Caban Drummer Fest III

Już w tą sobotę odbędzie się trzecia edycja wspaniałego festiwalu Caban Drummer Fest!

Pamiętam jak mówili ludzie z środowiska perkusyjnego, że to się nie uda, że to będzie tylko jedno razowe wydarzenie, jak zresztą wszystkie lokalne wydarzenia itp… Wtedy powiedziałem… „Jeszcze będziecie o tym pisać i uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu perkusyjnym”.

Wielkie rzeczy rodzą się w bólach i poznałem ten smak już wiele razy ale jako współorganizator tego festiwalu, jestem dumny, że nie daliśmy się zwieść tym prostackim komentarzom i dzisiaj udowadniamy, że mieliśmy rację, że nasza wiara i pasja są mocniejsze od pustych komentarzy ludzi z branży czy poza niej!

Zapraszamy już 9 marca do Starej Kotłowni w Chrzanowie!

Startujemy o godzinie 16:30!!!

Do zobaczenia ;-)…

Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

INTEGRATION & GROOVE VIII

Życie perkusisty to nie bajka ;-)…

Nadszedł czas na kolejną edycję warsztatów w uroczej Błażowej! Już jutro rozpoczniemy z Karolem Nabożnym dodatkowy dzień ćwiczeń, poświęcony technice rąk oraz nóg, dla tych najbardziej wytrwałych, którzy chcą więcej i więcej ;-)…

Nic dodać, nic ująć ;-)…

TRAINING ROOM, jest to projekt, który będzie realizowany w przyszłości nie tylko w Błażowej i będzie polegał on na dynamicznych, krótkich i intensywnych ćwiczeniach, które pomogą nam w rozgrzewce, kreatywności oraz szybkich i efektywnych ćwiczeniach, które w dzisiejszych czasach są niezbędne w nadmiarze informacji, które czasami nas przytłaczają…

Skupmy się tym czasem na warsztatach, gdzie będzie się wiele działo, zresztą jak co edycję. Możemy być dumni z tego powodu i mogę napisać otwarcie, że ósma edycja, jest naszym zapalnikiem do kolejnej dziewiątej edycji, a po dziewiątej edycji, będziemy świętować wielkie 10-cio lecie ;-)…

Aaron Spevak

Gościem specjalnym podczas ósmej edycji warsztatów Integration & Groove, będzie wybitny perkusista Aaron Spevak, który słynie z niesamowitej techniki werblowej czyli tzw. Marching Drummer ( perkusista marszowy ). Osobiście przyznam że jestem wielkiem fanem takiego grania, a parady zespołów jak poniżej w wideo, rozkładają mnie na łopatki ;-)…

Marching Band

Tak, to nie jest tylko granie na werbelku, to jest wielka sztuka, którą tworzą wspaniali artyści, muzycy, perkusiści!

Oprócz wspaniałego gościa, który będzie łamał wszelkie zasady muzyki oraz ćwiczeń werblowych, odbędzie się jak co edycję, konkurs perkusyjny/werblowy, podczas którego będzie można wygrać atrakcyjne nagrody perkusyjne, ufundowane przez takie firmy jak Music Info, Evans, ProMark, Roland oraz Mr. Sticky.

Będzie się działo ;-)…

Pozostaje mi tylko napisać… Połamania pałek i do zobaczenia już jutro w Błażowej ;-)…

Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Paweł Ostrowski – Perkusista Stylowy!

Perkusista stylowy! Kto to taki? Jak widać na zdjęciu, elegancki, gustowny, zdyscyplinowany i pełen pomysłów perkusista. Skąd w nim tyle dyscypliny i wytrwałości? Jak wiemy, pewne nawyki wynosi się z domu, a resztę trzeba wypracować sobie samemu. Pojawienie się na rynku dwóch kompletnych perkusyjnych książek, to tylko i wyłącznie zasługa jego ciężkiej pracy oraz nieprzespanych nocy…

Jest jednym z najbardziej pracowitych perkusistów na polskim rynku perkusyjnym ale jak sam mówi – „zbudowałem dyscyplinę na przestrzeni lat, bo z natury jestem leniem”.

Ceni sobie dokładność, profesjonalizm, twardą dyscyplinę i robienie na 100% tego za co się zabiera! Potrafi zrezygnować z bycia aktywnym perkusistą na rzecz zbudowania swoich książek czy filmów, które promuje w mediach społecznościowych, ponieważ robienie wszystkiego na raz nie jest w jego stylu.

Pracując nad tym wywiadem, Paweł wygrzewa się w ciepłej Kaliforni, w której analizuje jeszcze nowości z największych na świecie targów muzycznych NAMM.

Pomyślałem, że kiedy wróci, będzie miał co czytać o sobie, a więc żeby nie popadł w lenistwo po wyprawie za ocean, będzie mógł rozgrzać się wywiadem i zaraz po nim zabrać się do pracy nad sobą, bo w życiu perkusisty nigdy nie jest dość pracy, aby móc odpuścić ;-)…


Skupmy się na Twoich wydawnictwach, które ukazały się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Ich tytuły to: „Kompletny Trening” oraz „Perkusista Stylowy”. Gratulacje!

Cieszę się że mogę gościć w Twoim cyklu wywiadów – czuję się zaszczycony, bo zapraszasz tu naprawdę wielkich perkusistów, więc tym bardziej mi miło. Tym bardziej, że jak wiesz podziwiam Cię za motywacyjny sportowo-perkusyjny styl życia, który także preferuję, jednak brakuje mi systematyczności i wytrwałości by tak dzielnie jak Ty mobilizować innych postami poprzez media społecznościowe. 🙂

Bardzo dziękuję Pawle! Jednak skupmy się na Tobie ;-)… Wydałeś dwie wspaniałe książki perkusyjne i gratuluję Ci tak odważnego kroku. Opowiedz nam czym różnią się od siebie te książki, żeby twoi potencjalni klienci mogli wiedzieć czego się spodziewać po tych książkach!

Obie szkoły różnią się koncepcją nauki, sposobem zdobywania wiedzy i samą motywacją do pracy.

Jedna szkoła jest logicznym dopełnieniem drugiej, wynika to z istoty nauki jaką podejmujemy właściwie w jakiejkolwiek dziedzinie.

Wyobraźmy sobie, że chcemy nauczyć się języka obcego, co robimy w tym kierunku? Idealnie jest zacząć od podstaw – uczymy się niezbędnej teorii, gramatyki, ortografii, interpunkcji, koniunkcji, koniugacji i tych wszystkich trudnych słów, od których wymawiania boli nas czasem głowa… 🙂 To bardzo potrzebna wiedza, podstawy, które pozwolą nam osiągnąć biegłość. Taką koncepcją jest “Kompletny Trening”, czyli moja pierwsza szkoła, jaką stworzyłem. Uczymy się podstaw teorii i praktyki, ćwicząc rozmaite umiejętności jakie powinien rozwijać perkusista, czyli m.in. wypracowanie odpowiedniej motoryki gry (technika), szybkości, precyzji, dynamiki, artykulacji, pracując nad brzmieniem, nad koordynacją, poczuciem rytmu (time’m), groovem, ucząc się grania przejść, muzykalności i spójności budowania groovu (także w oparciu o konkretne schematy rytmiczne). Zagadnień jest sporo, zapraszam do lektury, bo nie sposób wszystkich omówić.

Ale zauważmy, że czasem jest inaczej – jedziesz gdzieś za granicę i potrzebujesz dogadać się w obcym języku na poziomie podstawowym, by móc zrobić rezerwację w hotelu, zamówić taksówkę, lub zabrać żonę na kolację i złożyć zamówienie… Okazuje się,że równie skuteczna bywa nauka na gotowych wzorcach językowych – uczymy się konkretnych zwrotów w danym języku i od razu możemy wykorzystać je w praktyce, poszerzając nie tylko słownictwo ale i zasób czysto praktycznych umiejętności, które możemy zastosować od razu, nie wnikając w zasady gramatyki itd.

W ten sposób uczą się dzieci, które łapią język błyskawicznie. Oczywiście w dalszym etapie należy uzupełniać wiedzę o niezbędną teorię, ale nauka na “gotowcach” jest nie tylko bardzo skuteczna, co i przyjemna. I to jest koncepcja “Perkusisty Stylowego”, drugiej mojej szkoły, w której pracujemy na konkretnych przykładach muzycznych. Uczymy się grać znanych w muzyce utworów, analizując ich budowę rytmiczną, zastanawiając się dlaczego zostały zagrane tak a nie inaczej i wreszcie pytając “jak można zagrać to inaczej, może trochę ulepszyć, lub zagrać bardziej po swojemu”.

W szkole tej omawiam ponad 150 utworów, do których dostęp mamy gdziekolwiek (np. YouTube), więc łatwo jest je się do nich odnieść, czy grać razem z nimi (nie mówiąc już o tym, że YouTube pozwala też zmienić tempo odtwarzania, np. zwolnić kawałek, co bywa bardzo przydatne w procesie nauki). Uczymy się na muzycznych “gotowcach”, dzięki czemu nie tylko potrafimy zagrać dany utwór ale też poznajemy nowe rytmy, przejścia oraz charakterystyczne dla danego stylu muzycznego elementy grania. Druga szkoła jest bardziej “muzyczna”, bo opiera się na przykładach muzycznych – omawiam 12 podstawowych gatunków muzycznych i przykłady odnoszą się do tych właśnie gatunków. Pierwsza szkoła natomiast jest bardziej “techniczna”, choć też starałem się duży nacisk kłaść na muzykalność.

Trzeba walczyć do końca…

Jak długo pracowałeś nad tymi książkami?

Technicznie praca nad pierwszą szkołą zajęła mi około 9 miesięcy (wszystko co związane z napisaniem książki, zrobieniem nagrań, zdjęć, filmów, edycją nut itd.), ale praktycznie był to proces wielu lat pracy nad najbardziej skuteczną dla mnie i moich uczniów formą nauki, którą nazwałem “kompletnym treningiem” właśnie.

“Perkusista Stylowy” powstał w zasadzie nieco szybciej – stworzenie książki zajęło mi około pół roku, jednak bazę wiedzy zbieram od ponad dwudziestu lat, bo przez tyle czasu już gram różną muzykę, w różnych stylach, także grając covery, z całą masą zespołów i różnych muzyków. Niezależnie od tego ile co powstawało, mam cały czas świadomość tego, że ciągle się uczę i to jest mój cel – być za rok lepszy niż jestem teraz i móc dawać innym coś nowego, jeszcze lepszego. Tak sobie to jakoś poukładałem w głowie i trudno. 🙂

Czy nie bałeś się, że zostaniesz nie zauważony wśród nadmiaru informacji i wydawnictw na temat perkusji, którą mamy dzisiaj?

To prawda, można utonąć w natłoku informacji i to jest z jednej strony przytłaczające, a z drugiej jest to powód do tego by zebrać cenną wiedzę do “kupy” i aby móc dać innym kompendium rzetelnych, sprawdzonych informacji. Wiesz, jest tylu wyśmienitych perkusistów, że pewnie nigdy bym się nie zdecydował wydać czegokolwiek, gdyby nie to silne poczucie, że chcę dać coś konkretnego na co mam pomysł i wizję. To taka potrzeba misji, aby w jakiś sposób dać innym coś od siebie, pomóc rozwiązać jakiś problem, czy choć w niewielkim stopniu pomóc stawać się lepszym.

Myślę, że ważniejsze od bycia niezauważonym czy pominiętym jest odpowiedzialność jaką na siebie ściągamy, wydając szkołę gry. Tutaj każde zdanie musi być przemyślane 10 razy, bo z materiałów korzystają ludzie, którzy jakby nie było kształtują swoją wiedzę i umiejętności, ufając autorowi. Z tego powodu przede wszystkim skupiam się na tym by dawać możliwie dużo konkretu i wiedzy sprawdzonej, a to czy odzew będzie pozytywny to już sprawa wypadkowa, nie do końca zależna od starań autora. 🙂 Na szczęście dostaję sporo wiadomości od zupełnie obcych osób, którzy dziękują za jedną jak i drugą szkołę i powiem Ci jedno – jest to absolutnie najlepsza zapłata, jaką kiedykolwiek mogłem otrzymać za te ciężkie miesiące pracy nad książkami!

Lekko nie jest…

Czy stworzenie tych książek, jest w pewnym sensie powołaniem do uczenia, bycia nauczycielem?

Myślę, że jest raczej odwrotnie, tzn. doświadczenie płynące z nauczania innych, jak i siebie ( bo jak mawiam, jestem swoim najtrudniejszym uczniem ), powoduje, że rodzi się w głowie pomysł na zrobienie szkoły. Przeniesienie pomysłu na papier to już tylko konsekwencja i formalność, choć nie ukrywam, że bardzo pracochłonna. To co zawsze powtarzam to otwartość głowy – staram się w każdej możliwej sytuacji ulepszać swoje umiejętności i uczyć od każdego, niejednokrotnie też od swoich uczniów, bo tak to powinno działać – nauka to proces działający w dwie strony, jak zasady dynamiki Newtona! Przekazując wiedzę, sam wyciągam z tej nauki możliwie dużo dla siebie. I wreszcie warto powiedzieć o najważniejszym – w naszej branży wiedzieć nie znaczy umieć, więc to że wiem jak zagrać paradiddle, lub cokolwiek innego nie sprawi że będę umiał je zagrać. Dlatego trening własny jest podstawą, bo inaczej staniemy się jedynie teoretykami, zamiast muzykami potrafiącymi grać. A chyba nikt nie chciałby się uczyć wyłącznie od teoretyków, a zresztą – tak naprawdę to najbardziej mnie kręci granie muzyki, trening jest dla mnie sposobem na to by się rozwijać i by “nie zardzewieć”. Od zawsze lubiłem grać dla ludzi i występować, więc dla mnie to jest celem perkusisty-muzyka. Edukacja jest drogą, a efektem – dawanie innym muzyki poprzez występy live.

W jaką grupę odbiorców celowałeś pisząc te książki?

Obie szkoły są adresowane do szerokiej grupy odbiorców – jak to mówią ”jeśli potrafisz wyjaśnić coś tak by zrozumiał to kilkulatek, to znaczy, że naprawdę jesteś w tym dobry”, dlatego staram się możliwie dużo uwagi poświęcać na podstawy, by właściwie poprowadzić tych co dopiero zaczynają, ale też lubię głębiej wchodzić w zagadnienia, pracująć na bardziej złożonych rytmach, podziałach, metrach, itd. Myślę, że obie te szkoły poruszają na tyle szeroki zakres wiedzy, że ci bardziej zaawansowani też znajdą w nich coś dla siebie.

Nie tylko muzyka jest Twoim wyzwaniem i pasją ale również sport, o którym piszesz w pierwszej książce. Jak ważną rolę pełni sport w Twoim życiu i jaki sport uprawiasz?

Jak to często mawiam, z natury jestem leniem ( jak większość z nas ), więc nauczyłem się pracować skutecznie i dość sprawnie, w dużej mierze dzięki swoim pasjom sportowym, które nie tylko wzmacniają ciało, ale przede wszystkim psychikę. Sport także rozwija moją kreatywność, na wiele pomysłów wpadłem wyciskając siódme poty na sali gimnastycznej. Co do dyscyplin… no cóż, jestem amatorem, więc trenuję z pasji, to co sobie wypracowałem przez lata. Tak naprawdę intensywnie ćwiczyłem we wczesnych czasach szkolnej podstawówki ( m.in. karate ), później miałem okres zupełnie niesportowy – przez całe liceum i studia nawet unikałem lekcji w-f. Rozruszałem się z powrotem po studiach, ciało zaczęło się domagać ruchu i to jest najciekawsze, że możemy zacząć w każdym wieku, bo tylko nasze ograniczenia mentalne są przeszkodą. Przekonałem się o tym 2 lata temu, gdy podjąłem decyzję – jako osoba dość sprawna fizycznie, ale zupełnie nie lubiąca biegać – że przebiegnę bez przygotowania dystans 10 km. Decyzja była spontaniczna, więc założyłem że pobiegnę 3 dni później. Warunki? Zerowe przygotowanie, zmieszczenie się w czasie 1 godziny i ciągły bieg, bez zatrzymania. Głupie, nieodpowiedzialne, może idiotyczne ( zwłaszcza gdy dzieliłem się tym pomysłem z biegającymi kolegami ), ale się udało! Nie ważne, że nigdy wcześniej nie przebiegłem więcej jak 2 kilometrów, nie ważne że biegłem w 35 stopniowym sierpniowym upale i w terenie dość górzystym (okolice mostu Milenijnego we Wrocławiu), udało się, rozumiesz? Czułem jak po dwóch kilometrach moje ciało zaraz rozleci się na strzępy, ale przez kolejnych 8 prowadziła już tylko “głowa” – gdybym się poddał i odpuścił w trakcie, trudno by mi było z szacunkiem spojrzeć sobie w lustro… To dziwne doświadczenie nauczyło mnie tego, że nie ważne jak nierealny cel sobie obierzesz, jeśli wzbudzisz w sobie przekonanie, że “zrobisz to i już” to Ci się uda. Jedno wyzwanie generuje następne – stworzyć szkołę na perkusję? Odważyć się?

Po tak spektakularnych i wielkich dziełach jak szkoła Jurka Piotrowskiego, którą od lat tak szanowałem? Zrobić to możliwie najlepiej, poświęcając setki godzin ciężkiej pracy… A później kolejną szkołę, bo znów pojawiło się wyzwanie aby zrobić to dla muzyki i dać innym coś cennego co budowałem przez lata… I do tego zacząć pracę nad drugą szkołą zaraz po wydaniu pierwszej … szaleństwo, to tak jakby znów założyć sobie przebiegnięcie kolejnego dystansu … No cóż, bieganie póki co odpuściłem. Ale pół roku temu przeżyłem inne trudne wyzwanie – ja mięsożerca totalny – 2 tygodnie na diecie Dąbrowskiej, o samych warzywkach i wodzie … Oj też nie było łatwo, uwierz… 🙂

Ale się rozgadałem, miało być o sporcie i dyscyplinach. Od lat interesuję się medycyną naturalną, więc dobre 10 lat temu zacząłem ćwiczyć QiGong ( ćwiczenia fizyczno-oddechowe wywodzące się ze starożytnych Chin ), polecam ten dziwny z pozoru system treningowy każdemu. Od kilku lat pasjonuję się też kungfu, a konkretnie systemem Wing Tsun, więc trenuję w naszej wrocławskiej sekcji, mając ten przywilej szkolić się u najlepszej kadry w kraju. Ponadto dbam o kondycję mięśni głębokich, które wzmacniam robiąc planki (stanie w desce) i ćwiczenia kalistatyczne. Ponieważ lubię się dobrze zmęczyć i potrzebna jest mi duża wytrzymałość, staram się w miarę możliwości czasowych uprawiać treningi obwodowe i tabatę. Różnie z tym czasem bywa, ale ruch fizyczny jest dla mnie raczej nieodłączną
rutyną dnia, a poza tym jak to mawiają ”lepiej się zużyć niż zardzewieć”. 🙂

Zawsze stylowy i w świetnej formie.

Uważasz, że każdy perkusista powinien uprawiać sport?

Zdecydowanie tak, nie tylko wzmacnia psychikę i poprawia koncentrację i skuteczność w tym co robimy, ale w naszej branży jest bardzo istotny, wzmacniając organizm. Osobiście nie narzekam wogóle na ból kręgosłupa, a gram od lat, dźwigając samodzielnie swój sprzęt i grywając na przeróżnych imprezach “użytkowych” po 10 godzin lub więcej. Poza potrzebą odespania nie przypominam sobie jakichś kontuzji, poza zakwasami wynikającymi z treningów sportowych. Było natomiast ciężko gdy nie trenowałem, dlatego polecam oswoić się ze sportem – to wyjątkowo przyjemne źródło endorfin, naprawdę! Najtrudniej jest tylko zacząć, później sport już uzależnia. 🙂

Cenię cię bardzo za dokładność, precyzję i jakość twoich materiałów. Obserwuję cię w mediach społecznościowych i wszystko co publikujesz, jest absolutnie profesjonalne. Zawsze stawiasz na wysoką jakość?

Oj dziękuję Pawle, dla mnie to jeszcze długa droga do doskonałości. Staram lisię poprawiać jakość swoich materiałów, także artykułów i filmów, ale myślę że jeszcze sporo przede mną, szczególnie w dziedzinie filmowej, która jest bardzo wymagająca i czasochłonna, gdy robimy wszystko samemu, w pojedynkę.

Czyli jednak warto się starać, poświęcać czas i pieniądze na profesjonalne nagrania, które później puszczamy w sieć?

Zdecydowanie warto, jeśli tylko mamy taką możliwość, lub inaczej – na ile pozwalają nam fundusze, starajmy się nie oszczędzać na jakości. Finanse często nas ograniczają, ale szukajmy złotego środka, tzn. tylko ile możemy zainwestować w sprzęt nagraniowy, studio, czy profesjonalnego kamerzystę, warto to robić. Z tego powodu nie oszczędzałem np. na fotografach tworząc swoje książki (m.in. okładki, które mógłbym przecież zrobić samemu lub ściągnąć jakiś gotowy szablon). Myślę, że receptą na to czy warto coś wypuścić jest umiejętność wyczucia odbiorcy, jego potrzeb – czy mój materiał będzie w jakikolwiek cenny dla Janka, Patrycji, czy Mariusza? Czy coś zyska oglądając film, albo czytając mój artykuł lub książkę? A może chcę tylko zaspokoić własne ego popisując się przed kamerą?

Ciekawi mnie czy pisałeś obie książki równocześnie czy miałeś jakieś odstępy czasu?

J.w. Skończyszy pierwszą, zacisnąłem zęby (oraz pośladki..) i zabrałem się za drugą, dlatego, że obie koncepcje nauki wydają mi się spójne i uzupełniające, więc nie chciałem aby cokolwiek mi umknęło, gdy zrobię sobie przerwę. Poza tym, już chyba wspomniałem, że jestem leniwy z natury .. gdybym nie zmotywował się od razu to pewnie by mi się odechciało, bo wiem ile pracy było przy produkcji pierwszej szkoły.

Jak Twoja rodzinka wytrzymuje Twój pracoholizm? 😉

Hmm… musiałbym spytać żony i córki… ale szczerze mówiąc to trochę się boję. 🙂 Staram się coś po sobie zostawić na dłużej i wybiec poza schemat codzienności, która jest bardzo absorbująca już w codziennych czynnościach, dlatego potrzeba naprawdę silnej motywacji by pomimo zmęczenia i miliona spraw codziennych, konsekwentnie realizować swoje plany. Ja chyba też nauczyłem się takiej specyficznej postawy “walki z samym sobą”, która powoduje że nie odczuwam potrzeby rywalizacji z innymi, czy żywienia do innych pretensji za cokolwiek (czego niestety doświadczamy czasami, ponieważ niektórzy ludzie nie są w stanie wybaczyć nam tego, gdy zacznie nam coś wychodzić, nie czując tego ile nas to kosztowało pracy i trudu), za to czuję że podejmuję bardzo ekscytującą ”walkę” ze swoimi słabościami i każda wygrana, którą jest nawet drobna czynność, którą zrealizuję, daje mi mnóstwo radości. To tak jak w sporcie mamy tzw. “złote powtórzenia”, czyli wtedy gdy podczas treningu czujemy, że nie jesteśmy już w stanie zrobić więcej powtórzeń, trzeba się przełamać i pójść o krok dalej – te powtórzenia mają największe znaczenie w rozwoju naszej siły, czy sprawności.

Podobnie jest z wyzwaniami jakie stawiamy sobie zawodowo – gdy balansujemy na granicy wytrzymałości i progu bólu i zmęczenia, jesteśmy w stanie dokonać czegoś, czego normalnie byśmy się nie podjęli. I wtedy dopiero bardzo powoli, zauważamy pierwsze efekty naszej pracy. Później będzie już tylko ciężej, ale za pierwszym efektem pojawi się w końcu drugi, trzeci itd. Taki już urok życia – bez ciężkiej pracy nie uzyskamy zadowalającego efektu. A z drugiej strony trzeba pamiętać, że jakikolwiek sukces jest okupiony wieloma porażkami. Grunt to codziennie rano szukać powodu dla których mogę i powinienem, zamiast dołować się tym co się nie udało i ciągle nie udaje.

Wracając do pytania, już tak bardziej poważnie niż na początku, wiesz Paweł jak to w małżeństwie bywa – czasem trzeba się jeszcze bardziej postarać, by żona wybaczyła później to, że naprawiasz przez 2 tygodnie kran, lub wieszasz regał przez 3 miesiące. 🙂

Pierwszą książkę wydałeś dzięki wsparciu wydawnictwa muzycznego ABSONIC, ale drugą już wydałeś sam, dlaczego?

Wydając samemu mam dużo większą kontrolę nad całym procesem twórczym (chociaż Absonic zaufało mi całkowicie w procesie produkcji pierwszej szkoły), ale także dystrybucyjnym. Jestem bardzo wdzięczny Absonic’owi że wydało moją pierwszą szkołę i jestem pewien, że będziemy współpracować, także przy dystrybucji drugiej szkoły.

Wiara czyni cuda!

Powiedz mi, czy wydanie tych szkół na perkusję, wpłynęło na Twoją karierę perkusisty, w sensie czy telefon zaczął częściej do ciebie dzwonić i posypały się jakieś konkretne propozycje?

Raczej rzadziej … 🙂 Niestety chcąc stworzyć coś cennego musimy się całkowicie zaangażować, poświęcić, wierząc że ma to sens i że to co robimy będzie żyło dłużej niż przez kolejne miesiące. Dlatego raczej byłem zmuszony nieco się dystansować od tego co lubię, czyli uczęszczania na jam session, spotkań z przyjaciółmi, perkusistami, prowadzeniem warsztatów itd. Tworzenie szkoły to długi proces, wierzę, że kolejne tego efekty przerodzą się na spotkania z perkusistami, prowadzone warsztaty, bo bardzo lubię tego typu działania, ale jest to proces długotrwały, więc trzeba się poświęcić tej całej masie spraw, rozwijając konsekwentnie i powoli swoje działania. Na tym etapie jeszcze domykam sprawy związane z dystrybucją książek, więc nie jest łatwo, choć z drugiej strony
widzę już ”światełko w tunelu”, więc mam w planach trochę odżyć “muzycznie”, także współtworząc kilka nowych projektów muzycznych, o których jednak za wcześnie jeszcze by mówić.

Jak wielkie zainteresowanie wśród perkusistów/muzyków i nie muzyków budzą Twoje książki?

Pomimo znikomej reklamy, bo nie znam się za bardzo na niej, jest zainteresowanie i to mnie cieszy. Jak jednak wspomniałem, nie zależy mi na tym by sprzedać jak najwięcej książek w jak najkrótszym czasie, ale by pozostawić po sobie coś cennego, co mam nadzieje będzie służyć ludziom na lata, więc nie mam specjalnego ciśnienia, by bić rekordy sprzedaży.

Same książki to nie wszystko, bo do książek nagrałeś podkłady mp3 z różnymi stylami muzycznymi. Z kim realizowałeś te podkłady i czy miałeś wsparcie od kolegów muzyków czy wszystko robiłeś sam?

W pierwszej szkole “Kompletny Trening” pomógł mi świetny basista, Karol Kozłowski, nagrywając basy do ćwiczeń groov’eowych, do lekcji. Ja wzbogaciłem ścieżki basu o loopy i podkłady klawiszowe, a poza tym samodzielnie wszystko nagrywałem. Niestety przekonałem się o tym, że nikt za mnie nie zrobi całej roboty, nie mniej jednak, staram się korzystać z wiedzy i doświadczenia mądrzejszych kolegów, jeśli chodzi o kwestie realizacji nagrań, edycji i nie tylko.

Czy podkłady mp3 są dołączone do książek czy można je gdzieś kupić i ściągnąć w Internecie?

Pierwsza szkoła zawiera podkłady mp3 załączone na płycie CD, jednak szybko zorientowaliśmy się, że nie każdy już posiada CD-ROM w swoim komputerze (ja np. nie mam), więc pliki są dostępne także online (użytkownicy piszą do mnie w tej sprawie na podany w książce adres email i udostępniam im pliki online na dysku). Z tego samego powodu druga szkoła jest ilustrowana plikami mp3 dostępnymi już tylko w formie online – plików do ściągnięcia. W książce znajduje się adres, pod którym można ściągnąć pliki (czyli wszystkie ćwiczenia szkoły nagrane w mp3) oraz kod QR do ściągnięcia, bo część osób woli korzystać z czytnika kodów.

Bez oddania nie ma zaangażowania!

Twoje podejście do gry na perkusji, mam na myśli profesjonalizm i dyscyplinę, przypomina mi mojego największego idola Thomasa Langa. Trafiłem z komplementem?

Dzięki, ale niegodny jestem takich porównań. Raczej przez większość życia zawodowego zmagałem się z problemem braku systematyczności ćwiczenia. Wypracowałem nawyk systematycznej pracy z instrumentem, ale przez to że technika sama w sobie nigdy mnie nie fascynowała, raczej muzyka wymusza i pobudza moją aktywność muzyka-perkusisty, więc chyba raczej bliżej mi do koncepcji Gary Nowaka, czy Willa Kennedyego, oczywiście nie mówiąc o tym, że są to wzorce niedoścignione, bohaterowie którzy stoją na moim podium idoli, będąc jednak bardzo odległymi bohaterami, ze względu na swój poziom gry.

Skąd w Tobie ta dokładność, dyscyplina, profesjonalne podejście, ktoś cię tym zaraził czy sam to w sobie zbudowałeś?

Zacząłem więcej od siebie wymagać, otwierać swoją głowę i “uszy” na to że ciągle jest “prawie”, że jest dość równo, ale ciągle słychać ten klik pomiędzy uderzeniami itd. Uważam, że jeszcze sporo pracy przede mną, ale mam też dosyć zdrowe podejście do pracy –
ćwiczę tyle i to co jest mi potrzebne w graniu muzyki, którą gram na codzień. Grałbym pewnie szybciej, bardziej efektowniej, czy precyzyjniej, gdyby sytuacja muzyczna tego ode mnie wymagała, więc staram się jednak coraz więcej od siebie wymagać, by w
jakimś stopniu, choćby minimalnym posuwać się do przodu. Pora na kolejny cytat, tym bardziej mało perkusyjny. Jak mawiał wielki nasz rodak, Jan Paweł II: “Wymagajcie od siebie dużo, nawet jeśli inni od was nie wymagają”. Na tym to chyba polega, jak myślę.

Czy masz jeszcze jakieś pasje, o których nie wiem poza muzyką, sportem i rodziną?

Tak, mam jeszcze kilka ciekawych pasji, ale chciałbym aby nadarzył się jeszcze powód do kolejnej rozmowy, więc na razie nie zdradzę nic na ten temat… 🙂

Ok. Siedzisz sobie teraz w domku, patrzysz na swoje dwie wspaniałe książki i myślisz, zrobiłem już wszystko i teraz czekam na propozycje, czy myślisz, jest dobrze, ale chcę żeby było jeszcze lepiej, bo jeszcze wiele przede mną?

Chciałbym osiągnąć jakiś stopień nasycenia, ale jak to mówią ”im dalej w las, tym więcej drzew”. więc po napisaniu dwóch książek, raczej myślami jestem już o kolejne kilka kroków dalej, tylko cholera – jak tu wydłużyć dobę, by zrealizować choć połowę swoich następnych planów?

Mieszkasz we Wrocławiu, pięknym i pełnym życia mieście. Jak wygląda to od strony muzycznej, czy muzyka tętni tam życiem?

Wrocław to urocze miejsce, bogate muzycznie i obfitujące w różne ciekawe projekty. Jednak z perspektywy muzyka ważne jest by wychodzić poza swoją strefę komfortu, czyli np. grając w jednym zespole nie ograniczać się tylko do tej samej grupy muzyków, wiesz co mam na myśli. Z jednej strony masz swoją ekipę ludzi, z którymi świetnie się zgrałeś i czujesz się komfortowo, a z drugiej, nie można się ograniczać tylko do grania z tymi samymi ludźmi, bo grając różną muzykę i z różnymi artystami, zawsze wnosimy coś świeżego. Myślę że to jest też przyczyną sukcesu tak wielkich muzyków jak Vinnie Colaiuta, Dennis Chambers i wielu innych, nie mówiąc o naszych rodzimych wirtuozach pokroju Michała Dąbrówki, Roberta Lutego, Czarka Konrada i wielu, wielu innych…

Znowu odniosę się do sportu ( wiem, nuda, ale to już końcówka naszej rozmowy 🙂 ), jeśli ćwiczysz stale te same mięśnie i w ten sam sposób to trening nie jest efektywny – musimy zmieniać systemy treningowe, wychodzić z tej strefy komfortu, aby móc się rozwijać. Tak z perspektywy lat, najbardziej rozwojowe dla mnie były momenty w sumie dość przykre, gdy kończyłem współpracę z jakimś muzykiem, czy zespołem, wtedy wchodziłem w nowe przestrzenie i tereny muzyczne, co pozwalało mi się w jakiś sposób rozwinąć, nabyć nowych umiejętności itd.

A może by tak zamieszkać w Kalifornii? ;-)…

Gdybyś miał wybrać miejsce na świecie, gdzie chciałbyś rozwijać swoją karierę perkusisty, gdzie byś wyjechał?

Nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście większe miasto, czy kraj stwarza większe możliwości, jednak z drugiej strony – gdy jesteśmy konsekwentni, pracowici i pracujemy nad sobą pomimo przeciwności losu, prędzej czy później przełoży się to na efekt, jak sądzę. Wtedy miejsce nie będzie miało znaczenia, bo gdy będziemy wartością samą w sobie to inni będą nas zapraszać do swoich miejsc na świecie, aby przekazać im swoją wartość, czy to w postaci koncertu, czy warsztatów. Oczywiście istnieje bariera językowa i to jest kolejne z moich wyzwań – by doskonalić się w komunikacji, chociaż na poziomie płynnego języka angielskiego – ale myślę, że konsekwencja jest nam furtką do bram, które chcemy w życiu otworzyć.

Chciałbym żebyś na koniec opisał jak wygląda dzień perkusisty Pawła Ostrowskiego?

Lubię zacząć od samego rana, aktywnie zacząć dzień.

Skoro już pytasz o tak osobiste sprawy to okej, zdradzę parę swoich codziennych tajemnic. 🙂

Staram się zacząć nowy dzień jeszcze przed pójściem spać – nakręcić się tym co czeka mnie kolejnego dnia, wcześniej planując cały tydzień (rozpisanie zadań na każdy dzień nie tylko ułatwia organizację, ale też oczyszcza głowę). Wstając rano działam już na pewnej nakrętce, lubię jednak zacząć dzień aktywnie, tak więc pierwsza z rutyn to krótka gimnastyka poranna (zwykle to paręnaście minut ćwiczeń formy kungfu – siu nim tao, chum kiu, krótkie kardio, czasem qi gong, jak wystarczy czasu), a później staram się siąść za bębnami (jeszcze na czczo, jedynie o porannej kawie). Po około godzinnych ćwiczeniach (zwykle przynajmniej 30 min poświęcam na ćwiczenia werblowe), jestem już na tyle nakręcony, by oddać się twórczej pracy – i zjeść śniadanie 🙂 – przy perkusji, a także pracując nad swoimi pomysłami perkusyjnymi, jak też spełniając obowiązki redaktora naczelnego portalu infodrum.pl. Dalsza część dnia uzależniona jest od aktualnych planów, choć w tygodniu zazwyczaj mam jakiś wieczorny trening (to też bardzo dobrze nakręca na aktywność dnia następnego), lub granie.

Przy okazji robię sobie jeszcze kilka planków i w miarę możliwości czasu, siadam jeszcze do bębnów, choć zwykle nie jest to dłużej niż po 0,5-1 godziny jednorazowo. Nauczyłem się pracować intensywnie, ale w krótkich interwałach czasowych. Podziwiam ludzi, którzy ćwiczą po 6,8,10 godzin dziennie, ja tak nie umiem.

Chciałbyś komuś podziękować za to kim jesteś dzisiaj?

Lista jest tak długa, że krócej byłoby wymienić tych, którzy nie przyczynili się do tego kim jestem, ale uważam, że zdecydowanie lepiej zachowywać w pamięci tych, którym jesteśmy wdzięczni za to co mamy. Poza tym, że moją wartość określa to na ile pomocny jestem innym ludziom, więc moim pragnieniem jest to by móc zmieniać czyjeś życie na lepsze, bo to daje mojej egzystencji największą wartość. Gdyby nie ludzie, dla których mogę robić to co robię, nie reprezentowałbym jako jednostka jakiejś większej wartości jak sądzę. I myślę że to brutalne, ale dobre podsumowanie – jesteśmy warci tyle ile dobra wnosimy w życie innych ludzi.

Dziękuję za wywiad i do zobaczenia na scenie ;-)…

Dziękuję Pawle, do zobaczenia! Pozdrawiam!

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Paweł Ostrowski

Josh Dion and Paris Monster!


Josh Dion? Ever heard of him? I think so, because he’s probably the most magical drummer in the world. 

What style of music is he playing these days with his friend Geoff Kaly? He combines Funk with R&B music and they do this amazingly well. If you haven’t seen them, you should, because they are, in fact, the best duet I’ve ever heard live. In addition to being a world class drummer, Josh is a multi-instrumentalist, which is truly inspiring. 

Paris Monster have many fans around the world. They put on great shows across the globe and their music flows the bottom of them hearts. 

I first saw them at the great Śląski Festival Perkusyjny in Chorzów, Poland and I must say that it a was fantastic show, because those two guys sounded like a huge band with many musicians – WOW! I’m a big fan of this style of music and drummer-vocalists, but it’s not the only reason why I enjoy their music. 

First, they are absolutely professional. Secondly, their music has power and a really positive vibe. The third reason is very simple: it has a great groove! I have one another thought… He is a composer and it’s very interesting, because most drummers are only drummers … but if you start composing songs, you will become a composer and start to be a consummate musician, who is able to play soulfully, without worrying about technique. They are currently touring in the United States but I hope that they will come back to Poland and play great another great concert for us in 2019.



It’s amazing to be able to play drums, while being a singer and piano player at the same time!

Thank you! 

It was your idea to create yourself and do this in your life, I mean all in one?

It was my wife’s idea. But Geoff (from paris_monster) was supportive of trying it and we started a band involving it. 

Tell me Josh, Is it hard to play all of these instruments at the same time?

It’s not hard when you’re thinking musically and concentrating on the vocals. 

Who is your favorite old idol, Phil Collins?

No. Probably more like Earth, Wind and Fire or Levon Helm 

I saw you live on stage in Chorzów at the Śląski Festival Perkusyjny a few weeks ago and I want to say it was an amazing show, because I’m a huge fan of this music and drummers who are singers and composers.

Thank you. I also love drummers who compose. It’s a special thing. 

It is a mix of fusion-funky-progressive music, am I right? Tell me about this music, its inspiration and the feelings that go into it.

To me it’s more about blending Funk and R&B, electronics, and some  avant garde Jazz attitudes. 

I know that you like drinking beer on stage ;-)… Do you have a favorite?

I like beer sometimes, especially local. 

Is it hard to find an audience for this music, what do you think?

We’ve found a good audience at the moment but I feel like the music has an opportunity to be accessible to large numbers of people. We shall see. 

You travel around the world and play many concerts, so I wonder what is the difference between audiences in the USA and Europe, where do you feel more energy and where do you find your favorite audience?

We have toured much more in Europe. It seems like there’s less of a divide between jazz, song based and experimental music. That being said, I feel like there’s a strong fan base for us in both Europe and the USA.

I saw you for the first time on Drumeo on Youtube. I thought “WOW,  this is my dude!” because you reminded me that I also love playing drums and singing at the same time ;-)… You know what I mean… emotions, feelings, passion and the rest!

I’m so glad. You want to make sure you’re playing music, and conveying emotion. That is art. The technique of how you arrive at the emotion is less important to me. 

But continue about Drumeo. Tell me something about this channel and how important it is for drummers.

I am new to Drumeo. It’s a channel for drum tutorials and videos. It seems like a great way to learn and discover. 

Let’s talk about composing. Who is the main composer in your band?

Geoff Kraly and I are both writers. Mostly, he writes the lyrics and I write the music. It’s always open and creative. 

What is your system for composing? Do you start first on piano and after that put it together with drums or do vocals next and finish with drums?

I usually compose on the drums with the synth. But, sometimes I write on piano, or guitar, or just in the car while I drive! 

Do you remember when you started thinking about music? When you started doing this, what instrument was your first, piano or drums?

Drums is my first and closest instrument. I don’t identify as a piano player. 

How was it in the beginning, was it boring or fantastic for you?

I had a nice childhood. I played lots of drums ;-)…

Do you have a manager or do you cooperate with some agency?

We have booking agents and a manager. 

Self-reliance, confidence, focus and sincerity in your passion, are these the major points that you need to develop your career? Tell me about it, because I think it’s very important for young drummers in this crazy world and I don’t think that many of them know what the goal is?

It is a crazy world. You have to do most things yourself, especially now. Not just in music, but with all aspects of the business. Video, artwork, communication, dealing with money. It’s important to always take time to be alone with your art. You have to know what you want, and be solid, otherwise it will be easy for others to change you. 

Do you represent Yamaha drums and what about the rest, I mean cymbals, sticks, heads and others?

Meinl cymbals, Vic Firth sticks and Evans heads 

Why Yamaha and how does your drum set look?

Yamaha has made great drums since the 60s and they are a solid company. I’ve had their support for over a decade. They rock. 

I enjoy the ability to design custom drums through Yamaha. I’m also always on the outlook for vintage kits. 

We are approaching the end of this interview but I have a few more important questions. Is it hard to be on top today, being around many great drummers, surrounded by both true and false information in social media and great music and shitty music. Do you have special advice for people in your position, especially for young drummers, because they need more great information?

Social media is saturated. My advice would be: don’t put everything on social media. Make sure you make music and videos that are on your highest level and representative of how you want to be seen. That being said,  I don’t have the answers. I go between loving it and hating it. I’m inspiring and sometimes depressed. Human contact is much better. 

One more, my friend… Tell me something about your new CD and where we can buy this album.

parismonster.com 

The new album is called “Lamplight” and it’s due to be released in early 2019. We will have an online store and it will be available on all social media platforms. 

What plans do you have in the future?

We are going to be touring for the majority of 2019! Writing new music. Recording. Working on our show. I will also look forward to producing some other artists, as well as playing with some of the amazing musicians in New York! 

Thank you for conversation and see you next time you are in Poland ;-)…

Thank you! I’m looking forward to the next hang. 

Interview prepared: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Photos by Josh Dion archives.

Integration & Groove VII vs VIII…

Podczas otwarcia siódmej edycji warsztatów perkusyjnych Integration & Groove w Błażowej, bez dłuższego zastanowienia, padła informacja, że jesteśmy już myślami z ósmą edycją I&G, która odbędzie się w sezonie zimowym. Wtedy jeszcze nie znaliśmy dokładnej daty, ale wiedzieliśmy kto będzie gościem specjalnym… Dzisiaj wszystko jest już jasne i oczywiste, że warsztaty odbędą się 21 – 22 lutego 2019 roku, a gościem specjalnym będzie Aaron Spevak. 

Dlaczego tym razem w stronę instrumentów perkusyjnych? Ponieważ staramy się być kreatywni i przekazywać coraz szerszą wiedzę na temat perkusji. Jest to niezbędne w celu uzyskania coraz większej świadomości oraz muzykalności, i aby myślenie naszych studentów nie zatrzymało się tylko „graniem na zestawie”. Perkusja w ogólnym myśleniu to bardzo muzykalny instrument i zależy nam na tym, aby właśnie tak był postrzegany.

Co tak napędza warsztaty I&G i dlaczego są tak skuteczne? Myślę, że to zasługa bardzo dobrze zorganizowanej grupy muzyków, którzy doskonale wiedzą czego chcą, są profesjonalistami oraz pasjonatami gry na perkusji, a ich chęć dzielenia się swoim doświadczeniem z ludźmi jest ogromna. Jeszcze większa może być tylko satysfakcja po udanych warsztatach, które zawsze kończą się sukcesem.

Warsztaty I&G to nie tylko samo granie, ale przede wszystkim przebywanie z ludźmi, budowanie społeczności perkusyjnej, która uczy się wspólnego grania, wspierania, inspiracji, zdrowej rywalizacji, co kiedyś na pewno zaowocuje na wielkiej scenie.

Wróćmy tym czasem do siódmej edycji i zobaczmy co się tam działo…

Główny nacisk podczas warsztatów, skupiony był na pracy w sekcji rytmicznej, co było świetnym posunięciem ze strony wykładowców. Ten rodzaj ćwiczeń, rozwija myślenie zespołowe, uczy słuchania, dyscypliny, grania muzyki, grania dla zespołu, a nie bycia tylko perkusistą samym w sobie. Kiedy jest się młodym, chce się grać wszystko i wszędzie i teraz was zaskoczę – BARDZO DOBRZE, bo to taki czas i chcemy udowodnić światu, że jesteśmy najlepsi, ale… Czym wcześniej uświadomimy sobie, że perkusja, to nie tylko „łojenie w gary”, ale również instrument na którym można komponować, budować dynamikę, brzmienie, muzykalność i grać dla muzyki, tym lepiej dla nas.

Technika? Sama w sobie jest niezbędna i daje nam ogromną swobodę poruszania się na instrumencie, szczególnie w solowych występach, ale nie jest najważniejsza w graniu muzyki.

Podkłady vs Zespół

Praca z żywym muzykiem, to najlepszy system pracy dla perkusisty jak również dla każdego muzyka. Oczywiście granie z podkładami daje nam możliwość rozwoju, ale nie tak wielką, jak z żywym basistą czy całym zespołem. Podkład jest stały, zawsze taki sam. A żywy muzyk?

Z żywymi muzykami, prowadzimy konwersację na scenie, odczuwamy emocje, uczucia i myśli, które cały czas krążą na scenie. Żyjemy naszymi organizmami, energią, która jest między artystami i słuchaczami. 

Granie z podkładami postawiłbym na drugim miejscu, zaraz po graniu w zespole. Nie rezygnowałbym z nich, ponieważ to dobry sposób na wyrażanie siebie solo, podczas warsztatów, festiwali perkusyjnych itp. Jest to też dobry system pracy, tylko należy pamiętać, aby grać dla muzyki i ludzi, a nie tylko dla siebie.

Praca w sekcji rytmicznej. Jak zacząć i jak pracować?

Myślę, że tą część najlepiej zaprezentowały nasze dwa duety, czyli Karol i Dawid oraz Mariusz i Bartosz. To zupełnie dwa różniące się od siebie duety sekcji rytmicznej. Zobaczmy co zaproponowali nam nasi wykładowcy.

Karol Nabożny & Dawid Klimkowski

Karol i Dawid z zespołu Lekko Pijani skupili się na prostych rytmach, pojedynczych nutkach, gdzie pozornie nie ma nic do grania, ale kiedy zaczyna się to ćwiczyć, okazuje się, że najprostsze granie, jest tym najtrudniejszym. Można by powiedzieć, że rytm na 4/4 jest już przerobionym metrum na wszystkie możliwe sposoby. Nie jest tak jednak do końca, bo co osoba to inna interpretacja, uczucia, dynamika i brzmienie.

Okazuje się, że na początku drogi, granie całej nutki w takcie z basem, jest bardzo wymagające, aby zachować time, dynamikę, bo o brzmieniu nie ma mowy, to zastawmy na później. Później do stopki dochodzi werbel czyli mamy już prawie pełny rytm, a na koniec hi hat i łączymy to w całość.

Rozkładanie ćwiczeń na czynniki pierwsze jest najbardziej skutecznym ćwiczeniem. Czy to ćwiczenie z nut, czy solówki, czy utworów, zawsze trzeba sobie to rozkładać na etapy: stopka, później stopka z werblem, a na koniec stopka, werbel i hi hat czy ride itd…

Wydaje się proste, ale wiele ludzi odpuszcza już przy graniu samą stopką, bo uważają, że to bardzo nudne ćwiczenie, ale ci co przetrwają tą żmudną pracę, stają się później mistrzami.

Przejdźmy na kolejny poziom…

Mariusz Mocarski & Bartosz Szetela

W przypadku tego duetu, ćwiczenia były bardziej wymagające, ponieważ opierały się głównie na rytmach latynoskich, a to już jest wyższa szkoła jazdy. 

Jednak ku zaskoczeniu, warsztatowicze szybko uczyli się podstaw latynoskich rytmów. Korciło mnie żeby wyrwać im pałki i samemu zagrać jakąś Sambę, ale nie chciałem im odbierać cennego czasu, który był przeznaczony na ćwiczenia.

Mariusz i Bartosz to absolutnie doskonali pedagodzy i muzycy, którzy w rewelacyjny sposób przekazali wiedzę młodym ludziom. Osobiście wiele się nauczyłem i byłem pod wielkim wrażeniem tego duetu, który współpracuje ze sobą już 15 lat na scenie.

Oprócz pracy w sekcji, Mariusz i Bartosz tworzyli zespoły perkusyjne, gdzie każdy z uczestników grał swoją rolę np: floor tom, hi hat, werbel i crash. Każdy z tych instrumentów miał do zagrania swoją nutkę w odpowiednim czasie. Przyznam, że był to super pomysł, ponieważ od razu włącza się kreatywne myślenie zespołowe, odpowiedzialność za swoją partię, kompromis, współpraca, granie dla zespołu.

Zadowolenie na twarzach dzieciaków było bezcenne. Radość z grania, uczestniczenia w ciekawych rytmach, zespołowych ćwiczeniach itp., było dla nich ogromnym wyzwaniem, któremu stawili czoła.

Przemysław Bajer – Pro Metronome 

Założyciel szkoły perkusyjnej Drumsetpro School z Chorzowa, podkreślę, najlepszej szkoły perkusyjnej w Polce w roku 2017 ( nagroda przyznana przez PNP czyli Polskie Nagrody Perkusyjne ), poprowadził wywiad na temat aplikacji, którą jest metronom, a jego nazwa to Pro Metronome. 

Aplikację można ściągnąć na każdym smartfonie, bez znaczenia jakie mamy oprogramowanie. Pełna wersja kosztuje około 12zł i to jest zakup jednorazowy, więc od chwili zakupu, aplikacja zostaje z wami na zawsze.

Osobiście używam tej aplikacji i jestem z niej bardzo zadowolony. Posiada duże możliwości jako metronom.

Jedna z ciekawszych dla mnie opcji tego metronomu jest tzw., automator, w którym ustawiasz sobie czas np. zmiana co minutę oraz ilość bpm, o które będzie się zwiększać tempo. W ten sposób można zrobić sobie taki speed maraton np. od 90 do 240 bpm bez przerwy, co możemy potraktować jako solidną rozgrzewkę przed ćwiczeniami czy  koncertami.

Jak widać na zdjęciu poniżej, nie wytrzymaliśmy z Karolem i wyrywając pałki warsztatowiczom, postanowiliśmy stoczyć jedną rundę między sobą, aby przekonać się, czy naprawdę ta aplikacja jest warta poświęcenia ;-)…

Zawsze chodzi o dobrą zabawę ;-)…

Konkurs perkusyjny/werblowy – ProMark/Evans Drum Contest III

Konkursy perkusyjne w każdym wydaniu budzą niesamowite emocje. Oceniając w roli jury, można też wiele się nauczyć, bo dzisiejsza młodzież rozwija się w błyskawicznym tempie, i aż strach pomyśleć, co przyniosą kolejne lata. Przychodzi czas, że trzeba przyznać komuś, że „o cholera, jesteś niesamowity” i życzyć jak najlepiej!

Konkurs perkusyjny podczas siódmej edycji warsztatów, przyniósł nam wiele radości i pozytywnego zaskoczenia wysokim poziomem. Żeby go opisać, potrzebował bym kilkanaście stron- tak dużo się działo.

Myślę, że napiszę o tym więcej w kolejnej relacji, a już dziś zapraszam Was na kolejny konkurs perkusyjny/werblowy ProMark/Evans Drum Contest III, 22 lutego 2019 roku do Błażowej. 

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Integration & Groove

Wojtek Deręgowski… Petarda młodego pokolenia!

         Obserwując jak szybko rozwija się świat perkusji w dzisiejszych czasach, jak bezkompromisowo łamią się zasady gry na perkusji i jakie talenty świat odkrywa, mogę śmiało powiedzieć, że mój kolejny gość, jest właśnie tym młodym przykładem, który idealnie wkomponował się w dzisiejszy świat. Niesie za sobą wielki talent, pracowitość, ogromną świadomość, solidny groove, feel, time oraz bardzo skutecznie buduję swoją markę w Social Media, co dzisiaj jest marketingowym priorytetem.

W swoim młodym wieku, posiada już ogromne doświadczenie sceniczne oraz studyjne. Jako nastoletni chłopak wyjechał za ocean i zdobywał wiedzę w prestiżowej uczelni Berklee College of Music w Bostonie. 

Jest przykładem i idolem dla tysięcy perkusistów na całym świecie, a Polska jest tego małą częścią. Można się od niego uczyć, jak skutecznie budować swoją karierę w mediach społecznościowych, jak prowadzić szkołę perkusyjną online,, jak budować jej popularność i co w niej przekazać aby budziła coraz większe zainteresowanie, które sięga aż do USA czy Brazylii i wielu innych krajów. 

Jego filmy na Instagramie zbierają dziesiątki tysięcy wyświetleń, ale to nie przypadek ani opłacone lajki, lecz wynik jakości, systematyczności, pracowitości oraz wytrwałości w dążeniu do założonego celu. Dlatego klikając w jego filmy, możemy być pewni, że znajdziemy coś ciekawego dla siebie.

Co porabia obecnie, jak bardzo jest zapracowany, jak postrzega życie perkusisty w Polsce i co zaprezentuje nam na zbliżającym się wielkimi krokami Śląskim Festiwalu Perkusyjnym, który odbędzie się już w tą niedzielę 11 listopada w Chorzowskim Domu Kultury?

Myślę, że mój wyjątkowy gość, opowie wam to najlepiej ;-)…

 

Cześć Wojtku! Bardzo się cieszę, że udało nam się wreszcie zrealizować wywiad. Uważam, że jesteś bardzo ważną częścią młodego perkusyjnego pokolenia, a wręcz idolem dla wielu, bo patrząc na ilość Twoich wyświetleń na Instagramie czy Youtubie, które osiągają dziesiątki tysięcy, nie mam wątpliwości, co do Twojej popularności. Jak Ty to robisz, że tak dużo ludzi ogląda Cię na Insta?

Cześć! Również bardzo mi miło, że mogę uczestniczyć w tej rozmowie. Dziękuję za ciepłe słowa na powitanie. Rzeczywiście całkiem sporo ludzi zebrało się na moich kanałach social media, co mnie zresztą bardzo cieszy, bo to oznacza, że moja twórczość i gra jest dla innych interesująca i spotyka się z pozytywnym odbiorem. 

Mój kanał na Instagramie nie zdobył popularności w ciągu dnia, czy tygodnia, lecz budowanie takiej dość silnej jego pozycji zajęło kilka lat i bardzo dużo pracy. Sukces w tym przypadku polega głównie na regularności działań oraz wymyślaniu ciekawego contentu o dobrej jakości. Bardzo dużą zaletą całego procesu dbania o Instagrama w moim przypadku jest to, że mogę połączyć te działania z ćwiczeniem i doskonaleniem swojej gry. Nagrywanie oraz późniejsze słuchanie materiału jest metodą, która kompletnie zmieniła mój styl ćwiczenia. Pchnęło mnie to mocno do przodu i pozwoliło na doskonalenie najmniejszych detali, o które bardzo staram się dbać.

Myślisz, że Twoje doświadczenie z Stanów Zjednoczonych, procentuje teraz w Polsce, gdzie temat perkusji osiąga coraz większą popularność?

Doświadczenie, które nabyłem w Stanach z pewnością procentuje teraz w tym co robię. Trudno ograniczać to tylko do Polski, ponieważ w swoich działaniach wykraczam stanowczo poza te granice. Jednak zauważyłem, że sam fakt uczęszczania do szkoły muzycznej w Stanach sprawia, że muzycy w Polsce darzą mnie zaufaniem. Niewielu z naszych rodaków miało okazję się tam uczyć, dlatego też myślę, że jest to w pewnym sensie coś, co mnie wyróżnia. Nie lubię jednak, gdy jest to jedyne, co ktoś o mnie wie. Nawet po czterech latach od powrotu do kraju często kojarzony jestem jako „osoba, która uczyła się w Berklee”, koniec. Rozważając granice Polski, moje usilne trudy przyćmienia tego faktu innymi osiągnięciami na niewiele się zdają, jednak biorąc pod uwagę skalę całego świata, pierwszorzędnymi informacjami dla ludzi jest to jak gram, a sprawa szkoły, w której się uczyłem nie ma już tak dużego znaczenia, co mnie bardzo cieszy.

Wiedzę na temat Social Media również zdobywałeś za oceanem?

Całą wiedzę, a bardziej może doświadczenie w kwestii social media zdobywałem samemu dzięki metodzie prób i błędów oraz pewne intuicyjne działania. Kiedy studiowałem w Berklee, moje konto na Instagramie miało dopiero kilka miesięcy i traktowałem je bardziej prywatnie wrzucając zdjęcia niezwiązane z perkusją i muzyką. W samej szkole nie uczono ściśle o social media (a przynajmniej nie na zajęciach, na które uczęszczałem), ale mówiono o potrzebie promocji oraz budowania wizerunku artysty również w Internecie. Dopiero po powrocie do Polski bardziej zaangażowałem się w te kwestie. Początkowo publikowanie filmów perkusyjnych na Instagramie miało dla mnie charakter bardziej miary własnego postępu w grze, niż chęci prezentacji szerszej publiczności. Szybko okazało się jednak, że ludzie zaczęli się interesować moimi pomysłami, więc zdecydowałem się pójść za ciosem i regularnie publikować muzyczny i perkusyjny content. 

Czy popularność w internecie przekłada się na zarabianie pieniędzy czy obecnie nie masz żadnych korzyści materialnych z tego powodu?

Korzyści materialne z prowadzenia kanałów social media w moim przypadku są bardzo pośrednie. Nie dostaję pieniędzy za żaden opublikowany post, ani za ilość wyświetleń, czy reklamę produktu. Do korzyści materialnych natomiast należą zdecydowanie możliwości, których bym nie miał gdyby nie prowadzone przeze mnie profile. Do nich zaliczam zdecydowanie koncertowanie z artystami, praca studyjna, lekcje online i prywatne, ale również korzyści w postaci sprzętu, który coraz częściej dostaję za symboliczne kwoty. Jestem pewien, że to wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie szeroko prowadzona działalność w Internecie, a na pewno nie w takim stopniu i na taką skalę. 

A tak ogólnie, czy łatwo jest utrzymać się w Polsce z pracy jako muzyk/perkusista, jak to oceniasz i jak to się układa u Ciebie?

Z pewnością nie jest to łatwy chleb, myślę, że nie tylko w Polsce. Jednak zawsze jestem zdania, że jeśli robi się coś z pasją i determinacją, jest się w stanie osiągnąć wiele. Mówi się „dla chcącego nic trudnego” i dla obszaru jakim jest muzyka, świetnie się to sprawdza. Trzeba być cierpliwym i nie bać się zainwestować. W moim przypadku układa się to całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że jestem dość świeży na tym rynku. Jak już wspomniałem działam nie tylko jako muzyk koncertowy, ale również studyjny, do tego uczę i prowadzę szkołę online. Jest to całkiem sporo źródeł, z których spływają środki, dlatego też nie narzekam. 

Skoro jesteśmy w temacie pracy i pieniędzy to, z kim obecnie pracujesz na scenie i jak dużo koncertujesz?

Obecnie współpracuję z Moniką Lewczuk, z zespołem Sorry Boys, Marceliną oraz Rosalie. Składów jest sporo, a więc koncertów również. Bardzo cieszy mnie  fakt, że każdy z zespołów jest zupełnie inny i dzięki temu moje doświadczenie również staje się coraz bardziej wszechstronne. Wchodzi tutaj w grę odmienna stylistyka i zarazem też publiczność. Każdy z tych zespołów wymaga innego podejścia pod względem brzmienia i wrażliwości muzycznej. Granie z jednym zespołem oznacza przewagę dużych scen plenerowych i festiwali, a z innym cześciej odwiedzamy kluby i mniejsze sale koncertowe. Myślę, że dla rozwijającego się muzyka taki układ jest niemal idealny.  

Wspomniałem wcześniej o Stanach i nie bez powodu, ponieważ studiowałeś w USA. Opowiedz na jakiej uczelni studiowałeś, jak było, jak długo?

Zgadza się, studiowałem w Berklee College of Music w Bostonie. Wybrałem się tam zaraz po ukończeniu liceum w 2014 roku i spędziłem tam pół roku ucząc się według czteroletniego programu, po czym wróciłem do kraju. Możliwość studiowania na takiej uczeni była niesamowitym doświadczeniem, które myślę, że towarzyszyć mi będzie jeszcze bardzo długo. Berklee to z pewnością jedno z najlepszych miejsc do rozwoju muzyka. Nie ukrywam, że był to dla mnie również intensywny czas rozwoju mojej osobowości i charakteru. Styczność z tak wszechstronnym środowiskiem muzycznym bardzo mnie zainspirowała i nadal czuję w sobie tę inspirację. 

Czy każdy może sobie tak po prostu wyjechać do Stanów i rozpocząć naukę, czy trzeba najpierw w Polsce ukończyć odpowiednie szkoły, później przejść jakieś kwalifikacje, zdać egzaminy i dopiero można lecieć za wielką wodę?

Jeśli chodzi o wymagania jakie trzeba spełnić, aby dostać się do Berklee, to należy wyróżnić głównie przesłuchania, które odbywają się w czasie procesu rekrutacji. Organizowane są w większych miastach na całym świecie, o ile się coś nie zmieniło, w Polsce nie. W celu przystąpienia do nich poleciałem do Londynu. Przesłuchanie składa się z czterech praktycznych części oraz wywiadu. Pierwsza część to przygotowany utwór. Może to być cokolwiek, co uważamy, że najlepiej zaprezentuje nasze umiejętności i muzykalność. Następna część to style muzyczne. W moim przypadku komisja wyciągnęła instrumenty i zaczęliśmy wspólnie improwizować w takich stylach jak jazz, funk, samba, bossa-nova, czy mambo. Dalej komisja testowała umiejętności czytania nut. Ostatnią częścią było kształcenie słuchu, które dla perkusistów zazwyczaj ogranicza się do odśpiewania melodii, czy odszukania rytmu. Po części praktycznej jest wywiad, który polega na rozmowie o aspiracjach, ambicjach i dotychczasowej edukacji muzycznej.

Aby dostać się do Berklee nie trzeba mieć ukończonej żadnej szkoły muzycznej. Ja nie chodziłem do takiej w Polsce, a do Berklee pojechałem zaraz po ukończeniu liceum ogólnokształcącego. Zdanie matury to obecnie jedyny edukacyjny wymóg razem z określonym poziomem języka angielskiego, który udowadnia się z pomocą konkretnego certyfikatu.

Czy życie i nauka w Berklee to, amerykański sen, mam na myśli – wystarczy tam pojechać i z łatwością można spełniać swoje marzenia, czy jak wszędzie, trzeba mocno zasuwać, żeby osiągnąć sukces?

Zdecydowanie jest jak wszędzie. Myślę, że w każdej dziedzinie w sukces wpisana jest ciężka praca, oddanie i poświęcenie. I nie ma tutaj znaczenia położenie geograficzne, czy kraj w którym żyjemy. Oczywiście w Stanach możliwości w dziedzinie muzyki jest dużo więcej niż na przykład w Polsce, natomiast pojawia się inny problem – konkurencja jest ogromna. Tam żeby osiągnąć znaczący sukces trzeba być jednym z najlepszych na świecie, a nie tylko jednym z najlepszych w Polsce. Jest różnica, prawda?

Ogromna różnica! Czy mógłbyś opisać mniej więcej tygodniowy plan studenta jaki miałeś na uczelni w Berklee, ponieważ ciekawi mnie jak bardzo napięty miałeś grafik?

Plan zajęć w Berklee na pierwszy rzut oka nie jest wcale napięty, zaledwie od jednej do czterech godzin zajęć codziennie. I oczywiście na tym może się skończyć, lecz każdy, kto szuka jeszcze większego rozwoju i nieustannych możliwości doskonalenia siebie na tym nie poprzestanie. W moim przypadku grafik wypełniał się po brzegi poprzez zajęcia dodatkowe, próby, wspólne jamowanie, oczywiście sesje ćwiczeniowe… Krótko mówiąc nie było czasu na nudę, ani obijanie się.

Chodzi mi po głowie jeszcze jedno pytanie co do Berklee… W Stanach mimo większej konkurencji, są większe możliwości więc dlaczego wróciłeś?

Mój powrót był dla mnie trudną decyzją, ponieważ studiowanie w Berklee było moim wielkim marzeniem, które udało mi się spełnić. Z założenia miałem początkowo ukończyć czteroletni program, lecz życie szybko zweryfikowało te plany. Chodzi tutaj głównie o kwestie finansowe, ponieważ studiowanie w Stanach jest ogromną inwestycją. Pomimo częściowego stypendium, trudno było się utrzymać. Na moją decyzję wpłynął również fakt, że cała moja rodzina oraz znajomi mieszkają w Polsce, a mi, będąc człowiekiem mocno przywiązanym do innych, trudno było żyć tak daleko od wszystkich cennych dla mnie ludzi.

Jednak patrząc z perspektywy czasu bardzo dobrze się stało. Nie dość, że zdobyłem wiedzę i poglądy, po które pojechałem do USA, zaraziłem się “zachodnim” myśleniem, które nieustannie wdrażam w swoje działania, to jeszcze zaoszczędziłem czas, który zainwestowałem w samorozwój i budowanie silnego wizerunku.

Jak wygląda edukacja w Stanach i na co szczególnie kładzie się nacisk?

Edukacja muzyczna w Stanach bardzo dobrze odpowiada moim początkowym założeniom, którym jestem wierny od samego początku mojej drogi jako muzyka. Nacisk kładzie się głównie na muzykalność, artyzm, ekspresję siebie, swojego stylu i emocji. Dużo mniej uwagi zwraca się na aspekty techniczne, gdyż jest to drugorzędna sprawa. Góruje tam skupienie na brzmienia i feelingu oraz współpracy w zespole.

Przejdźmy do twojej szkoły gry na perkusji online. Jak oceniasz jej zainteresowanie?

Biorąc pod uwagę jej niedawną premierę, szkoła ma się bardzo dobrze. Zainteresowanie rośnie, choć mocno skorelowane jest z reklamowaniem jej na moich kanałach social media. Zauważam ogromne zainteresowanie szczególnie tematem grania na pojedynczej stopie. Poświęciłem dużo czasu dopracowując tę sferę gry na perkusji, więc myślę, że jestem w stanie przekazać sporą wiedzę i wiele wskazówek na ten temat. Dostaję również bardzo pozytywny feedback odnośnie lekcji, z czego bardzo się cieszę.

Czy otworzyłeś ją, bo wszyscy dzisiaj otwierają szkoły i stwierdziłeś, że Ty też otworzysz, bo to dobry biznes, czy po prostu marzyłeś o tym, masz swoją ideę, którą chcesz przekazać i uważasz że szkoła taka jak Twoja jest potrzebna w Polsce?

Zacznę od tego, że moja szkoła nie jest skierowana do polskich perkusistów. Staram się trafić do jak najszerszego grona odbiorców, a jest to możliwe tylko dzięki tworzeniu lekcji w całości w języku angielskim. Powodem takiej decyzji jest fakt, że wśród moich obserwatorów na Instagramie Polacy nie są nawet jednym procentem. Głównie są to ludzie z USA (20%), Brazylii (9%), Indonezji (8%), czy Indii (6%). Te statystyki doskonale są odzwierciedlone w sprzedaży lekcji online.

Materiałów edukacyjnych jest teraz mnóstwo. Naprawdę mamy w czym wybierać, jednak wraz z tym faktem pojawia się również problem mądrego wyboru, a więc poświecenia czasu temu, co jest naprawdę wartościowe oraz najlepiej spełni nasze oczekiwania. W swoich lekcjach oferuję szeroką wiedzę na konkretne tematy oraz prosty sposób jej przekazania. Od zawsze lubiłem przekazywać wiedzę, a że perkusja i muzyka to obszar, który mocno zgłębiłem w ciągu ostatniego czasu, wreszcie mogę dać prawdziwy upust moim edukacyjnym zapędom.

Zobaczmy na życie perkusisty od kuchni. Dzisiaj nie wystarczy już tylko grać na perkusji, grać koncerty ale trzeba być też swoim managerem, tour managerem, kompozytorem, uczyć, prowadzić warsztaty i nagrywać w studio. Najlepiej mieć swoje studio aby w nim pracować, nagrywać zespoły czy też swoje ślady dla różnych zespołów. Myślę że świat trochę zwariował, bo to zbyt dużo obowiązków jak na jednego człowieka. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Myślę, że każdy perkusista działa w obszarach, w których się spełnia. Nikt nie jest zmuszany aby oprócz grania koncertów też uczyć, czy komponować. Również edukator niekoniecznie musi koncertować. Myślę, że każdy ma swoje miejsce w tym wszystkim, jedni szersze, drudzy specjalizują się w wąskim zakresie swoich muzycznych działań i obowiązków. Ja jestem typem człowieka, który jak się angażuje, to na wiele sposobów i w wielu kierunkach, dlatego też jestem zarówno swoim własnym managerem, uczę i prowadzę warsztaty, koncertuję i nagrywam w studio. Jedyne co mnie póki co omija to komponowanie, ale myślę, że i na to przyjdzie czas.

Czyli jesteś jednym z tych perkusistów, którzy organizują wszystko na własną rękę.

Wszystko związane z budowaniem mojej kariery robię całkowicie sam. Największym ciężarem czasowym jest prowadzenie strony internetowej z lekcjami online oraz Instagrama. Samodzielnie nagrywam całe audio i video, miksuję, składam filmy, tworzę grafiki, piszę nuty, buduję i moderuję stronę internetową… Jest tego trochę, ale nabrałem już w tym wszystkim doświadczenia i teraz zajmuje mi to naprawdę mało czasu. Dostaję czasem propozycje pomocy w ogarnianiu tego wszystkiego i byłby to dobry pomysł gdyby nie moja wewnętrzna ambicja i chęć zrobienia wszystkiego całkowicie po swojemu. Dzięki temu wiem, że mogę na sobie polegać i że będę z tego zadowolony, a jeśli nie, to będzie to tylko moja wina.

Przejdźmy do sprzętu. Jesteś endorserem blach marki Meinl. Jestem ciekaw jak rozpoczęła się przygoda z tą bardzo popularną marką blach?

Zgadza się, na blachach Meinl gram właściwie od początku mojej drogi. Były to moje pierwsze blachy (konkretnie seria MCS), dlatego też pewnie czuję do produktów tej firmy spory sentyment. Oczywiście próbowałem również innych firm, różnych ich modeli. Świetnie gra mi się na blachach Zildjian, jednak zawsze wracałem do Meinla.

Przygoda z Meinlem rozpoczęła się nieco ponad dwa lata temu, kiedy to otrzymałem od nich bardzo zaskakującą i przyjemną wiadomość dotyczącą chęci zawiązania współpracy. Moja odpowiedź nie mogła brzmieć inaczej niż „wchodzę w to!”. Cała ta sytuacja związana była z dynamicznie rosnącą popularnością w Internecie, jestem tego pewien.

Słyszałem wiele opinii na temat tych blach – dobrych i złych ale nie mnie je oceniać. Po drugie, ile ludzi tyle opinii. Powiedz, jak Ty oceniasz blaszki Meinl?

Opinie są różne, jak ze wszystkim. Dla mnie świetnie wpisują się w kierunek brzmienia, do którego dążę, szczególnie mówię tutaj o serii Byzance. Są to blachy z najwyższej półki, wszystko tam się zgadza. W talerzach Meinl najbardziej podoba mi się fakt, że dzięki nim nieustannie się rozwijam. Kiedy dostaję nowe blachy, naturalnie zmuszają mnie do zmiany wrażliwości i do szukania ciekawych sposobów na wplecenie ich charakterystycznych i nowych dla mnie brzmień do mojej gry.

Jednak jak wiadomo współpraca z firmą to nie tylko sprzęt, ale może nawet bardziej ludzie, którzy za tym stoją. W Meinlu naprawdę poczułem się jak w rodzinie. Myślę, że nie należę do tych bardzo wymagających jej członków, jednak wszystkie moje potrzeby są zaspokajane i równocześnie cieszę się, że mogę wspomóc jej wzrastanie. Wszystko to odbywa się w bardzo przyjacielskiej atmosferze, więc czego chcieć więcej.

Super! W takim razie co z bębnami, promujesz jakąś markę czy masz luźny wybór w zestawach perkusyjnych i możesz sobie grać na dowolnej marce?

Jeśli chodzi o bębny to mam luźny wybór co do marki. Z mojej strony jest to celowe, ponieważ dostawałem już ciekawe propozycje od różnych firm, ale uważam, że jeszcze nie jestem na to gotowy. Cały czas kształtuję swoje brzmienie, próbuję i szukam. Staram się być bardzo otwarty na różne możliwości i brzmienia. Do tego pojawiło się niedawno u mnie zainteresowanie bębnami starymi, zapoczątkowane przez zakup Slingerlanda z lat 70. Zakochałem się w ich wrażliwości na każdy niuans artykulacyjny oraz w tym jak różnie mogą zabrzmieć. Wiele się z nimi nauczyłem i myślę, że jeszcze sporo przede mną, dlatego w najbliższym czasie na pewno nie zwiążę się z konkretną firmą produkującą bębny.

Niektórzy perkusiści utożsamiają się z ulubionymi markami. Osobiście to robię i DW jest dla mnie jak rodzina! A jakich bębnów Ty używasz i czy też traktujesz bębny bardzo osobiście?

Obecnie mam trzy zestawy bębnów, z których aktywnie korzystam. Pierwszy wspomniany już Slingerland z lat 70. w czerwonej brokatowej okleinie. Jest to zestaw, którego używam najczęściej nie tylko na koncertach, ale tez w studio. Najczęściej również pojawia się w moich filmach. Następnie bardziej nowoczesne brzmienie prezentuję używając zestawu DW Collectors w niebieskiej brokatowej okleinie oraz PDP Concept Maple.

Jak widać, nie utożsamiam się z konkretną marką, ponieważ jest to dla mnie drugorzędna sprawa. Na pierwszym miejscu zawsze stawiam brzmienie i różnorodność, jaką mogę zaprezentować.

Śląski Festiwal Perkusyjny zbliża się wielkimi krokami, więc emocje na pewno rosną. Czy to będzie jeden z pierwszych Twoich festiwali tej rangi czy masz już za sobą występy na wielkich festiwalach perkusyjnych?

Jeśli chodzi o wielkie festiwale perkusyjne, jest to mój pierwszy, dlatego nie ukrywam podekscytowania związanego z moim występem. Wcześniej były to raczej mniejsze, kameralne niemal imprezy, czy warsztaty organizowane dla mniejszego grona odbiorców. W ciągu ostatnich kilku lat oswoiłem się nieco z większym rozmiarem sceny, bardzo to lubię, dlatego sądzę, że będę się czuł wspaniałe!

Nie ujmując Tobie klasy ani jakości, bo darzę Cię wielkim szacunkiem jako człowieka i muzyka. Co czujesz myśląc, że zagrasz na jednej scenie z takimi osobowościami jak: Kerim Lechner, Robert Luty czy niesamowity Mike Johnston?

Czuję z pewnością ogromną ekscytację, ale również pewne niedowierzanie. Ranga osobistości, które wystąpią na festiwalu jest ogromna. Nie spodziewałem się, że kiedyś wystąpię w takim składzie, dlatego też z pewnością będzie trochę stresu. Postaram się jakością swojego występu w żadnym stopniu nie odstąpić od levelu pozostałych występujących. Jest to bardzo trudne zadanie, ale poprzeczki trzeba stawiać sobie wysoko, w przeciwnym razie możemy zapomnieć o wielkich marzeniach i rozwoju.

Szykujesz jakieś niespodzianki na festiwal czy trzymasz się zimno swojego planu i nie ma u Ciebie miejsca na spontany czy niepotrzebne zagrywki?

A kto powiedział, że w planach nie może być niespodzianek, hehe. Występując lubię reagować na to, co się dzieje wśród publiczności i dostosowywać do tego to, co chcę zaprezentować. W ramach występu perkusyjnego z elementami warsztatów jest tutaj spore pole do popisu. Czasu nie jest zbyt wiele, więc też nie ma co czynić wielkich planów z licznymi wątkami. Mam kilka spraw o których chciałbym wspomnieć w trakcie części warsztatowej, ale będę również bardzo zadowolony jeśli wszystkie te kwestie zastąpią pytania od publiczności. Z pewnością stałym i niezmiennym fragmentem będzie gra.

Twoją największą zaletą jest wiek, jesteś młodym, zdolnym i bardzo świadomym człowiekiem i jeszcze wiele przed Tobą ale… Ciekawi mnie, co było dotychczas Twoim największym muzycznym osiągnięciem mimo młodego wieku?

Dziękuję bardzo, chyba czasem sam nie mam świadomości swojego wieku. Chciałbym wszystko na teraz, niecierpliwię się, kiedy widzę jak inni osiągają najróżniejsze sukcesy. Też chciałbym być już dużo dalej, a przecież dopiero niedawno wdrożyłem się w to środowisko i mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną. Z jednej strony moja niecierpliwość może się wydawać lekkomyślna, ale z drugiej motywuje mnie do działania i nie zaprzestawania pracy.

Co do największego dotychczas osiągnięcia, myślę, że jest to sukces mojego Instagrama. Różne mogą być opinie na ten temat, ale jest to coś, co osiągnąłem sam, włożyłem w to mnóstwo pracy i zainwestowałem dużo czasu i trochę pieniędzy. Teraz zauważam, że otwierają się przede mną furtki, które byłyby zamknięte, gdyby nie moja działalność w Internecie. Dzięki temu otworzyłem się nie tylko na Polskę, ale również na cały świat.

Kiedy myślisz o przyszłości, o czym marzysz jako perkusista?

Z pewnością jest to granie wielkich koncertów z wielkimi artystami. Mimo że jestem na codzień spokojnym człowiekiem, czasem wręcz nieco nieśmiałym, to na scenie czuję się naprawdę świetnie. Wiem, że nie jest to łatwa praca, dużo podróży, mało czasu spędzonego w domu, ale jest to coś, w czym chciałbym się spełniać. Jest to moje marzenie, jednak jestem otwarty na inne drogi mojej kariery. Będę naprawdę zadowolony z pracy w studio, czy zajęcia się edukacją. Czas pokaże.

Czy posiadasz jakieś inne zainteresowania poza Twoją największą pasją czyli muzyką? 

Oczywiście poza tym, że jestem perkusistą i muzykiem, jestem też normalnym człowiekiem, choć może się to wydawać oksymoronem haha! Wśród moich pozostałych zainteresowań można znaleźć zdecydowanie kino. Uwielbiam spędzać wolny czas oglądając filmy. Jestem również miłośnikiem zwierząt, a posiadając kilka psów siłą rzeczy spędzam z nimi sporo czasu. Do tego bardzo lubię długie spacery do tego stopnia, że często rezygnuję z jazdy autem czy komunikacją, oczywiście jeśli jest to możliwe czasowo, czy logistycznie. 

Ja osobiście uwielbiam sport, chodzenie po górach, podróże, czytanie książek, daje mi to równowagę i dzięki temu utrzymuję świeżą energię do działania. Jak to działa u Ciebie?

Oczywiście, świeżość umysłu i równowaga są bardzo ważne we wszystkim co się robi. Moje pozostałe zainteresowania pozwalają mi na oderwanie myśli i również dają mi mnóstwo inspiracji. Uwielbiam czerpać ją nie tylko od innych perkusistów i muzyków, ale z natury, z innych dziedzin sztuki, a nade wszystko z kontaktów z innymi ludźmi. Rodzina jest dla mnie niesłychanie ważna i czas z nią spędzony cenię ponad wszystko. Daje mi to emocjonalną stabilizację oraz również uporządkowanie pewnych kwestii w mojej głowie.

To może na koniec klasycznie, coś od siebie dla młodych pasjonatów perkusji, jakaś złota rada, podpowiedź, jak skutecznie budować swoją karierę perkusisty i wytrwać w dążeniu do celu?

Przede wszystkim nie poddawać się. Budowanie swojej kariery jako perkusisty nie jest łatwą drogą, a wszelkie zwątpienia i niepewności stanowczo ją zaburzają. Trzeba potraktować ją jako pewnego rodzaju inwestycję, która może zwrócić się po roku, ale równie dobrze po piętnastu latach albo i dłużej. Bardzo ważna jest determinacja, ale ponad wszystko pasja, bo to ona nas napędza i sprawia, że jesteśmy w stanie mieć cierpliwość i osiągać naprawdę wiele.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Wojtek Deręgowski.

Dali Mraz

           Dali Mraz, a drummer from Chech Republic, is a true innovator and a fantastic artist. In addition to drumming, he is also a piano player, composer and recording engineer. I met him some time ago in Bielsko Biała at a workshop which was organized by Krzysztof Dziedzic. It was an amazing experience, because of his great energy and kindness, making his playing on drums even more powerful for me.

We talked about music, grooves, music video recording, the speed of life nowadays and in the end of our meeting, we traded t-shirts for fun.

I felt like a young guy who had a chance to meet his greatest idol. My affection for this dude runs a bit deeper in that we are actually both in the DW Family and play on DW Drums. It was delightful to talk about these drums sets and hear what he likes about these drums and why he chose this company…

After this meeting I came back to my job and for quite a long time, I was very busy and during a recent holiday. I decided to make some time off from writing because of a demanding schedule, playing gigs and lack of balance in my life.

I have returned to writing and I thought that the next step will be to interview Dali, because he is such an interesting drummer and human being.

I hope, this interview is as interesting to read as it was to write, because Dali is very sincere and talks about his life with great passion.

I’ll start with a simple question. Do U remember the reason why did U start play on drums?

Hyperactivity and a lot of spare energy. Luckily, I found something like that, otherwise It would be really extremely difficult with me. Besides that, drums always fascinated me.

You are from Czech Republik and do you think that it is a good place for drummers who want to start a career?

It depends on what you expect. Every place has its pros and cons. I think my country is not inclined to the fusion genre that much as abroad but there are still plenty of opportunities to catch 🙂

Your mentality is great, because you are very positive, confident, you play with passion, so you have many advantages to be one of the greatest drummers around the world. What do you think about yourself?

When I was a kid, I had the goal of being the fastest, the loudest or the smoothest drummer. I have always been looking for some tops and I always cared mainly about that. However, the older I am, the more I experience the spiritual dimension of the thing and these tops lose their significance here. I try to capture the fragile emotion as much as I can, a passion, that should bloom every time a person plays. It is pity if one destroys it by technique or the ego. But it’s all just process as one gets older, and therefore the priorities and a view of the music and the instrument are changing. I think I can slowly find my own peace. One, that I’ve been looking for so long.

You are a different drummer than others, because you say that you are a composer, not just a drummer right?

I compose music for movies, programs and other diferent projects. I sit at the piano every day.

Is it better to look at drums like a composer, rather than a drummer, and what is the difference, what is better or maybe it is good to be both?

One should be both. Everyone takes care of something else. If the songwriter writes only one strike on the triangle in a classical music composition, it can be a beautiful climax of a musical sentence to the audience. And everything is for the benefit of the music itself. But from a drummer’s point of view it is just one note that he is waiting 30 minutes for. In this case, the drummer-songwriter would listen to the music for 30 minutes, and his single note would play as a whole with the same enthusiasm as if he there was 1000 of them, because it fits the musical concept. The drummer, who has ever tried to compose, usually accepts other playsers and serves the given sequences because he simply respects them.

What do you think about Drumeo, how important is it to drummers?

Definitely very important. This trip helped and supported me a lot and I got a lot of great experiences.

You were there not long ago and maybe you can tell us how it works.

Yes, everything there was very friendly and I always like to remember it with a smile on my face.

I saw the whole video on youtube and this material was amazing for me and still is. I watched this video with joy and the knowledge which you shared on camera about how to be a composer shows how passionate, truly passionate you are!

Thank you! It is like to share something that really resonates through your being and to talk about a small planet where you live. It is a beautiful experience.

I wonder who or what is your biggest motivation to develop your playing, be a drummer, achieve your music dreams and etc?

I have been in music since I was little kid and I always wanted to keep my integrity. Child playfulness that goes wiht my playing all my life. I wanted to be undeformed by the commercial life of a musician be at least one instrument.

Your career has developed very fast and it’s very cool. Do you make plans alone or do you have support from music companies or somebody else like family or friends or do you do everything solo?

Unfortunately, I have to do most of the things myself. If you want to play your music, you have to create it. You have to create the opportunity to play and everything around that as well. It’s a lot of worries. Fortunately, I have a lot of great musicians and a loving family around me and I appreciate that much.

You got married recently, so congratulations!!!

Yeeees. Thank you!

Your wife is also a drummer and I wonder how it works, are you an inspiration to each other or do you compete with each other?

It suits me perfectly. It is great to have a partner with whom you can talk from music to drumming „nerd” stuff. We are even in preparations of something, that we cooperate together on. So I’m curious how it goes.

Why did you choose DW Drums and what is special about this drums for you?

When I was young I had old Czech drums Amati. I liked DW as a kid, but I did not have the money to get DW kit. So I ordered the DW bass drum front head with the DW logo and kept rebuilding the drums so they looked completely like DW. So, when DW offer came in, I was very happy.

Tell me something about your drum set!

It is golden and silver and makes me very happy. But my biggest joy is the GONG drum.

You recorded your solo album, which is called „Level 25”. That sounds like a reference to your age because you are actually 25 years old, right?

I finished all the songs when I was 25. But there are more meanings to it 🙂

Tell me about this album, it’s inspiration, ideas, musicians who recorded for you on this cd?

I wanted to capture my three-year journey, when I decided to confront my ego and start pushing it out of the music. In my case, the drums represent the ego. On this trip, where I invited 20 guests from all over the world to help me cross that river. There are very early songs, which very technical but also the ones, that I composed later, completely wihtout drums. Collaboration with people such as Scott Kinsey, Federico Malaman, Marius Pop, Gergo Borlai, Anton Davidyants and others was like a great ride along that river from its springs until reaching the ocean.

Is it like story of your life?

It’s my testimony and a part of my life in 50 minutes. Stories of the songs are also featured in a mini book that is coming out with the album. It is like a path where you walk across the mountains and look for understanding but then you find it in your backpack.

Are you already planning your next album or will you try to focus more on drum workshops and concerts?

I’m definitely planning to work on another album, but I next albums will all be different. It’s a continuous journey I’ve been walking for a while. In 2019 I want to publish my book and concert with my music and other projects I’m working on. I am looking forward to it so much.

Dali! Thank you very much for interview and I hope to see you again in Poland!

I also thank you for great questions. It was a pleasure to answer them. See you soon!

 

Interview: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Photos: Dali Mraz archives.

DRUMmania 2018

            DrumMania to kolejne odkrycie warsztatów perkusyjnych w Polsce, które odbiły się wielkim echem wśród uczestników, rodziców, grona pedagogicznego oraz w całym mieście Jasła i jego okolic.

            Duet perkusyjny Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz i Karol Nabożny z Drumsetpro School, konsekwentnie realizując swój plan, nie zwracając uwagi na hejty z różnych stron, czy mądre podpowiedzi różnych ludzi „jak i co mamy robić, żeby było dobrze”. Chłopaki zawitali do nowego miejsca na mapie Polski, którym było Jasło.

            Oprócz znanego już duetu, jako trzeci wykładowca, zaproszony został wybitny, młody perkusjonalista Bartłomiej Pająk, który pochodzi z Tarnowa, a obecnie mieszka we Wrocławiu. Bartek to 1/2 jego projektu Beats Beasts, z którym wystąpił na tegorocznym Caban Drummer Fest w Chrzanowie.  

             Został nam jeszcze jeden młody utalentowany perkusista, lecz tym razem pełnił rolę organizatora – Cezary Prajsnar, który jest wykładowcą w Szkole Muzycznej I i II stopnia w Jaśle, a poza tym bardzo dużo koncertuje z różnymi muzykami z całej Polski.

Przekonajcie się sami jak było ;-)…

Rozpoczęcie

Dwa dni warsztatów, napewno zapadły w pamięci warsztatowiczów i ich rodziców, którzy przybyli wspólnie na warsztaty. Przyznam że obecność rodziców to, dodatkowy zastrzyk emocjonalny dla prowadzących, bo z pewnością dokładniej przyglądają się pracy wykładowców niż dzieciaki, więc odpowiedzialność wzrosła i trzeba było się bardzo starać aby nikogo nie zawieść. Pamiętajmy jednak, żeby zawsze kontrolować emocje aby się nie spalić i po prostu być sobą i myślę, że nam się to udało.

Nie mieliśmy wiele czasu porozmawiać z Karolem ani z Bartkiem przed warsztatami, jaki mamy plan na warsztaty i jak to mniej więcej miało wyglądać, bo po prostu każdy ma swoje obowiązki, wypełnione od poniedziałku do niedzieli i spotykamy się zazwyczaj w dzień warsztatów, jakieś pół, a może godzinę przed rozpoczęciem zajęć i jazda. Jednak w takich sytuacjach intuicja i doświadczenie działają w 100%.

Wykładowcy

 

Bartek Pająk czarował studentów swoimi sztuczkami werblowymi oraz budował w dzieciakach muzykalność i tłumaczył jak obchodzić się z tymi wszystkimi perkusjonaliami oraz jak i kiedy ich używać. Nie muszę tutaj wspominać, że zainteresowanie było ogromne, ponieważ na co dzień rzadko spotykamy panów perkusjonalistów, bo jest ich mniej niż perkusistów, a więc i kontakt z tym instrumentami jest nadal rzadki. Dlatego zaproszenie Bartka Pająka na warsztaty było strzałem w dziesiątkę!

Karol Nabożny uczył grania z podkładami muzycznymi, co bardzo fajnie rozwija myślenie o grze w zespole, o słuchaniu zespołu, muzyki z którą gramy. Granie z podkładami nie zastąpi nam żywych muzyków, ale to dobry krok w stronę gry w zespole. Trzeba słuchać, bo słuchanie jest kluczem do sukcesu. Jeśli nie umiemy słuchać, nie uczymy się, nie rozwijamy i nie tworzymy komunikacji  w zespole. Dlatego pamiętajmy, żeby OBSERWOWAĆ i SŁUCHAĆ!

 

Paweł Larysz skupiał się na solidnej rozgrzewce ( po której bolały ręce ), pracy nad techniką, ustawieniem ciała, rąk oraz rytmem, brzmieniem i melodycznością w grze.

Nie zabrakło również  rozmów motywacyjnych o dyscyplinie, którą trzeba pielęgnować każdego dnia, pracowitości, wytrwałości, pokorze, radzeniem sobie z ego i emocjami, pozytywnym myśleniu. Diabeł tkwi w szczegółach, a bez nich nie osiągniemy zamierzonego celu.

Pamiętajmy również, że w zdrowym ciele, zdrowy duch, więc uprawianiu dowolnego sportu w celu utrzymania wysokiej aktywności fizycznej i psychicznej, jest niezbędna w życiu muzyka, na scenie i poza nią. Dlatego zamiast 7 Days, wybierzcie jabłko, banana lub truskawki. Zawsze macie wybór i życzę wam dobrych wyborów!

Zaangażowanie i plan

Zaangażowanie uczniów przerosło nasze oczekiwania i nie mogliśmy się nadziwić, że krążyło wokół nas tak wiele dobrej energii, którą zaraziliśmy się na wzajem. Stara zasada mówi: „Ile z siebie dasz, tyle do ciebie wróci”. Zawsze wybierajcie dobrą energię i zarażajcie nią innych, bo to działa z podwójną siłą.

Nigdy nie wiemy czego możemy się spodziewać, ponieważ każde warsztaty są inne, przybywają różni ludzie, dlatego być świetnym  muzykiem to jedno ale przede wszystkim trzeba być bardzo dobrym psychologiem aby umieć podejść do każdego ucznia indywidualnie.

„Mam już sporo warsztatów za sobą ale ciągle się uczę, bo nauka mnie ekscytuje, a posiadanie coraz większej wiedzy motywuje do dalszej pracy i dzielenia się nią z innymi”.

Doceniajcie i motywujcie swoje pociechy, bo to bardzo mądre stworzenia ludzkie, od których można wiele się nauczyć, tylko trzeba nauczyć się ich słuchać i obserwować!

Trzeba cały czas pracować i aktualizować plan, ponieważ młodzież jest coraz bardziej wymagająca i coraz trudniej ich zaskoczyć, ponieważ dostęp do wiedzy w dzisiejszych czasach jest ogromny i trzeba być czujnym oraz iść z duchem czasu.

DRUMmania

DRUMmania to, dwu dniowe warsztaty, po sześć godzin pracy dziennie, trzy godziny rano i trzy godziny po południu, więc przyznam że to bardzo dużo i można wyjść zmęczonym po tak intensywnych warsztatach. Jednak przecież o to chodzi, bo wiemy dobrze że „talent” nie wystarczy aby stać się świetnym muzykiem.

Trzeba ciężko pracować nad sobą każdego dnia, budować swoją wartość, pewność siebie, być pokornym, trzymać ego w kieszeni aby nie oślepiło naszego życia, być pozytywnym człowiekiem, walczyć o swoje marzenia i pozostać zawsze sobą, bo w byciu sobą jest największa siła.

Myślę, że na DRUMmanii, plan został wykonany w 100% i jeśli wszyscy uczestnicy zachowają taką aktywność, jaką wykazali się podczas warsztatów w Jaśle to, zajdą bardzo daleko i staną się kiedy świetnymi perkusistami, czego z całego serca im życzę!

Koncert finałowy

Jest to zawsze wielkie wydarzenie i wyróżnienie dla tych, którzy występują przed publicznością, złożoną z uczestników, rodziców i grona pedagogicznego. Jest to dla nich w pewnym sensie nagroda ale też wielkie przeżycie.

Podczas koncertu wystąpili Filip Preisner, Piotr Kondrat oraz Łukasz Mikrut i Bartłomiej Lemek. Zaprezentowali się profesjonalnie. I kolejny raz napiszę, że poziom perkusyjny w Polsce rośnie bardzo szybko więc możemy być spokojni, że za kilka lat, polska scena perkusyjna, będzie wypełniona bardzo dobrymi perkusistami.

Na koniec przyszedł czas na występ wykładowców, którzy zrobili wielkie show w rytmie Samby i rozpalili publikę swoim występem do czerwoności. Uderzając ostatnią nutę, rozbrzmiały gorące brawa, okrzyki i wzruszenia tym występem, co było dla nas wielkim podziękowaniem za dobrą robotę.

Takie chwile i tacy wspaniali ludzie, potwierdzają to, że idziesz dobrą drogą, że to co robisz ma sens, że wszystko idzie według planu i że kolejne warsztaty, będą tylko lepsze ;-)…

Wsparcie

Bardzo dziękujemy firmą, które nas wspierają podczas każdych warsztatów, oraz wydarzeń perkusyjnych itp. Na prawdę robią solidną robotę, angażują się jak mogą i doceniamy to, bo dzięki nim, dzieciaki mogą otrzymać fajne nagrody, gadżety, upominki, które bardzo motywują ich do działania.

Dziękujemy firmą tj: Music Info, StrawsS, Gewa Music, Music Dealer, Promark, Evans, Diril.

Dziękujemy przede wszystkim pani Dyrektor za piękne słowa, szacunek i uznanie w naszą stronę! I oczywiście za piękne kwiaty oraz pyszne winko ;-)…

Do zobaczenia na II edycji DRUMmania w 2019 roku ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum DRUMmania.

 

Caban Drummer Fest II

            W tym roku niestety nie mogłem być obecny podczas II edycji Caban Drummer Fest, ale doskonale pamiętam pierwszą edycję, więc mogłem sobie tylko wyobrazić, jak wyglądała druga odsłona tego wielkiego lokalnego perkusyjnego wydarzenia. Czy nadal lokalnego? Chyba już nie, ponieważ zaczynają przybywać do nas gwiazdy perkusji z całej Polski tj: Mariusz Mocarski czy Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski czy gościnnie nie zapowiedziany Artur Malik.

Wierzyłem, że II edycja uda się w 100%, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobrze zorganizowana impreza, a po drugie, nikt nie integruje się tak mocno i nie budzi takiego zainteresowania, jak społeczeństwo perkusyjne.

Dlaczego tak jest? Jest po prostu jakaś magia w świecie perkusji, która łączy ludzi, nadaje im rytm, buduje napięcie i hałasuje, więc nie da się przejść koło niej obojętnie. Po prostu to najgłośniejszy środek komunikacji ;-)…

Tak już jest i nie ma co się rozczulać nad szczegółami. Wspaniale jest być perkusistą. Jedyny minus to noszenie, bo dużo tego i ciężkie te graty, no ale coś za coś panie i panowie. Jeśli jest ciężko, to zapraszam na siłownie i siły przybędzie!

Fajnie mieć ludzi na których możesz liczyć i tym razem moim zaufanym zwiadowcą, który zrealizował dla mnie relację, była ‚Polska Nadzieja Perkusyjna Nr 1, czyli Wiktor Palik. Przeczytajmy i przeżyjmy z jego punktu widzenia, co działo się podczas drugiej edycji CDF w Chrzanowie, w Klubie Stara Kotłownia!

Piotr Bytomski 

Godzina 17:00, do oficjalnego otwarcia festiwalu jest jest 20 min jednak mimo to już mieliśmy pełny klub. Pierwszym występującym był Piotr Bytomski, 16 letni chłopak z ogromnym potencjałem, który rozgrzał publiczność swoim rockowym pokazem.

Konkurs dla najmłodszych pasjonatów perkusji

Po występie Piotra Bytomskiego przeprowadziliśmy wraz z Erykiem konkurs dla najmłodszych. Zadaniem uczestników było odtworzenie zaprezentowanego przeze mnie rytmu. Jednak wykonanie przerosło nasze oczekiwania. Młodzi adepci dostali koszulkę oraz pałki firmy Zildjian, a pozostali opaski na rękę również firmy Zildjian.

Piotr V. Gawlik – Art4Ever

Kolejnym perkusistą, był Piotr V. Gawlik, który zasiadł za swoim pięknym Mapexem z niesamowitym, własnoręcznie malowanym naciągiem Art4ever i wszystko jasne ;-)… Piotr poruszał się w groovowych funkowych klimatach, grał wyśmienicie, bardzo muzycznie i smacznie. Publika bardzo szybko podłapała klimat i bawiła się świetnie podczas występu Piotra.

Konkurs nr II

Przeprowadzamy konkurs dla publiczności. Do wygrania były akcesoria firmy Zildjian oraz koszulki Mapex. Jedna odpowiedź zaskoczyła nas absolutnie, a mianowicie… Zadaliśmy pytanie:  „Jaka jest najlepsza gazeta perkusyjna w Polsce”? I jedna z pań błyskawicznie udzieliła odpowiedzi, że magazyn Perkusista. Oprócz koszulki firmy Mapex wręczonej od nas, wzruszony Maciej Nowak, zerwał się z krzesła i ufundował zwyciężczyni roczną prenumeratę magazynu Perkusista! To potwierdza, że warto się angażować podczas takich festiwali, bo zawsze można wygrać jakąś fajną nagrodę.

Beats Beasts – werblowe show!

W trakcie konkursu na scenie instalował się  duet werblowy Beats Beasts. Oprócz widowiskowego pokazu sztuki werblowej z licznymi sztuczkami pałeczkami, odpowiadali na liczne pytania publiczności, która z chęcią je zadawała, bo jak wiemy, werblowe pokazy, nie należą do popularnych w Polsce, a więc można było się sporo dowiedzieć o sztuce werblowej.

Mariusz Mocarski & Roland TD50

Tuż po ich występie na scenie instalował się Mariusz Mocarski ze swoim Rolandem TD-50. Występ Mariusza Zapowiedział Maciej Nowak z uwagi, że Mariusz mocno zmienił jego myślenie na temat tego typu instrumentów jak i również przez docenienie autorytetu jakim jest Mariusz w śród branży perkusyjnej.

Zestaw elektroniczny wywołał duże wrażenie u publiczności, było dużo pytań i testów, nawet najmłodsi wyrywali się do gry, szczególnie upodobali sobie tryb – METAL :-)…

Maćkowi Nowakowi bardzo się to spodobało, tym bardziej że ma słabość do metalu ;-)… Mariusz poruszył na początku temat ćwiczeń. Czy lepiej robić to na bębnach akustycznych czy elektronicznych? W trakcie poruszania tego tematu, Maciej Nowak zaprosił na scenę gościa specjalnego – Artura Malika. Znając Artura, odbiór jego gry i osoby był bardzo pozytywny, ponieważ dokładnie takim jest człowiekiem ;-)… Artur zaprezentował możliwości zestawu i jego różne tryby. Zaraz po tym występie, kolejną częścią pokazu był pokaz Mariusza do różnych podkładów muzycznych.

Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski

Następnie i jako ostatni perkusista tego wieczoru, zaprezentował się Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski. Jego pokaz rozpoczął się od solówki, w której poruszał się przez różne style muzyczne od metalu z blastami, aż po solo miotełkami.

Mariusz jak to Mariusz do sprawy podszedł bardzo emocjonalnie, bawił się z publicznością, która chętnie to podłapała i bawiła się razem z nim. Drugą częścią występu był duet Mariusza wraz ze swoim uczniem, gdzie zagrali specjalnie skomponowany utwór na dwie perkusje, wszystko było przygotowane idealnie, więc zagrane było co do nutki.

Wiktor Palik – gość specjalny!

Po występie Mariusz, on sam zapowiedział występ Wiktora Palika. Wspominał wspólne koncerty z Wiktorem oraz Poskie Nagrody Perkusyjne. Wiktor przygotował utwór Animals As Leaders- Physical Education, a bezpośrednio po nim zagrał solo. Przypomnę, że Wiktor został Nadzieją Perkusyjną Nr 1 w Polskich Nagrodach Perkusyjnych w 2017 roku.

Maciej Nowak i jego pozytywne zaskoczenie ;-)…

Podczas II edycji festiwalu, nie zabrakło najważniejszych mediów perkusyjnych czyli redaktora naczelnego Maćka Nowaka z magazynu Perkusista, który był bardzo pozytywnie zaskoczony poziomem Caban Drummer Fest. Jak sam powiedział: „Nie wiedziałem, że takie fajne rzeczy dzieją się w Chrzanowie i żałuję, że nie mogłem być na pierwszej edycji.” Bardzo miło usłyszeć taki komplement z ust Maćka, bo gust jego jest wyszukany, a doświadczenie ogromne, więc nie łatwo zaskoczyć go wydarzeniem perkusyjnym, tym bardziej, że jest ich coraz więcej w naszym kraju.

Na zakończenie… Duet saksofonowy

Po gościnnym występie Wiktora, odbyły się podziękowania, a chwilę po nich na scenie zameldował się duet saksofonowy (Maciej Foryś, Kuba Dyba).  Wspólnie z nimi – Wiktor Palik i Piotr V. Gawlik, zagraliśmy utwór Herbiego Hancoock’a „Chameleon”. Był to totalny spontan, ponieważ dopiero na scenie dowiedzieliśmy się jaki standard zagramy. W trakcie występu wymienialiśmy się solówkami i świetnie się bawiliśmy. Był to występ kończący festiwal.

Niespotykane podczas wydarzeń perkusyjnych ale przecież zasady są po to, aby je łamać. Występ saksofonowy podkreśla fakt iż, festiwal perkusyjny CDF staje się coraz bardziej muzykalny.

Wnioski

Sala była wypełniona ludźmi do samego końca festivalu. Nikomu się nie spieszyło do domu, ani nikt nie wyszedł przed czasem. Jest to dowód na to, że perkusja ma wierną rzeszę fanów i budzi ogromne zainteresowanie, a druga edycja festiwalu spełniła swój plan w 100%!

Do zobaczenia na III edycji Caban Drummer Fest!

Bądźcie czujni ;-)…

 

Materiał przygotował: Wiktor Palik i Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł Ludwikowski – Projekt 35mm

Integration & Groove VI

Bardzo oczekiwana szósta edycja warsztatów perkusyjnych zorganizowanych przez Podstawową Szkołę Muzyczną I Stopnia w Błażowej oraz Drumsetpro School ( filia w Rzeszowie ), prowadzona przez Karola Nabożnego, odbyła się 8-9 lutego tego roku i można powiedzieć, że wszystko odbyło się bez żadnych problemów.  Organizatorzy nie próżnują i wychodzą warsztatowiczom na przeciw, dając im coraz więcej możliwości do rozwoju osobistego i muzycznego.

Podczas szóstej edycji warsztatów, wystąpili następujący wykładowcy: Tomek Machański ( Wojtek Pilichowski ), Bartosz Szetela ( basista sesyjny ), Grzegorz Szymański ( wybitny muzyk/perkusista klasyczny ) oraz stała grupa instruktorów tj: Mariusz Mocarski ( Roland ), Przemysław Bajer ( Drumsetpro School ), Karol Nabożny ( Lekko Pijani, Drumsetpro School ) oraz Paweł Larysz ( DW Artist, I Was Born Twice ).

Jedyną niespodzianką, której nikt się nie spodziewał, ponieważ program w Błażowej jest zawsze dopięty na ostatni guzik to, przybycie Krzysztofa Dziedzica ( Polish Drummers ), który został zaproszony na warsztaty tydzień przed ich rozpoczęciem. Jaki miało to odzew?

Ocenę pozostawiam organizatorom, ponieważ to zawsze do nich spływają opinie po zakończonych warsztatach. Ja mogę powiedzieć, że VI edycja warsztatów Integration & Groove, odbyła się na najwyższym poziomie.

Mariusz Mocarski & Bartosz Szetela – Praca bas bębny

Integration & Groove VI to, już nie tylko warsztaty perkusyjne, ale ogólnomuzyczne. Najlepiej wyjaśnili to dwaj super muzycy, Bartosz Szetela i Mariusz Mocarski, którzy pokazali jak wydajnie pracować w duecie bas bębny, nad czym pracować i na co zwracać uwagę gdy gra się z basistą. Nie chodzi tutaj tylko o ramy 4/4, ale o wychodzenie poza podstawowe ramy metrum. Duet proponował studentom granie w 5/4, 7/8 itp., po co?

Pięknie to ujął Bartosz – „Lepiej mieć zapas w graniu, ponieważ nigdy nie wiemy, co będzie dane nam grać”.

Zgadzam się w 100%, że warto wychodzić poza podstawowe ramy muzyki, bo to nas bardziej rozwija i daje większe możliwości w grze z zespołem, a przede wszystkim muzykom sesyjnym.

Klasycznie

Egzotycznym punktem warsztatów, była obecność Grzegorza Szymańskiego, klasycznego, a zarazem wszechstronnego perkusisty z Wrocławia, który zaliczany jest do czołówki polskich muzyków.

Grzegorz zaprezentował szeroki wachlarz świata perkusyjnego, od kotłów, ksylofonu, wibrafonu, po werbel i cały zestaw. Pokazywał jak grać klasyczne kompozycje na zestawie perkusyjnym i co ciekawe, jak te wszystkie instrumenty pracują w większych zespołach oraz jaka jest ich funkcja itd.

Po takich warsztatach, zaczynamy rozumieć, że perkusja, to nie tylko kilka tomów do zwykłego trzaskania się bez pomysłu. Jest to bardzo muzykalny instrument, któremu trzeba się poświęcić bez reszty, żeby opanować technikę i zbudować niepowtarzalną muzykalność, która jest nie zbędna w pracy z zespołem czy wielkiej Filharmonii.

Tomek Machański

Tomek jest wybitnym perkusistą i uczenie się od niego technik gry na perkusji to, niesamowita przygoda, ponieważ on sam czerpie inspiracje z wielu źródeł. Warsztaty z Tomkiem skupione były na technice Moellera, Gary Chester – New Breed, David Garibaldi – Future Sounds, Stick Control on the drum set. Brzmienie i proporcje dynamiczne kończyn na zestawie. Wachlarz ćwiczeń był ogromny więc można było się wiele nauczyć i pamiętajcie, że to śląska krew, więc nie ma przelewek ;-)…

Krzysztof Dziedzic & Natural Grip

Krzysztof Dziedzic, który jest na topie z swoją techniką Natural Grip oraz prowadzi super grupę Polish Drummers, która zrzesza już prawie 10 000 tysięcy pasjonatów perkusji to, bardzo barwna postać polskiej jazzowej sceny muzycznej. Jest perkusistą światowego formatu, który koncertował po świecie m.in. z Nigel Kennedym, co pozwoliło mu zyskać status międzynarodowego perkusisty. Dzisiaj koncertuje z swoim solowym albumem Tempo, który został nominowany do Fryderyków 2018.

Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz – Groove & Motivation

Warsztaty z Pawłem Laryszem, wszechstronnym perkusistą muzyki metalowej i rozrywkowej to, ciekawe połączenie budowania solidnego rytmu, z odpowiednią motywacją do pracy nad codziennymi ćwiczeniami oraz zmaganiem się z naszymi słabościami. Chodzi głównie o to, aby uświadomić młodych adeptów perkusji, jak systematycznie ćwiczyć, jak zachować samodyscyplinę i wytrwałość w dążeniu do założonego celu. To bardzo cenne wskazówki, w świecie, gdzie mamy nadmiar informacji, niekoniecznie dobrych, przesyt nowinek technologicznych, które rozbijają nasze skupienie. Warto korzystać z takich warsztatów, ponieważ pozwalają one stać się lepszymi muzykami i budują mocną osobowość, dzięki odpowiedniej motywacji.

Karol Nabożny – Drumsetpro School

Karol jest nauczycielem klasy perkusji w Podstawowej Szkole Muzycznej I Stopnia w Błażowej i prowadzi filię Drumsetpro School w Rzeszowie. Współpracuje jako zawodowy muzyk z wieloma składami i jest jednym z najbardziej zapracowanych muzyków jakich znam. Bardzo solidny edukator, który ceni sobie współpracę z dzieciakami. One, pod jego opieką, rozwijają się bardzo szybko i robią ogromne postępy. Konkurs gry na zestawie Promark Evans Drum Contest, który odbył się w drugi dzień warsztatów w Błażowej, jest tego najlepszym potwierdzeniem. Karol zwraca szczególną uwagę na takie detale jak dokładność, time, groove, praca z nutkami. Te aspekty są podstawa dla każdego perkusisty, który marzy o zawodowej karierze. Praca z panem Karolem to czysta przyjemność i absolutny profesjonalizm.

Przemysław Bajer – Drumsetpro School

Człowiek, który stworzył szkołę perkusyjną nr 1 w Polsce ( nagroda przyznana przez Polskie Nagrody Perkusyjne 2017 ). Droga była długa, ale opłacało się, bo dzisiaj Drumsetpro działa prężnie i cały czas się rozwija. Nie tylko o kolejne oddziały ale również o warsztaty, koncerty uczniów, spotkania z mistrzami itp. Jeden z najsympatyczniejszych ludzi na tej planecie, więc nic dziwnego, że jego plany realizują się z powodzeniem. Każdy sukces ma jedną podstawową zasadę – trzeba być przede wszystkim sobą i realizować konsekwentnie swój plan. Zbędne będą moje opisy o jego warsztatach. Można sobie to wyobrazić, jak ciekawie było podczas warsztatów z Panem Przemkiem ;-)… I oczywiście zachęcam do wzięcia udziału w kolejnej edycji warsztatów!

Promark Evans Drum Contest

Konkurs perkusyjny, który odbył się drugiego dnia warsztatów, pokazał nam jak niebezpiecznie i szybko, rozwija się polska młodzież perkusyjna. Będąc w jury z Mariuszem Mocarskim i Tomkiem Machańskim, nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak te dzieciaki świetnie grają, jaką mają pewność siebie i jak świetnie czują się za zestawem perkusyjnym. Najbardziej niesamowita cecha tych wspaniałych dzieciaków to – osobowość. Trudno uwierzyć, że tak młodzi ludzie, mają ją tak mocno ukształtowaną. Dzięki tej cesze, nie mielimy problemu z rozpoznaniem wszystkich uczestników, co nie zawsze się zdarza. Wielkie gratulacje dla tych dzieciaków, za talent, pracę, pewność siebie, świetne umiejętności i pasję do muzyki. Tak trzymać, a w niedalekiej przyszłości, będziemy mieli świeżą bazę, światowej klasy perkusistów na polskiej scenie. Jak najbardziej  jest nam to potrzebne, bo dinozaury polskiej perkusji wiecznie żyć nie będą ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Integration & Groove VI