Hit Like A Man 2016

           Polski rynek perkusyjny rozwija się w bardzo szybkim tempie,        a wynikiem tego są młodzi, utalentowani perkusiści, którzy grają na perkusji bez opamiętania, aby stać się tak wielkim jak ich idole. Dodatkowym atutem tych młodych pasjonatów, jest wielka świadomość tego co robią, ich gry, muzykalności, techniki i sposobu bycia, który jest najważniejszy w tym świecie, aby móc odnaleźć się show biznesie, być lubianym i co za tym idzie, dostać robotę by żyć z tego co kochamy robić. 

Droga na szczyt jest długa, ale warta poświęcenia, bo jest to piękny świat, wiecznie na walizkach i w podróży, lecz pełny wyzwań, nowych znajomości i ciekawych ludzi.

Konkurs perkusyjny Hit Like A Man, jest jednym z tych etapów          dla młodych perkusistów, który daje szansę na rozwój i wygranie nagrody, która może nam pomóc w budowaniu nowego brzmienia i będzie inspiracją do dalszej gry na bębnach.

Inicjatywa Krzysztofa Dziedzica była szczytna, ponieważ młodzi ludzie mogli wykazać się swoimi umiejętnościami pod okiem profesjonalnej komisji, która oceniała umiejętności tych młodych ludzi, a po drugie dała możliwość spotkania się wszystkim perkusistom w jednym miejscu, gdzie można było porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, uwagami, zainspirować się muzyką i spojrzeniem     na świat.

Warto było się spocić podczas konkursu, ponieważ całą imprezę, najmocniej i najbardziej wspierała firma Roland i ich artysta oraz specjalista od promocji i warsztatów Mariusz Mocarski. Firma Roland bardzo mocno stawia na rozwój młodych ludzi i wspiera tego typu imprezy na całym świecie. Oprócz ogromnego wsparcia, firma Roland ufundowała nagrodę za pierwsze miejsce w postaci SPD – SX, nowoczesnego samplera, który daje ogromne możliwości muzykom, którzy kochają się w nowoczesnym elektronicznym graniu lub łączeniu brzmienia akustycznego z elektronicznym. 

Drugim miejscem też można było się cieszyć, ponieważ nagroda była również atrakcyjna, a był to werbel firmy EagleDrums o rozmiarach 13×7 American Walnut.

Zajęcie trzeciego miejsca mogło również cieszyć, ponieważ nagrodą był zestaw polskich naciągów WSDrumHeads, ufundowanych przez Wojtka Siatkiewicza z  DrumHouse.pl oraz polskie pałki Strawss, produkowane przez Marcina Słomińskiego. 

Pozostałe miejsca zostały wyróżnione i również docenione nagrodami tj., pałki, naciągi na werbel, sygnatura pałek firmy Strawss, i różnego rodzaju gadżety. 

Trudo jest oceniać, kiedy poziom perkusistów jest tak wyrównany         i wszyscy uczestnicy to już dzisiaj bardzo świadomi perkusiści, w pełni  profesjonalni, którzy mogli by współpracować z największymi ale wszystko w swoim czasie, bo mimo to, że muzyka to nie sport, trzeba swoje udowodnić, aby przekonać do siebie ludzi, którzy mogą dać ci pracę za bębnami. 

Dzień I 

Zebranie komisji Hit Like A Man

Pierwszy dzień konkursu perkusyjnego Hit Like A Man był dniem organizacyjnym. Szanowna komisja, która oceniała uczestników, zjechała się do Hotelu Jan w Szczawnicy. Krzysztof Dziedzic czekał na nas jako pierwszy  i witał nas z otwartymi ramionami w progach tego pięknego hotelu, z którego poranne widoki były po prostu magiczne i cała aura towarzysząca nam w  tym miejscu, wpływała na nas absolutnie pozytywnie.

Około godziny 18 do hotelu przybyli, Robert Markiewicz, Artur Malik, Wiesław Jamioł, Wojtek Siatkiewicz, Grzegorz Krawczyk. Wojtek Fedkowicz oraz Mariusz Mocarski dołączyli do nas następnego dnia, ponieważ z powodów osobistych nie mogli przyjechać w pierwszy dzień.

Po przybyciu prawie całej komisji, nie czekając zbyt długo, udaliśmy          się do sali bilardowej, konferencyjnej, gdzie integracja komisji rozwinęła się w bardzo pozytywnym nastroju, a Krzysztof Dziedzic, jak się okazało, nie jest tylko świetnym jazzowym perkusistą, ale również ma w sobie talent aktora komediowego i niczym Jim Carey, rozbawiał wszystkich swoimi historiami z życia artysty. Jesteśmy pewni, że kiedy Krzysiek przestanie grać na perkusji, świetnie poradzi sobie na scenie kabaretowej i będzie kładł swoich widzów na kolana ;-)…

Ale oczywiście, talent aktorski to tylko pozytywny dodatek Krzyśka, a na co dzień, nadal gra na perkusji, rozwija swój warsztat i chętnie się nim dzieli z innymi, którzy potrzebują wsparcia.

Po wstępnej integracji całej komisji, Krzysztof Dziedzic, zaprosił nas            do karczmy Chatka w Szczawnicy, gdzie została przygotowana dla nas pyszna kolacja, podczas której zapanowała absolutna burza mózgów…

Poruszaliśmy tak istotne tematy jak zbudowanie Polish Drummers Festival, gdzie oprócz perkusistów, będą mogli brać udział producenci różnych firm perkusyjnych, które wspierają swoich artystów i te, które dopiero wejdą na rynek.

Czy można sobie wyobrazić lepsze święto od święta perkusyjnego, gdzie przy jednym stole, zasiada tak wielu fantastycznych perkusistów, wspaniałych ludzi, którzy nie znają słowa rywalizacja, konkurencja, zawiść czy zazdrość, tylko kochają się jak bracia i wspierają nawzajem z całych sił? Moim zdaniem nie!

Hit Like A Man, to przełom w świecie perkusistów i szansa na zbudowanie jeszcze mocniejszego gruntu perkusyjnego na polskim rynku.

Może się wydawać, że perkusista z drugim perkusistą nie ma o czym rozmawiać, ale to błędne myślenie, bo ci ludzie mają sobie więcej                do powiedzenia niż można przypuszczać, a najpiękniejsze jest to, że każdy     z nas jest innym człowiekiem i ma do przekazania coś pozytywnego!

DZIEŃ II

Konkurs Hit Like A Man

Dzień drugi i najważniejszy konkursu Hit Like A Man, rozpoczął                 się od wspólnego śniadania w hotelu Jan, gdzie zebrała się cała komisja, już w pełni z Mariuszem Mocarskim i Wojtkiem Fedkowiczem, którzy dojechali do nas w sobotę rano. Ustaliliśmy wspólnie, że będziemy oceniać uczestników konkursu na podstawie następujących kryteriów: osobowość, styl, technika czyli ( atitude,style, skills ).

Punktacja została ustalona od jeden do trzech punktów, a żeby zdobyć trzy punkty, to trzeba było być absolutnie super gościem.

Po śniadaniu udaliśmy się do Muzycznej Owczarni, gdzie rozpoczął            się konkurs, a po nim pokazy, warsztaty i koncerty.

Bartek Herman

Jako pierwszy instalował się Bartek Herman, który jako jedyny przyjechał    z swoim zespołem The King z Oświęcimia. Instalacja trwała długo, ale początki bywają różne, a później już tylko z górki. Po zainstalowaniu się na scenie, Bartek i jego zespół rozpoczęli swój występ. Przyznam że technicznie robiło to wrażenie i mimo że jestem miłośnikiem niszowej muzy, to przyznam że panowie przedstawili muzykę dla bardzo wybranych osób i życzę im powodzenia na scenie progresywnej. Ale nie o zespole mowa lecz o perkusistach, bo przecież był to konkurs perkusyjny. Bartek Herman zaprezentował się bardzo poprawnie technicznie i wielkie brawa dla niego i jego zespołu za odwagę i występ.

Adam Grzelak

Kolejnym uczestnikiem konkursu był Adam Grzelak. W jego przypadku rozkładanie trwało podobnie długo, ponieważ pierwszy uczestnik grał         na swoich bębnach, a więc kolejny uczestnik musiał rozkładać drugi zestaw,   na którym grali również pozostali uczestnicy. Mimo to, jednak scena to nie przelewki i trzeba umieć się na niej szybko odnaleźć bo nie zawsze będzie tak idealnie jak nam się wydaje, a w życiu i na scenie bywa różnie, więc powinno się być dynamicznym i elastycznym człowiekiem aby nie tracić czasu.

Komisja, która oceniała młode talenty, na szczęście była w bardzo dobrym nastroju i starała się wprowadzać przyjemny klimat dla każdego uczestnika, rozmawiając w trakcie rozkładania czy przeinstalowania blach, werbli itp.

Rozmawiając, zadając pytania uczestnikom w trakcie ich instalowania, komisja sprawdzała osobowość tych młodych uzdolnionych ludzi,               bo najważniejsze w tym świecie, jest być fajnym człowiekiem.

Adam rozpoczął swój pokaz, podczas którego zaprezentował dwa utwory, które zostały nagrodzone brawami i odpowiednią punktacją.

Paweł Świderski

Przełomem w mocnym uderzeniu był Paweł Świderski, który wystąpił jako kolejny uczestnik konkursu i co ciekawe, przyjechał z wielkim wsparciem    w postaci Taty, z którym gra w zespole, Paweł na perkusji a Tata                na przeszkadzajkach.

Paweł zaprezentował nam absolutną nowoczesność gry na bębnach, dynamika, ekspresja i siła, którą wkładał w grę, pobudziła całą Owczarnię, jakby ktoś wrzucił granat, po prostu ekspresja nie z tej ziemi. Mało to, chłopak ma dopiero 16 lat, a gra jak dojrzały perkusista, a więc jeśli będzie nadal dbał o swój warsztat, to zajdzie bardzo daleko jako perkusista.

Piotr Żółkiewicz

Okazało się jednak, że nie był to koniec dynamitu, ponieważ zaraz po Pawle, wszedł na scenę skromny chłopak, który nazywa się Piotr Żółkiewicz i wyróżnił się tym, że zagrał solo bez podkładu.

Podobnie jak jego poprzednik, Piotr miał w sobie bardzo dużo energii, którą wykazał się w swojej solówce i kiedy na koniec występu zapytał komisji przerywając występ – czy już wystarczy, czy jeszcze mam grać? – roześmiała się cała sala, ponieważ było to tak naturalne i zabawne, że Krzysztof Dziedzic i jego żarty zeszły na drugi plan ( śmiech ).

Szymon Baranowski

Nadszedł czas na chwilę oddechu. Kiedy wszedł  na scenę Szymon Baranowski, dało się wyczuć zmianę klimatu. Od początku czarował swoją osobą, opowiadając o sobie    i muzyce, którą nam zaprezentował. Jego gra była równie magiczna jak jego przedstawienie siebie, grał prosto i brzmiał bardzo muzykalnie, co było wyjątkowe na tym konkursie, ponieważ poza Szymonem, wszyscy grali bardziej w stronę fusion, a tutaj nagle ballada, wow!

Szymon oczarował nas swoją grą ale czekało nas jeszcze dwóch uczestników, więc schłodziliśmy emocje i czekaliśmy na kolejnego uczestnika.

Michał Bocek

Michał , podobnie jak wszyscy uczestnicy konkursu, był równie sprawnym perkusistą i zaprezentował bardzo wysoki poziom muzykalności. Posiadał bardzo dobry styl i technikę.

W oczekiwaniu na ostatniego uczestnika konkursu, Oscara Podolskiego, wybraliśmy się na obiad do karczmy w pobliżu Muzycznej Owczarni. Zostaliśmy wspaniale ugoszczeni, a ze względu na minusową temperaturę, panie kelnerki podały nam herbatkę góralską, po której wszyscy nabraliśmy rumieńców. Pewnie zabrzmię powtarzalnie ale atmosfera była piekielnie zajebista.

Po obiadku wróciliśmy do Muzycznej Owczarni i przystąpiliśmy do konkursu, w którym miał wystąpić ostatni uczestnik.

Oscar Podolski

Występ Oscara wzbudził pewne kontrowersje, ponieważ jest on już zawodowym muzykiem i teoretycznie szanse dla reszty uczestników były małe, ale praktycznie nie, więc każdy z nich mógł wygrać ten konkurs, ponieważ wszystkich traktowaliśmy tak samo, bez gwiazdorzenia.

Oscar zaprezentował się świetnie, zagrał solo bez podkładu i słychać było,   że każde uderzenie to dopracowany element jego gry, który robił wrażenie.

Po występie Oscara, przesłuchanie dobiegło końca. Jeszcze przed przerwą, na wiadrach zagrali Bucket Guys. Był to krotki ale bardzo dynamiczny występ, który wywarł wielkie wrażenie na nas wszystkich.

Po występie Bucket Guys, udaliśmy się do osobnego pomieszczenia, gdzie ustaliliśmy werdykt i przyznam, że to była najtrudniejsza część konkursu, ponieważ wszyscy zaprezentowali wysoki poziom gry na perkusji,               bez znaczenia czy grali z podkładem, z zespołem czy solo, zasłużyli na najlepsze, ale cóż, konkurs, to konkurs i trzeba podjąć decyzję, kto wygrał,   a kto przegrał, choć jak wspomniałem, to tylko konkurs, ale każdy                z uczestników, niezależnie od zajętego miejsca, był dla nas wygranym.

Prezentacje

Marcin Słomiński

Po konkursie i obradach komisji, nastąpiła krótka przerwa, a zaraz po niej czekały nas prezentację pałek Strawss, naciągów WSDrumHeads oraz Roland TD-50.

Jako pierwszy po przerwie zaprezentował się Marcin Słomiński z swoim polskim produktem, pałkami Strawss. Pałki, o których opowiadał Marcin, produkowane są z trzech gatunków drewna: hickora, klon i grab. Osobiście twierdzi, że najważniejszy jest dla niego kontakt z jego klientami, ponieważ jego firmie zależy, żeby produkt, który oferują, był światowej klasy, a bez odpowiedniego feedbacku, będzie to o wiele trudniejsze i czasochłonne. Firma Strawss.com robi również pałki na zamówienie i nie boją się zamówień typu – trzy pary lub jedna para i starają się być konkurencyjni cenowo. Jednak zawsze najważniejszy dla nich jest klient.

Wojtek Siatkiewicz

Kolejną prezentacją również polskiego produktu, były naciągi Wojtka Siatkiewicza. Przyznam że jestem bardzo zaskoczony że mamy tak odważnych ludzi w Polsce, którzy próbują zrobić coś, co może stać się konkurencją dla amerykańskiego rynku, który wiedzie prym na polskim rynku.

Dużo ludzi krytykuje, jak przystało na polską mentalność, ale są też tacy, którzy doceniają i chwalą, jak np. Radek Owczarz, Krzysztof Dziedzic, którzy obecnie wyżywają się na tych naciągach. Osobiście dotykałem, testowałem    i brzmią, więc uważam że ten produkt zasługuję na wsparcie polskiego rynku. Na tą chwilę dostępne są cztery rodzaje naciągów, wszystkie są pojedyncze o grubości 0,250mm czyli około 10mil. Wykonane są z materiału Pet, albo inaczej mówiąc Mylar. W tej chwili jest Classic Coated   i Clear, to są jak nazwa wskazuje pojedyncze klasyczne jednowarstwowe naciągi, na bazie ich, robiony jest Classic Dot czyli również pojedynczy Coated z kropką od spodu. Czwarty model to Vintage, czyli ciepły o ciemnym brzmieniu naciąg typu Fiberskyn. Wojtek planuje jeszcze podwójne naciągi, czyli dwu warstwowe i prawdopodobnie będą to dwie warstwy o różnej grubości. Pojawią się również rezonanse do werbli i wreszcie naciągi do bębna basowego, ale to już w nowym roku.

Mariusz Mocarski

Myślę, że na tą prezentację, czekała z niecierpliwością cała Muzyczna Owczarnia. Firma Roland i jej przedstawiciel Mariusz Mocarski, są zawsze egzotycznym wydarzeniem każdych warsztatów, ponieważ Roland                to największy producent elektronicznych bębnów na świecie i mało tego, jest to firma, która bardzo mocno wspiera artystów, warsztaty, festiwale oraz konkursy perkusyjne.

Mariusz przyjechał zaprezentować najnowszy zestaw Rolanda TD-50, który oczarował wszystkich swoimi możliwościami dynamiki, strojenia, regulowania sprężyn w każdym z tomów.

Najciekawszym rozwiązaniem w TD-50 jest 14-to calowy werbel, który daje nam swobodę grania jak na akustycznym werblu, a więc zagranie na ramce, nie sprawia już problemu.

Kolejnym i najbardziej przykuwającym uwagę elementem, jest bęben basowy o rozmiarach 22 cali, a więc można zamienić go na swój akustyczny bęben. Jak? Naturalnie, ponieważ membrana z bębna basowego, posiada wbudowany triger, podłącza się tylko kabel do wejścia, które jest również wbudowane w membranie i mamy elektroakustyka.

I ostatnim ważnym elementem, o którym warto wspomnieć to, bardzo czułe na dotyk blachy, które można tłumić już przy delikatnym dotknięciu, co jest niesamowite.

Niestety, chyba jego największą wadą jest cena, która na polski rynek po prostu ścina z nóg, bo kosztuje jedyne 8000 tysięcy euro, a więc jeśli ktoś marzy o TD-50, to do dzieła, bo jest to wielkie wyzwanie finansowe.

Koncerty

Wojtek Deręgowski

Nadszedł czas na koncerty, które były wisienką na torcie Hit Like A Man. Jako pierwszy wystąpił Wojtek Deręgowski, który zagrał z swoimi podkładami. Młody, skromny chłopak, który studiował w Berklee College of Music, pokazał czego nauczyli go w Ameryce i co sam sobie wypracował. Od pierwszego uderzenia była petarda i nie było rozczulania się nad bębnami, tylko osadzone każde uderzenie od a do z. Technika dopracowana do perfekcji, czas, puls, rytm, serce i emocje. Obecnie Wojtek współpracuje z zespołami Groovetime i Mawn’s Gallery i oczywiście realizuje się indywidualnie, nagrywając w studio i pracując sesyjnie.

Mikołaj Stańko Band

Drugim i ostatnim koncertem sobotniej nocy, był zespół Mikołaj Stańko Band. Trzech młodych chłopaków, którzy są absolutnymi pasjonatami jazzu, roznieśli Muzyczną Owczarnię, nie pozostawiając żadnych złudzeń.

Niesamowite jest to, że chłopaki grają z sobą od dwóch miesięcy, a program który zagrali, przygotowali tydzień przed Hit Like A Man. Trudno było w to uwierzyć, bo chłopaki zaprezentowali światowy poziom.

Kolejną ciekawostką było to, że Mikołaj gra na bębnach dopiero od 5 lat,      a brzmiał jakby grał całe życie, a co ciekawsze, na poważnie gra od chwili, kiedy firma Zildjian zaproponowała mu endorsment, czyli stało się to, dokładnie ponad rok temu we wrześniu. Od chwili rozpoczęcia współpracy z Zildjianem, nie rozstaje się z bębnami!

Występ tych młodych chłopaków, był kolejnym potwierdzeniem jakości naszych polskich młodych muzyków, którzy stawiają poprzeczkę bardzo wysoko. Jaki jest ich cel? Po prostu chcą robić to co kochają, tworzyć muzykę, ponieważ sprawia im to wiele radości i szczęścia. Zamierzają nagrać wkrótce pierwszy album, który będzie połączeniem jazzu i fusion. Skład zespołu to: Michał Żółtko – gitara, Bartosz Borzeszkowski – bass i Mikołaj Stańko – perkusja. Trzymajmy kciuki za płytę bo będzie czego słuchać.

DZIEŃ III

Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród

Atmosfera była bardzo napięta, młodzi ludzie, którzy wzięli udział w konkursie, obgryzali paznokcie i nie mogli się doczekać ogłoszenia wyników, bo przecież każdy wierzy w to, że może wygrać, że akurat padnie na mnie, ponieważ każdy z nich ciężko pracował aby wygrać.

Nadszedł czas na rozdanie nagród:

Pierwsze miejsce zajął Oscar Podolski, który otrzymał nagrodę od firmy Roland – SPD-SX. Drugie miejsce zajął Szymon Baranowski, który w nagrodę otrzymał werbel od firmy EagleDrums. Trzecie miejsce zajął Piotr Żółkiewicz, który otrzymał zestaw naciągów WSDrumHeads od Wojtka Siatkiewicza oraz pałki od firmy Strawss. Pozostałe miejsca zostały wyróżnione, ponieważ poziom wszystkich uczestników był bardzo wysoki, więc nie mogliśmy zostawić ich z pustymi rękami, a więc, Paweł Świderski, Michał Bocek, Adam Grzelak i Bartek Herman, zostali wynagrodzeni w postaci pałek, naciągów, smyczy, katalogów i również wsparcia od strony magazynu Perkusista.

Podsumowanie

Najważniejszą nagrodą dla uczestników konkursu, komisji i ludzi, którzy przybyli z zewnątrz, była magiczna atmosfera, która udzieliła się każdemu    z nas i przez to, nikomu nie chciało się wracać do domu.

Jeden z uczestników konkursu powiedział – nie ważne czy wygrałbym ten konkurs czy zajął bym ostatnie miejsce, ale jestem tak naładowany pozytywną energią przez te trzy dni, że nie mogę tego opisać słowami i to jest dla mnie największa nagroda, że mogłem tutaj być – wow!

Największe brawa należą się Krzysiowi Dziedzicowi, który zorganizował świetną imprezę, która na pewno będzie miała kolejną edycję. Dzięki świetnej atmosferze, wszyscy czuliśmy się jak jedna wielka rodzina.

Takie wydarzenia, powinny być częścią życia i obowiązkiem, każdego perkusisty, który wiążę przyszłość z graniem, ponieważ samo ćwiczenie jedynek czy dwójek w salce, nie wystarczy by stać się profesjonalistą. Ważniejsze jest, przebywanie między ludźmi, którzy grają, prowadzenie rozmów, integracji, budowanie wsparcia i motywacji, bo życie poza sceną, jest ważniejsze od życia na scenie.

Bądźcie pozytywni i aktywni, uśmiechnięci i serdeczni dla siebie i już dziś wpiszcie sobie w dziennik perkusisty, że Hit Like A Man II, będzie waszym kolejnym celem do zrealizowania w 2017 roku!

Podziękowania

Krzysztof Dziedzic – Polish Drummers

Dziękuję wszystkim którzy mnie wspierają i dzięki którym czuję tak wielką motywację do działania i dzielenia się wiedzą. Jesteście dla mnie siłą do dalszego działania i realizowania kolejnych wspólnych muzycznych marzeń.

Szczególne podziękowania kieruję w stronę Mariusza Mocarskiego i firmy Roland za ogromne wsparcie konkursu Hit Like A Man i za ufundowanie głównej nagrody SPD-SX. Dziękuję również firmie EagleDrums,               za ufundowanie nagrody za drugie miejsce – werbla 13×7 American Walnut. Kolejne podziękowania kieruję w stronę firmy Strawss, polskich pałek perkusyjnych Marcina Słomińskiego, WSDrumHeads Wojtek Siatkiewicz oraz GK Music Grzegorz Krawczyk. Viva Polish Drummers!

Materiał przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz oraz archiwum Krzysztof Dziedzic

Wojciech Fedkowicz… Jeden z 101 najbardziej wpływowych polskich perkusistów!

Co słychać obecnie u Wojtka Fedkowicza?

Dzieje się bardzo dużo. Pracuję równolegle nad kilkoma projektami, udzielam się jako muzyk sesyjny, prowadzę zajęcia na Akademii Muzycznej w Krakowie i na Uniwersytecie Rzeszowskim, ćwiczę jedynki, dwójki i paradidle 😉

Wraz z bratem pod szyldem Groove Brothers wydajemy w lutym singiel z gościnnym udziałem O.S.T.R.a oraz Jacka Królika. Klip promujący utwór pojawi się niebawem w sieci. Trwają także prace nad materiałem w duecie z moją żoną, która gra na harfie. Jest to dla nas wspaniała przygoda ale i wyzwanie. Płytę planujemy wydać w maju i wtedy będzie można ocenić naszą wizję połączenia brzmień harfy, perkusji i elektroniki. Dojrzewam także do drugiej płyty Noise Trio. Materiał powstaje powoli, ale wierzę, że będziemy mogli niebawem wejść do studia. Między tymi rzeczami jak większość muzyków robię tysiące kilometrów za kółkiem 🙂

Współpracujesz z kimś na stałe czy raczej jest u ciebie przewaga sesyjnego grania i jeśli tak, to kogo wspierasz swoim groovem?

Zdecydowaną większość mojej działalności zajmuje praca muzyka sesyjnego.

Jest kilku artystów, z którymi utrzymuję stałą współpracę: od 2012 roku wraz moim zespołem Noise Trio wspieramy na koncertach O.S.T.R.a , w 2014 zostałem zaproszony do kwartetu Zbigniewa Jakubka a od maja 2016 roku gram z Januszem Radkiem. Nie jest to jednak współpraca „na wyłączność”, co sprawia, że mam możliwość podejmowania nowych wyzwań.

Dzięki zaufaniu, jakim obdarzył mnie Robert Luty zagrałem w programie „The Voice of Poland”, co było dla mnie bardzo cennym doświadczeniem. Miałem okazję także grać w takich programach jak „Taniec z Gwiazdami”, „Kocham Cię Polsko”, „Super Starcie”, oraz „Hit hit hurra”.

Najpiękniejsze jest to,że mam szczęście pracować z ludźmi, których od dawna podziwiam. Oprócz już wymienionych, mogłem w ostatnim czasie pracować m.in. z orkiestrą Adama Sztaby, Jackiem Piskorzem, Grzegorzem Jabłońskim, Frankiem McCombem, Anią Szarmach, Kubą Badachem, oraz Grzegorzem Turnauem. Od każdego z tych artystów bardzo dużo się nauczyłem.

Czy polski rynek według ciebie jest odpowiedni dla takich artystów jak ty i można się swobodnie rozwijać w polskiej scenie perkusyjnej/muzyczne?

Polski rynek cały czas się rozwija i w moim odczuciu daje sporo możliwości. Oczywiście wiele osób może się ze mną nie zgodzić, wydaje mi się jednak, że dużo jest w naszych rękach, bo ten rynek współtworzymy. Pojawiają się młodzi, zdolni muzycy, powstają festiwale, a publiczność staje się coraz bardziej świadoma w swoich wyborach. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest „kolorowo” i łatwo, ale wierzę, że jeśli ktoś ma pasję, pomysł na siebie, trochę talentu, ciężko pracuje, to przy odrobinie szczęścia ma szanse na znalezienie odbiorców swojej muzyki, lub artystę, z którym będzie mógł współpracować.

Twoje największe marzenie perkusyjne?

Cały czas się spełnia i chciałbym, aby trwało jak najdłużej: grać, grać, grać!

 

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcie: archiwum Wojtka Fedkowicza