MICHAŁ ŁYSEJKO Amerykański sen…

          Zespół Decapitated, to bez wątpienia jeden z najlepszych metalowych zespołów na świecie. Posiadanie tronu perkusyjnego w tym zespole, to naprawdę, wielki zaszczyt. Na pewno liczy się szczęście, żeby móc grać z najlepszymi, ale przede wszystkim trzeba być bardzo sprawnym perkusistą, bo dla Vogga, nie ma miejsca na amatorstwo i przeciętność. Od nieszczęśliwego wypadku Decapitataed, w którym zginął Vitek, perkusista i współzałożyciel zespołu, minęło już prawie    8 lat i mimo dwu letniej przerwy od 2007 do 2009 roku, zespół zebrał się w sobie    i reaktywował skład, żeby ruszyć w trasę. Bezwzględnie, Vitek i Vogg tworzyli serce zespołu, wypełnione solidnymi blastami oraz mocnym groovem, co słychać w ich pierwszych płytach, które docenił cały świat. Vogg powtarza to, przy każdej okazji, że z bratem grało mu się najlepiej, i dla niego zawsze będzie najlepszym perkusistą. Jest to zrozumiałe, ponieważ płynęła w nich ta sama krew, czucie, zrozumienie, cel i pasja.

          Pierwszym godnym zastępcą, po reaktywacji Decapitated, który zastąpił Vitka, był Kerim Lechner. Młody, austriacki perkusista, który współpracował     z zespołem od 2009-2012 roku. Niestety po trzy letniej, owocnej współpracy, Kerim odszedł z zespołu. Kolejnym oficjalnym nabytkiem Vogga był Paweł Jaroszewicz, polska metalowa krew, który występował w składzie w 2012-2013 roku. Po rozstaniu się Pawła z Decapitated, zastąpił go na jedną trasę Kevin Foley w 2013 roku.

          Dzisiaj, oficjalnie i godnie, za garami wielkiego Decapitated, zasiada Michał Łysejko, który jest 25 – letnim, bardzo utalentowanym perkusistą. Jego przygoda z perkusją rozpoczęła się w wieku 14 lat, a na poważnie, gra dopiero od czterech. Kocha łączyć blastowanie z podróżowaniem, daje mu to dużo radości. Kiedy wrócił do domu z nagrania płyty Blood Mantra, nie wiedział jak się nazywa, ale czuł, że wykonał solidną robotę. Współpraca z Voggiem, dodała mu dużo pewności siebie i wielkiego kopa do jeszcze cięższej pracy nad sobą. Jest szczęśliwym i bardzo sympatycznym człowiekiem, co w ciągłym podróżowaniu jest najważniejsze, bo w zespole jest jak w rodzinie, spędza się ze sobą mnóstwo czasu, a nawet więcej niż z rodziną.

Łysejko 3

Decapitated to jeden z największych zespołów metalowych świata. Jak się czujesz będąc częścią tak utytułowanego zespołu?

Czuję się dobrze! Wiem, że codziennie muszę pracować na to, by jak najlepiej spełniać swoja rolę. Szczególnie grając w zespole, w którym wcześniej bębnił Witek, Kerim, i Paweł. Poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko.

Jak wyglądała droga do tronu perkusyjnego Decapitated?

Gdy dowiedziałem się o tym  że Decapitated szuka bębniarza wysłałem filmik zgłoszeniowy, ale był za słaby i przeszedł bez echa. Na szczęście wspólny znajomy, mój i Wacka pokazał mu promo reklamujące moje lekcje gry na bębnach i namówił, żeby mnie przetestował. Drugie video zrobiło lepsze wrażenie. Prawdę mówiąc, na początku, gdy dowiedziałem się, że do trasy zostały 2 tygodnie i trzeba zrobić 12 numerów, w ogóle nie chciałem przyjeżdżać, uważałem to za nie możliwe do wykonania, ale jakoś się udało.

Bardzo szybko wkomponowałeś się w styl zespołu. Czy muzyka Decapitated była Ci wcześniej znana czy dostałeś materiał i ciężko pracowałeś, żeby stać się częścią zespołu?

Od lat słuchałem Decapitated, więc muzyka była mi znana, szczególnie The Negation i Organic Hallusinosis. Nie zmienia to faktu, że początki były ciężkie. Przyjechałem do Krakowa, Wacek siedział ze mną w sali prób codziennie i walczyliśmy. Po 2 tygodniach ruszyliśmy w  trasę z Lamb of God.

Płyta Blood Mantra jest fantastyczna, kompozycja światowej klasy. Słucham jej codziennie od początku do końca, od pierwszej do ostatniej sekundy. Praca w studio była wyczerpująca?

Dzięki! Tak, praca w studio zawsze jest wyczerpująca. Szczególnie gdy producentem i mózgiem jest Vogg. Po powrocie do domu nie wiedziałem, jak się nazywam. Ale warto było!

Łysejko 2

Gratuluje absolutnie fantastycznych  partii perkusyjnych na BM. Jesteś ich kompozytorem czy wspólnie z zespołem układaliście partię bębnów?

Bębny były już w większości napisane przez Wacka. Wynikało to głównie z zawirowań na stanowisku bębniarza podczas robienia materiału. Ja dołączyłem do zespołu miesiąc przed wejściem do studia. Ostatni szlif nadaliśmy wspólnie na próbach oraz w studio.

Wacek jest absolutnym profesjonalistą i domyślam się, że współpraca z nim to wielkie wyzwanie. Jak wygląda twoja współpraca, jest chemia?

Tak, współpracuje nam się dobrze i myślę, że będzie coraz lepiej. Żeby praca z Wackiem się układała, trzeba się przyłożyć, poświęcić i posiadać swego rodzaju elastyczność – wtedy wszystko jest ok.

Decapy

Decapitated to zespół świetnych muzyków czy paczka fajnych ludzi, którzy tworzą rodzinę?

Jedno i drugie.

Grając z Decapitated, jesteś na pewno bardzo zajęty. Czy masz jeszcze czas, żeby uczyć gry na perkusji i pracować z Morowe i innymi zespołami?

Prawdę mówiąc, póki co skupiam  się tylko na Decapach. Po pierwsze gramy sporo koncertów, po drugie będąc w domu wolę pracować nad warsztatem i po prostu odpocząć. Możliwe, że ta sytuacja   z czasem się zmieni i zaangażuje się w jakiś projekt. Z regularnym zespołem może być gorzej ze względu na brak czasu.

Lekcji udzielam nadal, jeżeli tylko jestem w domu na dłużej!

Jesteś bardzo młodym perkusistą, który rozwija się w błyskawicznym tempie. Co jeszcze chciałbyś osiągnąć jako perkusista?

Prócz rzeczy tak oczywistych jak warsztat, feeling i finezja w graniu na bębnach, chcę osiągnąć jak najwięcej z zespołem i wypchnąć go wspólnymi siłami na jeszcze szersze wody.

Co dla Ciebie jest istotne w graniu na perkusji, na co szczególnie zwracasz uwagę, nad czym ciągle pracujesz?

Mało jest dla mnie rzeczy nie istotnych w grze na perkusji. Od czasu gdy gram w Decapitated ogromną uwagę zwracam na groove, puls, i w metalu na siłe uderzenia. Obecnie pracuje głównie nad dokładnością oraz, co wynika z dokładności – nad szybkością.

Grasz z wielką swobodą na perkusji i bardzo przyjemnie się ciebie słucha. Ile miałeś lat, gdy rozpocząłeś grę na perkusji?

Zacząłem grać, mając 14 lat, ale nauką bym tego nie nazwał. Od około 4 lat traktuje granie zupełnie na poważnie.

Co spowodowało, że zacząłeś traktować na poważnie grę na perkusji?

Niechęć do robienia w życiu czegokolwiek innego i chodzenia do normalnej pracy.  Po za tym zauważyłem, że poświęcając się, wkładając w coś serce, czas i pieniądze, jest duża szansa, że zacznie nam się to wszystko zwracać z nawiązką.

Poruszasz się w różnych gatunkach muzycznych, który z nich jest ci najbliższy, metal, rock, funk, fusion, pop?

Najbliższy jest mi oczywiście rock, metal. Pozostałych gatunków znam powiedzmy że podstawy, mam zamiar je zgłębić w najbliższym czasie.

Muzyk sesyjny to coś dla Ciebie czy bardziej interesuje cię granie w stałym zespole, jak np., teraz w Decapitated?

Zdecydowanie chciałbym być kojarzony z jednym zespołem, w tym wypadku z Decapitated. Natomiast jestem jak najbardziej otwarty na współprace o charakterze sesyjnym- szczególnie w studio . Zawsze można się czegoś nauczyć i dobrze bawić!

Pracujesz codziennie nad swoim warsztatem perkusyjnym?

Tak.

Łysejko 9

Jak wygląda twój dzień ćwiczeń?

Gdy jestem w domu wygląda to tak :

Rano trzy godziny ćwiczę na padach. Godzinę poświęcam na ręce, godzinę na nogi i godzinę na nogi plus ręce.  Później chwila przerwy i kolejne 3 godziny gram na bębnach. Ćwiczę fragmenty bądź całe numery Decapitated, zaczynając od wolnych temp, powoli je zwiększając. Uczę się nowych groove, patentów. Staram się  na każdy dzień mieć konkretny plan. Wiem dokładnie, nad czym dziś będę pracował. Póki nie poprawię danego elementu, każdy dzień wygląda identycznie. Na koniec oczywiście improwizuje, gram ulubione numery etc.

Jeżeli mam wolny wieczór, siadam jeszcze na godzinę do pada i uczę się nowych rudymentów albo szlifuje te już mi znane.

Co myślisz o polskim rynku metalowym, jaki jest jego poziom z twojego punktu widzenia?

Myślę, że Polska metalem silna! Mamy dużo dobrych, znanych na całym świecie bandów i coraz więcej młodych obiecujących kapel. Ostatnio świetne wrażenie zrobiła na mnie Materia, która suportuje nas     na polskiej trasie Blood Mantra Tour. Fajny band i na maksa spoko ziomki. Z resztą podobnie jak pozostałe zespoły z trasy- Thy Diesease i The Sixpounder!

Materia – to silny i odważny zespół. Wystąpili w Must Be The Music i dotarli do ścisłego finału. Co myślisz o takich programach, warto z nich korzystać, żeby się pokazać szerszej publiczności?

Zależy od muzyki, jaką gramy i od celów, jakie chcemy osiągnąć. Nie oglądam takich programów, ale jeżeli pomagają dotrzeć do szerszej publiczności, to na pewno warto.

Łysejko 6

Ciekawią mnie firmy bębnów i pałek, których używasz ( Succubus drums i Balbex drumsticks ). Opowiedz mi coś o tych firmach, dlaczego je wybrałeś?

Używam talerzy Turkish, pałek Balbex, stóp Czarcie Kopyto oraz werbli Succubus Custom. Odpowiedź jest prosta – wybrałem te firmy, ponieważ najbardziej mi odpowiadają i dobrze się dogaduje z ludźmi, którzy produkują ten sprzęt – a jest to również bardzo ważny aspekt.

Rozglądam się właśnie za nowym zestawem bębnów, niedługo będę mógł zdradzić, z jaką firmą zwiążę się na stałe.

Podróżowanie z muzyką po świecie, to jest to, co lubisz?

Owszem, możliwość połączenia grania blastów i podróżowania praktycznie po całym świecie, to rzecz warta każdej kropli potu wylanej w sali prób.

Współpraca z Decapami jest bardzo świeża, ale dzięki temu przejechałeś już kawałek świata i możesz powiedzieć coś na temat fanów i gdzie grało ci się najlepiej. Zapisałeś w notatniku kraje, które szczególnie polubiłeś i chciałbyś do nich wrócić jeszcze raz?

Oczywiście! To jak gra się w danym kraju zależy w zasadzie od publiczności. Pod tym względem najlepiej jest w USA i UK. Jeżeli chodzi o Europe, utkwiła mi w pamięci włoska publiczność. Ostatnio zagraliśmy 19 koncertów w Polsce promujących ostatni album i muszę przyznać, ze w kraju kiełbasy     i wódy też było zajebiście.

Łysejko

Twoja największa inspiracja muzyczna to?

Nie potrafię wskazać jednego wykonawcy bądź zespołu. Na bębnach chciałem grać zanim jeszcze świadomie słuchałem muzyki, więc nie zainspirował mnie jeden konkretny bębniarz czy zespół. Jest za dużo dobrej muzyki, żebym mógł wskazać jeden band czy nawet gatunek, nie ma sensu się ograniczać.

Jakieś motywujące zdanie dla młodych pasjonatów metalu?

Więcej grać, mniej narzekać!

Dziękuję za wywiad i pozdrawiam

Dzięki.

Tekst: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Michał Łysejko