MOCNY GROOVE to podstawa dobrego grania!

Image

 

Zmierzając ku sali, w której uwielbiam spędzać czas, ćwicząc na moim ulubionym zestawie perkusyjnym, bardzo często zastanawiam się, jak ważne jest proste granie, z feelingiem i odpowiednimi smaczkami, które powinno dawać perkusiście satysfakcję z grania, a słuchaczowi przyjemność  z słuchania. I zawsze sobie odpowiadam, że to groove jest najistotniejszym punktem w graniu na perkusji.

NIE WYSTARCZY TRZASKAĆ W „GARY”

Kiedy gram w zespole, bardzo ważne jest dla mnie proste i poprawne granie, czyli trzymanie tzw. groove’u. Odkrywam w prostym graniu coraz więcej sensu i energii, która nakręca mnie na ciekawe granie pozornie prostych rzeczy. Choć perkusji to serce i puls zespołu, musimy pamiętać o tym, że jesteśmy jednak częścią zespołu i wypełniamy go swoim graniem tak precyzyjnie, aby nie przeszkadzać pozostałym członkom zespołu, a zarazem zachować dobry time naszego grania. Większość ludzi myśli, że granie na perkusji to banalna sprawa, bo wystarczy się trzaskać w „gary” i sprawa załatwiona, ale gry tylko mają okazję zasiąść za zestaw i próbują coś zagrać, okazuje się że nie jest to takie banalne, jak się mogło wydawać.

Brak dobrego groove’u to jak u gitarzysty brak mocnego riffu – granie na instrumencie to nie tylko wieczne solo, lecz przede wszystkim dobry smak i poczucie grania potrzebnych nut.

Image

JAKI JEST DOBRY GROOVE?

Stworzenie dobrego, smacznego, wpadającego w ucho groove’u, nie jest taką prostą sprawą, ponieważ najtrudniej jest grać prosto i melodycznie z feelingiem. Żeby zbudować dobry groove, trzeba przede wszystkim ćwiczyć wolno z metronomem, i z biegiem czasu zaczną nam wychodzić świetne rytmy, i gdy już stworzymy fajny groove, powoli możemy przyspieszać do odpowiedniego dla nas tempa. Drugą i również bardzo ważną rzeczą, jest słuchanie siebie podczas grania indywidualnie i zespołem, żeby móc wyłapać i poprawić nasze błędy czy dodać lub odjąć pewne elementy , które pomogą nam zbudować świetny time i smak. Nie mam na myśli tylko grania prostego i ograniczonego do popowych czy funkowych rytmów, ale również granie progressywne czy metalowe, które też wymaga dyscypliny i solidnego groove’u. Słuchanie takich bębniarzy jak Mike Portnoy, który gra bardzo melodycznie, Vinnie Colaiuta, który jest fenomenem i jak mówi Chad Smith – „Vinnie, ten pieprzony Vinnie… On wszystko gra dobrze ;-)…” – to prawda, jest wielki! Oczywiście, to przykład, ponieważ jest wiele innych wspaniałych pałkerów tj: Aaron Spears, John Blackwell, Steve Smith, JoJo Mayer i inni, którzy są mistrzami groove’u. Wsłuchajcie się w każdego z nich, i na pewno znajdziecie wiele przydatnych rzeczy w ich grze, które pomogą wam rozwinąć wasze umiejętności.

Najbardziej powszechne ćwiczenie dla każdego muzyka-pałkera to przede wszystkim słuchanie muzyki – powoduje to wielki rozwój artystycznej duszy i ciągłe poszerzanie swoich umiejętności.

Pamiętajcie, że muzyka jest w naszej głowie, tam wszystko się zaczyna. Tak jak sobie poukładamy w głowie, tak będziemy grać. Kiedy nie ćwiczymy na instrumencie, to ćwiczymy w głowie, prawda? Dlatego czym więcej słuchamy, tym szybciej się rozwijamy!

GDZIE GROOVE MA MNIEJSZE ZNACZENIE?

Podczas warsztatów perkusyjnych czy występów solowych, gdzie można wyżywać się maksymalnie z wszystkich sił. Na takich występach można sobie pozwolić na szalone fantazję, gdzie perkusiści wydobywają z siebie wszystko, co najlepsze, pocąc się podczas swoich ekstremalnych solówek i dając wiele do myślenie swoim słuchaczom. Takie występy rządzą się innymi prawami –  tam wszystkie chwyty są dozwolone, ponieważ na scenie jesteśmy sami i nikomu nie przeszkadzamy milionami dźwięków, a wręcz zachwycamy, bo młodzi perkusiści dzisiaj tego oczekują i fascynuje ich szybkie mocne granie, bez względu na to, czy brzmi to dobrze czy nie, najważniejsze szybko i na podwójne stopie ;-)… Ale mimo to, tak samo jak w graniu zespołowym, tak również w występach solowych, trzeba pamiętać o szczegółach, wyrazistości i precyzji w graniu, które powinno być bajecznym przedstawieniem, a nie chaotyczną rzeźnią!

Image 

UCZ SIĘ OD NAJLEPSZYCH!!!

John Blackwell opowiada na swoim DVD, jak został kiedyś zaproszony na sesję nagraniową do Prince’s: 

„Pojechałem do Prince’a, będąc pod wielkim wrażeniem, nie wiedziałem, czego będzie ode mnie oczekiwał. Gdy przyjechałem, zaprezentowałem mu wszystko, co we mnie najlepsze, grając cuda na całym zestawie. W tym momencie Prince podszedł do mnie i powiedział: John, graj mi prosty groove i będzie super. I wtedy zacząłem grać moje proste rytmy. Spodobały się one Prince’owi i powiedział – właśnie tak John, właśnie tak”.

Jak sami widzicie, nawet ci najwięksi bębniarze na świecie, dbają o swój najlepszy groove, dlatego nie bójcie się grać prosto, ponieważ całe piękno jest zawarte jest w prostych rzeczach. 

Polecam wspaniałe DVD John’a Blackwell’a:

Image

Zdjęcia: Archiwum autora, Google, Hudson Music.

Pozdrawiam wszystkich i życzę wam solidnego groove, który pokocha cały świat ;-)!

Mr Sticky

DW Collector’s SSC Maple Satin Oil Ebony / Chrome Hardware

Dzień testowy z DW w MUSIC INFO… 01.02.2012

Jedno uderzenie i wszystko stało się jasne ;-)…

Image

Parę dni później zagrałem na nich koncert w Krakowie i zabrałem je z sobą do domu, a dokładnie do studio ANIMATIONS ;-)…

Rozstawiłem je i nie mogłem uwierzyć, że są już moje… to jak klocki LEGO dla małego dzieciaka ;-)…

Image

 

Później dojechały casy, piękne czerwone casy firmy HARDCASE ;-)…

Image

Marzenie spełnione ;-)…

Image

 

10”x8” VLT  Tom
12”x9” VLT  Tom 
14”x12” X-shell  Floortom
16”x14” VLX   Floortom
22”x18” VLX  Bass Drum

Ale kolejne jego elementy dojeżdżały do mnie później, i kolejnym był werbel, przepiękny i przecudownie brzmiący werbel o rozmiarach 13”x5,5” Super Solid Edge Hybryd Maple/Cherry/Maple Snare.

Image

Podobnie jak z tomami, uderzyłem w niego tylko raz, co najciekawsze, uderzyłem palcem, i usłyszałem niesamowitą głębie brzmienia… Kiedy przywiozłem go do salki ćwiczeń, i zagrałem próbę z ANIMATIONS, dosłownie, wylecieliśmy w kosmos ;-)…

Parę miesięcy później…

Image

Z góry…

Image

Kolejna konfiguracja ;-)…

Image

Image

Z biegiem czasu zmieniłem blaszki, i zostałem endorserem firmy SABIAN ;-)…

Image

A tak to wygląda w całości ;-)…

Image

Oczywiście bałagan w sali gratis do zdjęć, żeby zachować naturalność w życiu artysty ;-)…

Image

Ciąg dalszy mojego instrumentarium nastąpi ;-)…

Dobranoc wszystkim ;-)…

Sticky

 

 

SPRZĘT, TALENT, CIĘŻKA PRACA… Co wpływa na rozwój umiejętności?

Image

 

Bardzo często spotykam się z zakłopotaniem młodych ludzi, którym podobają się granie na perkusji i wielkie sceny wypełnione po brzegi mocnym brzmieniem rockowym, ogromnym uderzeniem zwariowanych bębniarzy i promieniami kolorowych świateł tworzącymi genialną atmosferę rock’n’rolla i najważniejsze – tłumy fanów przed sceną, o których marzy każdy artysta. Większość tych pełnych nadziei i szalonej fantazji młodych ludzi pragnie się tam znaleźć i błyszczeć jak gwiazda. Zadają sobie mnóstwo pytań: jak się tam dostać, co trzeba zrobić, żeby stanąć na największych scenach rockowych świata, jak dobrze trzeba grać, a może jaki mieć instrument, żeby zrobić wrażenie, jak trzeba wyglądać, a jak nie?…

 

DYLEMAT POCZĄTKUJĄCEGO KUPUJĄCEGO

Każdy z nas przekonuje się z biegiem czasu, że profesjonalizm tkwi w szczegółach, i to dzięki nim osiągamy perfekcję. Pierwszy krok to na pewno fascynacja grą na perkusji, przecież wszystko zaczyna się wtedy, gdy nie możemy skupić się na niczym innym, tak mocno bowiem skupiamy się na muzyce. Drugi krok to marzenie o zestawie – jedni dostają go od rodziców, drudzy muszą sobie na niego zapracować, a trzeci kombinują, składając zestaw z pojedynczych części – przyznam się, że i ja do tej grupy należę. Po pokonaniu wielu przeciwności udało mi się w końcu zdobyć zestaw marzeń, który posiadam do dzisiaj – to najlepszy zestaw, jaki mogłem sobie w życiu zbudować. Jeśli jednak macie możliwość zdobycia instrumentu bez kombinowania, to warto z niej skorzystać, oszczędzając czas i energię. Jeśli zastanawiacie się, jaki zestaw kupić, który z nich jest dla was najlepszy oraz czy dzięki najdroższemu zestawowi zmieni się wasz styl gry – wiedzcie, że nie ma tutaj ścisłych zasad. Po pierwsze to kwestia gustu, po drugie każdy zestaw musi przejść solidny test, żeby muzyk przekonał się, czy to ten, którego szuka, czy jednak nie ( co ważne, nie zawsze wiemy to  od razu ). A najważniejsze – drogi nie znaczy dobry. Pamiętajcie, każdy rodzaj drewna ma swoja elastyczność i brzmienie – ciche ( klon ), brzoza ( głośne ), mahoń ( średnie ), a mieszanka tych wszystkich rodzajów drewna da bardzo ciekawy efekt bogatego dołu i dynamicznej góry. Taką mieszankę drewna posiada m.in. seria Pearl Reference/Pure. 

Kolor to już w 100% indywidualna – nie wpływa on w żadnym stopniu na brzmienie, a te przepiękne kolory bębnów to tylko i wyłącznie marketing na najwyższym poziomie. 

Oczywistą rzeczą jest to, że drewno za pięć tysięcy złotych nie jest równe temu co za dziesięć tysięcy, bo za jakość trzeba słono zapłacić. Nie zmienia to jednak faktu, że brzmienie perkusji i wasze umiejętności, zależą przede wszystkim od was. Pamiętajcie, że brzmienie jest w głowie, gdzie je słyszymy, w sercu, które nadaje rytm, i w naszych kończynach, które wykonują nasze polecenia. to my jesteśmy brzmieniem, a zestaw to narzędzie pracy, które musimy doprowadzić do perfekcji, aby grało nam się wyśmienicie i byśmy stali się jednością z instrumentem.

DYSCYPLINA TO PODSTAWA

Kiedy mamy już zestaw marzeń, lub jeden z pierwszych w naszej karierze, nadszedł czas, by rozpocząć to, co jest największą zmorą każdego początkującego, a nawet dojrzałego perkusisty – ćwiczenia, wyczerpujące i trwają po kilka godzin dziennie. Są one nieodłączną częścią naszego codziennego życia; bez systematycznych codziennych ćwiczeń możemy przestać marzyć o profesjonalnej karierze perkusisty. Możemy mieć zestaw perkusyjny z najwyższej półki, w magicznym kolorze, szkliste czarujące talerze, najdroższe pałki i najlepsze membrany, lecz bez samodyscypliny i absolutnego oddania się codziennym ćwiczeniom, nic nam te zabawki nie pomogą, będą się tylko świecić i przykrywać naszą szarą, niedopracowaną osobowość. Pamiętajmy, że muzyka jest najważniejsza, że wytrwałość i konsekwentne dążenie do celu prowadzą nas do założonych celów, lecz wymaga to ciężkiej, czasami monotonnej i nudnej codziennej pracy z instrumentem. Na to musicie się przygotować. Nie będzie lekko, ale z biegiem czasu zauważycie, że tak ciężka praca ma sens.

Image

 

TALENT JAK DIAMENT

Kolejną rzeczą, która pomaga nam osiągnąć sukces, jest z pewnością talent. Jest on jednym z czynników wpływający na nasz rozwój. Jedni mówią, że talent to dar od Boga, inni – że to dar natury, który pozwala nam odnaleźć drogę, którą chcemy dążyć, i daje swobodę robienia tego, do czego jesteśmy stworzeni. Talent pomaga nam łatwiej osiągnąć wysoki poziom umiejętności w tym, co lubi czy kochamy robić, daje nam lekkość i łatwość przyswajania coraz trudniejszych ćwiczeń, podziałów, rytmów. Talent jest jak diament, trzeba go systematycznie szlifować, aż osiągniemy perfekcje.

Najsmutniejszą rzeczą jest jednak fakt, że talent to tylko 10% naszych możliwości, kolejne 10% to chęć do pracy, a pozostałe 80% to wyczerpująca praca z instrumentem. Wszystko zależy od was – podejście do pracy, jej sens, pozytywne nastawienie, odpowiednie skupienie, mądre ćwiczenia i przy tym wszystkim mądra zabawa, ponieważ nie można traktować ćwiczeń jako źródła cierpienia – powinna to być radosna część waszego życia, która daje wam pozytywną siłę i niepowtarzalną energię.

ELEMENTY POZAMUZYCZNE

Choć cały czas podkreślam, że skupienie się na samej muzyce jest najważniejsze, to chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej istotnej sprawie. Obserwujcie świat, w którym chcecie przebywać, lub już przebywacie, idźcie z biegiem czasu i zmieniajcie go na coraz lepszy. Pamiętajcie, że praca perkusisty to bycie częścią show-biznesu, a tam liczą się jeszcze takie rzeczy jak porządek, modny ubiór, styl bycia, kultura osobista, uśmiech, przyjazna osobowość i dobre show na scenie. Artysta powinien być przykładem dla swoich słuchaczy, widzów i fanów oraz dbać o swoja formę, żeby była na najwyższym poziomie.

DO DZIEŁA!

Życzę powodzenia i wytrwałości w odnalezieniu swojej drogi i w dążeniu do założonego sobie celu. Nigdy się nie poddawajcie, zawsze bądźcie pozytywnie nastawieni, trenujcie wytrwale, spełniajcie swoje marzenia, odpocznijcie, gdy poczujcie zmęczenie, i po chwili wróćcie do ćwiczeń.

Image

Trzymam kciuki i pozdrawiam,

Mr Sticky

 

 

PO PROSTU CIESZ SIĘ GRANIEM ;-)!!!

Pamiętam gdy miałem sześć lat, zobaczyłem wtedy pierwszy raz koncert panamskiego perkusisty Billa Cobhama ( wtedy jeszcze na kasecie VHS ) – był to występ na Cannes Jazz Festiwal z 1989. Poczułem niesamowitą energię i wtedy powiedziałem sobie w myślach: „Ja też chce być taki jak on”

Obrazek

Pamiętam jak unosiłem się nad ziemią, kiedy oglądałem ten koncert… To było ponadczasowe przeżycie, czułem, że to jest mój świat. Najpiękniejsze jest to, że to uczucie, które urodziło się we mnie w wieku sześciu lat, towarzyszy mi nadal i trwa już od ponad dwudziestu lat. To po prostu pasja, która pozwala mi kochać muzykę i cieszyć się nią bezwarunkowo, dzięki niej odkrywam coraz piękniejsze wnętrze muzyki i radość z grania na perkusji.

Codzienność

Życie układa się każdemu z nas w różny sposób, każdy chodzi swoimi drogami i piszę swoją historię. Jedni ostro pracują na swój sukces, a drudzy czekają aż spadnie im manna z nieba; jedni odnoszą sukces, a drudzy nigdy nie zostaną zauważeni, a jeszcze innym po prostu los nie sprzyja, mimo że starają się ze wszystkich sił – cóż, takie jest życie. Ale mimo tych naturalnych podziałów, najważniejsze w życiu jest to, aby wybrać odpowiednią dla siebie drogę i robić to, naprawdę czujemy, co nas interesuje, inspiruje i zachwyca. Robić swoje najlepiej, jak się da, bo tylko wtedy będziecie szczęśliwi, i spełnieni, bez względu na to, czy będą sukcesy czy nie. Podstawa to cieszyć się tym co robimy, i rozwijać się zgodnie z własną filozofią, a sukces – jak na loterii – przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, więc nie myślcie o nim zbyt często. 

Po prostu graj i ciesz się muzyką

Zawsze kiedy siadam za moje bębny, odczuwam ogromną radość i daje mi to pozytywną energię, bo po prostu cieszy mnie granie. nawet jeśli przychodzę zmęczony do sali prób czy czuje się źle, to po chwili grania zapominam, że jeszcze pięć minut temu czułem się fatalnie.

Nigdy nie mam super planu ćwiczeń, jedynie jakiś zarys; wolę improwizować, wtedy jest ciekawiej i utrzymuje mnie to w świetnym nastroju, a to dla mnie jest bardzo ważne. Po prostu siadam i gram, a podczas grania słucham siebie uważnie i wychwytuje słabsze elementy mojej gry, skupiam się na nich szlifuje je do perfekcji. Oczywiście, podejście do ćwiczeń i ogólnie do grania to indywidualna sprawa, ale bardzo ważne jest to, żeby zachować zdrowy dystans, nie spinać się, nie próbować sobie udowadniać, że pobiję wszystkich i będę najlepszy, bo idąc tą drogą, nie staniemy się dobrymi muzykami, tylko robotami.

Nie przejmuj się, że ci coś nie wychodzi, że się mylisz, że dzisiaj masz gorszy dzień, bo coś cię dręczy. Odpuść, jeśli fatalnie się czujesz, bo przecież nikt nie każe ci grać za karę. Nie rób tego na siłę, tylko ciesz się graniem, bo radość z tego, co robimy w życiu, to podstawa sukcesu!

Dobry nastrój!

Podobnie jak z graniem, to sprawa indywidualna i każdy z was musi znaleźć sposób na siebie. Najważniejszym i naturalnym  lekiem na dobre samopoczucie, posiadanie energii i fajnych pomysłów jest… sen! George Kollias – grecki metalowy bębniarz, opowiada na swoim nowym DVD, że gdy jest w trasie, to każdy wolny czas wykorzystuje głównie na spanie, co pozwala mu zachować ciało i umysł w świetnej kondycji. Gdy wraca z trasy, nie jest zmęczony, lecz naładowany nową energią do dalszej pracy.

Jeśli chodzi o jedzenie, to nie trzeba się katować specjalnymi dietami, wystarczy jeść zdrowo i mądrze, pić dużo wody, szczególnie kiedy ćwiczymy czy gramy koncerty, i omijać z daleka fast foody – to najgorsze jedzenie na świecie, które nie daje żadnej energii. Na te aspekty życia trzeba zwracać uwagę szczególnie w trasie, bo to naprawdę wyczerpujący  i wymagający tryb życia. I co najważniejsze, trzeba uważać na napoje wysokoprocentowe, bo w nadmiarze potrafią odebrać całą cenną energię. A kiedy nie panuje się nad sytuacją, może to pokrzyżować plany koncertowe… Lepiej nie ryzykować ;-)…

Pasja!

Przede wszystkim to podmiot, który kocha się bezwarunkowo, a jeśli tak nie jest, to znaczy że to nie jest pasja. Pasja powinna być waszym życiem, czymś, bez czego nie możecie żyć i funkcjonować. Jak to wyczuć, poczuć? Proste – to się czuje, bo kiedy budzisz się i myślisz o muzyce, jesz śniadanie, obiad, kolacje i myślisz o muzyce, zasypiasz i myślisz o muzyce… To jest pasja. Na pewno brzmi to egoistycznie, ale kiedy jesteś gotowy, żeby rzucić wszystko w jednej chwili i z dnia na dzień jechać na drugi koniec świata, bez względu na to, że przebyłeś długi lot, jesteś zmęczony, nie wyspany, słaby, niezadowolony czy nieszczęśliwy itd., masz ochotę wyjść za parę godzin na scenę i zagrać najlepszy koncert w swoim życiu, żeby dać swoim fanom energię i radość, którą w sobie masz, to znaczy, że to jest TWOJA PASJA, którą kochasz mimo wszystko!

Dbajcie o siebie, waszą muzykalność, dobre samopoczucie, trenujcie wytrwale, walczcie o marzenia i dążcie do celu z wszystkich sił, a wyniki będą na pewno pozytywne.

Życzę moim czytelnikom, wszystkiego najlepszego ;-)…

Mr Sticky 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

NADSZEDŁ CZAS BY IŚĆ SWOJĄ DROGĄ…

Obrazek

TOPDRUMMER kiedyś… PAWEŁ LARYSZ dziś, jutro i po jutrze!

Kiedy dostałem szansę pisania dla TD, zaraz po studiach dziennikarskich, które ukończyłem w 2010 roku, byłem jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie, bo wydawało mi się że praca dla TD, to wyróżnienie, które nie spotyka każdego, i tak było, ale z czasem się to zmieniło i motywacja, która na początku była bardzo silna, po 2 latach spadła do minimum, czyli do tzw. zera…

Po dwóch latach pisania poczułem że sprzedałem duszę diabłu… Wtedy poczułem, że TD, ukradło mi to, na co pracowałem całe moje życie – doświadczenie, artyzm, umiejętności, i nawet nie usłyszałem „dziękuje”, a o wynagrodzeniu można tylko było pomarzyć… Ale współpraca z TD miała jedną zaletę, mogłem pisać o czym chciałem i to pozwoliło mi zachować w sobie absolutną naturalność i rozwinąć ją w miarę możliwości! Postanowiłem zakończyć współpracę i odstawiłem pisanie na bok, na dobre parę miesięcy…

Po odpoczynku od pisania, postanowiłem wrócić, bo poczułem nutkę nadziei i pozytywną energię, którą uwielbiam czuć w sobie, bo wtedy jestem najbardziej produktywny w pisaniu i w graniu przede wszystkim! Może wrócę do TD? Nie, na pewno nie… Ale wrócić do pisania z pasją i radością, która kiedyś została złamana, ale odrodziła się z potrójną siłą, i teraz będzie rosła w siłę, bo będę pisał przede wszystkim dla siebie, bo uwielbiam pisać, i dla ludzi którzy podziwiają i szanują mnie za to co robię i kim jestem – tak, bo to jest to co czuję mocno w sobie!

Przyzwyczaiłem się że w naszym pięknym polskim kraju, nie możliwe jest żyć z pasji, więc założyłem bloga, by po prostu bawić się pisaniem, tak jak bawię się muzyką, którą kocham całym sercem!

Nadszedł czas na mój perkusyjny świat ;-)…więc biorę się do pracy i postaram się systematycznie umieszczać na moim blogu, ciekawe artykuły perkusyjne, testowe, muzyczne, moje inspiracje, ćwiczenia, filmy itp. 

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i życzę miłego czytania moich wypocin!

Mr Sticky