek Pawlus czy szanowny redaktor i pedagog Paweł Larysz.

Chyba zawsze stawiałeś poprzeczkę wysoko, bo już jako 13-14 letni chłopak, brałeś udział w poważnych konkursach perkusyjnych w Polsce i stawałeś na podium. Wystarczył talent czy musiałeś ciężko harować żeby osiągnąć swoje marzenia?

Na pierwszy konkurs zapisała mnie w tajemnicy moja Mama, wysłała zgłoszenie oraz mój filmik i tym sposobem zakwalifikowałem się do półfinału Drumfest w Opolu. Kiedy mi o tym powiedziała na początku nie wierzyłem. Wtedy nie miałem żadnego zespołu, grałem sam dla siebie myśląc że nie jestem jeszcze gotowy na występy przed ludźmi. Dlatego polecam wszystkim młodym adeptom by spróbować swoich sił w tego typu występach, klinikach, warsztatach czy wspomnianych konkursach dla młodych perkusistów. Warto posłuchać innych, być może pozwoli to spojrzeć inaczej na instrument, podpatrzeć pewne rzeczy, by nie stać w miejscu i cały czas się rozwijać. Do każdego z konkursów starałem się solidnie przygotować. Każdy konkurs czy przesłuchania to otwarcie osobowości młodego muzyka.

Co wtedy zaprezentowałeś, jakie utwory zagrałeś, pamiętasz to jeszcze?

Na początku był Drum Fest 2013, przygotowałem wtedy utwór ,, Author of Confusion’’ i solo. Następnie Drum Battle w Legnicy grając wszystkim znany ,,Chicken’’ Jaco Pastorius’a.  Następnie V Meeting Perkusyjny w Błażowej, organizowany przez Karola Nabożnego gdzie grałem Purcupine  Tree ,,Sound of Muzak’’ i solo. Drum Fest 2014, gdzie zagrałem Dream Theater ,,Dance of Eternity” i solo . Patrząc z perspektywy czasu nie było to zagrane idealnie, jednak człowiek uczy się całe życie i patrząc na to mogę określić czy idę we właściwą stronę.

Jak to było z tą krakowską szkołą jazzu i muzyki rozrywkowej, ukończyłeś ją czy nie?

Rozpocząłem naukę w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w momencie gdy pojawił się mój pierwszy zespół, a także więcej obowiązków w szkole. Niestety z czasem okazało się, że nie mogę pogodzić wszystkich obowiązków, próby odbywały się przeważnie w weekendy, a ja w tym czasie miałem zajęcia w Krakowie, stało się to nie do pogodzenia. To solidna szkoła ze świetnymi pedagogami bardzo miło wspominam spędzony tam czas a zwłaszcza lekcje z Panem Michałem Hellerem.

Solidny nauczyciel to dla ciebie?

To bardzo ważny człowiek! Latami czerpie się z podarowanego doświadczenia. Dobry nauczyciel to przewodnik, wyznacza cel, narzuca tempo marszu ale potrafi dostosować krok do ucznia. Dostrzega umiejętności i stara się wzmacniać i ukierunkować talent.

Jesteś artystą marki Zildjian na Polskę. Jak bardzo cenisz sobie współpracę z tą firmą?

Zostałem doceniony i dołączyłem do zacnego grona endorserów firmy Zildjian. Współpraca przebiega na najwyższym poziomie głównie dzięki sprawnej i profesjonalnej dystrybucji Ada Music. Zildjian to firma z bogatą tradycją, ma bogatą paletę brzmień. Posiadam teraz talerze na każdą okazję, czy na koncert jazzowy czy metalowy jest w czym wybierać.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś kolejnym przykładem na to, że nie trzeba mieszkać w Warszawie, żeby odnosić sukcesy, bo pochodzisz z małej wioski Babice koło Chrzanowa ( skąd Babicka pochodzi ), i zostałeś Nadzieją Perkusyjną nr 1. Jakie ma to dla ciebie znaczenie?

Dla mnie nie ma znaczenia gdzie kto mieszka, przede wszystkim liczy się człowiek, ale nie ukrywam, że mieszkanie na wsi to nie tylko ograniczenia możliwości ale przede wszystkim swoboda grania o każdej porze. Oczywiście w pewnych sytuacja wygodniej jest mieszkać w dużym mieście, jednak ja zawsze wracam z radością z Wrocławia do małych Babic, gdzie każdy się zna i nikomu nie przeszkadza ćwiczenie na perkusji, która jak wiemy do najcichszych nie należy.

Dotychczas, bo jesteś młodym perkusistą, to chyba twój największy sukces w życiu perkusisty i co najlepsze, najmniej spodziewany prawda?

Dokładnie, zwykle uczestnicząc w konkursie perkusyjnym, musiałem zaprezentować swoje umiejętności, W tej nagrodzie liczyło się to co robię jako perkusista i sama nominacja była dla mnie ogromną nagrodą, a wygrana czymś zupełnie surrealistycznym.

Zagrałeś już sporo koncertów, lepszych i gorszych i jak uważasz, czy muzyka to łatwy chleb patrząc z perspektywy biznesu czy nigdy nie patrzyłeś na muzykę w formie zarabiania pieniędzy?

Granie koncertu to piękna sprawa, jednak w pewnym momencie trzeba popatrzyć na stan portfela. Nie zawsze opłacalne jest przejechanie całej Polski, by zagrać mały koncert. Bo musimy pamiętać, że nawet dostając dość dobrą zapłatę nie trafia ona w całości do kieszeni. Trzeba za coś zatankować, opłacić ekipę, realizatora, miejsce do spania. Będąc małym zespołem nie jest kolorowo, jednak robiąc to jako hobby, przymykam na to oko, ponieważ robię to z miłości.

Dostajesz propozycję od wielkiej gwiazdy i trzeba się spakować i jechać w trasę koncertową, wszystko się zgadza, pieniądze, mnóstwo koncertów, hotele, podróżowanie, popularność itp. Rzucasz studia i pędzisz w świat czy elegancko odmawiasz i realizujesz plan z studiami bo tak wypada?

Dostając taką propozycję nie zastanawiałbym się zbyt długo, oczywiście wybrałbym to co mi w duszy gra czyli muzykę, takie życie to marzenie, kto wie co przyniesie jutro, być może ono się spełni…

Kto był i jest nadal Twoją największą motywacją?

Moi rodzice, bo dzięki możliwością jakie mi stworzyli rozpoczęła się moja fantastyczna przygoda z muzyką na której się zbudowałem i czerpie z niej ogromną przyjemność, aż po dziś. To Mama zapisała mnie na pierwszy konkurs, wyszukiwała możliwości mojego rozwoju muzycznego poprzez kliniki, spotkania ze środowiskiem perkusyjnym. Organizowała przy tym mój, jak i swój czas, tak aby to wszystko pogodzić ze szkołą. Nie wspomnę o niezliczonych wyjazdach na próby, koncerty i powrót do domu. Mimo bardzo wielu zajęć miała i ma dla mnie czas. Tata natomiast pomagał mi ze zmorą perkusistów czyli pakowaniem i noszeniem. Bo jak wiemy, torby na hardware ciężko udźwignąć w pojedynkę. Życzę każdemu aby zdołał w swoim życiu  odnaleźć to coś, co sprawi, że robiąc te lub jakiekolwiek inne rzeczy, będzie spełniony.

Jakie plany na przyszłość?

Na pewno chcę w dalszym stopniu rozwijać swoją technikę. W przyszłym roku z moim zespołem zaprezentujemy nasz trzeci album, napewno będzie dużo koncertów i sesji, nie chcę odpuszczać, chcę więcej i więcej bo muzyka to moja miłość i cieszę się, że mogę uczestniczyć w jej tworzeniu.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł Ludwikowski -Projekt 35mm, Piotr – Ekipa Mateusz Matuszczyk, Cezary Filipiuk, archiwum Wiktor Palik

 

PRZEMYSŁAW BAJER – Drumsetpro School

           W czasach, kiedy prywatne szkoły wyrastają jedna po drugiej, nie jest łatwo zbudować placówkę, do której ludzie będą się zgłaszać, mając już od samego początku pewność, że trafiają w dobre ręce z solidnym zapleczem logistycznym.

Wiadomom też, materiały edukacyjne, jakie możemy znaleźć w Internecie, również mają duży wpływ na to, że wielu bębniarzy nie kwapi się do wyjścia z domu, sali prób piwnicy czy garażu i udać się do nauczyciela. Faktycznie, można włączyć lekcję na YouTube, odpalić Drumeo i próbować uczyć się gry na perkusji w domu. To jednak na dłuższą metę nie wystarczy! To nie wystarczy, żeby stać się dobrym perkusistą czy ogólnie muzykiem.

Granie z samym sobą to nie jest granie z zespołem, granie z podkładem to nie jest granie z innym muzykiem. Chodzi tu o takie rzeczy jak komunikacja, wymiana pomysłów, wspólne tworzenie i motywowanie się nawzajem. Ktoś, kto skoryguje błędy, spojrzy na naszą grę stojąc obok, ktoś, kto ma większe doświadczenie i wiedzę, ktoś kto potrafi trzymać nas na właściwych torach. 

W burzliwych czasach wielkiej konkurencji, a przede wszystkim przeładowania materiałami w Internecie, można zbudować coś wyjątkowego, zbudować bazę solidnych i sympatycznych nauczycieli, którzy będą uczyć z pasją, a nie za karę. Można dozować emocje, dając uczniom ciekawe lekcje, warsztaty ze światowymi ikonami perkusji, wynagradzać ich koncertami finałowymi za ciężką pracę przez cały rok, dać ludziom możliwość stania się świetnymi muzykami. 

I to właśnie stara się robić Drumsetpro School, najlepsza szkoła perkusyjna w plebiscycie Polskich Nagród Perkusyjnych 2017. Na jej czele stoi człowiek, pełen pomysłów, zaangażowania, wymagający i ciągle niespełniony, a to znów pozwala mu na ciągłe samodoskonalenie.

Na początku chciałem ci pogratulować nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w kategorii Szkoła Perkusyjna przyznaną przez Polskie Nagrody Perkusyjne! Jak się czujesz z faktem, że twoja szkoła jest najlepsza w Polsce?

Dzięki Paweł! Nagroda jest wielkim wyróżnieniem i potwierdzeniem, że to co robimy ma sens i wartość. Cieszę się również, że przy tej okazji mogłem podziękować wszystkim, którzy oddali głos na Drumsetpro i wspierają nas przez te wszystkie lata a także pogratulować innym zwycięzcom.

Myślę, że przy tak wielkiej konkurencji prywatnych szkół perkusyjnych to, wielkie wyróżnienie. Jak ty się do tego odnosisz?

Szczerze mówiąc to nie mam czasu w codziennym pędzie i ilości obowiązków na konkurowanie.  Myślę, że sam pomysł przyznawania takiej nagrody jest doskonałym powodem do tego żebyśmy starali się być po prostu lepsi w tym co robimy.

Zacznijmy jednak od początku… Jak to się zaczęło, dlaczego szkoła perkusyjna, skąd taki pomysł u ciebie?

Tradycyjnie i zwyczajnie pomysł powstał z potrzeby. Innymi słowy nie potrafiłem znaleźć dla siebie niczego „większego” lub bardziej zorganizowanego niż prywatne lekcje. Marzyło mi się miejsce, które będzie inspirowało, dawało więcej niż to, do czego byłem przyzwyczajony, czyli spotkań indywidualnych bądź grupowych w różnych dziwnych miejscach. Kwestie nauczania i samej szkoły pojawiły się później.  Zaczynaliśmy skromnie bo od dwóch małych pomieszczeń, za to całkiem solidnie wyposażonych jak na warunki szkoleniowe. Jednak cały czas z tyłu głowy miałem swój obraz zajęć, warsztatów, filmów na Youtube, koncertów uczniów i sal, które będą przyciągały nie tylko sprzętem ale także standardem wyglądu. Czas na spotkania z mistrzami, których podziwiałem i chciałem żeby mieli okazję poznać nasi studenci, też wreszcie nastał.

Czy to był czysto biznesowy pomysł na życie czy to jednak z pasji do perkusji postanowiłeś zrealizować taki plan?

Nie nazwałbym tego biznesowym, bo o biznesie i prowadzeniu firmy w momencie zakładania Drumsetpro nie miałem bladego pojęcia. Była to wizja, wielki projekt, marzenie a przy okazji dużo zapału, chęci i zero wiedzy o realiach prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju. Dodaj do tego szczęście, wsparcie rodziny i bliskich plus lata zwyczajnej, ciężkiej pracy.

Nazwa Drumsetpro School była od początku?

Tak nazwa Drumsetpro School jest od samego początku. Nasze międzynarodowe aspiracje to potwierdziły – tak poważnie to bardzo szybko zaczęli pojawiać się na zajęciach również uczniowie z różnych krajów, między innymi ( Anglia, Cypr, Francja, Portugalia, Serbia, Turcja, USA, Włochy ) więc pomyślałem, że nazwa jest po prostu dobra.

Dobra. Nie od razu było kolorowo! Zaczynałeś od zera? Chyba że o czymś nie wiem i pochodzisz z bogatej rodziny, która zapewniła ci wszystko i nie musiałeś się o nic martwić, bo wszystko przyszło lekko, więc otworzyłeś sobie szkołę, bo taki kaprys miałeś?

Początki zawsze są trudne ale byłem w sytuacji w której gorzej być już nie może (śmiech). Żeby rozpocząć regularne lekcje pod szyldem Drumsetpro wziąłem dotację z Urzędu Pracy. Miła Pani, która opiekowała się moim wnioskiem, przy okazji dopinania formalności zaznaczyła, że przez rok muszę utrzymać się na powierzchni żeby nie zwracać z odsetkami całej kwoty. Wiesz jak to bardzo dobrze motywuje?

Pierwsi klienci pojawili się szybko czy trzeba było o nich się postarać i jak to zrobiłeś, jakimi sposobami skusiłeś ludzi do swojej szkoły?

Plan był prosty, żeby ktokolwiek zapisał się na zajęcia musi wiedzieć o istnieniu szkoły. Na początek lokalne warsztaty wraz z krótkim przedstawieniem idei szkoły i naszych zajęć, kanał Youtube, ulotki i przede wszystkim „żywa reklama” czyli pierwsi zadowoleni studenci, którzy przekazywali w świat informację o Drumsetpro School. Dalej już samo poszło.

Moment przełomowy, to moment kiedy zaczęły powstawać kolejne oddziały twojej szkoły czy jakiś inny, który dobrze pamiętasz?

Takich momentów było sporo i oddziały były raczej rezultatem rozwoju Drumsetpro. Utkwiła mi za to w pamięci bardzo mocno sytuacja gdy po jednym z pierwszych koncertów uczniów, wszyscy potwornie zmęczeni i nabuzowani adrenaliną składaliśmy na scenie sprzęt. W pewnym momencie podszedł do nas ojciec jednego z występujących chłopców i ze łzami w oczach podał mi dłoń, uścisnął z siłą imadła i powiedział „Bardzo dziękuję”. Nie analizowałem w tamtym momencie, raczej palnąłem coś głupiego w stylu nie ma za co. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że to co robimy jest dla kogoś ważne.

Wydaje mi się, że najtrudniej jest dobrać sobie odpowiednich ludzi do współpracy, żeby zbudować jakość i wyjątkowy klimat szkoły. Jak było u ciebie?

To prawda, to jest najtrudniejszy i najbardziej zawodny element całej układanki. Na szczęście trafiłem na wspaniałe osoby z którymi mam przyjemność współpracować, realizować kolejne pomysły i przedsięwzięcia. Szkoła to przede wszystkim ludzie. Mam najlepszych instruktorów
o jakich mogłem tylko marzyć. Są zaangażowani, oddani, pełni pomysłów i zwyczajnie sympatyczni. Mogę na nich polegać i bardzo dobrze się rozumiemy a to dla mnie podstawa.

A tak z drugiej strony to, nie wolałeś zostać zawodowym perkusistą i żyć sobie z grania, mam na myśli zespół, z którym podróżowałbyś sobie po Polsce, a może nawet świecie, zamiast zajmować się tymi wszystkimi papierkami związanymi ze szkołą?

Od tego zaczynałem swoje marzenia o graniu. Chciałem mieć swój zespół, wielkie koncerty, życie w trasie itd. Dziś myślę, że jestem wielkim szczęściarzem, że udało się stworzyć i ciągle rozwijać takie miejsce jak Drumsetpro School. To duże wyzwanie logistyczne i administracyjne ale też ogromna satysfakcja. Na trudy nie narzekam bo jest ich zdecydowanie mniej.

Dzisiaj masz już w swojej bazie sześć oddziałów, dobrze policzyłem czy wyprzedziłeś mnie i otworzyłeś już kolejny oddział? Dumny jesteś z tego powodu?

Tak mamy sześć miejsc w których prowadzimy zajęcia ale na tym nie koniec. A dumny jestem przede wszystkim z naszych studentów, ich małych i większych sukcesów. Z tego, że każdego dnia dzielnie walczą ze swoimi ograniczeniami i słabościami a dzięki naszej pomocy mogą je pokonywać. To wspaniałe uczucie widzieć rozwój a wraz z nim czystą radość jaką niesie ze sobą granie na perkusji.

Angażujesz się bardzo w swoją szkołę, bo nie opiera się ona tylko na lekcjach gry na perkusji, ale rozwinąłeś ją o warsztaty perkusyjne, na które zapraszasz polskie i zagraniczne gwiazdy perkusji oraz kliniki perkusyjne. Bardzo się to chwali, bo mógłbyś odcinać kupony ale tego nie robisz i dajesz z siebie jeszcze więcej, dlaczego? 

Odpowiedź jest bardzo prosta, jestem wiecznie niezadowolony (śmiech). A tak serio to sam chciałem uczestniczyć w podobnych wydarzeniach w czasie kiedy zaczynałem swoją przygodę z perkusją. Mieć na wyciągnięcie ręki swojego idola, porozmawiać z nim nie tylko o bębnach – uwierz mi, że dla wielu ludzi to bezcenna pamiątka na całe życie.

Śląskie korzenie są bardzo silne i czyżby stąd w Tobie taka siła i pracowitość, upartość w dążeniu do celu, a jednocześnie bycie sympatycznym człowiekiem?

Zapytaj o to moich współpracowników, studentów. Bywam uparty i upierdliwy, często czepiam się detali ale wynika to tylko i wyłącznie z tego, że sam od siebie dużo wymagam. Zatem odpowiadając na pytanie, tak w tym aspekcie często wychodzi ze mnie Śląsk.

Jeszcze jedno Przemku… Koncert uczniów! Fantastyczny pomysł, pełen profesjonalizm, profesjonalna scena, nagłośnienie, video, foto, pełna oprawa sceniczna, występ przed żywą publiką – doskonałe doświadczenie dla uczniów. Wiem, że już zarezerwowałeś piękny obiekt na siódmy koncert uczniów, który odbędzie się w czerwcu 2018 roku. Możesz zdradzić coś więcej czy na razie oprócz sali, reszta jest tajemnicą?

Wszystko się zgadza, 7 Koncert Uczniów Drumsetpro School odbędzie się 13 czerwca 2018 roku o godzinie 18:00. Tak jak wspomniałem stawiam sobie bardzo wysoko poprzeczkę dlatego po sześciu poprzednich, udanych edycjach postanowiliśmy pójść o krok dalej. Udało się zarezerwować termin w pięknej sali Chorzowskiego Centrum Kultury. Resztę zachowam dla siebie ponieważ szykujemy na ten wieczór kilka niespodzianek, mogę jedynie dodać, że produkcja i oprawa będzie wyjątkowa. Oficjalne zaproszenie dla ekipy Magazynu Perkusista również się pojawi.

Przemku, czego można chcieć więcej, mając prawie wszystko o czym marzyłeś. Jest jeszcze coś?

Długi urlop bez telefonu i dostępu do internetu.

Chciałbyś dodać coś od siebie?

Działajcie, tak po prostu. Nie rozmyślajcie w nieskończoność o swoich marzeniach, tylko wykorzystujcie nadarzające się okazje żeby je urzeczywistnić. Mniej gadania więcej słuchania, dbajcie o zdrowie no i ćwiczcie te cholerne rudimenty ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Szopix, Drumsetpro, KE.

Integration & Groove VI

           Warsztaty perkusyjne Integration & Groove, to już VI edycja warsztatów, które kolejny raz odbędą się w Błażowej koło Rzeszowa, gdzie coraz częściej pojawiają się zagraniczne gwiazdy. Nadszedł czas na zmiany i podczas VI edycji, gościem specjalnym będzie Tomek Machański, który obecnie koncertuje z Wojtkiem Pilichowskim oraz uczy w Drumsetpro School.

Żeby wprowadzić was w klimat warsztatów, zapytałem Tomka osobiście, jakie ma plany związane z warsztatami i co na nich zaprezentuje. Przekonajmy się więc co słychać u naszego wybitnego perkusisty i jakie ma plany na warsztaty Integration & Groove VI.

 

Obecnie współpracujesz z Wojtkiem Pilichowskim, uczysz w Drumsetpro School, prowadzisz warsztaty w Muzycznej Owczarni, jesteś wykładowcą Kreatywnych Warsztatów Wojtka Pilichowskiego. Projekty, w których się udzielasz to między innymi Marek Piowczyk Trio, Marcin Pater Trio, Chór Gospel „Z Miłości” i żeby było mało, grasz jeszcze na klawiszach w God’s Property (i nie tylko tam). Człowieku, kiedy Ty to wszystko ogarniasz?

Od poniedziałku do niedzieli… w każdym tygodniu… :-)… Rzeczywiście jest tego trochę, ale daję radę! Lubię różnorodność w muzyce, dlatego świadomie związany jestem z kilkoma projektami o różnej stylistyce.

Czy te wszystkie składy są aktualne czy coś się zmieniło?

Wszystkie są aktywne. Wiadomo, nie koncertuję z każdym codziennie, ale ciągle działamy.

Hmm… aż się dziwię, że nie zostałeś wybrany jako Nadzieja Perkusyjna nr 1 w Polskich Nagrodach Perkusyjnych. Ale może następnym razem Ty. Jakie emocje towarzyszyły Ci po odczytaniu wyników, wkurzyłeś się czy nie zależy Ci na nagrodach/tytułach i robisz swoje?

Całe życie robię swoje.

Uczysz w Drumsetpro School, a droga z tej szkoły do warsztatów Integration & Groove jest bardzo bliska. Będzie to już szósta edycja, podczas której będziesz gościem specjalnym warsztatów. Jak zareagowałeś na zaproszenie?

O zaproszeniu poinformował mnie Przemek Bajer – dyrektor szkoły Drumsetpro, a następnie Karol Nabożny – pomysłodawca warsztatów. Bardzo się ucieszyłem, ponieważ uwielbiam dzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z pasjonatami, których na pewno w Błażowej nie zabraknie!

Często pojawiają się u Ciebie propozycje prowadzenia warsztatów perkusyjnych, oprócz tych stałych, które prowadzisz w Jaworkach?

Czasami zostaję zaproszony na tego typu imprezy.

Co dają warsztaty, czego nie daje szkoła muzyczna. Jak byś to porównał, bo masz doświadczenie w tych dwóch światach i  pewnie zauważyłeś jakieś różnice, chyba że się mylę i trudno to porównać, bo warsztaty to warsztaty, a szkoła to szkoła?

Każda forma jest dobra i w każdej mamy do czynienia z innym pedagogiem. Dlatego uważam, że warto korzystać ze wszystkich możliwości – wiedza i warsztat od różnych nauczycieli są nie do zastąpienia! Wystarczy tylko potem zrobić selekcję we własnym zakresie i budować tym samym własną osobowość muzyczną.

Co zamierzasz zaprezentować na tych warsztatach, czy masz jakiś specjalny plan dla uczniów, czy będziesz kontynuował to, co obecnie przerabiasz z uczniami w Drumsetpro School?

Dopiero będę przygotowywał program, ale nie zabraknie na pewno Techniki Moellera i klasycznych pozycji wybitnych autorów – Gary Chaffee, Gary Chester, David Garibaldi, Peter Magadini i innych.

Pamiętam warsztaty z Tobą w Jaworkach i szczerze, zapamiętałem je jako najlepsze, najbardziej pracowite, więc myślę że i w Błażowej taki będzie odbiór, bo to co robisz, robisz absolutnie profesjonalnie i z pasją.

Bardzo mi miło, że tak myślisz i mam nadzieję, że rzeczywiście w Błażowej odbiór będzie podobny. Uczę już od lat i robię to z wielkim oddaniem i pasją. Jakby nie było muzyka jest jedną z moich życiowych miłości!

 

Zastanawiam się czy występują u Ciebie jakieś podziały, mam na myśli, czy lubisz bardziej koncertowanie od uczenia, czy warsztaty od lekcji prywatnych, jak to jest u Ciebie?

Każda z wymienionych aktywności jest przeze mnie lubiana. Czasem przychodzą tylko jakieś wahania, że spada mi trochę chęć wykonywania którejś na rzecz innej, ale to naturalne, wynika to chociażby z nastroju w danym dniu – raczej nic groźnego :-)…

Jeszcze jedno Tomku…

Jesteś bardzo zapracowanym muzykiem i to nie ulega wątpliwości… Ale żeby tego było mało to, powiększyła Ci się rodzinka, czego z całego serca Ci gratuluję! Tylko zastanawiam się jak godzisz życie zawodowe z rodzinnym. Samodyscyplina czyli życie z zegarkiem w ręku czy też wsparcie rodzinne, kompromis itp?

Dziękuję bardzo! Przyjście na świat mojego syna było absolutnie niezwykłym wydarzeniem, na pewno jednym z najszczęśliwszych w moim życiu! A teraz tylko pozostaje być dobrym ojcem!

Słowo motywacyjne dla młodych pasjonatów perkusji, którzy jeszcze nie zdecydowali się na warsztaty w Błażowej?

Jeżeli jesteście pasjonatami perkusyjnymi, to nie ma się nad czym zastanawiać! Zachęcam gorąco do zapisów na Integration & Groove!

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Tomka Machańskiego

Tomasz Łosowski i warsztaty perkusyjne w Suwałkach!

           Już 21.01.2018 roku w Suwałkach odbędą się cykliczne warsztaty perkusyjne. Tym razem swoją wiedzą i umiejętnościami podzieli się  Tomasz Łosowski. Workshop połączony z recitalem artysty, tradycyjnie odbędzie się w sali widowiskowej hotelu „Loft”. Spotkanie zaplanowane jest na godzinę 15.00.
Organizatorem wydarzenia jest Rafał Marczyk, sklep muzyczny MjM oraz „Akademia Dźwięku MjM”. Cena biletu 50 zł.
Od kilku lat w  Suwałkach działa całkiem spora grupa młodszych i starszych miłośników sztuki gry na perkusji. Pod okiem Rafała Marczyka uczą się podstaw gry.Jednak trudniejsze i bardziej zaawansowane ćwiczenia i techniki przekazują zapraszani do Suwałk zawodowcy jak Cezary Konrad, Krzysztof Dziedzic, Mirosław Hady, Tomasz Torres, Szymon Baranowski, Bartosz Nazaruk.
Spotkania te cieszą się zawsze sporą popularnością i zainteresowaniem, nie tylko wśród bębniarzy.
Nowy 2018 rok „warsztatowy” w Suwałkach rozpocznie Tomasz Łosowski. Organizatorzy jak i partnerzy wspomagający przedsięwzięcie gorąco zapraszają wszystkich zainteresowanych nie tylko z Suwałk ale też z Augustowa, Olecka, Gołdapii i nie tylko.
Zapraszamy!!!