Claus Hessler

claus-hessler-mg_6996

Dopóki nie poznasz tego człowieka, dopóty będziesz żył w przekonaniu, że przez wszystko już przeszedłeś, że wszystkiego się nauczyłeś i że prawdopodobnie nic cię już nie zaskoczy, ponieważ doświadczyłeś już kilka lub kilkadziesiąt warsztatów z różnymi perkusistami z całego świata, więc dlaczego miałbyś tak nie myśleć?

Jednak zmienia się sposób myślenia, kiedy na twojej drodze, pojawia się człowiek, który jest bardzo stabilny, mocno stąpa nogami po ziemi, jest opanowany, maksymalnie skupiony, nosi w sobie niepowtarzalną harmonię i wiedzę wielką jak ocean…

Kiedy słuchasz jego wypowiedzi na temat różnych zagadnień perkusyjnych, to masz wrażenie, że nigdy wcześniej o tym nie słyszałeś i to w nim jest niesamowite. W sumie zasady gry są takie same, techniki takie same, ale jedno różni się od drugiego – człowiek.

Każdy z nas, ten sam temat, przekaże w inny sposób, otworzy nowe inne myślenie i w tym jest piękno, bo możemy się cały czas rozwijać.

Ostatni raz takie wrażenie wywarł na mnie Thomas Lang, ale to zupełnie inny człowiek i perkusista, mimo to, jedno mają wspólne – precyzję i dokładność, Thomas austriacką, a Claus niemiecką.

Kiedy siadasz na przeciwko perkusisty, który gra solo przez kilkanaście minut i nie uronił ani jednej kropli potu, to myślisz sobie – o cholera, ten człowiek panuje nad sobą w 100% i nie marnuje energii na niepotrzebne uderzenia, nie chodzi o to, co zagrał, ale jak zagrał i przez następne kilkanaście minut rozkładasz to wszystko na czynniki pierwsze…

Claus, to niesamowity człowiek, artysta światowej klasy, który spokojem ducha i skromnością, zabija cały świat, a kiedy zaczyna grać na bębnach, to kończą się pytania, bo jego gra wyjaśnia wszystko!

Czy ma jakąś receptę jak realizować marzenia?

Tak, po prostu trzeba robić to, co się kocha i dążyć do celu…

musikmesse2015_0117

Jak to się stało, że znalazłeś się w Polsce i zrealizowałeś warsztaty perkusyjne, kto zainicjował taki pomysł?

Po pierwsze, mój student Szymon Fortuna zaproponował ten pomysł, żeby zrealizować ze mną warsztaty perkusyjne w Polsce, a później Agnieszka Trzeszczak zaproponowała ten sam pomysł, więc Szymon, ja i jej plany doszły do skutku i tak znalazłem się w Polsce.

Jesteś już po warsztatach, które moim zdaniem wypadły fantastycznie i które zrealizowałeś pierwszy raz w Polsce. Jak się czujesz?

Jestem bardzo podekscytowany, ponieważ jak wspomniałeś, był to mój pierwszy raz w Polsce i cieszę się, że poznałem bardzo sympatycznych ludzi, którzy otoczyli mnie gościnnością. To wszystko było absolutnie wyśmienite i w dodatku spotkałem się z mnóstwem pozytywnych opinii, więc zrozumiałem, że warsztaty się podobały. Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do Polski na kolejne warsztaty lub festiwal perkusyjny, ponieważ czuję się u was świetnie.

Co myślisz o poziomie studentów, którzy przybyli na twoje warsztaty?

Na każdych warsztatach pojawiają się różni studenci, na rożnym poziomie muzycznym/perkusyjnym, o różnych zdolnościach. Jednak nie jest to coś, o co martwię się najbardziej, ponieważ tak naprawdę chodzi o to, żeby wszystkim przekazać niepowtarzalne emocje, nowe pomysły, ciekawe aspekty gry na perkusji i przede wszystkim zmotywować ich do pracy, bez znaczenia na jakim poziomie są. Najważniejszą ideą jest to, aby zrozumieć ćwiczenia, ich sens i cel. Kiedy już zrozumiesz ich sens i opanujesz te ćwiczenia, będziesz w stanie zagrać wszystko.

Czy myślisz, że cztery dni, to wystarczająco czasu, żeby przekazać twoim studentom najważniejsze aspekty gry na perkusji, pozytywne myślenie i motywację?

Tak i nie. Nauczenie ważnych podstaw: tak, ale sytuacja, w której wszyscy uczestnicy warsztatów opuszczają je z poprawioną techniką, koordynacją itp – przeważnie nie.
Tak jak wspomniałem wcześniej – osiągnięcie kolejnego poziomu jest czymś co przychodzi tylko w konsekwencji wielokrotnie powtarzanych ćwiczeń, które zajmują wiele czasu. Jednakowoż cztery dni to sporo czasu na przekazanie ważnych informacji czy też uświadomienia uczestnikom pewnych technik oraz ich charakterystyk.
Ogólnie uważam, że cztery dni to rozsądna długość warsztatów.

Jak czułeś się w tak pięknym miejscu, jakim jest Zawoja, gdzie odbyły się warsztaty i jak oceniasz ogólnie organizację całych warsztatów, czy wszystko według ciebie odbyło się zgodnie z planem?

Warsztaty na szczycie pięknych gór, to coś niesamowitego i bardzo mi się tam podobało. Hotel również był bardzo przyjemny i myślę, że cała organizacja udała się w 100%. Szczególnie w takich sytuacjach jak warsztaty, to bardzo ważne, że miejsce, w którym się znajdujemy, nie daje zbyt wiele możliwości do rozkojarzenia myśli, tylko skupia wszystkich do wspólnych spotkań, rozmów o muzyce, perkusji, zainteresowaniach i ogólnie spędzania dużo czasu razem. Jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ nie tylko ja uczę, ale uczymy siebie wszyscy nawzajem.

musikmesse2015_0083

Na co kładłeś największy nacisk podczas warsztatów w Zawoi?

Mieliśmy bardzo rozległy materiał z moich publikacji jak Daily Drumset Workout, Open-Handed Playing nr 1 i nr 2, Drumming Kairos, Camp Duty Update i również poruszaliśmy rzeczy z mojej prywatnej kolekcji, które używam do nauki moich studentów. Tematy obejmowały podstawowe techniki groundwork, open-handed playing i Moeller technique, zrozumienie ich zasad, jak być kreatywnym w rytmie i jak nadawać odpowiedni puls grze. To tylko tyle odpowiadając na pytanie, a odpowiadając ogólnie, przerobiliśmy bardzo dużo materiału…

Czy myślisz, że organizacja takich warsztatów jest potrzebna dla młodzieży, którzy chcą grac na perkusji, rozwijać się, a nawet stać się profesjonalnymi perkusistami?

Tutaj nie chodzi o to, aby skupiać się na tym, że ktoś kiedyś zostanie profesjonalnym perkusistą. Przede wszystkim, chodzi o to, aby ludzie na różnych poziomach umiejętności, spotykali się i wymieniali między sobą informację, profesjonaliści z uczestnikami, którzy grają dla zabawy i odwrotnie. I większości chodzi właśnie o to, żeby łączyć się w sieci, być w kontakcie, rozmawiać z sobą, tworzyć więź perkusistów z swojego kraju, grupę polskich perkusistów, niezależnie od ich umiejętności. Myślę, że to jest o wiele ważniejsze od samych lekcji i gry na perkusji.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przyjechałeś do Polski i zrealizowałeś tak profesjonalne warsztaty, które, jestem pewien, wywarły wrażenie na każdym obecnym studencie. Czy myślisz, że wrócisz do nas w niedalekiej przyszłości?

Dziękuję bardzo! Mnie również jest bardzo miło. Oczywiście, na pewno wrócę wkrótce do was, może na kolejne warsztaty perkusyjne lub festiwal perkusyjny lub koncert. Bardzo polubiłem Polskę, podoba mi się u was i jestem pewien, że szybko do was wrócę ;-)…

Claus, powiedz mi tak ogólnie, co jest ważne dla perkusistów, żeby mogli się rozwijać?

Traktujcie grę na perkusji, jako kształtowanie podróży. Pamiętajcie o zachowaniu dyscypliny. Cieszcie się każdym zachodzącym procesem w grze na perkusji. Najważniejsze, o czym już wspomniałem, rozmawiajcie z różnymi perkusistami, wymieniajcie się informacjami, uczcie się od siebie, grajcie razem, jeśli będzie taka możliwość. Nie próbujcie nikomu nic udowadniać i nie bądźcie agresywni w stylu – ja jestem najważniejszy czy najlepszy. Łączcie swoje siły, bądźcie nowocześni, studiujcie różne style muzyczne, a żeby być kreatywnym, to trzeba łamać pewne zasady teraz i później też, ponieważ bez odważnych decyzji, nigdy nie będziecie kreatywni, tylko zostaniecie w tyle.

Czy pozostałe warsztaty zorganizowane w Europie były również pełne wrażeń i doświadczeń?

Okres letni w tym roku był dla mnie bardzo pracowity, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Wszystkie miejsca, które odwiedziłem, mają w sobie coś wyjątkowego, więc naprawdę nie mam na co narzekać. Oczywiście, czasami wydarzyły się jakieś sytuacje, których nie było w planie, ale nie było to nic drastycznego, więc ogólnie było w porządku.  W sierpniu odwiedziłem dziewięć różnych krajów i miałem przyjemność występować z takimi perkusistami jak: John Riley, Horacia Hernandez, moją byłą studentką Anika Nilles, Pete Lockett, Gabor Dornyei, Louis Sanou i z legendarnym Steve Gadd. Kontynuowaliśmy nasze wspólne występy we wrześniu i wyszło wszystko bardzo dobrze.

Jakie plany na przyszłość u ciebie, nowy album, może książka lub dvd, koncerty?

Rozpoczęliśmy we wrześniu nagranie nowego albumu z moim zespołem FLUX. Będziemy realizować angielską wersję mojej najnowszej książki Camp Duty Update, a więc to są moje dwie najważniejsze rzeczy, nad którymi obecnie się skupiam. Oczywiście, możecie wejść na moją stronę www.calushessler.com i sprawdzać na bieżąco, co u mnie słuchać. No i znajdziecie mnie również na facebooku.

musikmesse2015_0123

Porozmawiajmy o grupie Drumeo. Ostatnio nagrywałeś dla nich video i domyślam się, że wszystko poszło zgodnie z planem. Moim zdaniem ludzie z Drumeo robią bardzo dobrą robotę dla perkusistów, ponieważ dają nam możliwość oglądania i uczenia się od perkusistów z całego świata. Jak jest twoja opinia, co myślisz o świecie Drumeo?

Oczywiście, grupa Drumeo, to ludzie pełni pasji i dzięki temu, ściągają do siebie perkusistów z całego świata, wymieniają informacje, którymi dzielą się z ludźmi chcącymi się uczyć gry na perkusji lub po prostu kochają oglądać grę tych perkusistów. Mimo to uważam, że nie chodzi tylko o podglądanie umiejętności na światowym poziomie, które daje Drumeo, lecz również znalezienie w swoim lokalnym środowisku nauczyciela, mentora, który pomoże zorganizować twoją grę, życie, myślenie i podejście do gry. Teraz wyobraź sobie to połączenie: globalna platforma cennych informacji, takich jak Drumeo i twojego nauczyciela, który jest twoim mentorem i z którym pracujesz systematycznie. To może być drużyna marzeń ;-)…

Obserwowałem cię uważnie podczas warsztatów i wielkie wrażenie wywarły na mnie, absolutna harmonia twojego wnętrza, równowaga i skupienie. Nie robiłeś nic, co mogłoby zmarnować twoją energię. Jak ty to robisz, jak pracujesz nad twoim umysłem, ciałem czy to po prostu twój charakter, sposób bycia?

Cóż, uważam się za szczęściarza, który realizuje marzenie bycia perkusistą, grając na perkusji. Oczywiście, wymaga to ogromnego poświęcenia i niektóre rzeczy wymykają się z pod kontroli, ale trzeba sobie z tym radzić i iść do przodu. Nie mam żadnej specjalnej metody na to kim jestem. Po prostu staram się być najlepszym, jakim tylko mogę być. Jeśli czuję się tylko na 90%, to daje z siebie 100%, czując, że jestem na 90% i tak to działa. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem mieć takiego mentora i motywatora, jakim jest Dom Famularo, bo dzięki niemu patrzę w ten sposób na świat i na granie na bębnach. Najważniejsze to być sobą i iść cały czas do przodu!

Jesteś człowiekiem pełnym wiedzy muzycznej/perkusyjnej i jest dla mnie bardzo imponujące. Zastanawiam się, czy zdobyłeś to z ciekawości muzycznej czy po prostu uważasz, że posiadanie wiedzy, którą ty masz, to obowiązek perkusisty?

Hmm, jest to taka niekończąca się podróż muzyczna… Muzyka to sztuka, która posiada wiele różnych aspektów i gatunków i niestety, jedno życie to za mało, żeby to wszystko pojąć. Oglądanie i słuchanie muzyków grających na innych instrumentach jest dla mnie również inspirujące. Trzeba obserwować świat, studiować różne kultury muzyczne, np. mistrza Djembe z Afryki, indyjski wirtuoz Kanjira czy japoński Tajko. Może to być wielka motywacja dla naszego rozwoju. Każda inspiracja może być dla nas motywacją do nauki nowych rzeczy perkusyjnych.

Kiedy prowadzisz warsztaty, skupiasz się na jakiś szczególnych technikach nóg i rąk, ponieważ uważasz, że to jest bardzo ważne czy dajesz wolność twoim studentom, czyli tzw. wolność muzyczną?

Najważniejsze jest to, żeby wyrazić siebie bez żadnych limitów w grze na perkusji. Dlatego oferuję studentom wybór wielu technik, które pozwolą się im się otworzyć i rozwinąć. Kluczowe jest zrozumienie, że każdy ruch ma wielkie znaczenie i przekłada się na twoją grę, brzmienie, dynamikę, puls i rytm.

Wspominałeś również o swoim nauczycielu, który wpłynął bardzo pozytywnie na twoja grę oraz myślenie muzyczne i co najfajniejsze, zraził cię dobrą muzyką. Jak bardzo ważne jest mieć choć jednego profesjonalnego nauczyciela w życiu perkusisty?

Osobiście miałem wielkie szczęście, że miałem super nauczyciela, który dał mi bardzo dużo informacji muzycznych, solidnych lekcji gry na perkusji oraz motywacji do tworzenia siebie, bycia kreatywnym. Posiadanie nauczyciela to bardzo ważna rzecz, ponieważ sam nigdy nie rozwiniesz się tak, jak pod kontrolą swojego mentora, który poprawi to, czego ty nie widzisz, zmotywuje cię kiedy będziesz miał słabsze dni i pokażę ci światło w tunelu, kiedy stracisz je z pola widzenia. Oczywiście, dzisiaj wszystko jest dostępne w Internecie i można się uczyć za pomocą jednego kliknięcia, ale to nigdy nie zastąpi ci twojego mentora/nauczyciela, więc jeśli macie możliwość pracować z nauczycielem, to róbcie to.

Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś przekazać młodym perkusistom, co powinni zapamiętać na zawsze?

Ułóżcie sobie dobry plan i dążcie do celu. Nie bójcie się tego, kim jesteście, po prostu bądźcie sobą. Wyrażajcie swoją ekspresję bez względu na to, co gracie i dajcie sobie czas, żeby osiągnąć cel.

Czy chciałbyś pozdrowić kogoś z Polski?

Oczywiście! Chciałbym bardzo podziękować Szymonowi Fortunie, Agnieszce Trzeszczak, którzy sprawili, że przyjechałem do Polski. Widzę ich jako liderów edukacji w Polsce i życzę im powodzenia. Myślę, że może ich być więcej i mam nadzieję, że się z nimi spotkam i będziemy tworzyć jeden wielki świat  perkusyjny bez żadnych ograniczeń mentalnych i perkusyjnych.

zdjecia-mapex-005-001

Jeszcze chciałbym zapytać, jakie firmy reprezentujesz, mam na myśli bębny, naciągi, pałki, blachy oraz perkusjonalia?

Obecnie gram na perkusji firmy Mapex, model Black Panter. Używam membran firmy Evans. Moja najstarsza firma, której jestem endorserem, to blachy Sabian i jestem zaszczycony tym, że mogę mieć swoje sygnowane blachy takie jak: 18’ i 20’ HH Garage Ride. Jeśli chodzi o pałki, to używam firmy Vic Firth. Jestem również endorserem instrumentów perkusyjnych Gon Bobs oraz butów firmy Drummershoe.

 

Materiał przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Claus Hessler & DrumAcademy.pl

 

Drum Academy Camp… Claus Hessler Open Minded.

 

 

 

zdjecia-mapex-004-001

Dzień I

Oficjalne przywitanie i otwarcie warsztatów.

Kolejne warsztaty pod szyldem Drum Academy Camp możemy zaliczyć do udanych.

Cała grupa Drum Academy z Agnieszką Trzeszczak na czele, Szymonem Fortuną i Maćkiem Dzikiem stanęła na wysokości zadania i cały camp został zrealizowany absolutnie profesjonalnie.

Jednak ten camp różnił się od wszystkich, które zostały zorganizowane dotychczas, ponieważ: po pierwsze, zorganizowany był w pięknym miejscu, jakim jest Zawoja, w hotelu Beskidzki Raj, gdzie mieszkała cała grupa uczestników warsztatów, co pozwoliło nam na doskonałe zintegrowanie się całej grupy, nie tylko muzycznie, ale przede wszystkim życiowo; po drugie, warsztaty perkusyjne połączone były z zajęciami sportowymi i myślę, że to był super pomysł, ponieważ sport powinien być przyjacielem każdego perkusisty. Dlaczego? Ponieważ siedzenie za bębnami codziennie po kilka godzin z biegiem lat daje się we znaki i odbija się na zdrowiu, a sport wzmacnia mięśnie   i psychikę i pozwala nam być w lepszej formie, co daje nam mniejsze prawdopodobieństwo nabawienia się kontuzji pleców, barków czy innych partii mięśniowych.

zdjecia-dron

Po zakwaterowaniu się w hotelu, udaliśmy się na oficjalne przywitanie grupy. Odbyło   się w bardzo przyjacielskiej atmosferze, którą zawsze wprowadza grupa Drum Academy i nie było to takie zwykłe przywitanie, jakie sobie wyobrażacie. Od pierwszej chwili trzeba było wykonywać ćwiczenia perkusyjne. Ustawiliśmy się w kole i tupiąc nogami     o podłogę w 4/4 z akcentem na raz w tempie umiarkowanym, każdy przedstawiał się całej grupie, a więc przyjemne z pożytecznym. Jak widzicie, witając się z kimkolwiek, można dołączyć do tego tupanie nogami i będzie to ćwiczenie na niezależność ;-)…

Po przywitaniu całej grupy odbyły się wieczorne zajęcia sportowe. Dopisywała nam piękna pogoda, więc zajęcia odbyły się w łonie natury i świeżego górskiego powietrza. Trening był bardzo dynamiczny i większość grupy, która nie miała styczności wcześniej z sportem lub nie uprawia systematycznie sportu, miała problem z bolącymi mięśniami przez kolejne dni warsztatów, ale ja to nazywam przyjemnym bólem, więc wierzę,       że grupa też tak do tego podeszła. Zajęcia dały nam świeżą energię i wprowadziły nas     w stan sportowego ducha, by dzielnie przetrwać cały camp. Po zajęciach sportowych czekała na nas pyszna kolacja.

Po kolacji udaliśmy się na Masterclass z Mariuszem Mocarskim, którą poprowadził prezentację elektronicznych instrumentów firmy Roland. Przedstawił nam trzy propozycję hybrydowego świata perkusji, m.in. TD-1KV, to podstawowy zestaw perkusyjny w bardzo atrakcyjnej cenie dla każdego z nas, niezależnie od tego, czy jest się amatorem czy zawodowcem.

Kolejnym atrakcyjnym instrumentem był elektroniczny ElCajon, który posiada zacną bazę brzmień i można na nim wygrywać cuda, gdziekolwiek się jest, nawet w pociągu jak popularna już Heidi Joubert. I ostatnią porcją prezentacji było bardzo popularne połączenie hybrydowego brzmienia z akustycznym, czyli zestaw akustyczny plus moduł TM2 plus trigery RT-30K, RT-30HR Dual oraz RT-30H Single, co daje nieokreślone możliwości brzmieniowe dla perkusisty grającego praktycznie każdy styl. Po obszernej prezentacji Mariusza udaliśmy się na wieczór integracyjny, który każdego dnia wzmacniał mentalnie grupę Drum Academy Camp.

 

zdjecia-mapex-005-001

Dzień II

Szymon Fortuna & Claus Hessler

Drugiego dnia o godzinie 8:00 czekała nas kolejna rozgrzewka sportowa, która była równie owocna jak pierwszego dnia. Pani Sylwia, która przez pierwsze dni prowadziła z nami zajęcia, spisała się na medal i należą się jej wielkie brawa za solidne treningi. Po treningu udaliśmy się na pyszne śniadanie i tutaj bez kokieterii, bo tak po prostu jest, kiedy zrobi się trening przed śniadaniem, to kubki smakowe wyostrzają się do maksimum. Po śniadaniu udaliśmy się na pierwsze zajęcia perkusyjne, które otworzył Szymon Fortuna.

Szymon na początku opowiedział nam, jak doszedł do miejsca, w którym znajduje się teraz i poprowadził rozgrzewkę przed zajęciami z Clausem. Szymon to kolejna z osób, która bardzo motywuje do działania i jest bardzo sympatycznym człowiekiem i co ważniejsze, w każdej chwili można liczyć na jego wsparcie wiedzą teoretyczną oraz praktyczną. Po wystąpieniu Szymona, nadszedł czas na zajęcia z Clausem, które od samego początku były bardzo pracowite, z niemiecką precyzją.

Warsztaty z Clausem rozpoczęły się od jego solówki, którą przywitał nas na początku zajęć. Wszyscy byliśmy zauroczeni jego grą, techniką, muzykalnością. Po kilkuminutowej solówce z Clausa nie spłynęła ani jedna kropla potu, więc zrozumieliśmy, że mamy przechlapane ;-)… Jego precyzja i skupienie za bębnami to jakaś magia. Claus posiada sposób bycia przypominający bardziej podróżnika niż perkusisty, ale muzyk to zawód związany z ciągłym podróżowanie, więc można to złożyć w całość.

Po solówce przeszliśmy do pracy. Nie było przedstawiania się, kto jest kim, ile gra i z czym ma problemy, bo przecież i tak nikt z nas nie zmieni swojego warsztatu podczas jednego campu, bo na to potrzeba miesięcy, a nawet lat. Po prostu wszystkie pytania wychodziły w trakcie trwania campu, a Claus starał się odpowiedzieć na każde z naszych pytań i pokazać, jak rozwiązać dany problem od strony praktycznej.

Rozpoczęliśmy od prostego pytania, które zadał Claus: Jakie czynniki tworzą perkusistę? I tu już zaczęły się schody… Burza myśli, zawsze prowadzi nas w kosmos, a odpowiedź znajduje się w kieszeni, tylko trzeba po nią sięgnąć. Odpowiedź jest prostsza, niż nam się wydaje, a więc to, co tworzy perkusistę to: rytm, brzmienie, dynamika i time!

Gdy dodamy do tych czterech podstawowych rzeczy jeszcze muzyczną wyobraźnię, technikę i koordynację, to wyjdzie z tego wielkie boom!

Pierwszy dzień z Clausem, a drugi warsztatowy, skupiony był głównie na technice rąk i było bardzo solidnie. Claus proponował nam ćwiczenia ze swoich książek. Znajdziecie je na stronie www.claushessler.com, i nie było to tylko klepanie ćwiczeń na pamięć, tylko ćwiczenia te miały nauczyć nas myśleć, rozwinąć wyobraźnię, nauczyć wykorzystywać różne techniki w danej chwili do danego stylu, stąd tytuł campu Open Minded.

Pracowaliśmy bardzo dużo techniką Moeller’a. Niesamowite jest to, jak pozornie proste ćwiczenia z jego książek, potrafiły być dla nas bardzo trudne ale o to chodzi w warsztatach, żeby było pracowicie i trudno, żeby dostać motywacji do dalszego działania i rozwijania swoich umiejętności.

Claus od początku zasypywał nas ćwiczeniami, które wpływały na niezależność naszych kończyn, ponieważ dla niego to jest podstawa, że kiedy ćwiczymy, to zawsze mamy ćwiczyć tak, aby lewa ręka grała inną partię od prawej i nigdy inaczej, bo wtedy od razu tworzymy niezależność, która jest absolutnie ważna dla każdego perkusisty chcącego być profesjonalistą.

Każde ćwiczenie powinniśmy ćwiczyć w kombinacjach: werbel, stopa, unisono werbel z stopą, naprzemiennie stopa-werbel i werbel stopa.

Kolejnym bardzo ciekawym tematem było poruszenie indyjskiego alfabetu perkusyjnego, z którego słynie Pete Lockett – niesamowity perkusjonista, poruszający się w wielu kulturach muzycznych zaczerpniętych z świata. Claus na każde pytanie odpowiadał z takim oddaniem, jakby zaraz miał się skończyć świat i kiedy poruszyliśmy indyjski alfabet, który okazał się tematem rzeka, nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak wielką ten człowiek posiada wiedzę… Zachęcam do wkręcenia się w świat niesamowitego perkusjonisty Pete Lockett.

zdjecia-mapex-003-001

 

Dzień III

Maciej Dzik & Claus Hessler

Dzień trzeci, jak każdy poprzedni, rozpoczął się od zajęć sportowych. Po zajęciach sportowych pyszne śniadanko i do ćwiczeń.

Poranne zajęcia perkusyjne rozpoczęły się z Maćkiem Dzikiem, który prowadził z nami wieczorne zajęcia sportowe. Maciek dbał o naszą giętkość, więc pokazywał nam, jak poprawnie się rozciągać i tłumaczył, co robić, żeby zapobiec kontuzji kręgosłupa, z którą zmaga się wielu perkusistów na całym świecie.

Ćwiczyliśmy szesnastki oraz triole z akcentami na pierwszą, drugą, trzecią i czwartą nutkę, z czego wychodził solidny groove i tak piłowaliśmy to przez godzinkę. Wydaje się, że jedno ćwiczenie może nas znudzić przez godzinę, ale tak nie jest, bo jeśli chcesz doszlifować każdy szczegół w swoim graniu, to musisz poświęcić bardzo dużo czasu, żeby osiągnąć cel i to pokazał nam Maciej.

Po solidnej rozgrzewce z Maćkiem, za bębny wszedł Claus i od razu poczuliśmy niemiecką precyzję, lekkość gry, skupienie i wewnętrzny spokój, który wpływał na nas bardzo pozytywnie i powodował, że nikt się strasznie nie spinał, tylko czerpał radość z grania.

Przed rozpoczęciem ćwiczeń, Claus powiedział, że najważniejsza jest: dokładność, precyzja, time, dynamika, prędkość.

Z pewnością wielu młodych współczesnych perkusistów zada sobie pytanie, dlaczego prędkość jest na ostatnim miejscu? Więc od razu odpowiadam, ponieważ prędkość przychodzi naturalnie z czasem, po wyczerpujących ćwiczeniach każdego dnia i na niej najmniej powinniśmy się skupiać!

Kolejnym tematem poruszonym przez Clausa, były tzw., Free Strokes, które dzielą się na:

– Full Stroke ( pełne uderzenie z góry, kiedy mamy mało nut do zagrania )

– Half Stroke ( uderzenie o połowę krótsze, kiedy mamy do zagrania więcej nut )

– Low Stroke ( uderzenie krótkie, kiedy mamy dużą ilość nut do zagrania np. w szybkim tempie )

Bardzo dobrze prezentuję tą technikę Dom Famularo, którą znajdziecie na kanale youtube. Cała filozofia polega na tym, żeby zaoszczędzić w każdym uderzeniu jak najwięcej energii czyli np. trzydziesto dwójki zagramy low stroke, a nie full stroke.

Po Free Strokes przeszliśmy do kolejnego tematu, którym był Time i kolejny raz Claus poruszył ważną kwestię: Każdy w zespole powinien trzymać time i jeśli słyszysz, że to nie twoja wina, to nie daj sobie wmówić, że grasz nierówno, bo nie wszystko zależy od perkusisty.

Claus, tak soczyście opowiadał o każdym szczególe, który buduję perkusistę, że z godziny na godzinę coraz bardziej wciągały nas teoretyczne tematy od praktycznych, dlatego kolejne pytanie padło o jego program ćwiczeń – jak wyglądał kiedy zaczynał.

Program składał się z 4 godzinnych ćwiczeń i wyglądało to tak, że miał np. wybrane cztery książki i z każdej książki wybierał po jednej stronie na tydzień, czyli miał cztery strony i każdej z nich poświęcał około 24 minuty, czyli z krótkimi przerwami między stronami i na łyk wody, to wychodziło już dwie godziny. Kolejnym etapem było granie z podkładami muzycznymi i na to poświęcał 60 minut, co dawało wynik około 3 godzin. Kolejne pół godziny poświęcał na słuchanie muzyki, a ostatnie 30 minut grał sobie sam różne kombinacje wyćwiczone z książek lub z wyobraźni.

Opisując to w skrócie, można wywnioskować, jak Claus jest poukładanym perkusistą i nie ma u niego przypadków, nawet kiedy gra spontanicznie, to jest doskonale świadomy tego, co gra i to jest absolutny profesjonalizm, którym zaraził nas wszystkich.

 

img_0065-kopia

Dzień IV i V

Dzień czwarty i piąty był uzupełnieniem całych warsztatów, które odbyły się na najwyższym poziomie i myślę, że każdy z obecnych na tych warsztatach zdobył bardzo dużo wiedzy teoretycznej i praktycznej, i życiowej również, a więc po powrocie do domu i po ułożeniu sobie dobrego planu na kolejne miesiące czy lata, każdy z nas będzie miał dużo do zrobienia, ale jeśli osiągniemy wyznaczony cel, to jak to mówił Claus – Świat należy do was!

zdjecia-mapex-007-001

Na koniec, każdy z nas otrzymał nagrodę w postaci certyfikatu ukończenia warsztatów, wspólną fotkę pamiątkową oraz bezcenny uścisk wielkiego mistrza Clausa Hesslera.

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Drum Academy (drumacademy.pl)

Robert Luty… Wyjątkowy puls, niepowtarzalne brzmienie i totalny luz…

         Pasja to ogromna siła, która pochłania wielu artystów na całym świecie, niektórych bez granic, a jeszcze inni rezygnują z wszystkich przyjemności dla niej, żeby zdobyć wymarzony cel. Co jeśli nie wyjdzie i skończy się to frustracją, załamaniem nerwowym i czy warto aż tak się poświęcać, żeby poczuć się spełnionym?

Do wszystkiego, co w życiu robimy, powinniśmy zachować zdrowy dystans, żeby sprawiało nam to przyjemność, radość, a kiedy przyjdą słabsze dni, nic złego się nie stanie, bo przecież odpoczniemy i wrócimy do pracy z większą energią                  i nowymi pomysłami. Cóż jedni sobie z tym radzą, a drudzy nie, ale dlatego świat jest tak ciekawy, ponieważ każdy z nas jest inny.

Jest jednym z tych, którzy bardzo zdrowo podchodzą do grania na perkusji, nie traktuje tego zbyt serio ani nie przejmuje się, kiedy coś mu nie wyjdzie lub gdy się pomyli w którymś takcie. Dlatego granie na bębnach daje mu ogromną radość         i przyjemność, co wpływa na jego szczęśliwe życie.

Muzyka to nie jedyna jego pasja, bo kocha robić coś jeszcze bardziej ekstremalnego od grania na bębnach, a co to takiego? Drodzy czytelnicy, to rajdy samochodowe są drugą ulubioną pasją Roberta i kiedy tylko ma okazję staruje      w zawodach, ponieważ daje mu to niepowtarzalną adrenalinę. Ale i do tej pasji posiada dystans i nie traktuje jej zbyt serio. Wychodzi na to, że jest to zdrowa recepta na bycie szczęśliwym i spełnionym muzykiem.

Spełnienie jednak nie kończy się na muzyce ani rajdach. Robert niedawno został tatą i to jest jego oczko w głowie. Rodzina jest dla niego najważniejsza, a wszystko inne jest dla niego przyjemnym dodatkiem.

Jeden z najskromniejszych perkusistów, jakich znam, który ma niepowtarzalny groove, z nie małym dorobkiem płytowym, zapracowany sesyjnie i na stałe               z różnymi gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Taki jest właśnie Robert Luty.

jan_0840 

Robert, co obecnie porabiasz  i z kim współpracujesz?

Na dzień dzisiejszy niewiele sie zmieniło i wciąż dużo koncertuję, nagrywam w studio oraz telewizji. Nie licząc innych projektów, to na stałe tworzymy Poluzjantów oraz współpracuje z takimi artystami jak: Kayah, Dorota Miśkiewicz, Ania Szarmach, World Orchesta, Kuba Badach, Wiesław Pieregorólka, Tomek  Szymuś oraz Krzysztof Pszona.

Warsztaty Poluzjantów odbyły się w tym roku w Jaworznie już drugi raz,   co znaczy, że bardzo się podoba ta idea organizatorom oraz uczestnikom i myślę, że wam też. Czym różniły się od pierwszej edycji i nad czym pracowaliście podczas drugiej edycji warsztatów?

Prywatnych lekcji nie udzielam z powodu braku wolnego czasu, a warsztaty PoluZone   w Jaworznie dają mi raz do roku możliwość podzielenia się moją muzyczną wiedzą.

Różnią się od pozostałych warsztatów tym, że nacisk zajęć skierowany jest na grę          w zespole, czyli tzw. combo, uwzględniając wszystkie aspekty współpracy i symbiozy między muzykami.

Jest to pięć dni zajęć w zespołach, na których tłumaczymy, jak ze sobą współpracować na scenie, komunikować oraz słuchać innych muzyków, a to nie jest, jak się okazało, takie oczywiste i proste.

W przyszłym roku – mam taka nadzieję, będzie jeszcze większy nacisk na granie razem oraz dodatkowo nagrywanie i analiza owych nagrań.

Wszystkich niezdecydowanych zapraszam już za rok.

wgkawki-03861-1

Jak oceniasz poziom uczestników warsztatów i ogólnie organizację?

Poziom był naprawdę niezły. To są muzycy, którzy już grają, mają swoje projekty, zespoły, koncerty, więc o wiele łatwiej kieruje sie uwagi do świadomych osób.

Organizacja PoluZone na najwyższym poziomie pod każdym względem – szacun!

Zastanawiam się, czy nadal zajmujesz się rajdami i czy jeszcze znajdujesz czas na tą pasję?

Rajdy to jak zwykle dla mnie temat rzeka, więc spróbuję krótko ( śmiech ).

Z powodu braku sponsora startuje okazjonalnie w Mistrzostwach Polski, lecz jedynie     w eliminacjach szutrowych, które dają o wiele więcej frajdy z jazdy .

W tym roku był to Rajd Gdańsk, w którym po trzyletniej przerwie zająłem pierwsze miejsce w klasie HR2 oraz piętnaste w klasyfikacji generalnej rajdu.

Aktualnie prowadzę rozmowy z kilkoma partnerami na temat przyszłego sezonu RSMP 2017′, a w międzyczasie przygotowuje się, trenując na Mazurach oraz na „os rodowo” pod Nidzicą.

Zainteresowanych moją pasją odsyłam na kanał YouTube, gdzie widać, iż nie samym werblem człowiek żyje ( śmiech ).

fot. Marta Ignatowicz www.martaignatowicz.com
fot. Marta Ignatowicz www.martaignatowicz.com

Niedawno zostałeś tatą i gratuluję ci tak cudownego wydarzenia. Jak się czujesz    w roli taty i jak godzisz życie zawodowe z prywatnym?

Dziękuję bardzo!

Jak się czuję? Myślę, że jest to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu         i rozpatruje             ją        w kategoriach cudu! Co do czasu, to w ciągu najbliższych dwóch tygodni grali będą za mnie zastępcy, a ja poświęcam się całkowicie synkowi i żonie.

Po śmierci waszego  gitarzysty Przemka Maciołka, zawiesiliście działalność koncertową. Czy może koncert w Jaworznie na zakończenie warsztatów był              i będzie takim kopem do powrotu Poluzjantów na scenę?

Koncert ten nie ma nic wspólnego z naszym powrotem. Teraz skupiamy sie na nagraniu materiału, który stworzyliśmy wspólnie z Przemkiem.

Jest to materiał demo, więc wszystko trzeba nagrać na nowo. Mamy jednak to szczęście, że do trzech utworów Przemek nagrał gitary w studio, więc dograliśmy ostatnio             do niego całą resztę. Reasumując, o koncertach na razie nie ma mowy.

Bardzo jestem ciekaw i wasi fani z pewnością też, kiedy ukarze się kolejna płyta?

Ja również ( śmiech ).

Pozostałe utwory nagramy w październiku, potem materiał w swoje ręce weźmie Marcin „Mały” Górny. Jeśli wszystko będzie gotowe, to po prostu wydamy tą płytę ( jesteśmy to winni Przemkowi i chyba sobie samym ). Na pewno nasi fani będą zaskoczeni nowym materiałem, który jest dużo bardziej śmielszy od tego z poprzednich płyt, ale za to był tworzony od zera przez każdego z nas razem, z tzw. czystą kartką papieru.

jan_0881

Myślisz o jakimś solowym projekcie, czy to, co posiadasz obecnie, wystarcza tobie i to sprawia, że jesteś spełnionym perkusistą?

Kompletnie nie myślę o solowym materiale z kilku powodów. Między innymi z takich, iż nie mam tzw. ulubionego stylu muzycznego, więc potencjalna płyta musiałaby mieć z czterdzieści utworów, na której każdy byłby w innym klimacie      i zagrany na innej perkusji… no chyba że trzeba coś takiego nagrać, to pomyślę (śmiech).

A tak na serio, to bardzo dobrze odnajduje się w projektach, wydarzeniach oraz nagraniach,  w których mam przyjemność brać udział. Uzbierało się ich już ponad sto siedemdziesiąt płyt, więc jestem spełnionym perkusistą, co nie oznacza, że nie głodnym nowych i ciekawych wyzwań,  które mam nadzieję, jeszcze przede mną.

Gra na perkusji to przyjemna część twojego życia, czy całe twoje życie?

Skłamałbym mówiąc, że to całe moje życie. Jest jeszcze silna pasja czyli rajdy, która daje dużo adrenaliny oraz jest odskocznią         od  dnia codziennego. Czerpię również dużo mocy z mojej rodziny, tak więc perkusja      to na pewno bardzo przyjemna część mojego życia!

Proszę cię jeszcze o jakieś motywujące słowo/zdanie do młodych pasjonatów perkusji!

Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale wszystkim pasjonatom perkusji chciałbym powiedzieć, żeby nie traktowali bębnów tak śmiertelnie poważnie i bardzo serio, lecz mieli radość z grania na nich oraz dzielenia się groovem z innymi muzykami. Przypominam, że poza bębnami na scenie, są jeszcze inne instrumenty…

Materiał przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Robert Luty

Wróciłem ;-)…

dsc_5252_1

Drodzy czytelnicy!

Przygoda , która mnie spotkała z moim blogiem, zmusiła mnie aby  zniknąć z pola widzenia na jakiś czas, ponieważ mój blog został zhakowany, ale dzięki pomocy mojego serdecznego przyjaciela, został przywrócony do pracy, więc wróciłem ;-)…

Pisanie to moja druga pasja zaraz za muzyką i trudno było mi żyć bez pisania, ale piszę jeszcze dla magazynu Perkusista więc miałem odpowiednia dawkę pisania, żeby żyć ;-)…

Wracam na dniach z kolejnymi wywiadami, relacjami, artykułami i będzie bardzo ciekawie. Mam nadzieję, że moi wierni czytelnicy, nadal będą ze mną i swoim czytaniem moich materiałów, będą mocno mnie wspierać!

Bądźcie czujni ;-)…

Mr Sticky