DRUMmania 2018

            DrumMania to kolejne odkrycie warsztatów perkusyjnych w Polsce, które odbiły się wielkim echem wśród uczestników, rodziców, grona pedagogicznego oraz w całym mieście Jasła i jego okolic.

            Duet perkusyjny Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz i Karol Nabożny z Drumsetpro School, konsekwentnie realizując swój plan, nie zwracając uwagi na hejty z różnych stron, czy mądre podpowiedzi różnych ludzi „jak i co mamy robić, żeby było dobrze”. Chłopaki zawitali do nowego miejsca na mapie Polski, którym było Jasło.

            Oprócz znanego już duetu, jako trzeci wykładowca, zaproszony został wybitny, młody perkusjonalista Bartłomiej Pająk, który pochodzi z Tarnowa, a obecnie mieszka we Wrocławiu. Bartek to 1/2 jego projektu Beats Beasts, z którym wystąpił na tegorocznym Caban Drummer Fest w Chrzanowie.  

             Został nam jeszcze jeden młody utalentowany perkusista, lecz tym razem pełnił rolę organizatora – Cezary Prajsnar, który jest wykładowcą w Szkole Muzycznej I i II stopnia w Jaśle, a poza tym bardzo dużo koncertuje z różnymi muzykami z całej Polski.

Przekonajcie się sami jak było ;-)…

Rozpoczęcie

Dwa dni warsztatów, napewno zapadły w pamięci warsztatowiczów i ich rodziców, którzy przybyli wspólnie na warsztaty. Przyznam że obecność rodziców to, dodatkowy zastrzyk emocjonalny dla prowadzących, bo z pewnością dokładniej przyglądają się pracy wykładowców niż dzieciaki, więc odpowiedzialność wzrosła i trzeba było się bardzo starać aby nikogo nie zawieść. Pamiętajmy jednak, żeby zawsze kontrolować emocje aby się nie spalić i po prostu być sobą i myślę, że nam się to udało.

Nie mieliśmy wiele czasu porozmawiać z Karolem ani z Bartkiem przed warsztatami, jaki mamy plan na warsztaty i jak to mniej więcej miało wyglądać, bo po prostu każdy ma swoje obowiązki, wypełnione od poniedziałku do niedzieli i spotykamy się zazwyczaj w dzień warsztatów, jakieś pół, a może godzinę przed rozpoczęciem zajęć i jazda. Jednak w takich sytuacjach intuicja i doświadczenie działają w 100%.

Wykładowcy

 

Bartek Pająk czarował studentów swoimi sztuczkami werblowymi oraz budował w dzieciakach muzykalność i tłumaczył jak obchodzić się z tymi wszystkimi perkusjonaliami oraz jak i kiedy ich używać. Nie muszę tutaj wspominać, że zainteresowanie było ogromne, ponieważ na co dzień rzadko spotykamy panów perkusjonalistów, bo jest ich mniej niż perkusistów, a więc i kontakt z tym instrumentami jest nadal rzadki. Dlatego zaproszenie Bartka Pająka na warsztaty było strzałem w dziesiątkę!

Karol Nabożny uczył grania z podkładami muzycznymi, co bardzo fajnie rozwija myślenie o grze w zespole, o słuchaniu zespołu, muzyki z którą gramy. Granie z podkładami nie zastąpi nam żywych muzyków, ale to dobry krok w stronę gry w zespole. Trzeba słuchać, bo słuchanie jest kluczem do sukcesu. Jeśli nie umiemy słuchać, nie uczymy się, nie rozwijamy i nie tworzymy komunikacji  w zespole. Dlatego pamiętajmy, żeby OBSERWOWAĆ i SŁUCHAĆ!

 

Paweł Larysz skupiał się na solidnej rozgrzewce ( po której bolały ręce ), pracy nad techniką, ustawieniem ciała, rąk oraz rytmem, brzmieniem i melodycznością w grze.

Nie zabrakło również  rozmów motywacyjnych o dyscyplinie, którą trzeba pielęgnować każdego dnia, pracowitości, wytrwałości, pokorze, radzeniem sobie z ego i emocjami, pozytywnym myśleniu. Diabeł tkwi w szczegółach, a bez nich nie osiągniemy zamierzonego celu.

Pamiętajmy również, że w zdrowym ciele, zdrowy duch, więc uprawianiu dowolnego sportu w celu utrzymania wysokiej aktywności fizycznej i psychicznej, jest niezbędna w życiu muzyka, na scenie i poza nią. Dlatego zamiast 7 Days, wybierzcie jabłko, banana lub truskawki. Zawsze macie wybór i życzę wam dobrych wyborów!

Zaangażowanie i plan

Zaangażowanie uczniów przerosło nasze oczekiwania i nie mogliśmy się nadziwić, że krążyło wokół nas tak wiele dobrej energii, którą zaraziliśmy się na wzajem. Stara zasada mówi: „Ile z siebie dasz, tyle do ciebie wróci”. Zawsze wybierajcie dobrą energię i zarażajcie nią innych, bo to działa z podwójną siłą.

Nigdy nie wiemy czego możemy się spodziewać, ponieważ każde warsztaty są inne, przybywają różni ludzie, dlatego być świetnym  muzykiem to jedno ale przede wszystkim trzeba być bardzo dobrym psychologiem aby umieć podejść do każdego ucznia indywidualnie.

„Mam już sporo warsztatów za sobą ale ciągle się uczę, bo nauka mnie ekscytuje, a posiadanie coraz większej wiedzy motywuje do dalszej pracy i dzielenia się nią z innymi”.

Doceniajcie i motywujcie swoje pociechy, bo to bardzo mądre stworzenia ludzkie, od których można wiele się nauczyć, tylko trzeba nauczyć się ich słuchać i obserwować!

Trzeba cały czas pracować i aktualizować plan, ponieważ młodzież jest coraz bardziej wymagająca i coraz trudniej ich zaskoczyć, ponieważ dostęp do wiedzy w dzisiejszych czasach jest ogromny i trzeba być czujnym oraz iść z duchem czasu.

DRUMmania

DRUMmania to, dwu dniowe warsztaty, po sześć godzin pracy dziennie, trzy godziny rano i trzy godziny po południu, więc przyznam że to bardzo dużo i można wyjść zmęczonym po tak intensywnych warsztatach. Jednak przecież o to chodzi, bo wiemy dobrze że „talent” nie wystarczy aby stać się świetnym muzykiem.

Trzeba ciężko pracować nad sobą każdego dnia, budować swoją wartość, pewność siebie, być pokornym, trzymać ego w kieszeni aby nie oślepiło naszego życia, być pozytywnym człowiekiem, walczyć o swoje marzenia i pozostać zawsze sobą, bo w byciu sobą jest największa siła.

Myślę, że na DRUMmanii, plan został wykonany w 100% i jeśli wszyscy uczestnicy zachowają taką aktywność, jaką wykazali się podczas warsztatów w Jaśle to, zajdą bardzo daleko i staną się kiedy świetnymi perkusistami, czego z całego serca im życzę!

Koncert finałowy

Jest to zawsze wielkie wydarzenie i wyróżnienie dla tych, którzy występują przed publicznością, złożoną z uczestników, rodziców i grona pedagogicznego. Jest to dla nich w pewnym sensie nagroda ale też wielkie przeżycie.

Podczas koncertu wystąpili Filip Preisner, Piotr Kondrat oraz Łukasz Mikrut i Bartłomiej Lemek. Zaprezentowali się profesjonalnie. I kolejny raz napiszę, że poziom perkusyjny w Polsce rośnie bardzo szybko więc możemy być spokojni, że za kilka lat, polska scena perkusyjna, będzie wypełniona bardzo dobrymi perkusistami.

Na koniec przyszedł czas na występ wykładowców, którzy zrobili wielkie show w rytmie Samby i rozpalili publikę swoim występem do czerwoności. Uderzając ostatnią nutę, rozbrzmiały gorące brawa, okrzyki i wzruszenia tym występem, co było dla nas wielkim podziękowaniem za dobrą robotę.

Takie chwile i tacy wspaniali ludzie, potwierdzają to, że idziesz dobrą drogą, że to co robisz ma sens, że wszystko idzie według planu i że kolejne warsztaty, będą tylko lepsze ;-)…

Wsparcie

Bardzo dziękujemy firmą, które nas wspierają podczas każdych warsztatów, oraz wydarzeń perkusyjnych itp. Na prawdę robią solidną robotę, angażują się jak mogą i doceniamy to, bo dzięki nim, dzieciaki mogą otrzymać fajne nagrody, gadżety, upominki, które bardzo motywują ich do działania.

Dziękujemy firmą tj: Music Info, StrawsS, Gewa Music, Music Dealer, Promark, Evans, Diril.

Dziękujemy przede wszystkim pani Dyrektor za piękne słowa, szacunek i uznanie w naszą stronę! I oczywiście za piękne kwiaty oraz pyszne winko ;-)…

Do zobaczenia na II edycji DRUMmania w 2019 roku ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum DRUMmania.

 

Caban Drummer Fest II

            W tym roku niestety nie mogłem być obecny podczas II edycji Caban Drummer Fest, ale doskonale pamiętam pierwszą edycję, więc mogłem sobie tylko wyobrazić, jak wyglądała druga odsłona tego wielkiego lokalnego perkusyjnego wydarzenia. Czy nadal lokalnego? Chyba już nie, ponieważ zaczynają przybywać do nas gwiazdy perkusji z całej Polski tj: Mariusz Mocarski czy Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski czy gościnnie nie zapowiedziany Artur Malik.

Wierzyłem, że II edycja uda się w 100%, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobrze zorganizowana impreza, a po drugie, nikt nie integruje się tak mocno i nie budzi takiego zainteresowania, jak społeczeństwo perkusyjne.

Dlaczego tak jest? Jest po prostu jakaś magia w świecie perkusji, która łączy ludzi, nadaje im rytm, buduje napięcie i hałasuje, więc nie da się przejść koło niej obojętnie. Po prostu to najgłośniejszy środek komunikacji ;-)…

Tak już jest i nie ma co się rozczulać nad szczegółami. Wspaniale jest być perkusistą. Jedyny minus to noszenie, bo dużo tego i ciężkie te graty, no ale coś za coś panie i panowie. Jeśli jest ciężko, to zapraszam na siłownie i siły przybędzie!

Fajnie mieć ludzi na których możesz liczyć i tym razem moim zaufanym zwiadowcą, który zrealizował dla mnie relację, była ‚Polska Nadzieja Perkusyjna Nr 1, czyli Wiktor Palik. Przeczytajmy i przeżyjmy z jego punktu widzenia, co działo się podczas drugiej edycji CDF w Chrzanowie, w Klubie Stara Kotłownia!

Piotr Bytomski 

Godzina 17:00, do oficjalnego otwarcia festiwalu jest jest 20 min jednak mimo to już mieliśmy pełny klub. Pierwszym występującym był Piotr Bytomski, 16 letni chłopak z ogromnym potencjałem, który rozgrzał publiczność swoim rockowym pokazem.

Konkurs dla najmłodszych pasjonatów perkusji

Po występie Piotra Bytomskiego przeprowadziliśmy wraz z Erykiem konkurs dla najmłodszych. Zadaniem uczestników było odtworzenie zaprezentowanego przeze mnie rytmu. Jednak wykonanie przerosło nasze oczekiwania. Młodzi adepci dostali koszulkę oraz pałki firmy Zildjian, a pozostali opaski na rękę również firmy Zildjian.

Piotr V. Gawlik – Art4Ever

Kolejnym perkusistą, był Piotr V. Gawlik, który zasiadł za swoim pięknym Mapexem z niesamowitym, własnoręcznie malowanym naciągiem Art4ever i wszystko jasne ;-)… Piotr poruszał się w groovowych funkowych klimatach, grał wyśmienicie, bardzo muzycznie i smacznie. Publika bardzo szybko podłapała klimat i bawiła się świetnie podczas występu Piotra.

Konkurs nr II

Przeprowadzamy konkurs dla publiczności. Do wygrania były akcesoria firmy Zildjian oraz koszulki Mapex. Jedna odpowiedź zaskoczyła nas absolutnie, a mianowicie… Zadaliśmy pytanie:  „Jaka jest najlepsza gazeta perkusyjna w Polsce”? I jedna z pań błyskawicznie udzieliła odpowiedzi, że magazyn Perkusista. Oprócz koszulki firmy Mapex wręczonej od nas, wzruszony Maciej Nowak, zerwał się z krzesła i ufundował zwyciężczyni roczną prenumeratę magazynu Perkusista! To potwierdza, że warto się angażować podczas takich festiwali, bo zawsze można wygrać jakąś fajną nagrodę.

Beats Beasts – werblowe show!

W trakcie konkursu na scenie instalował się  duet werblowy Beats Beasts. Oprócz widowiskowego pokazu sztuki werblowej z licznymi sztuczkami pałeczkami, odpowiadali na liczne pytania publiczności, która z chęcią je zadawała, bo jak wiemy, werblowe pokazy, nie należą do popularnych w Polsce, a więc można było się sporo dowiedzieć o sztuce werblowej.

Mariusz Mocarski & Roland TD50

Tuż po ich występie na scenie instalował się Mariusz Mocarski ze swoim Rolandem TD-50. Występ Mariusza Zapowiedział Maciej Nowak z uwagi, że Mariusz mocno zmienił jego myślenie na temat tego typu instrumentów jak i również przez docenienie autorytetu jakim jest Mariusz w śród branży perkusyjnej.

Zestaw elektroniczny wywołał duże wrażenie u publiczności, było dużo pytań i testów, nawet najmłodsi wyrywali się do gry, szczególnie upodobali sobie tryb – METAL :-)…

Maćkowi Nowakowi bardzo się to spodobało, tym bardziej że ma słabość do metalu ;-)… Mariusz poruszył na początku temat ćwiczeń. Czy lepiej robić to na bębnach akustycznych czy elektronicznych? W trakcie poruszania tego tematu, Maciej Nowak zaprosił na scenę gościa specjalnego – Artura Malika. Znając Artura, odbiór jego gry i osoby był bardzo pozytywny, ponieważ dokładnie takim jest człowiekiem ;-)… Artur zaprezentował możliwości zestawu i jego różne tryby. Zaraz po tym występie, kolejną częścią pokazu był pokaz Mariusza do różnych podkładów muzycznych.

Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski

Następnie i jako ostatni perkusista tego wieczoru, zaprezentował się Mariusz ‚Bobek’ Bobkowski. Jego pokaz rozpoczął się od solówki, w której poruszał się przez różne style muzyczne od metalu z blastami, aż po solo miotełkami.

Mariusz jak to Mariusz do sprawy podszedł bardzo emocjonalnie, bawił się z publicznością, która chętnie to podłapała i bawiła się razem z nim. Drugą częścią występu był duet Mariusza wraz ze swoim uczniem, gdzie zagrali specjalnie skomponowany utwór na dwie perkusje, wszystko było przygotowane idealnie, więc zagrane było co do nutki.

Wiktor Palik – gość specjalny!

Po występie Mariusz, on sam zapowiedział występ Wiktora Palika. Wspominał wspólne koncerty z Wiktorem oraz Poskie Nagrody Perkusyjne. Wiktor przygotował utwór Animals As Leaders- Physical Education, a bezpośrednio po nim zagrał solo. Przypomnę, że Wiktor został Nadzieją Perkusyjną Nr 1 w Polskich Nagrodach Perkusyjnych w 2017 roku.

Maciej Nowak i jego pozytywne zaskoczenie ;-)…

Podczas II edycji festiwalu, nie zabrakło najważniejszych mediów perkusyjnych czyli redaktora naczelnego Maćka Nowaka z magazynu Perkusista, który był bardzo pozytywnie zaskoczony poziomem Caban Drummer Fest. Jak sam powiedział: „Nie wiedziałem, że takie fajne rzeczy dzieją się w Chrzanowie i żałuję, że nie mogłem być na pierwszej edycji.” Bardzo miło usłyszeć taki komplement z ust Maćka, bo gust jego jest wyszukany, a doświadczenie ogromne, więc nie łatwo zaskoczyć go wydarzeniem perkusyjnym, tym bardziej, że jest ich coraz więcej w naszym kraju.

Na zakończenie… Duet saksofonowy

Po gościnnym występie Wiktora, odbyły się podziękowania, a chwilę po nich na scenie zameldował się duet saksofonowy (Maciej Foryś, Kuba Dyba).  Wspólnie z nimi – Wiktor Palik i Piotr V. Gawlik, zagraliśmy utwór Herbiego Hancoock’a „Chameleon”. Był to totalny spontan, ponieważ dopiero na scenie dowiedzieliśmy się jaki standard zagramy. W trakcie występu wymienialiśmy się solówkami i świetnie się bawiliśmy. Był to występ kończący festiwal.

Niespotykane podczas wydarzeń perkusyjnych ale przecież zasady są po to, aby je łamać. Występ saksofonowy podkreśla fakt iż, festiwal perkusyjny CDF staje się coraz bardziej muzykalny.

Wnioski

Sala była wypełniona ludźmi do samego końca festivalu. Nikomu się nie spieszyło do domu, ani nikt nie wyszedł przed czasem. Jest to dowód na to, że perkusja ma wierną rzeszę fanów i budzi ogromne zainteresowanie, a druga edycja festiwalu spełniła swój plan w 100%!

Do zobaczenia na III edycji Caban Drummer Fest!

Bądźcie czujni ;-)…

 

Materiał przygotował: Wiktor Palik i Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł Ludwikowski – Projekt 35mm

Integration & Groove VI

Bardzo oczekiwana szósta edycja warsztatów perkusyjnych zorganizowanych przez Podstawową Szkołę Muzyczną I Stopnia w Błażowej oraz Drumsetpro School ( filia w Rzeszowie ), prowadzona przez Karola Nabożnego, odbyła się 8-9 lutego tego roku i można powiedzieć, że wszystko odbyło się bez żadnych problemów.  Organizatorzy nie próżnują i wychodzą warsztatowiczom na przeciw, dając im coraz więcej możliwości do rozwoju osobistego i muzycznego.

Podczas szóstej edycji warsztatów, wystąpili następujący wykładowcy: Tomek Machański ( Wojtek Pilichowski ), Bartosz Szetela ( basista sesyjny ), Grzegorz Szymański ( wybitny muzyk/perkusista klasyczny ) oraz stała grupa instruktorów tj: Mariusz Mocarski ( Roland ), Przemysław Bajer ( Drumsetpro School ), Karol Nabożny ( Lekko Pijani, Drumsetpro School ) oraz Paweł Larysz ( DW Artist, I Was Born Twice ).

Jedyną niespodzianką, której nikt się nie spodziewał, ponieważ program w Błażowej jest zawsze dopięty na ostatni guzik to, przybycie Krzysztofa Dziedzica ( Polish Drummers ), który został zaproszony na warsztaty tydzień przed ich rozpoczęciem. Jaki miało to odzew?

Ocenę pozostawiam organizatorom, ponieważ to zawsze do nich spływają opinie po zakończonych warsztatach. Ja mogę powiedzieć, że VI edycja warsztatów Integration & Groove, odbyła się na najwyższym poziomie.

Mariusz Mocarski & Bartosz Szetela – Praca bas bębny

Integration & Groove VI to, już nie tylko warsztaty perkusyjne, ale ogólnomuzyczne. Najlepiej wyjaśnili to dwaj super muzycy, Bartosz Szetela i Mariusz Mocarski, którzy pokazali jak wydajnie pracować w duecie bas bębny, nad czym pracować i na co zwracać uwagę gdy gra się z basistą. Nie chodzi tutaj tylko o ramy 4/4, ale o wychodzenie poza podstawowe ramy metrum. Duet proponował studentom granie w 5/4, 7/8 itp., po co?

Pięknie to ujął Bartosz – „Lepiej mieć zapas w graniu, ponieważ nigdy nie wiemy, co będzie dane nam grać”.

Zgadzam się w 100%, że warto wychodzić poza podstawowe ramy muzyki, bo to nas bardziej rozwija i daje większe możliwości w grze z zespołem, a przede wszystkim muzykom sesyjnym.

Klasycznie

Egzotycznym punktem warsztatów, była obecność Grzegorza Szymańskiego, klasycznego, a zarazem wszechstronnego perkusisty z Wrocławia, który zaliczany jest do czołówki polskich muzyków.

Grzegorz zaprezentował szeroki wachlarz świata perkusyjnego, od kotłów, ksylofonu, wibrafonu, po werbel i cały zestaw. Pokazywał jak grać klasyczne kompozycje na zestawie perkusyjnym i co ciekawe, jak te wszystkie instrumenty pracują w większych zespołach oraz jaka jest ich funkcja itd.

Po takich warsztatach, zaczynamy rozumieć, że perkusja, to nie tylko kilka tomów do zwykłego trzaskania się bez pomysłu. Jest to bardzo muzykalny instrument, któremu trzeba się poświęcić bez reszty, żeby opanować technikę i zbudować niepowtarzalną muzykalność, która jest nie zbędna w pracy z zespołem czy wielkiej Filharmonii.

Tomek Machański

Tomek jest wybitnym perkusistą i uczenie się od niego technik gry na perkusji to, niesamowita przygoda, ponieważ on sam czerpie inspiracje z wielu źródeł. Warsztaty z Tomkiem skupione były na technice Moellera, Gary Chester – New Breed, David Garibaldi – Future Sounds, Stick Control on the drum set. Brzmienie i proporcje dynamiczne kończyn na zestawie. Wachlarz ćwiczeń był ogromny więc można było się wiele nauczyć i pamiętajcie, że to śląska krew, więc nie ma przelewek ;-)…

Krzysztof Dziedzic & Natural Grip

Krzysztof Dziedzic, który jest na topie z swoją techniką Natural Grip oraz prowadzi super grupę Polish Drummers, która zrzesza już prawie 10 000 tysięcy pasjonatów perkusji to, bardzo barwna postać polskiej jazzowej sceny muzycznej. Jest perkusistą światowego formatu, który koncertował po świecie m.in. z Nigel Kennedym, co pozwoliło mu zyskać status międzynarodowego perkusisty. Dzisiaj koncertuje z swoim solowym albumem Tempo, który został nominowany do Fryderyków 2018.

Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz – Groove & Motivation

Warsztaty z Pawłem Laryszem, wszechstronnym perkusistą muzyki metalowej i rozrywkowej to, ciekawe połączenie budowania solidnego rytmu, z odpowiednią motywacją do pracy nad codziennymi ćwiczeniami oraz zmaganiem się z naszymi słabościami. Chodzi głównie o to, aby uświadomić młodych adeptów perkusji, jak systematycznie ćwiczyć, jak zachować samodyscyplinę i wytrwałość w dążeniu do założonego celu. To bardzo cenne wskazówki, w świecie, gdzie mamy nadmiar informacji, niekoniecznie dobrych, przesyt nowinek technologicznych, które rozbijają nasze skupienie. Warto korzystać z takich warsztatów, ponieważ pozwalają one stać się lepszymi muzykami i budują mocną osobowość, dzięki odpowiedniej motywacji.

Karol Nabożny – Drumsetpro School

Karol jest nauczycielem klasy perkusji w Podstawowej Szkole Muzycznej I Stopnia w Błażowej i prowadzi filię Drumsetpro School w Rzeszowie. Współpracuje jako zawodowy muzyk z wieloma składami i jest jednym z najbardziej zapracowanych muzyków jakich znam. Bardzo solidny edukator, który ceni sobie współpracę z dzieciakami. One, pod jego opieką, rozwijają się bardzo szybko i robią ogromne postępy. Konkurs gry na zestawie Promark Evans Drum Contest, który odbył się w drugi dzień warsztatów w Błażowej, jest tego najlepszym potwierdzeniem. Karol zwraca szczególną uwagę na takie detale jak dokładność, time, groove, praca z nutkami. Te aspekty są podstawa dla każdego perkusisty, który marzy o zawodowej karierze. Praca z panem Karolem to czysta przyjemność i absolutny profesjonalizm.

Przemysław Bajer – Drumsetpro School

Człowiek, który stworzył szkołę perkusyjną nr 1 w Polsce ( nagroda przyznana przez Polskie Nagrody Perkusyjne 2017 ). Droga była długa, ale opłacało się, bo dzisiaj Drumsetpro działa prężnie i cały czas się rozwija. Nie tylko o kolejne oddziały ale również o warsztaty, koncerty uczniów, spotkania z mistrzami itp. Jeden z najsympatyczniejszych ludzi na tej planecie, więc nic dziwnego, że jego plany realizują się z powodzeniem. Każdy sukces ma jedną podstawową zasadę – trzeba być przede wszystkim sobą i realizować konsekwentnie swój plan. Zbędne będą moje opisy o jego warsztatach. Można sobie to wyobrazić, jak ciekawie było podczas warsztatów z Panem Przemkiem ;-)… I oczywiście zachęcam do wzięcia udziału w kolejnej edycji warsztatów!

Promark Evans Drum Contest

Konkurs perkusyjny, który odbył się drugiego dnia warsztatów, pokazał nam jak niebezpiecznie i szybko, rozwija się polska młodzież perkusyjna. Będąc w jury z Mariuszem Mocarskim i Tomkiem Machańskim, nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak te dzieciaki świetnie grają, jaką mają pewność siebie i jak świetnie czują się za zestawem perkusyjnym. Najbardziej niesamowita cecha tych wspaniałych dzieciaków to – osobowość. Trudno uwierzyć, że tak młodzi ludzie, mają ją tak mocno ukształtowaną. Dzięki tej cesze, nie mielimy problemu z rozpoznaniem wszystkich uczestników, co nie zawsze się zdarza. Wielkie gratulacje dla tych dzieciaków, za talent, pracę, pewność siebie, świetne umiejętności i pasję do muzyki. Tak trzymać, a w niedalekiej przyszłości, będziemy mieli świeżą bazę, światowej klasy perkusistów na polskiej scenie. Jak najbardziej  jest nam to potrzebne, bo dinozaury polskiej perkusji wiecznie żyć nie będą ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Integration & Groove VI

WIKTOR PALIK – Największa Nadzieja Perkusyjna!

 Największa nadzieja zdaniem głosujących w plebiscycie Polskich Nagród Perkusyjnych edycji 2017, chociaż tak naprawdę nazwisko młodego utalentowanego muzyka przewija się w środowisku perkusyjnym już od jakiegoś czasu.

Nie chodzi tu o wypisywanie jakiś internetowych „mądrości” w oparciu o przeczytany tekst w Perkusiście czy też newsa na stronie Zildjian. Mówimy tu o jakości gry, a jest to kawał solidnego bębnienia, które przykuwa uwagę.

Dodatkowo widać w jego działaniach zaangażowanie i wiarę w to, co robi. Trudno się dziwić, bo przy takim wsparciu, jakie dostał i dostaje od swoich rodziców, grzechem byłoby zmarnować taki talent. Rzadko kiedy zdarza się, żeby mama w tajemnicy wysłała zgłoszenie na konkurs perkusyjny bez wiedzy syna, żeby zrobić mu niespodziankę lub tata, który pomaga synowi wozić, nosić, rozkładać i składać sprzęt, żeby syn spełniał swoje marzenia, związane z grą na perkusji.

Otrząśnijmy się jednak nieco z tego hollywoodzkiego filmu, wróćmy na ziemię i podkreślmy pracę, ciężką pracę nad instrumentem, bez której wsparcie i talent nie wystarczą. Osobiście mogę potwierdzić, że Wiktor to bardzo pracowity chłopak i wszystko co zdobył, wypracował sobie swoimi nogami i rękami.

Kiedy miałem przyjemność dawać mu lekcję gry na perkusji, sam musiałem się dobrze zastanowić, co mogę poprawić w jego grze lub w jego myśleniu, bo przecież chłopak świetnie radzi sobie za zestawem. Zawsze stawiał wysoko poprzeczkę, grając na konkursach perkusyjnych utwory takich gigantów jak, jak Dream Theater czy Porcupine Tree.

Jest młodym chłopakiem, ale można o nim pisać i pisać, tylko że wtedy nie dopuszczę go zupełnie do głosu, a warto, żeby sam się zaprezentował.

Jak się czujesz będąc Nadzieją Perkusyjną nr 1 w Polsce?

To ogromne wyróżnienie i niesamowite przeżycie. Odbieram tą nagrodę jako coś bardzo zobowiązującego. Czeka mnie jeszcze więcej pracy. Ale to również doskonała motywacja do ćwiczeń i szlifowania warsztatu. Z tego miejsca pragnę wszystkim podziękować za głosy.

Spodziewałeś się takiego wyróżnienia?

Nie przeszło mi to przez myśl. Sama nominacja była dla mnie fantastyczną niespodzianką!

Jak zareagowałeś na tą wiadomość?

W pierwszej chwili nie wiedziałem co powiedzieć, byłem ogromnie zaskoczony! Później do tych emocji dołączyło jeszcze ogromne szczęście, więc było jedno wielkie – wow!

Taka nagroda to wielka odpowiedzialność. Czy zamierzasz to wykorzystać, że zostałeś doceniony przez najważniejszy magazyn perkusyjny w Polsce i będziesz starał się utrzymać poprzeczkę wysoko jak dotychczas?

Cały czas staram się doskonalić i działać wykorzystując sto procent swoich możliwości. Zawsze starałem się nie próżnować na rynku muzycznym, tak też dzieje się w tym roku. Mam za sobą sporo koncertów, dwie nagrane płyty oraz kilka innych sesji studyjnych. Mam nadzieję że w przyszłych latach ta liczba będzie rosła, a ja będę mógł dalej poszerzać swoje muzyczne horyzonty.

Wiążesz profesjonalną przyszłość z perkusją czy traktujesz to jako hobby, taki przyjemny dodatek w twoim życiu?

Byłoby cudownie robić w życiu to co naprawdę się kocha i temu poświęcać z przyjemnością każdą wolną chwilę. Ale nasze marzenia często rozbiegają się z rzeczywistością, która nie jest taka kolorowa. Rozpocząłem studia, które bardzo mnie interesują ale nie przekreślam swoich marzeń o zawodowym graniu. Jakkolwiek potoczy się moje życie, to mogę śmiało powiedzieć, że dzięki pasji muzycznej moje dotychczasowe życie jest bardziej ciekawe i bogate w doświadczenia bez których nie byłbym tym samym człowiekiem.

Jak obecnie wygląda twoje życie muzyczne, co porabiasz, z kim grasz?

Zawsze byłem muzycznym pracoholikiem, tak też jest teraz. Gram na stałe w 3 zespołach. W metalowym, pop-rockowym i Big Bandzie. Staram się nie zamykać na jakiś gatunek muzyczny. Granie lub próbowanie swoich sił w różnych stylistykach na pewno pomaga odnaleźć się podczas np. nagrywania w studio jako muzyk sesyjny. Zeszły rok miałem typowo koncertowy. W tym znów mam sporo nagrań w studio, tak więc nie mogę narzekać na monotonność.

Co do studiów… Czy poszedłeś w kierunku muzycznym czy wybrałeś coś zupełnie innego aby zabezpieczyć swoją przyszłość?

Po zdaniu matury rozpocząłem studia na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunku Dyplomacja Europejska. Był to dobry wybór, choć nie ukrywam, że kierunek do łatwych nie należy. Pasja, która oczywiście może stać się sposobem na życie czasem może nie wystarczyć. Dlatego lubię mieć plan B.

Wybrałeś Wrocław, a to duże miasto z wielkimi możliwościami. Myślisz o tym, żeby rozwijać tam swoją przyszłość z muzyką czy podporządkowujesz teraz swoje życie studiom?

We Wrocławiu są o wiele większe możliwości niż na moim rodzimym podwórku. Jak narazie oswajam się z otoczeniem, poznaję studenckie życie, jednak studia to też sporo nauki. Jednakże staram się nie odpuszczać i  być jak najbardziej rzetelny dla moich zespołów.

Wróćmy do korzeni… Jak zaczęła się twoja historia z perkusją, czy to rodzinna tradycja, czy tak sam od siebie zacząłeś grać bo pokochałeś perkusję?

Moja przygoda zaczęła się w wieku 10 lat, ponieważ właśnie na dziesiąte urodziny dostałem pierwszą upragnioną perkusję. Dorastałem w domu, w którym nie grały popularne stacje radiowe, wręcz przeciwnie moi rodzice mają dobry gust muzyczny i lubią posłuchać dobrego rock’a jak i muzyki klasycznej. Kupują sporo płyt i często zabierali mnie na koncerty, tak więc w do moich uszu docierał dźwięk żywych instrumentów. Często słuchając mojego pierwszego ukochanego zespołu, AC/DC zacząłem wystukiwać rytmy, a jak wiadomo tam liczy się solidny, prosty groove. Później wygrywałem ich utwory na moim zestawie z poduszek i kartonów, pałkami wystruganymi przez dziadka. Młody człowiek to wszystko chłonie,  otoczenie, ludzie, muzyka mają bardzo duży wpływ na człowieka.

Twoje największe inspiracje z świata perkusji, które pozwoliły ci rozwijać umiejętności lub ta jedna, która zmotywowała cię do grania?

Moją grę najbardziej ukierunkował Mike Portnoy, jednak równocześnie inspirowałem się wieloma znakomitymi perkusistami. Matt Garstka, za to jak pięknie brnie przez wybitnie trudne kawałki Animals As Leaders. Vinnie Colaiuta, niedościgniony wzór w każdym gatunku muzycznym. Alex Rudnigner za nieskazitelną technikę open-hand i granie a vista piekielnie trudnych numerów. Oczywiście nie zapominałem o naszych rodzimych geniuszach jak Michał Dąbrówka, Robert Luty, Bartek Pawlus czy szanowny redaktor i pedagog Paweł Larysz.

Chyba zawsze stawiałeś poprzeczkę wysoko, bo już jako 13-14 letni chłopak, brałeś udział w poważnych konkursach perkusyjnych w Polsce i stawałeś na podium. Wystarczył talent czy musiałeś ciężko harować żeby osiągnąć swoje marzenia?

Na pierwszy konkurs zapisała mnie w tajemnicy moja Mama, wysłała zgłoszenie oraz mój filmik i tym sposobem zakwalifikowałem się do półfinału Drumfest w Opolu. Kiedy mi o tym powiedziała na początku nie wierzyłem. Wtedy nie miałem żadnego zespołu, grałem sam dla siebie myśląc że nie jestem jeszcze gotowy na występy przed ludźmi. Dlatego polecam wszystkim młodym adeptom by spróbować swoich sił w tego typu występach, klinikach, warsztatach czy wspomnianych konkursach dla młodych perkusistów. Warto posłuchać innych, być może pozwoli to spojrzeć inaczej na instrument, podpatrzeć pewne rzeczy, by nie stać w miejscu i cały czas się rozwijać. Do każdego z konkursów starałem się solidnie przygotować. Każdy konkurs czy przesłuchania to otwarcie osobowości młodego muzyka.

Co wtedy zaprezentowałeś, jakie utwory zagrałeś, pamiętasz to jeszcze?

Na początku był Drum Fest 2013, przygotowałem wtedy utwór ,, Author of Confusion’’ i solo. Następnie Drum Battle w Legnicy grając wszystkim znany ,,Chicken’’ Jaco Pastorius’a.  Następnie V Meeting Perkusyjny w Błażowej, organizowany przez Karola Nabożnego gdzie grałem Purcupine  Tree ,,Sound of Muzak’’ i solo. Drum Fest 2014, gdzie zagrałem Dream Theater ,,Dance of Eternity” i solo . Patrząc z perspektywy czasu nie było to zagrane idealnie, jednak człowiek uczy się całe życie i patrząc na to mogę określić czy idę we właściwą stronę.

Jak to było z tą krakowską szkołą jazzu i muzyki rozrywkowej, ukończyłeś ją czy nie?

Rozpocząłem naukę w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w momencie gdy pojawił się mój pierwszy zespół, a także więcej obowiązków w szkole. Niestety z czasem okazało się, że nie mogę pogodzić wszystkich obowiązków, próby odbywały się przeważnie w weekendy, a ja w tym czasie miałem zajęcia w Krakowie, stało się to nie do pogodzenia. To solidna szkoła ze świetnymi pedagogami bardzo miło wspominam spędzony tam czas a zwłaszcza lekcje z Panem Michałem Hellerem.

Solidny nauczyciel to dla ciebie?

To bardzo ważny człowiek! Latami czerpie się z podarowanego doświadczenia. Dobry nauczyciel to przewodnik, wyznacza cel, narzuca tempo marszu ale potrafi dostosować krok do ucznia. Dostrzega umiejętności i stara się wzmacniać i ukierunkować talent.

Jesteś artystą marki Zildjian na Polskę. Jak bardzo cenisz sobie współpracę z tą firmą?

Zostałem doceniony i dołączyłem do zacnego grona endorserów firmy Zildjian. Współpraca przebiega na najwyższym poziomie głównie dzięki sprawnej i profesjonalnej dystrybucji Ada Music. Zildjian to firma z bogatą tradycją, ma bogatą paletę brzmień. Posiadam teraz talerze na każdą okazję, czy na koncert jazzowy czy metalowy jest w czym wybierać.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś kolejnym przykładem na to, że nie trzeba mieszkać w Warszawie, żeby odnosić sukcesy, bo pochodzisz z małej wioski Babice koło Chrzanowa ( skąd Babicka pochodzi ), i zostałeś Nadzieją Perkusyjną nr 1. Jakie ma to dla ciebie znaczenie?

Dla mnie nie ma znaczenia gdzie kto mieszka, przede wszystkim liczy się człowiek, ale nie ukrywam, że mieszkanie na wsi to nie tylko ograniczenia możliwości ale przede wszystkim swoboda grania o każdej porze. Oczywiście w pewnych sytuacja wygodniej jest mieszkać w dużym mieście, jednak ja zawsze wracam z radością z Wrocławia do małych Babic, gdzie każdy się zna i nikomu nie przeszkadza ćwiczenie na perkusji, która jak wiemy do najcichszych nie należy.

Dotychczas, bo jesteś młodym perkusistą, to chyba twój największy sukces w życiu perkusisty i co najlepsze, najmniej spodziewany prawda?

Dokładnie, zwykle uczestnicząc w konkursie perkusyjnym, musiałem zaprezentować swoje umiejętności, W tej nagrodzie liczyło się to co robię jako perkusista i sama nominacja była dla mnie ogromną nagrodą, a wygrana czymś zupełnie surrealistycznym.

Zagrałeś już sporo koncertów, lepszych i gorszych i jak uważasz, czy muzyka to łatwy chleb patrząc z perspektywy biznesu czy nigdy nie patrzyłeś na muzykę w formie zarabiania pieniędzy?

Granie koncertu to piękna sprawa, jednak w pewnym momencie trzeba popatrzyć na stan portfela. Nie zawsze opłacalne jest przejechanie całej Polski, by zagrać mały koncert. Bo musimy pamiętać, że nawet dostając dość dobrą zapłatę nie trafia ona w całości do kieszeni. Trzeba za coś zatankować, opłacić ekipę, realizatora, miejsce do spania. Będąc małym zespołem nie jest kolorowo, jednak robiąc to jako hobby, przymykam na to oko, ponieważ robię to z miłości.

Dostajesz propozycję od wielkiej gwiazdy i trzeba się spakować i jechać w trasę koncertową, wszystko się zgadza, pieniądze, mnóstwo koncertów, hotele, podróżowanie, popularność itp. Rzucasz studia i pędzisz w świat czy elegancko odmawiasz i realizujesz plan z studiami bo tak wypada?

Dostając taką propozycję nie zastanawiałbym się zbyt długo, oczywiście wybrałbym to co mi w duszy gra czyli muzykę, takie życie to marzenie, kto wie co przyniesie jutro, być może ono się spełni…

Kto był i jest nadal Twoją największą motywacją?

Moi rodzice, bo dzięki możliwością jakie mi stworzyli rozpoczęła się moja fantastyczna przygoda z muzyką na której się zbudowałem i czerpie z niej ogromną przyjemność, aż po dziś. To Mama zapisała mnie na pierwszy konkurs, wyszukiwała możliwości mojego rozwoju muzycznego poprzez kliniki, spotkania ze środowiskiem perkusyjnym. Organizowała przy tym mój, jak i swój czas, tak aby to wszystko pogodzić ze szkołą. Nie wspomnę o niezliczonych wyjazdach na próby, koncerty i powrót do domu. Mimo bardzo wielu zajęć miała i ma dla mnie czas. Tata natomiast pomagał mi ze zmorą perkusistów czyli pakowaniem i noszeniem. Bo jak wiemy, torby na hardware ciężko udźwignąć w pojedynkę. Życzę każdemu aby zdołał w swoim życiu  odnaleźć to coś, co sprawi, że robiąc te lub jakiekolwiek inne rzeczy, będzie spełniony.

Jakie plany na przyszłość?

Na pewno chcę w dalszym stopniu rozwijać swoją technikę. W przyszłym roku z moim zespołem zaprezentujemy nasz trzeci album, napewno będzie dużo koncertów i sesji, nie chcę odpuszczać, chcę więcej i więcej bo muzyka to moja miłość i cieszę się, że mogę uczestniczyć w jej tworzeniu.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł Ludwikowski -Projekt 35mm, Piotr – Ekipa Mateusz Matuszczyk, Cezary Filipiuk, archiwum Wiktor Palik

 

PRZEMYSŁAW BAJER – Drumsetpro School

           W czasach, kiedy prywatne szkoły wyrastają jedna po drugiej, nie jest łatwo zbudować placówkę, do której ludzie będą się zgłaszać, mając już od samego początku pewność, że trafiają w dobre ręce z solidnym zapleczem logistycznym.

Wiadomom też, materiały edukacyjne, jakie możemy znaleźć w Internecie, również mają duży wpływ na to, że wielu bębniarzy nie kwapi się do wyjścia z domu, sali prób piwnicy czy garażu i udać się do nauczyciela. Faktycznie, można włączyć lekcję na YouTube, odpalić Drumeo i próbować uczyć się gry na perkusji w domu. To jednak na dłuższą metę nie wystarczy! To nie wystarczy, żeby stać się dobrym perkusistą czy ogólnie muzykiem.

Granie z samym sobą to nie jest granie z zespołem, granie z podkładem to nie jest granie z innym muzykiem. Chodzi tu o takie rzeczy jak komunikacja, wymiana pomysłów, wspólne tworzenie i motywowanie się nawzajem. Ktoś, kto skoryguje błędy, spojrzy na naszą grę stojąc obok, ktoś, kto ma większe doświadczenie i wiedzę, ktoś kto potrafi trzymać nas na właściwych torach. 

W burzliwych czasach wielkiej konkurencji, a przede wszystkim przeładowania materiałami w Internecie, można zbudować coś wyjątkowego, zbudować bazę solidnych i sympatycznych nauczycieli, którzy będą uczyć z pasją, a nie za karę. Można dozować emocje, dając uczniom ciekawe lekcje, warsztaty ze światowymi ikonami perkusji, wynagradzać ich koncertami finałowymi za ciężką pracę przez cały rok, dać ludziom możliwość stania się świetnymi muzykami. 

I to właśnie stara się robić Drumsetpro School, najlepsza szkoła perkusyjna w plebiscycie Polskich Nagród Perkusyjnych 2017. Na jej czele stoi człowiek, pełen pomysłów, zaangażowania, wymagający i ciągle niespełniony, a to znów pozwala mu na ciągłe samodoskonalenie.

Na początku chciałem ci pogratulować nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w kategorii Szkoła Perkusyjna przyznaną przez Polskie Nagrody Perkusyjne! Jak się czujesz z faktem, że twoja szkoła jest najlepsza w Polsce?

Dzięki Paweł! Nagroda jest wielkim wyróżnieniem i potwierdzeniem, że to co robimy ma sens i wartość. Cieszę się również, że przy tej okazji mogłem podziękować wszystkim, którzy oddali głos na Drumsetpro i wspierają nas przez te wszystkie lata a także pogratulować innym zwycięzcom.

Myślę, że przy tak wielkiej konkurencji prywatnych szkół perkusyjnych to, wielkie wyróżnienie. Jak ty się do tego odnosisz?

Szczerze mówiąc to nie mam czasu w codziennym pędzie i ilości obowiązków na konkurowanie.  Myślę, że sam pomysł przyznawania takiej nagrody jest doskonałym powodem do tego żebyśmy starali się być po prostu lepsi w tym co robimy.

Zacznijmy jednak od początku… Jak to się zaczęło, dlaczego szkoła perkusyjna, skąd taki pomysł u ciebie?

Tradycyjnie i zwyczajnie pomysł powstał z potrzeby. Innymi słowy nie potrafiłem znaleźć dla siebie niczego „większego” lub bardziej zorganizowanego niż prywatne lekcje. Marzyło mi się miejsce, które będzie inspirowało, dawało więcej niż to, do czego byłem przyzwyczajony, czyli spotkań indywidualnych bądź grupowych w różnych dziwnych miejscach. Kwestie nauczania i samej szkoły pojawiły się później.  Zaczynaliśmy skromnie bo od dwóch małych pomieszczeń, za to całkiem solidnie wyposażonych jak na warunki szkoleniowe. Jednak cały czas z tyłu głowy miałem swój obraz zajęć, warsztatów, filmów na Youtube, koncertów uczniów i sal, które będą przyciągały nie tylko sprzętem ale także standardem wyglądu. Czas na spotkania z mistrzami, których podziwiałem i chciałem żeby mieli okazję poznać nasi studenci, też wreszcie nastał.

Czy to był czysto biznesowy pomysł na życie czy to jednak z pasji do perkusji postanowiłeś zrealizować taki plan?

Nie nazwałbym tego biznesowym, bo o biznesie i prowadzeniu firmy w momencie zakładania Drumsetpro nie miałem bladego pojęcia. Była to wizja, wielki projekt, marzenie a przy okazji dużo zapału, chęci i zero wiedzy o realiach prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju. Dodaj do tego szczęście, wsparcie rodziny i bliskich plus lata zwyczajnej, ciężkiej pracy.

Nazwa Drumsetpro School była od początku?

Tak nazwa Drumsetpro School jest od samego początku. Nasze międzynarodowe aspiracje to potwierdziły – tak poważnie to bardzo szybko zaczęli pojawiać się na zajęciach również uczniowie z różnych krajów, między innymi ( Anglia, Cypr, Francja, Portugalia, Serbia, Turcja, USA, Włochy ) więc pomyślałem, że nazwa jest po prostu dobra.

Dobra. Nie od razu było kolorowo! Zaczynałeś od zera? Chyba że o czymś nie wiem i pochodzisz z bogatej rodziny, która zapewniła ci wszystko i nie musiałeś się o nic martwić, bo wszystko przyszło lekko, więc otworzyłeś sobie szkołę, bo taki kaprys miałeś?

Początki zawsze są trudne ale byłem w sytuacji w której gorzej być już nie może (śmiech). Żeby rozpocząć regularne lekcje pod szyldem Drumsetpro wziąłem dotację z Urzędu Pracy. Miła Pani, która opiekowała się moim wnioskiem, przy okazji dopinania formalności zaznaczyła, że przez rok muszę utrzymać się na powierzchni żeby nie zwracać z odsetkami całej kwoty. Wiesz jak to bardzo dobrze motywuje?

Pierwsi klienci pojawili się szybko czy trzeba było o nich się postarać i jak to zrobiłeś, jakimi sposobami skusiłeś ludzi do swojej szkoły?

Plan był prosty, żeby ktokolwiek zapisał się na zajęcia musi wiedzieć o istnieniu szkoły. Na początek lokalne warsztaty wraz z krótkim przedstawieniem idei szkoły i naszych zajęć, kanał Youtube, ulotki i przede wszystkim „żywa reklama” czyli pierwsi zadowoleni studenci, którzy przekazywali w świat informację o Drumsetpro School. Dalej już samo poszło.

Moment przełomowy, to moment kiedy zaczęły powstawać kolejne oddziały twojej szkoły czy jakiś inny, który dobrze pamiętasz?

Takich momentów było sporo i oddziały były raczej rezultatem rozwoju Drumsetpro. Utkwiła mi za to w pamięci bardzo mocno sytuacja gdy po jednym z pierwszych koncertów uczniów, wszyscy potwornie zmęczeni i nabuzowani adrenaliną składaliśmy na scenie sprzęt. W pewnym momencie podszedł do nas ojciec jednego z występujących chłopców i ze łzami w oczach podał mi dłoń, uścisnął z siłą imadła i powiedział „Bardzo dziękuję”. Nie analizowałem w tamtym momencie, raczej palnąłem coś głupiego w stylu nie ma za co. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że to co robimy jest dla kogoś ważne.

Wydaje mi się, że najtrudniej jest dobrać sobie odpowiednich ludzi do współpracy, żeby zbudować jakość i wyjątkowy klimat szkoły. Jak było u ciebie?

To prawda, to jest najtrudniejszy i najbardziej zawodny element całej układanki. Na szczęście trafiłem na wspaniałe osoby z którymi mam przyjemność współpracować, realizować kolejne pomysły i przedsięwzięcia. Szkoła to przede wszystkim ludzie. Mam najlepszych instruktorów
o jakich mogłem tylko marzyć. Są zaangażowani, oddani, pełni pomysłów i zwyczajnie sympatyczni. Mogę na nich polegać i bardzo dobrze się rozumiemy a to dla mnie podstawa.

A tak z drugiej strony to, nie wolałeś zostać zawodowym perkusistą i żyć sobie z grania, mam na myśli zespół, z którym podróżowałbyś sobie po Polsce, a może nawet świecie, zamiast zajmować się tymi wszystkimi papierkami związanymi ze szkołą?

Od tego zaczynałem swoje marzenia o graniu. Chciałem mieć swój zespół, wielkie koncerty, życie w trasie itd. Dziś myślę, że jestem wielkim szczęściarzem, że udało się stworzyć i ciągle rozwijać takie miejsce jak Drumsetpro School. To duże wyzwanie logistyczne i administracyjne ale też ogromna satysfakcja. Na trudy nie narzekam bo jest ich zdecydowanie mniej.

Dzisiaj masz już w swojej bazie sześć oddziałów, dobrze policzyłem czy wyprzedziłeś mnie i otworzyłeś już kolejny oddział? Dumny jesteś z tego powodu?

Tak mamy sześć miejsc w których prowadzimy zajęcia ale na tym nie koniec. A dumny jestem przede wszystkim z naszych studentów, ich małych i większych sukcesów. Z tego, że każdego dnia dzielnie walczą ze swoimi ograniczeniami i słabościami a dzięki naszej pomocy mogą je pokonywać. To wspaniałe uczucie widzieć rozwój a wraz z nim czystą radość jaką niesie ze sobą granie na perkusji.

Angażujesz się bardzo w swoją szkołę, bo nie opiera się ona tylko na lekcjach gry na perkusji, ale rozwinąłeś ją o warsztaty perkusyjne, na które zapraszasz polskie i zagraniczne gwiazdy perkusji oraz kliniki perkusyjne. Bardzo się to chwali, bo mógłbyś odcinać kupony ale tego nie robisz i dajesz z siebie jeszcze więcej, dlaczego? 

Odpowiedź jest bardzo prosta, jestem wiecznie niezadowolony (śmiech). A tak serio to sam chciałem uczestniczyć w podobnych wydarzeniach w czasie kiedy zaczynałem swoją przygodę z perkusją. Mieć na wyciągnięcie ręki swojego idola, porozmawiać z nim nie tylko o bębnach – uwierz mi, że dla wielu ludzi to bezcenna pamiątka na całe życie.

Śląskie korzenie są bardzo silne i czyżby stąd w Tobie taka siła i pracowitość, upartość w dążeniu do celu, a jednocześnie bycie sympatycznym człowiekiem?

Zapytaj o to moich współpracowników, studentów. Bywam uparty i upierdliwy, często czepiam się detali ale wynika to tylko i wyłącznie z tego, że sam od siebie dużo wymagam. Zatem odpowiadając na pytanie, tak w tym aspekcie często wychodzi ze mnie Śląsk.

Jeszcze jedno Przemku… Koncert uczniów! Fantastyczny pomysł, pełen profesjonalizm, profesjonalna scena, nagłośnienie, video, foto, pełna oprawa sceniczna, występ przed żywą publiką – doskonałe doświadczenie dla uczniów. Wiem, że już zarezerwowałeś piękny obiekt na siódmy koncert uczniów, który odbędzie się w czerwcu 2018 roku. Możesz zdradzić coś więcej czy na razie oprócz sali, reszta jest tajemnicą?

Wszystko się zgadza, 7 Koncert Uczniów Drumsetpro School odbędzie się 13 czerwca 2018 roku o godzinie 18:00. Tak jak wspomniałem stawiam sobie bardzo wysoko poprzeczkę dlatego po sześciu poprzednich, udanych edycjach postanowiliśmy pójść o krok dalej. Udało się zarezerwować termin w pięknej sali Chorzowskiego Centrum Kultury. Resztę zachowam dla siebie ponieważ szykujemy na ten wieczór kilka niespodzianek, mogę jedynie dodać, że produkcja i oprawa będzie wyjątkowa. Oficjalne zaproszenie dla ekipy Magazynu Perkusista również się pojawi.

Przemku, czego można chcieć więcej, mając prawie wszystko o czym marzyłeś. Jest jeszcze coś?

Długi urlop bez telefonu i dostępu do internetu.

Chciałbyś dodać coś od siebie?

Działajcie, tak po prostu. Nie rozmyślajcie w nieskończoność o swoich marzeniach, tylko wykorzystujcie nadarzające się okazje żeby je urzeczywistnić. Mniej gadania więcej słuchania, dbajcie o zdrowie no i ćwiczcie te cholerne rudimenty ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Szopix, Drumsetpro, KE.

Integration & Groove VI

           Warsztaty perkusyjne Integration & Groove, to już VI edycja warsztatów, które kolejny raz odbędą się w Błażowej koło Rzeszowa, gdzie coraz częściej pojawiają się zagraniczne gwiazdy. Nadszedł czas na zmiany i podczas VI edycji, gościem specjalnym będzie Tomek Machański, który obecnie koncertuje z Wojtkiem Pilichowskim oraz uczy w Drumsetpro School.

Żeby wprowadzić was w klimat warsztatów, zapytałem Tomka osobiście, jakie ma plany związane z warsztatami i co na nich zaprezentuje. Przekonajmy się więc co słychać u naszego wybitnego perkusisty i jakie ma plany na warsztaty Integration & Groove VI.

 

Obecnie współpracujesz z Wojtkiem Pilichowskim, uczysz w Drumsetpro School, prowadzisz warsztaty w Muzycznej Owczarni, jesteś wykładowcą Kreatywnych Warsztatów Wojtka Pilichowskiego. Projekty, w których się udzielasz to między innymi Marek Piowczyk Trio, Marcin Pater Trio, Chór Gospel „Z Miłości” i żeby było mało, grasz jeszcze na klawiszach w God’s Property (i nie tylko tam). Człowieku, kiedy Ty to wszystko ogarniasz?

Od poniedziałku do niedzieli… w każdym tygodniu… :-)… Rzeczywiście jest tego trochę, ale daję radę! Lubię różnorodność w muzyce, dlatego świadomie związany jestem z kilkoma projektami o różnej stylistyce.

Czy te wszystkie składy są aktualne czy coś się zmieniło?

Wszystkie są aktywne. Wiadomo, nie koncertuję z każdym codziennie, ale ciągle działamy.

Hmm… aż się dziwię, że nie zostałeś wybrany jako Nadzieja Perkusyjna nr 1 w Polskich Nagrodach Perkusyjnych. Ale może następnym razem Ty. Jakie emocje towarzyszyły Ci po odczytaniu wyników, wkurzyłeś się czy nie zależy Ci na nagrodach/tytułach i robisz swoje?

Całe życie robię swoje.

Uczysz w Drumsetpro School, a droga z tej szkoły do warsztatów Integration & Groove jest bardzo bliska. Będzie to już szósta edycja, podczas której będziesz gościem specjalnym warsztatów. Jak zareagowałeś na zaproszenie?

O zaproszeniu poinformował mnie Przemek Bajer – dyrektor szkoły Drumsetpro, a następnie Karol Nabożny – pomysłodawca warsztatów. Bardzo się ucieszyłem, ponieważ uwielbiam dzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z pasjonatami, których na pewno w Błażowej nie zabraknie!

Często pojawiają się u Ciebie propozycje prowadzenia warsztatów perkusyjnych, oprócz tych stałych, które prowadzisz w Jaworkach?

Czasami zostaję zaproszony na tego typu imprezy.

Co dają warsztaty, czego nie daje szkoła muzyczna. Jak byś to porównał, bo masz doświadczenie w tych dwóch światach i  pewnie zauważyłeś jakieś różnice, chyba że się mylę i trudno to porównać, bo warsztaty to warsztaty, a szkoła to szkoła?

Każda forma jest dobra i w każdej mamy do czynienia z innym pedagogiem. Dlatego uważam, że warto korzystać ze wszystkich możliwości – wiedza i warsztat od różnych nauczycieli są nie do zastąpienia! Wystarczy tylko potem zrobić selekcję we własnym zakresie i budować tym samym własną osobowość muzyczną.

Co zamierzasz zaprezentować na tych warsztatach, czy masz jakiś specjalny plan dla uczniów, czy będziesz kontynuował to, co obecnie przerabiasz z uczniami w Drumsetpro School?

Dopiero będę przygotowywał program, ale nie zabraknie na pewno Techniki Moellera i klasycznych pozycji wybitnych autorów – Gary Chaffee, Gary Chester, David Garibaldi, Peter Magadini i innych.

Pamiętam warsztaty z Tobą w Jaworkach i szczerze, zapamiętałem je jako najlepsze, najbardziej pracowite, więc myślę że i w Błażowej taki będzie odbiór, bo to co robisz, robisz absolutnie profesjonalnie i z pasją.

Bardzo mi miło, że tak myślisz i mam nadzieję, że rzeczywiście w Błażowej odbiór będzie podobny. Uczę już od lat i robię to z wielkim oddaniem i pasją. Jakby nie było muzyka jest jedną z moich życiowych miłości!

 

Zastanawiam się czy występują u Ciebie jakieś podziały, mam na myśli, czy lubisz bardziej koncertowanie od uczenia, czy warsztaty od lekcji prywatnych, jak to jest u Ciebie?

Każda z wymienionych aktywności jest przeze mnie lubiana. Czasem przychodzą tylko jakieś wahania, że spada mi trochę chęć wykonywania którejś na rzecz innej, ale to naturalne, wynika to chociażby z nastroju w danym dniu – raczej nic groźnego :-)…

Jeszcze jedno Tomku…

Jesteś bardzo zapracowanym muzykiem i to nie ulega wątpliwości… Ale żeby tego było mało to, powiększyła Ci się rodzinka, czego z całego serca Ci gratuluję! Tylko zastanawiam się jak godzisz życie zawodowe z rodzinnym. Samodyscyplina czyli życie z zegarkiem w ręku czy też wsparcie rodzinne, kompromis itp?

Dziękuję bardzo! Przyjście na świat mojego syna było absolutnie niezwykłym wydarzeniem, na pewno jednym z najszczęśliwszych w moim życiu! A teraz tylko pozostaje być dobrym ojcem!

Słowo motywacyjne dla młodych pasjonatów perkusji, którzy jeszcze nie zdecydowali się na warsztaty w Błażowej?

Jeżeli jesteście pasjonatami perkusyjnymi, to nie ma się nad czym zastanawiać! Zachęcam gorąco do zapisów na Integration & Groove!

 

Przygotował: Paweł ‚Mr. Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Tomka Machańskiego

Tomasz Łosowski i warsztaty perkusyjne w Suwałkach!

           Już 21.01.2018 roku w Suwałkach odbędą się cykliczne warsztaty perkusyjne. Tym razem swoją wiedzą i umiejętnościami podzieli się  Tomasz Łosowski. Workshop połączony z recitalem artysty, tradycyjnie odbędzie się w sali widowiskowej hotelu „Loft”. Spotkanie zaplanowane jest na godzinę 15.00.
Organizatorem wydarzenia jest Rafał Marczyk, sklep muzyczny MjM oraz „Akademia Dźwięku MjM”. Cena biletu 50 zł.
Od kilku lat w  Suwałkach działa całkiem spora grupa młodszych i starszych miłośników sztuki gry na perkusji. Pod okiem Rafała Marczyka uczą się podstaw gry.Jednak trudniejsze i bardziej zaawansowane ćwiczenia i techniki przekazują zapraszani do Suwałk zawodowcy jak Cezary Konrad, Krzysztof Dziedzic, Mirosław Hady, Tomasz Torres, Szymon Baranowski, Bartosz Nazaruk.
Spotkania te cieszą się zawsze sporą popularnością i zainteresowaniem, nie tylko wśród bębniarzy.
Nowy 2018 rok „warsztatowy” w Suwałkach rozpocznie Tomasz Łosowski. Organizatorzy jak i partnerzy wspomagający przedsięwzięcie gorąco zapraszają wszystkich zainteresowanych nie tylko z Suwałk ale też z Augustowa, Olecka, Gołdapii i nie tylko.
Zapraszamy!!!

Kłodnicka Drum Workshop II

          Kłodnicka Drum Workshop 2, była już drugą edycją warsztatów perkusyjnych we Wrocławiu w Szkole Muzycznej I Stopnia, którą zainicjował Grzegorz Szymański wraz z Michałem Polakiem. Była to kolejna odsłona warsztatów perkusyjnych, których jak wiemy, w naszym kraju nie brakuje. Jednak, mimo pełnego kalendarza warsztatów perkusyjnych w Polsce, zainteresowanie warsztatami we Wrocławiu było owocne. Wsparcie Szkoły, grona pedagogicznego oraz rodziców było na najwyższym poziomie i wszyscy czuliśmy się jak jedna wielka rodzina. Jest to bardzo ważny aspekt, bo przecież nie chodzi tylko o samo granie na perkusji, ale przede wszystkim o stworzenie przyjaznego klimatu, który zawsze sprzyja warsztatom perkusyjnym. 

Gośćmi specjalnymi warsztatów byli Karol Nabożny ( Drumsetpro School, Sławomir Grzymek i Pijani -Lekko Pijani ) oraz Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz ( DW Artist, I Was Born Twice, Animations, Tango Luz, Drumsetpro School ). Czyżby to nadchodzący kolejny duet perkusyjny? Owszem, współpraca idzie pełną parą i pierwsze wspólne występy tych artystów już za nami. Jak było? Zacznijmy od początku…

Grupy podzielone były na: podstawową, średnio zaawansowaną i zaawansowaną, w których w sumie było 21 uczestników, a więc zainteresowanie było przyzwoite.

Mając jednak nawet najlepszy plan, trudno przewidzieć co wydarzy się podczas warsztatów. Mimo podziału na grupy, każdy z uczestników, posiada różne umiejętności i dlatego trzeba też podejść indywidualnie do każdego ucznia.

Wykładowcami podczas Kłodnicka Drum Workshop II, byli: Grzegorz Szymański, Michał Polak oraz goście specjalni – Karol Nabożny i Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz.

Jak wiemy, warsztaty mają za zadanie być dynamiczne i przekazać najistotniejszą wiedzę, bo wykładowców jest wielu, a czas jest ograniczony. Skupiliśmy się przede wszystkim nad groov’em i jego budową, brzmieniem, jakością wykonywanych ćwiczeń, poprawnej technice, dynamice i pracy w zespole.

Dlaczego tak konkretnie i szczegółowo?

Warsztaty mają za zadanie uzupełnić/wzbogacić wiedzę uczniów, poszerzyć ich horyzonty w grze na perkusji, nauczyć motywacji, pozytywnego myślenia, dobrej zabawy w grze na perkusji, aby kojarzyła się z czymś przyjemnym, a nie tylko z zwykłym i nudnym stukaniem w garnki ;-)…

Przede wszystkim ‚myślenie’…

Warsztaty to coś, czego nie daje program/system w państwowych szkołach muzycznych, gdzie niestety nauczyciele muszą trzymać się kurczowo programu narzuconego z góry, ale w połączeniu z warsztatami, daje to dodatni wynik.

Oczywiście, nie krytykuję polskiego systemu nauczania, tylko chcę wyjaśnić, że połączenie tych dwóch światów, daje nam większe możliwości.

Wielkie brawa dla odważnych szkół, które otwierają się na organizowanie warsztatów perkusyjnych, bo praca z artystami, którzy występują na wielkich scenach muzycznych to, wielka siła!

Można też poznać życie artystów od kuchni, jak wygląda praca w zespole, trasa, życie w busie, spanie i jedzenie w różnych miejscach świata, jak prowadzić swoją karierę, jak kreować swój wizerunek, jakim być człowiekiem, jak zadbać o swoje zdrowie na codzień i w trasie…

Dzień I

„Warsztaty perkusyjne to, nie tylko nauka dla dzieci, ale również dla wykładowców, bo ucząc kogoś, uczysz siebie.”

Najbardziej wymagającą grupą do ogarnięcia była grupa podstawowa, a więc w skrócie – takie dzieciaki mogą skupić się maksymalnie kilka minut i zaraz zaczynają gonić podczas zajęć ;-)… ale uważam, że dobry groove przyciągnie każdego i tak się stało. Każdy z nich, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie, po kilku minutach prób i błędów, zaczynał łapać rytm i wychodziło im to bardzo dobrze.

Kolejna grupa – zaawansowana, była najmniejsza, bo składała się z czterech uczniów, ale patrząc na czas, który mieliśmy dla każdej grupy to, odpowiednia ilość, aby móc każdemu poświęcić trochę czasu na zrobienie odpowiednich ćwiczeń. Po dynamicznej rozgrzewce, która składa się z kombinacji jedynek, dwójek, trójek, czwórek, paradiddle itp., przeszliśmy do grania na zestawie. Przyznam że umiejętności były zadziwiające.

Ostatnią grupą pierwszego dnia, z którą prowadziłem zajęcia, była grupa średniozaawansowana… I co mnie zaskoczyło, ta grupa była najbardziej zaangażowana emocjonalnie. Chęć gry na zestawie była tak ogromna, że zajęcia przeciągnęły się poza zaplanowany czas.

Dzień II

W drugim dniu warsztatów, od pierwszej minuty, ćwiczenia z grupami odbyły się bardzo płynnie i wszyscy grali jak z nut. Grupą podstawową drugiego dnia zajęli się Grzegorz Szymański i Michał Polak, którzy przygotowywali grupę do koncertu finałowego. Bardzo podobał mi się występ młodzieży, która z Grzegorzem Szymańskim zagrała utwór Michaela Jacksona „Billy Jean”. Wielkie gratulacje za super występ!

Karol i Paweł zajęli się grupami średnio zaawansowaną i zaawansowaną. Praca nad budową solidnego rytmu była naprawdę bardzo owocna.  Trzeba było mocno pilnować czasu, który bardzo szybko uciekał przez ogromne zaangażowanie dzieciaków. Warto było jednak przeciągnąć planowany czas, bo rozwój podczas zajęć był bardzo dynamiczny.

Koncert

Podczas koncertu wystąpili uczniowie warsztatów i Szkoły Muzycznej oraz wykładowcy. Duet Paweł & Karol, o którym wspomniałem wcześniej, rozwija się prężnie i zdobywa z powodzeniem kolejne miasta, które zainteresowane są organizowaniem warsztatów. Chłopaki zagrali Sambę na dwa zestawy. Był to bardzo ciekawy występ na zasadzie ‚pytań i odpowiedzi’, który pokazał widzom, że perkusja nie ma ograniczeń, i że można się nią bawić w różnych konfiguracjach i co najważniejsze – może być bardzo muzykalna, o czym często zapominamy.

Grzegorz Szymański dał również wielki pokaz umiejętności perkusyjnych. Grzegorz jest niesamowitym muzykiem, prezentującym klasyczny styl, na poziomie światowym. Myślę że gdyby odwrócić mu ksylofon do góry nogami podczas występu i odebrać pałki to, spokojnie poradziłby sobie grając swoimi kończynami. Po prostu jakby byli jednością… Ogromne serce do muzyki – wow!

Michał Polak dał pokaz w stylu latynoskim, który rozgrzał publiczność, prezentując swoją wszechstronność i ogromne doświadczenie za bębnami. Michał, podobnie jak Grzegorz, są nauczycielami w Szkole Muzycznej, w której odbywały się warsztaty. Z pewnością ich występ przekonał władze szkoły do zorganizowania kolejnej edycji warsztatów w przyszłym roku.

Myślę jednak, że to dzieciaki były najważniejszym punktem programu i ich występ, przygotowany przez Grzegorza i Michała. Było to bardzo dynamiczne i muzykalne przedstawienie. Dzieciaki pokazały ogromne zaangażowanie i serce do muzyki, za co zostały wynagrodzone wielkimi brawami. Radość rodziców sięgała zenitu, bo przecież każdy rodzic jest dumny z swojego dzieciaka, kiedy one odważnie prezentują swoje umiejętności.

Podsumowanie

Po bardzo udanym koncercie uczniów oraz nauczycieli i gości specjalnych, zostały rozdane upominki – gadżety perkusyjne od firm Music Dealer i Music Info oraz najważniejsze – dyplomy za udział w warsztatach.

Plan warsztatów został w 100% zrealizowany. Padło wiele pozytywnych opinii oraz wstępnych decyzji, co do zorganizowania kolejnej edycji warsztatów.

Bardzo nas to cieszy, ponieważ to znaczy, że nasza praca i poświęcenie dla muzyki ma sens i przynosi wielki odzew.

Wniosek?

Nie czekajmy na gwiazdkę z nieba, schowajmy ego do kieszeni i działajmy, pracujmy, rozwijajmy się, pokazujmy, bądźmy aktywni, uczynni i dzielmy się wiedzą z innymi.

Patrzmy cały czas w przyszłość, aby budować coraz większe zainteresowanie warsztatami i coraz większą bazę warsztatowiczów, która kiedyś z pewnością wyrośnie na wielkich muzyków.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Grzegorz Rudnicki i Stanisław Barczyk

Aaron Spears… Czas na solidny groove ;-)…

                      Kolejny raz, w naszych pięknych polskich progach, gościł wyjątkowy perkusista Aaron Spears ( przyp. były perkusista Usher, aktualnie Ariana Grande ). Zainteresowanie tym wydarzeniem było zaskakująco spore, bo szczerze pisząc, zdarza się, że koncerty nie przyciągają tyle ludzi, ile na warsztaty perkusyjne, a zainteresowanych przybyło ponad 200 osób.

W Polsce od kilku lat, perkusja wiedzie prym, i można powiedzieć, że stała się instrumentem na tyle egzotycznym, że prawie każdy chce na niej grać, a zainteresowanie rośnie z roku na rok, patrząc przez pryzmat ilości organizowanych warsztatów perkusyjnych.

Szczerze, w ogóle mnie to nie dziwi, bo przecież perkusja jest sercem muzyki, jej tempem, rytmem, która prowadzi zespół do przodu i stety lub niestety, bardzo odpowiedzialnym stanowiskiem, bo kiedy perkusista zawali to leży cały zespół, więc solidny groove jest na wagę złota…

Perkusja i perkusista, zawsze stawiani byli z tyłu, raczej niewidoczni i niedoceniani, ale to się zmieniło i dzisiaj bardzo dużo mówi się o perkusji i perkusistach, co jest bardzo miłe i nie chodzi mi o zaspokajanie swojego ego lecz szacunek dla najbardziej fizycznego instrumentu.

Przypomnę, że początki perkusji powstały z myślą o komunikowaniu się między ludźmi, dlatego zbudowano ją jako duży i głośny instrument, bo kiedy ludzie mieszkali daleko od siebie i chcieli sobie przekazać jakiś komunikat, robili to za pomocą dużego i głośnego bębna.

Dzisiaj perkusja jest wiodącym instrumentem i budzi na prawdę wielkie zainteresowanie, co potwierdza polski kalendarz perkusyjny 2017 ;-)…

http://magazynperkusista.pl/wydarzenia/4044-kalendarz-imprez-perkusyjnych

Warsztaty

Przejdźmy do naszego gościa, który wystąpił w Polsce 30 października w Grodzisku Mazowieckim, a winną tego wydarzenia była Emilia Benedykcinska, która już kolejny raz udowodniła, że perkusja to jej wielka pasja, i że nie ma granic, aby spełniać swoje marzenia i przy okazji marzenia wielu ludzi, którzy kochają świat perkusji.

Miałem zaszczyt wybrać się w podróż na Aarona z Krystianem Czarneckim i Maćkiem Nowakiem. Łatwo nie było, auto zawalone perkusją po sam dach i nas trzech to, w jednym samochodzie spore wyzwanie, tym bardziej że jechały z nami dwa zestawy. Dlaczego? Przygotowana była niespodzianka dla gości, czyli chętni mogli wykazać się swoimi umiejętnościami i pod koniec występu Aarona, można było z nim zagrać na dwa zestawy.

Jednak zanim do tego doszło to, trzeba było rozłożyć bębny DW Collector’s dla Aarona, żeby nasza gwiazda była zadowolona kiedy przyjedzie na próbę dźwięku. Hmm, ciekawa rola, być technicznym Aarona ;-)…

Każde doświadczenie jest na wagę złota, uczy nas szacunku, pokory, daje nam wiedzę i poszerza horyzonty.

Medialną część tego wieczoru, pełnił oczywiście Maciej Nowak z magazynu Perkusista oraz wielkim okiem obserwował to wszystko Bartek „Szopix” Czerniachowski, który nagrywał występ Aarona, co będzie można wkrótce obejrzeć na www.drumcover.pl

Przyszedł czas na występ Aarona…

Z pewnością, nie napiszę tutaj nic nowego, bo przecież prawie każdy wie na czym polega półtorej godzinna klinika perkusyjna ( granie, pytania, odpowiedzi itp. ), ale jednak podkreślę tutaj wyjątkowy feeling i serce z jakim Aaron gra na bębnach. Zresztą podkreśla to, kiedy zadają mu pytania, jak to grasz, dlaczego tak grasz, a jak to robisz, ile trzeba ćwiczyć i co ćwiczyć? Aaron swoim skromnym głosikiem odpowiadał – „Ja po prostu gram sercem, stroję bębny tak jak czuję i słyszę, gram muzykę którą czuję i nie robię nic wbrew sobie”.

Rzeczywiście w świecie, gdzie jest tak wielki dostęp do ćwiczeń i wiedzy perkusyjnej, podkreślenie tego aby grać sercem i nie robić niczego wbrew sobie, jest cenną uwagą, bo młodzi ludzie dzisiaj, bardzo chcą dogonić swoich idoli, być lepsi, szybsi i nie wiadomo co jeszcze, a przecież to nie o to chodzi. Często nie wychodzi nam to, co robimy, bo właśnie nie robimy tego z serduchem, tylko po to by udowodnić komuś swoją wielkość, jakieś chore ego, ale tak to nie działa… Działa to wtedy, kiedy wkładamy w to serce!

Poza tymi cennymi informacjami z strony Aarona, jego gra,wyczucie, rytm, były niesamowite. Jednej rzeczy mogę się przyczepić… Brzmienie! Niestety nie moja bajka, brzmiało bardzo pudełkowo, bez mięsa, jakoś nie pasowało mi to do Aarona ale widocznie jemu to odpowiada, a może to też wina akustyka… Cóż! Ogólnie było super i nie mam tutaj zamiaru skupiać się na niedociągnięciach, bo takie zawsze można znaleźć.

Niespodzianka…

Na koniec kliniki, Maciej Nowak wpadł na scenę zagadując do Aarona, że mamy na sali specjalnego gościa, który jest jego kolegą i żeby wywołał go do wspólnego zagrania na scenie. Oczywiście chodziło o Igora Faleckiego. Po wspólnym wołaniu jego imienia, Igor wstał i zagrał z Aaronem. Był to bardzo dynamiczny występ, który został wynagrodzony wielkimi brawami.

Występ Igora, zmotywował kolejnych uczestników do zagrania z Aaronem i rozpoczęło się wielkie hałasowanie ;-)…

Chciałbym pochwalić Igora za jego rozwój, umiejętności, wytrwałość w dążeniu do celu i sumiennej realizacji swoich marzeń. I również rodzicom Igora. Przede wszystkim brawa dla nich, za poświęcenie jakim obdarowali Igora, aby chłopak mógł się rozwijać. Taka motywacja od strony rodziców to, wielki skarb i życzę każdemu dzieciakowi, aby mógł mieć taką motywację.

Od siebie…

Warsztaty perkusyjne mają wielką moc i przyciągają coraz więcej świadomych ludzi, co jest znakiem, że bębny rosną w siłę!

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami  i podsumowując kalendarz perkusyjny 2017 roku, mogę przyznać złoty medal dla Polski, nie tylko za ilość zorganizowanych warsztatów, ale przede wszystkim za ich jakość, bo jakość jest najważniejsza!

Idziemy do przodu, i liczymy na to, że rok 2018, będzie równie syty w perkusyjne święta i będziemy inspirować się najlepszymi perkusistami z polski i świat.

Tym czasem łapmy świąteczny rytm i cieszmy się nadchodzącymi świetami ;-)…

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

 

 

Rick Latham and Funky Groove

Witaj kolejny raz w Polsce Rick! 

Ohh, dziękuję Paweł. Czuję się tutaj wspaniale, byłem już wiele razy w Polsce, m.in. podczas festiwalu Drum Fest. Polska to wspaniały kraj i ciesze się , że mogłem tutaj wrócić.

Czujesz się zmęczony po podróży i zamierzasz odpocząć przed warsztatami?

Nie, absolutnie! Czuje się wspaniale, jedźmy coś zjeść i pogadajmy.

Dlaczego przeprowadziłeś się do Europy, co było głównym powodem, brak pracy w USA?

Przeprowadziłem się, ponieważ miałem tutaj pracę, więc przyjechałem. Bardzo lubię Europę i czuję się tutaj super. Kocham poznawać nowych ludzi, ich kulturę, system, kuchnię itp. Bardzo lubię historię, dużo czytam, więc odkrywanie świata jest dla mnie przyjemnością.

Gdzie mieszkasz obecnie?

We Włoszech w Milanie.

Dlaczego Włochy?

Paweł, to jest tak magiczny kraj, że nie znam takiego drugiego, i stąd mam blisko wszędzie. W Milanie gdzie mieszkam, mamy bardzo dobrze rozwinięte metro, którym przemieszczam się wszędzie, a mój samochód stoi w garażu ( śmiech ).

Znalazłeś miejsce dla siebie na tym świecie, a czy znalazłeś miejsce w życiu prywatnym, bo przecież ono jest równie ważne, dla zachowania równowagi i dystansu?

Oczywiście. Moja Żona jest Koreanką, jesteśmy małżeństwem od 20 lat i jest moją drugą żoną. Jest projektantką mody damskiej i jest w tym świetna. Oboje robimy to co kochamy więc jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Jak ją poznałeś?

Poznałem ją na imprezie, na której grałem i tak zostało do dzisiaj ;-)…

Wróćmy do twoich początków. Zaczynałeś gdy miałeś 12 lat. Co wtedy myślałeś, jakim chciałeś być perkusistą, wszechstronnym czy skupionym na jednym gatunku?

Zawsze chciałem grać na perkusji i zawsze chciałem być wszechstronny, ponieważ kocham grać, a po drugie, czym więcej umiesz, tym więcej masz pracy, prosta sprawa. Trzeba być otwartym i elastycznym bo świat idzie cały czas do przodu.

Co z Twoją rodziną, czy twoi rodzice jeszcze żyją Rick?

Niestety moi rodzice już nie żyją, ale cudownie ich wspominam, bo to byli ludzie, którzy bardzo wspierali mnie w tym co robię, czyli w graniu na perkusji. Myślę, że dzięki nim jestem tym kim jestem.

Rick, masz już 62 lata. W Polsce ludzie modlą się w tym wieku, żeby dożyć emerytury… A Ty wciąż pracujesz, grasz, nie myślisz by przestać i jak się z tym czujesz?

Masz rację, mam 62 lata i wiesz co? Czuję się świetnie, kocham to co robię, jestem bardzo zapracowanym perkusistą, i nie zamierzam przechodzić na emeryturę. Kocham moje życie, i czuję się z tym bardzo dobrze.

Jak bardzo zapracowanym?

Gram, uczę, prowadzę warsztaty, ponieważ moje książki, które napisałem kilkadziesiąt lat temu, nadal są popularne i ludzie z nich korzystają, co mnie bardzo cieszy i dlatego mam dużo pracy.

Obecnie pracujesz z kimś na stałe czy pracujesz sesyjnie?

Koncertuję z moim Trio Band ale obecnie najwięcej nagrywam sesyjnie.

Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze, człowiek czy muzyka?

Oczywiście, że człowiek! Myślisz, że dlaczego ludzie grają ze sobą? Bo są mega muzykami? Nie! Absolutnie nie! Grają, bo siebie uwielbiają, bo czują wspólne dobro i szacunek, które ich łączy. Jeśli tego nie ma, nie ma nic…

Coś jeszcze?

Komunikacja! Jest bardzo ważna na scenie i poza sceną, bo występy na scenie to tylko chwila, a życie poza nią to długa podróż w busie, autobusie czy samolocie.

Jakie pytanie najczęściej zadają ci uczniowie na warsztatach?

Hmm… Niestety to, jak stać się popularnym i jaka jest na to recepta?! Ale prawda jest taka, ze nie ma na to recepty, i co ważniejsze… Odpowiadam! Nie próbujcie być popularni, tylko starajcie się być dobrymi ludźmi, bo to jest najważniejsze! Jeśli jesteś dobrym człowiekiem to, reszta przyjdzie sama, bo tak to działa!

Wracając do Stanów… Często słyszę od ludzi, którzy byli tam na wycieczce i zachłysnęli się tamtym światem  – „stary, tam jest życie, tam zrobiłbym karierę”… Co ty na to Rick?

Ludzie, którzy przyjeżdżają tam na wycieczki, nie zdają sobie sprawy jak trudno jest tam żyć, żyć na poziomie, bo przecież Stany to największa mieszanka narodowościowa świata i żeby tam coś osiągnąć to, trzeba się naginać na wszystkie strony. Przede wszystkim, trzeba lubić takie życie, życie w gonitwie bez końca… A po drugie obecne życie pod rządami Trampa, nie jet już takie egzotyczne i bezpieczne… Ale nie mówię nie, trzeba spróbować, żeby się przekonać.

Porozmawiajmy o twojej przeszłości, gdy byłeś młody i prowadziłeś rock’n’ rollowe życie. Pamiętasz tamte czasy?

Kiedy skończyłem studia, zacząłem grywać po klubach z różnymi lokalnymi zespołami, czasami grałem wesela, różne imprezy. Wtedy byłem młodym i wolnym człowiekiem, więc bawiłem się na maxa. Wtedy wszyscy braliśmy kokainę, w ilościach ogromnych, takie były czasy i dragi były dobrej jakości. Dzisiaj narkotyki to szajs, bo wszyscy kombinują i miksują. Dziękuję Bogu że żyję, bo to był bardzo szalony czas ale w pewnym momencie powiedziałem stop!

Dlaczego?

Przestałem, ponieważ zaczęło mi to przeszkadzać, poczułem się w pewnym momencie wyczerpany. Urodziło mi się dziecko. Oprócz tego widziałem jak umierali moi przyjaciele przez branie kokainy i powiedziałem koniec bo chciałem żyć i nadal chcę bo kocham moje życie.

Jaką masz receptę na szczęśliwe życie?

Robić to co się kocha! Przez to że robię to co kocham, gram na perkusji, podróżuję poświecie, poznaję nowych ludzi, kulturę, sprawia że jestem szczęśliwy i pełen energii.

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz, archiwum Rick Latham, Alberto Zampieri.