John JR Robinson – Groove… Groove… Groove ;-)…

Lekcja solidnego groove’u, która miała miejsce w zeszłym tygodniu w chorzowskiej Sztygarce z Johnem JR Robinsonem i Felixem Lehrmannem, zapadła chyba wszystkim w pamięci i szybko o niej nie zapomnimy.  Zapach solidnego groovienia będzie unosił się jeszcze długo w chorzowskiej kulturze.

Klinika perkusyjna odbyła się w fantastycznym miejscu –  Sztygarka.pl, cóż więcej będę się rozpisywał, niech każdy sobie sam sprawdzi co to za magiczne miejsce, które sprawiło, że impreza odbyła się na totalnym luzie.

Oczywiście nie tylko miejsce, ale również ludzie tacy jak – Przemysław Bajer ( Drumsetpro School ), Wojtek Węglarczyk ( Śląskie Centrum Perusyjne ) czyli współorganizatorzy oraz Krystian Czarnecki ( GEWA Drums ) i Maciej Nowak ( Magazyn Perkusista ), zbudowali klinikę na najwyższym poziomie.

Wielkie brawa za kolejne wielkie wydarzenie perkusyjne, które tym razem przeniosło się w kosmos, bo podobno aż tam, powędrowały nagrania naszego bohatera groove’u JR’a.

Podczas wywiadu dla Perkusisty, który przeprowadził Maciej Nowak, przed występem JR’a – Maciej zapytał: JR, ty chyba nie grałeś tylko w kosmosie? JR na to odpowiedział – „wiesz, z tego co wiem to, podobno moje nagrania zostały wysłane w kosmos” – no i ręce opadły ;-)…

Wielki człowiek, z wielkim poczuciem humoru, podczas wczorajszej kliniki, przekazał najistotniejsze czynniki, na które powinniśmy zwracać uwagę podczas gry, nagrywania, prowadzenia swojej kariery itd.

Groove, groove, groove, to najważniejsze co potrzebujemy do grania muzyki i tańczenia. Kiedy muzyka buja, a ludzie tańczą to pełnia szczęścia i nic więcej nam nie potrzeba.

Felix Lehrmann

Zanim jednak rozpiszę się o JR Robinsonie, bo przecież nie da się opisać tego człowieka w kilku słowach, a nawet zdaniach to, napiszę kilka zdań o bardzo ciekawym perkusiście z Niemiec, który dzieli scenę i otwiera kliniki JR Robinsona.

Tutaj dało się odczuć młodość i chęć grania dużo nut, co sam muzyk powiedział: „uwielbiam grać muzykę, gdzie mogę grać dużo nut, ponieważ pracując w studio, muszę schować swoje ego, i grać to, co ode mnie wymaga dyrektor muzyczny”.

Nie znaczy to jednak, że ten młody artysta nie potrafi zagrać solidnego groove’u, bo potrafi i wychodzi na to, że podoba się to niemieckim gwiazdom, ponieważ Felix, rocznie gra około 200 koncertów!

Zapytany, czy ćwiczy i co ćwiczy gdy wraca do domu, odpowiedział: „Nie ćwiczę, ponieważ po takiej ilości koncertów, mam dość bębnów i muszę od nich odpocząć”. Oczywiście, rozgrzewki na padzie dla utrzymania kondycji wchodzą w grę, ale bez przesady.

Dołączył do rodziny DW, ponieważ chciał coś zmienić po nastu latach grania na innej marce. Czasami tak jest, szukamy czegoś nowego, kiedy znudzimy się tym co mamy, a DW jest bardzo nowoczesnym instrumentem i na tyle elastycznym, że jest w stanie dogodzić prawie każdemu perkusiście na świecie, a więc Felix również znalazł coś dla siebie w tej firmie i jak było widać i słychać podczas występu, czuje się w niej jak w rodzinie.

John JR Robinson

Kiedy w Polsce wstydzimy grać się oszczędnie, za oceanem gra się prosto, solidnie i dumnie, i brzmi to abolutnie profesjonalnie. Pozornie proste granie, nie jest takie proste, bo wymaga równie dużo pracy i przede wszystkim samodyscypliny.

Nie wspomnę już o tym, jak ważne jest być super człowiekiem, naturalnym, pozytywnym, dzięki czemu ludzie chcą z tobą pracować, przebywać w twoim towarzystwie i grać z tobą muzykę.

JR należy do rodziny DW i Paiste, co prezentuje się z nim genialnie. Brzmienie, wygląd, polot, lekkość, dynamika, taniec za bębnami to, cały JR Robinson. Kiedy gra jakikolwiek groove, całe bębny grają razem z nim, a wręcz tańczą, jak to powiedział Maciej Nowak stojąc tuż za jego plecami.

JR już w tym roku nagrał około 50 albumów, bo jak sam mówi, „dzwonią do mnie ludzie i chcą bym nagrywał dla nich bębny, więc nagrywam”. Niektórzy marzą ogólnie o nagraniu 50 płyt w swoim życiu… a tutaj taka sytuacja, że tylko w tym roku, a w życiu to, chyba tysiące, a nagrywał dla takich gwiazd jak: Michael Jackson, Eric Clapton, Chaka Khan i wielu innych wspaniałych światowych gwiazd.

Można by rzecz, że ten człowiek urodził się z groove’m w sercu, a kiedy wsiadł za bębny to, wszystko stało się jasne i wczorajszy występ był tego potwierdzeniem.

Chciałbym tutaj rzecz, że nie samo DW czy Paiste czyni cię mistrzem, lecz na piękne brzmienie tych marek, szczególny wpływ mają doświadczenie, mnóstwo lat grania, serce, dusza, człowiek, ciało, bo to wychodzi z nas, a bęben to przyjmuję, więc jakie emocje wyjdą z nas, tak przyjmie je perkusja.

Kiedy Maciek Nowak zapytał JR’a – stary ale ci brzmi ten hi hat, co to za hi hat? JR żartując odpowiedział – to jest hi hat firmy Paiste ;-)…

Nie ważne jaka seria, bo to indywidualna sprawa i potrzeba, ale chodzi o to jak on na nim gra, ile lat poświęcił zmieniając techniki gry, trzymanie pałek i oczywiście ćwicząc, żeby tak pięknie syczał jego hi hat…

Jest jednym z niewielu, który mówi o karierze perkusisty, jako kariera długoterminowa – „powinniśmy myśleć w sposób: chcę grać całe życie, a nie tylko tu i teraz”! Jeśli już to sobie wyobrazimy to, powinniśmy cały czas się rozwijać, nagrywać, grać, ćwiczyć, prowadzić kliniki, uczyć, produkować itd. Bardzo istotne uwagi, kiedy tak naprawdę większość rzeczy jako perkusiści, możemy robić dzisiaj sami, w domowych studiach nagrań!

Do dzieła panie i panowie ;-)…

Kolejny raz utwierdziło się we mnie to, że ILE Z SIEBIE ODDASZ MUZYCE/PERKUSJI, TYLE SAMO LUB WIĘCEJ ONA ODDA TOBIE!!!

Nie ma drogi na skróty, bo można się urodzić z groove’m, ale nikt nie rodzi się geniuszem, bo to trzeba sobie wypracować!

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Foto KE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *